Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez ddd 15 wrz 2011, 00:12
Klika, nie ma leków takich, przy których nie ma ryzyka wystapienia skutków ubocznych. Idź do dobrego psychiatry, ja tez mam emetofobię, i biorę leki tydzien a na poczatku wystepują mdłości wiec wspomagam się aviomarinem który je uspokaja. Porozmawiaj z psychiatrą, na pewno znajdzie jakieś rozwiązanie.
ddd
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lip 2011, 15:18

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Klika 15 wrz 2011, 01:36
I jak u Ciebie to wszystko przebiega? Jakie leki przyjmujesz? Czasami az sie zyc odechciewa. Kto by pomyslal ze mozna sie tak panicznie bac wymiotowania... W sumie od dziecka pamietam, ze balam sie tego ale zapomnialam o tym, bo uwazalam zawsze na to co jadlam i przez ponad 15 lat mialam spokój no i w maju "stalo sie". Od tamtej pory panicznie boje sie, choc czasami potrafie sobie wytlumaczyc, ze to nic takiego ale leki nie daja za wygrana. Przez pierwszy miesiac byla tragedia, nie jadlam praktycznie nic oprocz suchej bulki. Teraz poprzestaje na diecie lekkostrawnej i przesadnie dbam o higiene, a mianowicie myje bardzo czesto rece, dezynfekuje wszystko w domu itp. Najgorsze jest to, ze wciaz wyszukuje sobie roznych chorob zwiazanych z ukladem pokarmowym, ktore moga powodowac wiadomo co i odczuwam rozne klucia w zoladku itp :/ Bralam kiedys tego typu leki ale z innego powodu i szczerze powiem, ze nie mialam tego typu skutkow ubocznych aczkolwiek wtedy nie myslalam o tym w ogole. A teraz wiem, ze jak bede brac leki, to bede sie zastanawiac nad tym i takie objawy pojawia sie ale tylko ze wzgledu na to, ze bede nieustannie o tym rozmyslac. Eh meczace to jest.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
11 cze 2011, 16:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez ddd 15 wrz 2011, 17:50
Zaczęłam brać Escitil (z grupy SSRI), jak narazie same skutki uboczne, wczoraj zwiększyłam dawkę + dostałam okres tego samego dnia więc czułam się tragicznie. Narazie same uboki, ale przemęczę się jezeli ma być później lepiej. Ponoć jest to najmniej dokuczliwy lek z grupy SSRI a i tak są skutki uboczne (mdłości u wiecej niż 1 osoby na 10). Na noc biorę Trittico CR dzieki któremu przesypiam całą noc bez pobudek z paniką, doraźnie alprazolam, bywa ze wspomagam się aviomarinem. Wiadomo, odechciewa się żyć, a skoro taki moment się u mnie pojawił to pora njwyższa była porządnie się za siebie wziąc i zacząć leczyć.
Idź do psychiatry, na pewno coś wymyślicie.
ddd
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lip 2011, 15:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Klika 16 wrz 2011, 00:28
No pojde. Mam nadzieje ze jakos to wytrwam. Chociaz nie jest az tak tragicznie ze mna, bywa ze caly dzien jest ok, tylko chwilowo jakies leki mnie dopadaja. Dzis rozmawialam z kolezanka i powiedziala, ze jej chlopaka siostra ma/miala niedawno prawdopodobnie grype zoladkowa, chociaz nikogo nie zarazila, a mieszka z mezem i z dzieckiem no i strasznie sie przestraszylam i boje sie. Ale ta kolezanka tez nie byla zarazona, normalnie sie czula, wiec mam nadzieje ze nie dopadnie mnie to, wolalabym chyba wtedy umrzec :/ A jak sobie radzisz, kiedy dopada Cie lek? Ja na poczatku w ogole nie jadlam i mialam drgawki az, musialam brac tabletke na uspokojenie taka ziolowa zeby sie ogarnac, z czasem zaczelam jesc ale poprzestaje na diecie lekkostrawnej, nie jem nic ze skorka zadnych pomidorow itp, kazde warzywa mieso myje bardzo dlugo- to juz jak psycholog mowi obsesja, dodatkowo parze we wrzatku, sprawdzam zapach, date waznosci obowiazkowo odkad pamietam. Ostatni posilek zjadam o 19 i jem duzo biszkoptow. Nie wspomne juz o obsesyjnym myciu rak i sprzataniu i dezynfekowaniu. Eh :( Ogolnie to chodze tylko po lekarzach i pytam co robic zeby sie nie zatruc, nie miec grypy zoladkowej. Sama nie wiem czego sie boje. Leki sie zmniejszaja kiedy jestem sama w domu. W ogole zastanawiam sie czemu mnie to spotkalo, dlaczego nie moge normalnie zyc ;( Wczesniej mialam leki przed mdleniem, nie wychodzilam z domu i sama to opanowalam ale teraz znowu jest to i jeszcze gorzej. Az sie czasami zyc odechciewa. Nie wiem czy zaczne brac te tabletki bo boje sie tych mdlosci :/
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
11 cze 2011, 16:41

Lęk przed wymiotami

przez ia007 19 wrz 2011, 12:38
Witam. Mój problem jest może nie aż tak poważny bo np. w podróży boje się że ktoś będzie wymiotował i ja się nie boję że ja zwymiotuje tylko po prostu nie cierpię na to patrzeć i słuchać jak ktoś wymiotuje.Miałam taką sytuację że koleżanka na wycieczce chciała wymiotować a ja się tak tego bałam że serce mi waliło strasznie i było mi niedobrze.Nie mam takiego obrzydzenia a raczej strach że muszę na to patrzeć. Gorzej jest jak np.u mnie w domu dzieci zaczynają mieć grypę żołądkową i ja w ciągu minuty potrafię wmówić sobie że też już jestem chora i robię wszystko żeby nie wymiotować. Ostatnio wymiotowałam z pół roku temu ale tylko raz i to po całej nocy męczarni i powstrzymywania a przedtem wymiotowałam jakieś 10 lat temu byłam wtedy dzieckiem i nie potrafiłam tego pohamować. Nie lepiej by było zwymiotować, wydalić ta bakterie i mieć święty spokój? pomocy,to jest bardzo męczące i uciążliwe. Jak z tym walczyć? :?: :?: :?: :?: :?:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 wrz 2011, 12:18

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez pati9128 20 wrz 2011, 14:19
Witam mam ten sam problem, nie wiem czemu to mi się wzięło ale tez boję się, że jak gdziekolwiek pojadę to będę wymiotować, czy w samochodzie, czy w autobusie, czy np siedząc na uczelni i nie znajdę ubikacji i na kogoś zwymiotuje. Coś strasznego mam to od lutego ale jakoś chodziłam na uczelnie i nic się nie działo. Najgorzej jest w domu, boje się coś zjeść bo boję się, że zaraz będę wymiotować i znowu jak będę wymiotować to zachoruję na anoksje i umrę. Coś strasznego.
pati9128
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez RavensEye 02 paź 2011, 20:41
Jest coraz gorzej :C
Teraz dostaję ataków paniki niemalże codziennie. Są coraz silniejsze. Cała się trzęsę, dostaję drgawek, rzucam się w łóżku. Nie wiem, jak sobie z tym radzić. Przed każdym atakiem mam bardzo, bardzo silne mdłości, co doprowadza do paniki i w rezultacie do drgawek.
Ostatnio biorę lek na bazie izowalerianianiu mentylu, trochę mi pomaga na nerwy, ale podłoże, lęk przed wymiotowaniem, pozostaje.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 lut 2011, 23:00

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez AgaRadom 02 paź 2011, 21:28
wspólczuje ja miewam mdłości czasme w markecie ale bardziej w autobusie ale cóż zrobie zuje gume miętową ale bardziej tic tac i jakoś jade nie jest tragicznie choc pl roku temu było gorzej ehss a teraz cóż jutro od nowa do pracy na szczescie niecałę 20 min więc jakos to będzie tule was
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
04 wrz 2011, 20:00

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez ddd 03 paź 2011, 00:10
do psychiatry marsz dziewczęta!
ddd
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lip 2011, 15:18

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez pati9128 03 paź 2011, 18:22
Jutro się wybieram, zobaczymy co to będzie:)
pati9128
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez malacath 08 paź 2011, 09:27
Cześć wszystkim.

Niestety też choruję na emetofobię. Właściwie to do dziś nie wiedziałam dokładnie co mi jest, jednak postanowiłam przetrzepać wszystkie fora dotyczące nerwicy i depresji, aż w końcu znalazłam i odkryłam co ze mną nie tak.

Zaczęło się od tego, że na początku liceum wychowawca oskarżył mnie o anoreksję (byłam wtedy szczuplejsza niż teraz, ale chora nie byłam na to nigdy). Ogólnie to bzdura, bo figurę mam po mamie i w mojej rodzinie to wszyscy bardzo szczupli są i nikt nigdy się nie odchudzał, ja też nie. Nigdy wcześniej przed tym osądem nie interesowałam się swoją figurą - wyglądem tak, bo malowałam się i stroiłam, jednak nie przyszłoby mi nigdy do głowy żeby się odchudzać. Dla mnie taki osąd był totalnym zaskoczeniem.
Od tamtej pory, czyli od 5 lat, ciągle zwracałam uwagę na to jak wyglądam, czy aby nie schudłam, ważyłam się co kilka dni, sprawdzałam, czy nie widać mi kości. P iopadłam w zupełną obsesję na puncie jedzenia. Jak tylko nie miałam apetytu zmuszałam się do jedzenia, bo bałam się, że schudnę. Ech, jak jeden człowiek może zmienić całe życie na gorsze... :(

Udałam się do endokrynologa na wszelkie badania i okazało się, że jestem zupełnie zdrowa. Tarczyca itd w normie. Przytyłam zwyczajnie z wiekiem (niewiele, bo na 165cm ważę 44kg, a mam teraz 20,5 roku) i w zasadzie od 2 lat nigdy nie słyszałam od nikogo, że wyglądam na anorektyczkę - raczej mówią po prostu, że jestem szczupła/zgrabna/drobna.

Niestety, lęk pozostał.

Rok temu po maturze zaczęłam się bać wychodzić z domu, jeździć pociągami, autobusami, tramwajami, być w miejscach gdzie jest dużo ludzi. Całe szczęście przed maturą poznałam wspaniałego chłopaka i obecnie mojego narzeczonego, który bardzo mnie wspiera w tym wszystkim. Rok temu zaczęłam studia i zwyczajnie po pół semestru się poddałam. Lęki stały się tak silne, że zaczęłam wychodzić nagle z wykładów, przestałam chodzić na ćwiczenia bo bałam się, że zasłabnę, że zwymiotuję i ktoś sobie pomyśli, że się odchudzam (bo jestem szczupła), a tak nie jest. Doszło do takiej paranoi, że rzuciłam studia. Kilka miesięcy mieszkałam z narzeczonym, próbowaliśmy odwieźć mnie od tych głupich myśli, ale niestety nie udało się do tej pory. Teraz mieszkamy razem na stałe, o moim problemie wie tylko On. Rodzinie się nie przyznam, bo sądzę, iż ich reakcja będzie bardzo nieodpowiednia (coś, że przesadzam itd.). Od przyszłej soboty zaczynam inne studia (tym razem zaoczne, żeby nie musieć 5 razy w tygodniu chodzić na zajęcia, bo chyba bym zwariowała - rodzice oczywiście prawie mnie zatłukli za to, że rzuciłam tamten przyszłościowy kierunek i że poszłam na zaoczne, ale w tej chwili jakoś się już z tym pogodzili).

Niestety... Lęki znowu są tak silne, że nie wiem czy dam radę iść na rozpoczęcie w środę! :/ Boję się na godzinę zostać z obcymi ludźmi na dużej sali, gdzie jakby było mi niedobrze, to każdy to zauważy, a jak zwymiotuję to już z góry będę miała nieciekawie w grupie.

Jeszcze jakiś czas temu myślałam, że boję się spotkań z ludźmi, że mam jakąś fobię społeczną, ale doszłam do wniosku, że te wszystkie lęki związane z przebywaniem między ludźmi, jedzeniem w miejscu publicznym itd łączą się ze strachem przed wymiotami! I gdyby nie to... byłabym normalną 20letnią dziewczyną.

Panicznie boję się wymiotować, szczególnie, jeśli miałby to ktoś widzieć. Najbezpieczniej czuję się przy narzeczonym i mogę jeździć z nim samochodem, bo wiem, że jak coś to się zatrzyma i zawsze zrozumie (złoty człowiek <3). I w zaciszu naszego pokoju, w jego obecności zazwyczaj nic mi nie jest. Dopiero zaczynam się bać, jak pomyślę, że muszę wyjść z domu, wtedy od razu robi mi się słabo i niedobrze i boję się, że jest mi na tyle niedobrze, że mogę zwymiotować akurat jak się oddalę z domu. I najczęściej zostaję w domu.

Bardzo mnie to przytłacza... Powinnam znaleźć pracę (mam ku temu super okazję, bo koleżanka pracuje w bardzo fajnej firmie i załatwia mi tam pracę), ale boję się, że jak znajdę to mnie wyrzucą, bo co chwilę będę albo się zwalniała, bo będzie mi niedobrze, albo nie będę przychodzić w ogóle do pracy.

Powiedzcie mi, da się to jakoś wyleczyć u psychiatry? Czy leki mogłyby powstrzymać te moje chore myśli? Z moim narzeczonym myślimy o tym, aby udać się do lekarza, bo zatruwa mi to życie (czuję też, że mimo miłości narzeczonego do mnie, jest smutny, że nie jestem w stanie cieszyć się życiem). W dodatku za niecałe 3 lata mamy ślub i panicznie boję się, że mogłabym zwymiotować w kościele lub na swoim weselu. O zgrozo! :( :why:

Tą chorobę leczy się lekarstwami (są szkodliwe?), czy psychoterapią? Nie chcę oglądać filmików z wymiotującymi ludźmi (nie, że się boję tylko mnie to odpycha...).

Pomocy, pomocy, pomocy... Nie chcę sobie zmarnować życia przez jeden bezsensowny lęk!! Jestem zdrowa i nie mam powodu by wymiotować (ostatni raz było to kilka lat temu jak byłam chora na grypę żołądkową). Dodam też, że tak jak niektóre z was jem tylko świeże produkty i nie mieszam czegoś co mogłoby mi siąść na żołądku (chociaż muszę przyznać, że jestem czekoladoholiczką i czasem zjem 3 batony, czekoladę i mnóstwo słodyczy w ciągu jednego dnia :lol: I to akurat mi nie szkodzi haha 8) bo ogólnie to ja uwielbiam dużo jeść... Ech, gdyby nie ten chory lęk przed wymiotami!).

Przepraszam za tak chaotyczną wypowiedź, ale chciałam wszystko naraz z siebie wyrzucić.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 paź 2011, 09:05

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez ddd 08 paź 2011, 11:53
malacath, psychiatra (leki) + terapia
nie jestem lekarzem, ale wydaje mi sie ze pojawia sie u Ciebie rowniez agorafobia
ddd
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lip 2011, 15:18

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez malacath 09 paź 2011, 19:25
Lęk przed wychodzeniem z domu? Właśnie chyba nie... Bo ja lubię przebywać na dworze, wychodzić do kina itd... Tylko boję się tego wszystkiego z jednego powodu - boję się, że mogłoby mi się zrobić niedobrze i mogłabym zwymiotować lub zemdleć w miejscu publicznym. To niedorzeczne, ale boję się tego jak niczego innego na świecie. :why:

I gdyby nie ta dolegliwość, najpewniej biegałabym wszędzie jak szalona... A tak? Przed wyjściem z ludźmi albo jedzeniu gdzieś przy ludziach nakręcam się, że jak zjem albo wyjdę, to jak zrobi mi się niedobrze to co to będzie - i nagle robi mi się niedobrze i zazwyczaj nie wychodzę z domu. :mrgreen:

Zaczynam teraz nowe studia, biorę niebawem ślub. Chcę z tego wyjść... Mam nadzieję, że leki i psychiatra sprawią, że minie mi to raz na zawsze. Chcę żyć!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 paź 2011, 09:05

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez kobieta28 10 paź 2011, 12:54
też miałam ten lęk jechałam w autobusie albo w małym busie w ścisku i liczyłam sekundy, bo myślałam, że już się zrzygam... bleeeee, chciałam krzyczeć z przerażenia, bo już chwilami czułam, że będę rzygać....MASAKRA to była;/ ale skończyłam z tym lękiem wraz z myślą: jak się zrzygam to się zrzygam, wyżej pisała o tym Tifany26:) to naprawde jest sposób:) mam głęboko w dupie czy będę rzygać czy nie... dużo jeżdze busikami a tam mało miejsca czsem dużo ludzi, gorąco itd. (i tak na stojąco np 60 min albo i więcej) i nie mam już z tym większego problemu:) i powiem wam więcej jak mam w dupie rzyganie to jade busem na luzaku i kompletnie nic mi się nie dzieje, powiem wiecej jeszcze coś sobie zjem po drodze...i szczerze czy bym się teraz gdzieś zrzygała to naprawde mam to w dupie:)

moja kumpela kiedyś rzygał na środku miasta, miała grypę żołądkową, wyszła z pracy i ją wzięło i na środku ponad 0,5 mln miasta w samym centrum rzygała na wszystkie strony, ktoś wezwał karetke, ludzie raczej starali się jej pomóc a nie patrzyli na nią jakby dokonała jakiegoś przestępstwa..

a z resztą ja sama kiedyś tam rzygałam na dworze, a nawet już tego nie pamiętam:)
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do