Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 22 sty 2013, 22:36
Ja też cię nie staszę. Nie napisałam, że ona ma tę grypę. Poza tym nawet jeśli ma to ten oddział jest w Gdańsku, nie masz się czego bać ;)
Jeśli jutro przyjdzie to zapytam ją czy coś się działo.
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Afera 22 sty 2013, 22:49
Widzę, że jakoś wszyscy żyjecie. Chwała.

Okres faktycznie fatalny, wszyscy na coś chorzy, ciągle można coś złapać. Też dzisiaj doszła do mnie gorączka, narazie tylko ból głowy jakby mi ktoś siekierą przyłożył, ale o dziwo -apetyt wzmożony.

Ostatnio było u mnie mega różnie. W czwartek rano wyjeżdzam na kilka dni na szkolenie. Normalnie jestem przerażona. Chyba nie tym, że będzie mi niedobrze, no bo w sumie co za różnica gdzie.. Bardziej martwi mnie, że ludzie z nowej pracy, mają mnie za spontaniczną, wesołą istotę, którą pewnie i bym była, gdyby nie głupia fobia. Szykuje się wielkie wyjście, a mnie ostatnio paraliżuje alkohol. Nie chcę odmówić, bo oczywiście od tygodni słyszę " w czwartek w końcu się z Tobą zabawimy". Uśmiecham się i kiwam głową, ale jestem pełna obaw. Obce miejsce, brak możliwości szybkiej ucieczki do domu.. Olaboga. Głupia fobia. Gdyby nie ona, pewnie nie mogłabym się doczekać.

Nie mniej jednak,
życzę Wam wszystkim dużo spokoju i wszelkiej odporności na rotawirusy.

A i jeszcze pytanie do pań,
nie jest Wam przypadkiem gorzej (względem mdłości) przed okresem ?
Ja jakoś tak się przyzwyczaiłam do tego, że teraz cholera patrzę na kalendarz i zaczynam się nastawiać niepotrzebnie.
Kto chce szuka sposóbów, kto nie chce szuka powodów..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 lis 2012, 16:36
Lokalizacja
Białystok

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 22 sty 2013, 22:57
Afera napisał(a):A i jeszcze pytanie do pań,
nie jest Wam przypadkiem gorzej (względem mdłości) przed okresem ?
Ja jakoś tak się przyzwyczaiłam do tego, że teraz cholera patrzę na kalendarz i zaczynam się nastawiać niepotrzebnie.


U mnie nie ma to związku. Potrafi mnie mulić na wymioty ale podczas okresu, z bólu, gdy za późno wezmę tabletkę <wtedy zaczyna działać po 1,5 h i jest dramat :time: >.
Myślę, że po prostu niepotrzebnie się nakręcasz...

A co do wyjazdu, rozumiem Twoje obawy ale powinnaś zluzować. Najpewniej będzie fajnie i zapomnisz o "strachach". ;)

I dziękuję za telepatyczną moc obronna przed rota. Z pewnością się przyda. :D Szkoda, że przed tą zwykłą grypą nie udało mi się ustrzec. :?
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 22 sty 2013, 23:07
nie jest Wam przypadkiem gorzej (względem mdłości) przed okresem ?


Mnie czasem mdli z bólu pierwszego dnia.

Ostatnio było u mnie mega różnie. W czwartek rano wyjeżdzam na kilka dni na szkolenie. Normalnie jestem przerażona. Chyba nie tym, że będzie mi niedobrze, no bo w sumie co za różnica gdzie.. Bardziej martwi mnie, że ludzie z nowej pracy, mają mnie za spontaniczną, wesołą istotę, którą pewnie i bym była, gdyby nie głupia fobia. Szykuje się wielkie wyjście, a mnie ostatnio paraliżuje alkohol. Nie chcę odmówić, bo oczywiście od tygodni słyszę " w czwartek w końcu się z Tobą zabawimy". Uśmiecham się i kiwam głową, ale jestem pełna obaw. Obce miejsce, brak możliwości szybkiej ucieczki do domu.. Olaboga. Głupia fobia. Gdyby nie ona, pewnie nie mogłabym się doczekać.

W czasie ataku widać po tobie, że się boisz?
Ja na twoim miejscu, dla własnego spokoju pewnie bym nie piła.
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Zabela 23 sty 2013, 11:41
Afera , ja nie muszę patrzeć w kalendarz bo regularnie tydzień przed okresem zaczynają mi się mdłości, które nasilają się, gdy mam pusty żołądek. Zazwyczaj pierwszego dnia wszystko przechodzi, chyba, że mam wyjątkowo silne bóle to wtedy jeszcze mnie trzyma przez pierwsze trzy dni. Jakoś zdążyłam do tego przywyknąć.
Nikt nie może Cię uratować, tylko ty sam.
A wart jesteś uratowania. Niełatwo będzie zwyciężyć w twojej wojnie
ale jeśli w ogóle coś warto wygrać to właśnie JĄ.

C. Bukowski.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
17 lis 2012, 23:51

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez MartaKo 25 sty 2013, 00:46
Ja ostatnio staram się walczyć nie z rotawirusami, lecz przede wszystkim z moją fobią, bo jak się jej pozbędę, to mnie ni w ząb to nie będzie obchodzić, czy zachoruję :smile:
I tutaj jest problem. Nie wiem, jak to jest z innymi fobiami ale mam wrażenie, że nasza jest jedną z najbardziej uporczywych i trudnych do wyleczenia...Każdy dorosły, którego się pytam, jak sobie z tym poradzić, mówi: "Ee, zwymiotujesz parę razy i ci przejdzie..."
Ale to nie jest oczywiście takie łatwe.
Choć mimo to odkryłam, że ta metoda jednak działa...choć nie jest bynajmniej przyjemna :lol:
U mnie w domu przed jakieś 2 tygodnie trzyma się jakiś zmutowany wirus grypy jelitowej i raz atakuje, a raz odpuszcza. Najpierw złapało mnie (to na pewno przez tego cholernego kolegę z ławki!), zaatakował nagle i dostałam totalnego ataku MEGAHISTERII. Moja mama się nieźle wkurzyła i powiedziała, że jak się nie uspokoję, to mnie zamknie w psychiatryku! Więc się uspokoiłam... :roll: Mama zrobiła mi herbatę bo było mi rzecz jasna strasznie niedobrze, a gdy łyknęłam parę razy...Zaczęło się. Nie zastanawiając się wiele i starając się nie panikować, pobiegłam (taa, na nogach jak z waty) do łazienki, puściłam uspokajającą wodę w kranie i uwiesiłam się nad zlewem. Moja biedna, zestresowana mama poszła wtedy zapalić :smile: . No a mnie zaczęły męczyć jakieś "puste" odruchy wymiotne, czyli coś, czego w wymiotowaniu nie lubię najbardziej. Ręce mi się trzęsły, ledwo stałam na nogach. W głowie powtarzałam sobie jak mantrę "Spokojnie, Marta, zwymiotujesz i będzie po krzyku. Im szybciej to się stanie, tym szybciej minie i będziesz miała spokój...". "Wykrztuś to z siebie", jak w reklamie leku na chrypę :D
Problem w tym, że...nie mogłam z siebie nic wykrztusić. Tylko wydawałam z siebie jakieś bezsensowne odgłosy, jakbym połknęła żywego śledzia w całości. (Eech, co ja gadam, przecież jestem wegetarianką :P ) Do rzeczy. Atak torsji ustąpił. Usiadłam na podłodze, przygotowując się na następny. Miałam szczerze mówiąc nadzieję, że tym razem jednak zwymiotuję i nie będę się męczyć. Ale nie. Następny atak bez sensu. I znowu siadłam i myślałam, czy warto jest się w ogóle bać? Dodawałam sobie otuchy, a w międzyczasie nadszedł kolejny beznadziejny atak, i już myślałam, że coś "wyleci"...Ale nie "wyleciało". A już było blisko. Otarłam usta, moja mama wróciła z fajki, bo najwyraźniej słyszała moje "dziwne odgłosy", zobaczyła, że sterczę nad zlewem i pokazała mi :great: . Poczułam się dumna z siebie. W tym momencie strach stał się tak mały, jak atom wodoru. Przetrwałam 3 dni grypy jelitowej i, co ciekawe, nie zwymiotowałam ani razu.
Potem choróbsko dorwało mamę i brata. Mamie, tak jak mi, wszystko "wyleciało dołem". A brat rzygał. I rzygał. I rzygał...No i mu też w końcu przeszło. Wczoraj, gdy już czuł się wiele lepiej, poszliśmy razem do pizzerii z nim i z mamą. Piłam z tego samego kubka, co mój brat, więc możliwe, że zaraziłam się ponownie tym wirusem...Nie wiem. Nieważne. Walę to. Co ma być, to będzie. Postanowiłam sobie, że będę się cieszyć życiem i nie przejmować jakimiś tam wymiotami.
Najważniejsze, to skojarzyć sobie wymiotowanie z czymś (uwaga, uwaga!) przyjemnym. Niemożliwe? A jednak. Ja na przykład, gdy jest mi niedobrze (tak jak teraz, gdy to piszę), przywołuję sobie obraz dzielnej siebie stojącej nad zlewem. Myślę sobie "najwyżej pójdę do łazienki, uwieszę się nad tym samym zlewem, co wtedy i...zrobię to."
Ta zmiana zaszła we mnie niedawno, więc dlatego właśnie chciałam się podzielić z Wami moimi przeżyciami i pokazać co niektórym zainteresowanym, jak sobie radzę z fobią. I że dorośli, o których wspomniałam na początku tego słoniowego postu, jednak mieli trochę racji...
Życzę Wam wszystkim dużo zdrówka i powodzenia w walce z emetofobią. I pamiętajcie. Wszystko, co leży w Waszej psychice nie może być usunięte przez nikogo innego, jak tylko przez Was. Odwagi! ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 gru 2012, 15:00

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 25 sty 2013, 20:48
Moja mama się nieźle wkurzyła i powiedziała, że jak się nie uspokoję, to mnie zamknie w psychiatryku!

Do psychiatryka pewnie i tak by cię z tym nie przyjęli.

"Ee, zwymiotujesz parę razy i ci przejdzie..."

Mi też tak mówili. 5 lat temu zwymiotowałam kilkanaście razy i to tylko mocno pogorszyło sprawę. Ja boję się najbardziej momentu w którym to wszystko przechodzi przez gardło i każde kolejne rzyganie potwierdzało moje obawy... :-|

Podziwiam cię. I zazdroszczę :( Mi myślenie typu "najwyżej pójdę do łazienki" w ogóle nie pomaga.
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez MartaKo 25 sty 2013, 21:03
Uwierz mi, mnie również było niezwykle ciężko dojść do tego etapu...Nie wiem, jak do tego doszło ale mam wrażenie, że po prostu w pewnym momencie coś się "odblokowało" w mojej głowie i przestałam się aż tak przejmować. Co prawda, to nie oznacza jeszcze, że to już koniec mojej fobii, bo jakby nie patrzeć, to chociaż już się aż tak bardzo nie boję, to jednak nadal ciągle o tym myślę...A "normalni" ludzie nie mają obsesyjnych myśli o wymiotowaniu...Jak oni to robią? :D
Tak czy inaczej, nadal boję się patrzeć na wymiociny, przebywać w pobliżu wymiotujących ludzi i...w miejscach publicznych. Taa, w domu jakoś umiem się uspokoić i przetłumaczyć sobie całą sytuację. Ale jak jestem na zewnątrz, to zawsze wręcz odruchowo szukam najbliższej toalety, tak na wszelki wypadek. Boję się przez to jeździć autobusami, czy nawet samochodem...Bo zawsze jeśli mi się coś takiego przydarzy, to wiem, że odpowiedzialność za sprzątnięcie tego spoczywa niestety na mnie...Brr, wolę nawet o tym nie myśleć :x
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 gru 2012, 15:00

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 25 sty 2013, 21:41
Kiedyś już miałam 1,5 roku przerwy od ataków paniki, nawet zbyt dużo o wymiotowaniu nie myślałam. Niestety Mam nadzieję, że kiedyś znowu do tego dojdę, ale na razie zabrakło mi optymizmu :-| Cieszę się, że tobie już się udało.

Ale jak jestem na zewnątrz, to zawsze wręcz odruchowo szukam najbliższej toalety, tak na wszelki wypadek. Boję się przez to jeździć autobusami, czy nawet samochodem...


Też tak mam.
W wakacje jechałam z kuzynką autobusem do jej domu. Zrobiło mi się bardzo niedobrze, a podróż trwała dość długo i droga była beznadziejna. Tak trzęsło, że aż wszyscy podskakiwali na siedzeniach. To była jakaś masakra, cały czas błagałam, żebyśmy zdążyły chociaż dotrzeć na miejsce :roll: Myślałam, że nie wytrzymam, ale w końcu wysiadłyśmy i powoli poszłyśmy do mieszkania. Tam spokojnie usiadłam na kanapie, wypiłam trochę zimnej wody i jakoś opanowałam sytuację, ale było naprawdę blisko :?
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Afera 26 sty 2013, 10:04
Dzięki Psychotropka,
Myślę, że po prostu niepotrzebnie się nakręcasz...

A co do wyjazdu, rozumiem Twoje obawy ale powinnaś zluzować. Najpewniej będzie fajnie i zapomnisz o "strachach".


Faktycznie tak było, wyjazd był mega - nawet z hardcorowym okresem ;)

MartaKo,
rozumiem na jakim etapie się znajdujesz. Miałam tak samo po operacji, kiedy narkoza dawała mi w kość i z odruchem wymiotnym wisiałam nad plastikową miską. Nic się nie stało, ale odwaga pozostała.. Trzymam kciuki, żeby Twoja została już na zawsze. W moim przypadku niestety, czasem o niej zapominam.

Mireille,
W czasie ataku widać po tobie, że się boisz?


Tylko mój mąż widzi, poza tym - nie wiem jak to robię, ale jestem mega aktorką i nic po mnie nie widać.
Kto chce szuka sposóbów, kto nie chce szuka powodów..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 lis 2012, 16:36
Lokalizacja
Białystok

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez mijabi0 27 sty 2013, 09:43
hej jestem nowa :) emtofobia to czesc mojego zycia od czterech lat. moja ulubiona piosenka : oh! emetophobia - showbread. mowi wszystko o moim zyciu. leczylam sie jakis czas u psychotearapeuty w lublinie. przerwalam terapie bo znalazlam cos co zaczyna odmieniac moje zycie. na amerykanskiej stronie poswieconej emetofobii znalazlam ksiazke w ktorej jest terapia niegdys chorego na to schorzenie czlowieka. krok po kroku opisane jest kaj walczyc co robic jak sie nastawiac. wszystkie cwiczenia i takie tam. mam nadzieje na lepsze jutro. poki co widze skutki pozytywne. ten pan wyleczycl sie, jak twierdzi, wlasnie tym sposobem. polecam wszytskim forum emetophobia.org. w usa sa specjalisci ktorzy wiecej wiedza o tej fobii. tu w polsce nie maja pojecia jak sobie z tym radzic. dodam tak jako ciekawostke, ze problem nie polega na wymiotowaniu, wiec zmuszanie sie do tego nic nie da.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 sty 2013, 09:36

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 27 sty 2013, 18:44
dodam tak jako ciekawostke, ze problem nie polega na wymiotowaniu, wiec zmuszanie sie do tego nic nie da.


Możesz napisać coś więcej? Aż tak dobrze angielskiego nie znam.

Brzuch mnie boli :-|
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez mijabi0 27 sty 2013, 19:12
moze najpierw opowiem swoj przypadek. codzienne mdlosci, codzienna obawa, milion mysli negatywnych, ukrywanie sie z problemem, chec znikniecia z tego swiata. a teraz fakty ktore mi pomagaja :)
co to jest "lęk" a co to "obawa"? kiedy widzimy jak z naprzeciwka nadjezdza rozpedzony samochod odczuwamy lek, wiec uciekamy. kiedy zas idziemy sobie ulica i rozmyslamy " jeju, boje sie, a jesli zaraz nadjedzie rozpedzony samochod i uderzy we mnie?" to jest obawa. lek jest potrzebny poniewaz chroni nas przed tym co ma sie wydarzyc. obawa zas jest zla bo niepotrzebnie chce nas chronic przed czyms co moze sie wydarzyc ale nie musi. Moze ale nie musi!
i dalej ( tak od siebie: chce pomagac bo sama czuje sie swietnie! :) )
atak paniki-reakcja na wymyslony film w naszej glowie. budowany w obawie przed czyms.
i z biegiem czasu choroba sie zaczyna pograzac. wszystko przez to ze nie potrafimy sie jej postawic. bo jesli np boisz sie wyjsc z domu bo przypomina Ci sie ze ostatnio jak wychodziles zrobilo Ci sie niedobrze i w ostatecznosci zostajesz to jest jakby poddanie sie. wszystko przez obawe. a obawa jest niepotrzebna. trzeba ja wyeleminowac z zycia. dlatego muszisz robic to czego boisz sie najbardziej zeby przekonac sie ze nie jest to takie straszne. boisz sie zarazkow, meksykanskiej kuchni, miejsca gdzie ostatnim razem wymiotowales - idz tam! przekonaj sie, czy obawa jest sluszna. warto sie tez zastanowic dlaczego chcemy walczyc ze swoja fobia. to moze byc cokolwiek. byc moze chcesz czuc sie komfortowo jedzac ze znajomymi, jesc pyszne rzeczy, ktore do tej pory przyprawiaja Cie o mdlosci. wazne jest by miec swoj cel. i kolejna wazna rzecz. trzeba sie powaznie zastanowic jakiego aspektu zwiazanego z wymiotowanie boimy sie. nie jest to wymiotowanie samo w sobie. na pewno. byc moze boimy sie upokorzenia, byc moze tego jak sie bedziemy czuc. wyobraz sobie wiec to dokladnie ze szczegolami. wszystko to co sie wydarzy. i zadaj sobie pytanie, czy to mnie zrani? czy to gorsze od trzesienia ziami? czy umre? czy strace sens zycia? czy to tylko durne mysli nie pozwalaja mi spojrzec na to normalnie?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 sty 2013, 09:36

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 27 sty 2013, 19:39
Coś podobnego pomogło mi 3 lata temu. Nie wyleczyło, ale faktycznie pomogło na kilkanaście miesięcy.
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do