Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez fobcia 12 kwi 2011, 21:35
Hmmm,od czego by tu zacząć..może od przywitania,gdyż to mój pierwszy post na tym forum:)
Odkąd pamiętam bałam sie wymiotowania,tego,że ktoś to zrobi przy mnie,pawie na chodniku omijałam z daleka ;) Ja akurat wiem,co to spowodowało-miałam trudne dzieciństwo,ojca pijaka,więc i nabawiłam sie nerwicy,w tym przypadku żołądka.
Ale do czego zmierzam,w wieku nastoletnim(teraz mam 35 lat)z nieznanej przyczyny zdarzało mi się mieć bole żołądka przed wyjazdem.Na początku nie było to uciążliwe,bo zdarzało się czasami,ale czym dalej w las tym było gorzej i częściej.Coraz częściej myśl,że mam jechać autobusem czy pociągiem powodowała skurcze brzucha,ataki paniki.
Patrzenie jak ktoś wymiotuje przestało budzić we mnie lęk i odrazę,jak zostałam pielęgniarką,może to jest sposób na pozbycie się tego,hehe.Niestety nie przestałam się bać wymiotowania,szczególnie w miejscu publicznym.Najgorsza wersja to paw w zatloczonym autobusie na dodatek stojącym w korku,brrrrr.
Jednak najgorsze przyszło jakies 5 lat temu,do szło do tego,że już budzilam się z mdłościami,pójście do sklepu za rogiem było niewykonalne,mam dwoje dzieci,więc zmuszałam się by wyjść z nimi do piaskownicy.Od razu stawałam w niewidocznym miejscu i walczylam z mdłościami i paniką.Co to za straszne uczucie,odechciewa się żyć.Prawie rok byłam wyłączona z obiegu,przy dzieciach pomagała mi mama,mąż mimo moich błagań wyjechal zagranicę,przy dzieciach pomagała mi mama,nie byłam w stanie pracować,na samą myśl o wyjściu z domu mialam atak paniki,serce waliło mi jak młot,było mi duszno,nie mogłam oddychać,ogarniały mnie dreszcze,jakby brała mnie grypa.Potrafiłam iść kilkanaście kilometrow na piechotę,żeby tylko nie wsiąść do komunikacji miejskiej.
Dopiero po roku poszlam do psychiatry.Od razu powiedzial,że to nerwica lękowa,zaczęłam brać paroksetynę i dopiero od tej pory zaczęłam jakoś normalniej funkcjonować.Oczywiście zdarzają mi się napady paniki,ale umiem nad nimi zapanować i się uspokoić.Oczywiście nadal nigdzie nie jeżdżę,jeśli nie mam takiej potrzeby,a jeśli już to koniecznie na czczo,żeby mieć pewność,że nie będę miala czym wymiotować,hihi.Automatycznie ukladam w głowie plan ewakuacji,szukam wzrokiem toalet,jeśli są,to od razu mi lepiej.Z tego też powodu jazdę pociągami dalekobieżnymi znoszę najlepiej.Choć pewnie do końca życia będę się borykać ze strachem zwymiotowania przy ludziach.Mialam rok przerwy w braniu leków,ale po kilku miesiącach wszystko zaatakowało mnie ponownie,więc do pół roku znowu biorę leki.Pracuję blisko domu,żeby nie musieć dojeżdżać,mam wspaniale koleżanki,ktore o wszystkim wiedzą,więc nie muszę się ukrywać z moimi dolegliwościami.
W ogole jeśli jestem z osobami,które mnie znają,moją chorobę,akceptują mnie i wspierają,to wtedy mogę być wszędzie,najgorsze jest jeśli nikt o niczym nie wie i musisz udawać,że wszystko jest ok.Nie wspomnę,że po drinku to zawsze czuję się dobrze,cale ciśnienie ze mnie opada i wtedy to nawet wymioty przy ludziach mialabym gdzieś.Pozdrawiam.Jeśli ktoś chce chcialby pogadać,to niech pisze na maila fobcia@o2.pl :)
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 22:18
Lokalizacja
Gdańsk

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez wilma 13 kwi 2011, 10:38
fobcia napisał(a):Hmmm,od czego by tu zacząć..może od przywitania,gdyż to mój pierwszy post na tym forum:)
Odkąd pamiętam bałam sie wymiotowania,tego,że ktoś to zrobi przy mnie,pawie na chodniku omijałam z daleka ;) Ja akurat wiem,co to spowodowało-miałam trudne dzieciństwo,ojca pijaka,więc i nabawiłam sie nerwicy,w tym przypadku żołądka.
Ale do czego zmierzam,w wieku nastoletnim(teraz mam 35 lat)z nieznanej przyczyny zdarzało mi się mieć bole żołądka przed wyjazdem.Na początku nie było to uciążliwe,bo zdarzało się czasami,ale czym dalej w las tym było gorzej i częściej.Coraz częściej myśl,że mam jechać autobusem czy pociągiem powodowała skurcze brzucha,ataki paniki.
Patrzenie jak ktoś wymiotuje przestało budzić we mnie lęk i odrazę,jak zostałam pielęgniarką,może to jest sposób na pozbycie się tego,hehe.Niestety nie przestałam się bać wymiotowania,szczególnie w miejscu publicznym.Najgorsza wersja to paw w zatloczonym autobusie na dodatek stojącym w korku,brrrrr.
Jednak najgorsze przyszło jakies 5 lat temu,do szło do tego,że już budzilam się z mdłościami,pójście do sklepu za rogiem było niewykonalne,mam dwoje dzieci,więc zmuszałam się by wyjść z nimi do piaskownicy.Od razu stawałam w niewidocznym miejscu i walczylam z mdłościami i paniką.Co to za straszne uczucie,odechciewa się żyć.Prawie rok byłam wyłączona z obiegu,przy dzieciach pomagała mi mama,mąż mimo moich błagań wyjechal zagranicę,przy dzieciach pomagała mi mama,nie byłam w stanie pracować,na samą myśl o wyjściu z domu mialam atak paniki,serce waliło mi jak młot,było mi duszno,nie mogłam oddychać,ogarniały mnie dreszcze,jakby brała mnie grypa.Potrafiłam iść kilkanaście kilometrow na piechotę,żeby tylko nie wsiąść do komunikacji miejskiej.
Dopiero po roku poszlam do psychiatry.Od razu powiedzial,że to nerwica lękowa,zaczęłam brać paroksetynę i dopiero od tej pory zaczęłam jakoś normalniej funkcjonować.Oczywiście zdarzają mi się napady paniki,ale umiem nad nimi zapanować i się uspokoić.Oczywiście nadal nigdzie nie jeżdżę,jeśli nie mam takiej potrzeby,a jeśli już to koniecznie na czczo,żeby mieć pewność,że nie będę miala czym wymiotować,hihi.Automatycznie ukladam w głowie plan ewakuacji,szukam wzrokiem toalet,jeśli są,to od razu mi lepiej.Z tego też powodu jazdę pociągami dalekobieżnymi znoszę najlepiej.Choć pewnie do końca życia będę się borykać ze strachem zwymiotowania przy ludziach.Mialam rok przerwy w braniu leków,ale po kilku miesiącach wszystko zaatakowało mnie ponownie,więc do pół roku znowu biorę leki.Pracuję blisko domu,żeby nie musieć dojeżdżać,mam wspaniale koleżanki,ktore o wszystkim wiedzą,więc nie muszę się ukrywać z moimi dolegliwościami.
W ogole jeśli jestem z osobami,które mnie znają,moją chorobę,akceptują mnie i wspierają,to wtedy mogę być wszędzie,najgorsze jest jeśli nikt o niczym nie wie i musisz udawać,że wszystko jest ok.Nie wspomnę,że po drinku to zawsze czuję się dobrze,cale ciśnienie ze mnie opada i wtedy to nawet wymioty przy ludziach mialabym gdzieś.Pozdrawiam.Jeśli ktoś chce chcialby pogadać,to niech pisze na maila fobcia@o2.pl :)


No to znalazłam kogoś kto właściwie opisał identyczne sytuacje przez które przechodziłam. Ja z komunikacji przesiadłam się na rower, ale początki również były ciężkie. Zdarzało się, że mdłości dopadały mnie podczas jazdy. Nie wiem jak, ale przetrzymałam to. Wychodzenie na czczo nic nie dawało. Zawsze dochodząc do stacji pkp bądź przystanku autobusowego wymiotowałam. Denerwowało mnie strasznie podróżowanie pociągami osobowymi bo co chwilę się zatrzymują... W pospiesznych stres był, ale raczej do momentu wejścia do pociągu.
Po alkoholu z kolei pierwsze chwile ok, ale w momencie powiedzmy trzeźwienia było gorzej - depresyjne myślenie i niestety niedobrze. A nie piłam dużo bo max 1 piwo albo kieliszek wina.
A i jeszcze jedno. u mnie wstręt do wymiotowania został zaszczepiony w domu. Jak byłam chora ja albo siostra i wymiotowałyśmy to mama zawsze strasznie to przeżywała zwrotami "fuj, okropne" itp.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 kwi 2010, 15:47

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez fobcia 14 kwi 2011, 23:20
Wilma:)
Różnimy się tylko tym,że ja nigdy nie zwymiotowałam w tłumie,mi się tylko wydawało,że już nie wytrzymam,tak jak tu któryś z kolegów napisał-moje myśli przepełnione były rzyganiem i błaganiem w duszy,by to się nie stało.Wyobrażenie wstydu,poniżenia,że ktoś może to zobaczyć,z odrazą na mnie patrzeć,komentować,to wzbudza we mnie największy strach i panikę.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 22:18
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Lajla 16 kwi 2011, 21:26
Witam! Teraz moim priorytetem jest walka z bulimią. Ale z emetofobią będę związana już chyba do końca życia. Moja historia również wygląda podobnie, co wasze. Wszystko zaczęło się w dzieciństwie. Bałam się jeździć na wycieczki szkolne, potem chodzić do szkoły, kościoła itp. Jakoś mi to przeszło na kilka lat. Niestety powróciło półtora roku temu. Miałam wtedy 19 lat. Matura to moje traumatyczne przeżycie które obudziło na nowo emetofobie. Nie było łatwo, bałam się jeździć autobusem, czasem nawet samochodem. Potem nie byłam wstanie wyjść na krok z domu, bo ogarniał mnie paraliżujący lęk przed tym że zwymiotuje. Przez rok siedziałam w domu, i właściwie nic nie robiłam Najgorsze były mdłości i wrażenie jakbym zaraz miała puścić pawia. W tamtym okresie miałam takie ataki paniki, że większych już chyba mieć nie można. Czasem mam wrażenie, że jak będę umierać, to będę odczuwać lęk najsilniejszy jaki tylko można, czyli ten który już parokrotnie przeżywałam w swoim życiu:/
Teraz studiuje, oczywiście zdarzają się kryzysy, ale to niebo w porównaniu do tego co się działo jakiś czas temu. Mi pomogła terapia i leki, a konkretnie paroksetyna.
Myślałam, że z tego wyjść nie można, ale jak widać myliłam się. Na szczęście:))
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez shadow_no 18 kwi 2011, 23:20
Lajla, a jaki lek brałaś? Seroxat? Rexetin? Szczerze mówiąc też ostatnio jak by paroksetyna mi zaskoczyła. Mimo, że myślałem, że już nie pomoże to po około 3 miesiącach brania Rexetinu nagle udaje się pokonywać ten lęk. Życzę powodzenia i pozdrawiam!
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 kwi 2011, 23:37
Lajla, a ile czasu chodziłaś na terapię i w jakim nurcie?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Lajla 19 kwi 2011, 18:00
shadow_no, ja brałam Parogen. Na mnie zadziałał świetnie, już po około 2 tygodniach zauważyłam dużą poprawę. Wcześniej brałam przez rok Asertin, lek z innej grup antydepresantów i niestety nie działał. Od jutra zaczynam brać jeszcze inny lek, ale ta zmiana ze względu na bulimie:/ Również życzę powodzenia:)

Monika1974, na terapię chodzę od półtora roku, i niestety nadal na nią muszę chodzić, bo ciągle wychodzą nowe problemy nad którymi pasuje popracować. Jest to terapia analityczna, oparta na introspekcji czyli odkrywaniu doświadczeń z wczesnego dzieciństwa. Ale że moja terapeutka nie jest głupia, to od czasu do czasu wplata mi terapie poznawczo-behawioralną;)
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 kwi 2011, 18:27
Lajla, A z jaką częstotliwością na nią chodzisz? I czy widzisz efekty?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Lajla 20 kwi 2011, 14:59
Spotkania mam co tydzień. Oczywiście, że widzę efekty. Nie wyobrażam sobie "wychodzić" z nerwicy bez terapii, a wyłącznie w oparciu o tabletki. To chyba by nie zdało egzaminu, tak coś czuje.
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez MoodyAllen 26 kwi 2011, 12:24
Dzień dobry wszystkim!
Kilka dni temu znalazłam Wasze forum i nawet nie wiecie jak mi ulżyło czytając te wszystkie posty. Lżej na sercu, kiedy wiesz, że nie jestem sama z problemami, które zawsze wydawały mi się głupie :oops: Lęk przed wymiotowaniem mam odkąd pamiętam. Ostatnio nauczyłam się trochę nad tym panować (w dużej mierze dzięki mojemu chłopakowi), ale zazwyczaj kiedy tylko robi mi się naprawdę niedobrze wpadam w panikę, że mogę zwymiotować... Serce mi wali jak oszalałe, pocę się i nie mogę się ruszyć - bo przecież każdy ruch może spotęgować to okropne uczucie. Więc zazwyczaj kończy się na tym, że leżę bez ruchu i płaczę, czekając aż mdłości miną :roll:
Ten lęk nie przeszkadza mi jakoś specjalnie w codziennym życiu, jak już pisałam, staram się go oswajać, ale pamiętam kilka sytuacji, w których uniemożliwił mi normalne zachowanie. Kiedyś, byłam jeszcze w podstawówce, moja mama czymś się zatruła, ale tak naprawdę ostro, w nocy, biegła do toalety i zemdlała. Ja też się obudziłam, ale zamiast pobiec jej pomóc, zapytałam tylko ze swojego pokoju, cała przerażona czy wszystko w porządku... Mama oczywiście nie chciała mnie martwić, więc powiedziała, że tak, że mam iść spać... Siedziałam na łóżku i płakałam, ale nie mogłam się zmusić, żeby wyjść z pokoju i pomóc mamie bo panicznie bałam się zobaczyć jak wymiotuje :hide: Do dziś nie mogę sobie wybaczyć, że w niczym jej nie pomogłam, a nie spałam do rana, bo tak się bałam. Zatykałam sobie uszy poduszką, kiedy słyszałam, że zwraca :silence: i cały czas czekałam kiedy i mnie to dopadnie, bo przecież jadłyśmy to samo...
Teraz staram się jakoś z tym walczyć i kiedy mój chłopak wymiotował weszłam nawet do łazienki, chociaż myślałam, że serce mi wyskoczy z klatki piersiowej :smile: Ale jak wiem, że ktoś ma grypę żołądkową albo innego wirusa, który powoduje mdłości, za nic nie zbliżę się do tej osoby, a jak już będę musiała to dzień albo dwa z głowy na zamartwianie się czy już się zaraziłam... :roll:
Ostatnio edytowano 26 kwi 2011, 18:41 przez *Monika*, łącznie edytowano 3 razy
Powód: zmieniono kolor czcionki na czarny
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 kwi 2011, 12:03

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Lajla 27 kwi 2011, 08:57
MoodyAllen, witaj na forum. Łączę się z Tobą w walce z emetofobią;)
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez coolkidofdeathh 27 kwi 2011, 15:26
Ja przez ten lęk praktycznie nic w szkole nie jem, gdziekolwiek , gdzie jest trochę więcej ludzi - nie zjem. Boję się chodzić do restauracji. Najlepiej się czuję jedząc w domu. Chorowałam niegdyś na bulimię i boję się, że może mi wszystko wrócić. W stresujących sytuacjach, bądź podczas napadu lęku w mojej głowie rodzi się wizja - ja obrzygująca kogoś. :|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
05 lut 2009, 16:33

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Lollitage 27 kwi 2011, 19:10
Widzę, że tu całkiem sporo osób z podobnym problemem, co mój. Mam to od jakichś 4 lat i niezbyt potrafię sobie radzić. Faktycznie, najlepiej jakbym miała w każdym miejscu łazienkę, bo to nieco uspokaja, no ale niestety... ;) Najbardziej stresujące pod tym kątem są wyjazdy oraz spotkania z innymi ludźmi. Zawsze towarzyszy mi ślinotok. Pomaga mi podczas "ataków" samotność, dlatego zwykle mówię ludziom, żeby na chwilę udawali, że mnie nie ma albo gdzieś poszli. Wiadomo, że z kimś mało znanym to nie przejdzie, ale przez moje fobie społeczne akurat raczej nie spotykam się z ludźmi spoza wąskiego grona osób. Kiedy chodzi o rutynowe sytuacje typu pójście do szkoły, zwykle nie mam takich lęków (chociaż już się zdarzały).
W damę kier z jej ciała spływa
Grzana w waszych batach krew
Na nic wszystko, nocą wiecznie się odkrywa
Nieśmiertelny walet trefl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
27 kwi 2011, 09:29
Lokalizacja
Warszawa

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez melefretete 01 cze 2011, 23:36
Witam
Od 2 dni studiuję cały ten wątek i jestem co raz bardziej przerażona.
Jestem mamą pięciolatki która najprawdopodobniej zaczyna "swoją przygodę" z emetofobią .
Od 2 tygodni Młoda wpada w histerię i panikuje mówiąc że znowu ma to uczucie jakby chciała wymiotować. Cała sprawa zaczęła się od jakiegoś wirusa ( najprawdopodobniej) wymiotowała wtedy tylko raz ale bardzo gęstą treścią co na pewno jej nie pomogło :/ I poza tym jednym razem , nie wymiotowała juz później. Nie miała również biegunki tylko krótki stan podgorączkowy. Następnie kiedy wyszła już z okresu choroby ( czyli przestał ją męczyć ból brzucha) zaczeła sę budzić w nocy z krzykiem w stanie na prawdę histerycznym. Potem zaczęła również mieć takie uczucie w ciągu dnia. Teraz powtarza się to baardzo często kiedy tylko nie jest czymś bardzo zajęta. Zaczyna się bać wychodzić z domu , jak również zaczyna się powoli bać jeść :(
Kiedy czytałam Wasze historie krew się we mnie mroziła bo jako matka nie jestem w sobie wyobrazić żeby moje dziecko musiało tak cierpieć przez całe życie. Nie mam pojęcia co mogło u niej to spowodować. Nie wiem czy to tylko strach przed bólem ii nieprzyjemnym uczuciem w trakcie wymiotów czy również jakieś psychiczne podłoże ( ostatnio było sporo zmian w jej i naszym życiu). Uwag zawsze poświęcałam jej dużo tym bardziej że od 3 miesięcy nie chodzi do przedszkola i całe dnie spędzamy razem.

Jelsi chodzi o mnie to ja dość często wymiotowałam bo mam dośc wrażliwy żołądek i wieczorne obżarstwo zwykle właśnie tym się kończyło ale po pierwsze ona nigdy nie była świadkiem a po drugie nigdy nie robiłam z tego wielkiej sprawy. Natomiast jeśli chodzi o wszelkie jelitówki, wirusy czy "grypy żołądkowe" to sprawa się ma inaczej. Zwykle można było wyczuć we mnie panikę kiedy jedno z dzieci zaczynał boleć brzuch lub wymiotowało. Wtedy od razu w miarę możliwości wysyłałam drugie do dziadków żeby się nie zaraziło. Sama też okazywałam swój strach bo wiem że kiedy jestem zarażona nie jestem w stanie zajmować się chorymi dziećmi i to mnie przeraża. Przy tej jej ostatniej infekcji podeszłam do tego wyjątkowo spokojnie i leżałam z nią w łóżku , przytulałam i tylko miskę miałam ciągle pod ręką.... czy to możliwe że to ja wpędziłam ją w tą chorobę? Czy ta fobia jest wynikiem moich zachowań? Czy to ja w niej to rozbudziłam? Rozumiem że leczenie pewnie będzie konieczne. Ale czy najpiew iśc do psychologa czy do psychiatry?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 cze 2011, 23:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 29 gości

Przeskocz do