Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez maiev 03 gru 2006, 14:24
kurcze, nigdy sie nie zastanawiałam dlaczego akurat ziewanie mi pomagało
ale widać coś w tym jest
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez PAULINA :* 18 gru 2006, 15:13
:oops: Hej! Jestem tu nowa. Mam 13 lat i jestem chyba najmłodsza. Od 3 lat cierpię na tą nerwice. Moi rodzice o tym nie wiedzą. Panicznie boje sie wymiotów, wolałabym już nie wiem co, ale nie wymioty !! :( Nie wiem co mam po prostu robić. Proszę o pomoc !!!

(dop*DA)Paulina...postów nie piszemy duża czcionką, ponieważ uznawane to jest jako krzyk....I używaj interpunkcji...trudno sie czyta posty pisane jednym ciągiem...
Paula :*
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 gru 2006, 14:55
Lokalizacja
Rzeszów

przez Tifany26 31 sty 2007, 05:38
Jezu... a ja myślałam że tylko ja jedyna na świecie zwariowałam i uriłam sobie coś tak głupiego jak lęk przed wymiotami... jest was az tyle... wiecie co? podziele sie z wami tym co mnie dotknelo, jak sobie radze i moimi obserwacjami.

co mi było?
obsesyjny strach przez wymiotami. dokładnie to co wy opisujecie z drgawkami z niespaniem po nocach z temperatura i płaczem non stop.

co mi pomoglo?
usiadlam i zastanowilam sie ze lek przed wymiotowaniem to nie jest lek przed wymiotowaniem... to tylko moj organizm ma dla mnie wiadomosc...

kiedy organizm wymiotuje?
jak cos chce wyrzucić niezdrowego ze środka, tak?
tak!
a co ja chce wyrzucić z siebie?
moze cos z czym nie daje sobie rady?
coś czego nie moge juz strawić... psychicznie.

skoro chce z siebie wywalic i bede miala spokoj to czemu budzi to moj lęk?
bo wymiotowanie jest nieprzyjemne, śmierdzi, boli gardło i głowa i w uszach i smak ochydny, tak?
a moze uswiadamianie problemów i wywalanie ich niby jakie jest? miłe?

wiec załozyłam sobie ze moj mózg mowi mi ze zalegaja we mnie problemy i on je chce wywalic.
to byl moj pierwszy krok wymyslenie tego.

dugi gdy mnie dopadal strach w nocy powiedzialam sobie wcale nie musze dzis spac, ani dzis ani jutro. nie chce to nie bede.
nie bede sie do niczego zmuszac.
wlaczona lampka
właczone cicho radio
psa do łóżka
tel koło łóżka jakby sie cos działo.

bede robic co chce. to czego chce moj organizm, posłucham go.

boi sie spac to nie bede.
całe noce tuliłam ciepłego psa, zapalona lampka a ja jak mnie mdlilo to go glaskalam i staralam sie mu wypłakiwac. czasem az wymyslalam cos smutnego byle by sie zryczec i zeby mi odpuscilo troche napieccie.
ssałam mietusy, pomaga.
popijalam gorzka herbate bo jest zdrowa a dodatkowo wmawialam sobie ze mnie uspokaja.
i caly czas glaskalam sie po zołądku i mowilam sobie na głos ze nie mam wrzodó czy hopla tylko problemy o ktorych nie wiem.
mowilam sama do siebie ze je znajde w sobie.
szlam spac jak bylo jasno czyli ok. 6.00, 7.00 rano.
jestem pania siebie i moge chodzic spac o ktorej chce.
rzucilam prace i znalazlam taka by w domu dorabiac oczywiscie mialam pomoc rodzicow finansowa.

etap 3- co wiedza lekarze?
to kretyni co sprzedaja tabletki jak podpisza umowe z koncernem farmaceutycznym. olałam ich. wszystkie tabletki jakie byly w domu-won

psycholodzy? znaja mnie? wiedza co mi jest? czego sie boje? gucio!!! sama sie znam najlepiej.

etap 4.
wzielam kartke i napisalam na kartce wszystkie stresujace mnie sytuacje od kad pamietam, rozpisalam je w kolejności datami, latami. wszystko
np. obrona pracy dypl.
wkurzajacy promotor
big kłótnia z ...
zdechła mi ukochana świnka morska itp
oczywiscie to wymyslone przykłady :)

i gdy skonczylam ta liste... zdebialam ile tego było.
stwierdzilam patrzac na nia, ty sie ciesz dziewczyno ze nie zwariowalas. tyle problemow to czego sie spodziewalas ze dasz wszystkiemu rade?

potem kolejna kartka-toksyczni ludzie. co w kim mi nie pasuje. jakie zachowanie jakie sytuacje itp.

dużo...wyszlo

potem co chcialabym w sobie zmienic, od wygladu po zachowanie. z czym sobie nie radze itp
ze np. mam za duzy nos czy nie umiem mowic publicznie ....

i powiem wam ze gdy pisalam te rozne kartki nie raz bylo mi gorzej a czasami az pojawialy sie ataki podczas pisania. nie przestawalam. najwyzej stawialam sobie obok łóżka miskę. i pisalam i pisalam.

wymyslilam sobie ze skoro mam zygac to ok, ale sobie to uprzyjemnie na ile to mozliwe.

tj,
nie bede rzygac do kibla bo mi sie to zaraz sam wc kojarzy z rzyganiem i powoduje stres.
bede wymiotowac do zlewu bo tam moge na bierzaco wode lac i wtedy nie slysze wlasnego zygania ani nikt nie slyszy bo woda zagłusza.
dwa ze kupilam sobie zapach w spray i bede od razu jedna reka psiukac zeby pachnialo.
mietusy stoja na pralce zeby je od razu do ust zeby nie czuc smaku.


słuchajcie potem wzialam czysta kartke i tamte zapisane i po koleji zaczelam myslec co z czym moge zrobic jak co rozwiazac. np.
nos musze zaakceptowac lub operacja ale: operacja boli i kosztuje wiec decyzja-zostawiamy nos-koniec tematu. problem rozwiazany. nad łózkiem powiesilam fote karykature jakiegos krasnoludka z giga kinolem nazwalam go Michas i codziennie wieczorem mowilam mu " no stary ty to masz nochala, jak dobrze ze ja nie mam takiego"

[ Dodano: Sro Sty 31, 2007 4:29 am ]
i w ten sposób problem za problemem. kto jest toksyczny jak i na ile moge sie odciąć. jak np. rodzic to na co sie zgadzam a na co nie. wymyslilam sobie jak bede reagowała np.
moj tata jest bardzo "wie najlepiej" wiec postanowilam jak zacznie do mnie gadac ze cos zle robie to bede sobie mowila w tym momencie w myslach wierszych "na tapczanie siedzi len" i zero reakcji tylko sie usmiechnę bo jest stary i nie moge go stresowavc. acha robie po swojemu i tak a po kazdym jego takim gadaniu ( a wczesniej tego typu gadanie to zaraz cos ja tez mowilam dochodzilo do awantury a ja mialam juz dobę z głowy z zyganiem takze) no wiec jeszcze jako zadość uczynienie za kazdym razem jak uda mi sie wyklepac wieszyk i sie nie zdenerwowac to ide sobie kupic cos słodkiego. taka nagroda.

wiecie ze w momencie pisania tych rozwiazan nie czulam juz ataków!

czym krótsza robila sie lista klopotów i nerwów i wspomnien tym lepiej

dziś jest tak ze moge jezdzic metrem.
ze nie mam takich głębokich atakow z wymiotami czy trzesiawkami.

jesli robi mi sie ciut leku to nudnosci za zwyczaj nie czuje.

biore psa i mowie do niego.

nigdy nie zagłuszam swojego leku.
gadam sama ze sobą.

ucze sie jak siebie kochac i jak przebywac we wlasnym towarzystwie bez ryku tv w tle

ucze sie jak opowiadac sama sobie po cichu wieczorem przed zasnieciem jaki byl dzien
co bylo nie tak a co fajnego
czego juz nie zrobie


staram sie nie tłamsić w sobie złych emocji.
stałam sie szczera a wprost chamska do idiotów pt 90 letnia emeryta z laską trzyma amstafa który nią wiwija i drze sie na mnie ze ona go nie utrzyma i ja ze swoim 18 letnim ratlerkiem powinnam sie ewakuowac w kosmos bo ona zaraz go pusci i nie utrzyma.
nauczylam sie byc chamką i mieć innych w dupie. mowic co myśle i od razu rozładowywac stres
powiedziałZainteresowane osoby prosimy o przesłanie do 2 lutego2007 r. wyłącznie odręcznie napisanych CV i listu motywacyjnego:

• skan dokumentu- piotr.zbiciak@lekkerland.pl
• pocztą – Lekkerland Polska SA p. Piotr Zbiciak
ul. Pożarowa 6, 03-308 Warszawa


Wskazane jest dołączenie dokumentów potwierdzających posiadane kwalifikacje i doświadczenie zawodowe w przedmiotowej dziedzinie.

Na CV prosimy o dopisanie następującego oświadczenia: Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z ustawą „o ochronie danych osobowych” z 29.08.1997r. Dz.U. 133 poz.883).

Jednocześnie informujemy, że skontaktujemy się tylko z wybranymi kandydatami oraz nie zwracamy nadesłanych dokumentów.
j zeby ta laskę to sobie w dup..ę wsadziła i zastukała nią od drugiej strony w głowę to może muzg się jej obudzi.

wiecie ze to pomaga?

do tej pory by mnie takie sytuacje stresowały,, teraz mam obcych ludzi gdzies.

jak sasiadka wali piescia w sciane bo jest godz 13.00 i jej przeszkadza ze ja za sciana z kims rozmawiam to juz sie nie stresuje tylko tez sobie walę :) odpukuję :) fajna zabawa:)

jak dzwoni mi do drzwi ze jest sobota godz 15.00 a moj pies zaszczekał 3 razy na balkonie to jej odpowiadam "to ma pani problem " i jebut drzwiami.

lepiej mi....
naprawde mi lepiej....

do tej pory przepraszalam ze zyje. skonczylo sie. mam jedno zycie i mam je cale spedzic w lęku?
nie!


teraz moje obserwacje z tego forum

[ Dodano: Sro Sty 31, 2007 4:31 am ]
i w ten sposób problem za problemem. kto jest toksyczny jak i na ile moge sie odciąć. jak np. rodzic to na co sie zgadzam a na co nie. wymyslilam sobie jak bede reagowała np.
moj tata jest bardzo "wie najlepiej" wiec postanowilam jak zacznie do mnie gadac ze cos zle robie to bede sobie mowila w tym momencie w myslach wierszych "na tapczanie siedzi len" i zero reakcji tylko sie usmiechnę bo jest stary i nie moge go stresowavc. acha robie po swojemu i tak a po kazdym jego takim gadaniu ( a wczesniej tego typu gadanie to zaraz cos ja tez mowilam dochodzilo do awantury a ja mialam juz dobę z głowy z zyganiem takze) no wiec jeszcze jako zadość uczynienie za kazdym razem jak uda mi sie wyklepac wieszyk i sie nie zdenerwowac to ide sobie kupic cos słodkiego. taka nagroda.

wiecie ze w momencie pisania tych rozwiazan nie czulam juz ataków!

czym krótsza robila sie lista klopotów i nerwów i wspomnien tym lepiej

dziś jest tak ze moge jezdzic metrem.
ze nie mam takich głębokich atakow z wymiotami czy trzesiawkami.

jesli robi mi sie ciut leku to nudnosci za zwyczaj nie czuje.

biore psa i mowie do niego.

nigdy nie zagłuszam swojego leku.
gadam sama ze sobą.

ucze sie jak siebie kochac i jak przebywac we wlasnym towarzystwie bez ryku tv w tle

ucze sie jak opowiadac sama sobie po cichu wieczorem przed zasnieciem jaki byl dzien
co bylo nie tak a co fajnego
czego juz nie zrobie


staram sie nie tłamsić w sobie złych emocji.
stałam sie szczera a wprost chamska do idiotów pt 90 letnia emeryta z laską trzyma amstafa który nią wiwija i drze sie na mnie ze ona go nie utrzyma i ja ze swoim 18 letnim ratlerkiem powinnam sie ewakuowac w kosmos bo ona zaraz go pusci i nie utrzyma.
nauczylam sie byc chamką i mieć innych w dupie. mowic co myśle i od razu rozładowywac stres
powiedziałZainteresowane osoby prosimy o przesłanie do 2 lutego2007 r. wyłącznie odręcznie napisanych CV i listu motywacyjnego:

• skan dokumentu- piotr.zbiciak@lekkerland.pl
• pocztą – Lekkerland Polska SA p. Piotr Zbiciak
ul. Pożarowa 6, 03-308 Warszawa


Wskazane jest dołączenie dokumentów potwierdzających posiadane kwalifikacje i doświadczenie zawodowe w przedmiotowej dziedzinie.

Na CV prosimy o dopisanie następującego oświadczenia: Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z ustawą „o ochronie danych osobowych” z 29.08.1997r. Dz.U. 133 poz.883).

Jednocześnie informujemy, że skontaktujemy się tylko z wybranymi kandydatami oraz nie zwracamy nadesłanych dokumentów.
j zeby ta laskę to sobie w dup..ę wsadziła i zastukała nią od drugiej strony w głowę to może muzg się jej obudzi.

wiecie ze to pomaga?

do tej pory by mnie takie sytuacje stresowały,, teraz mam obcych ludzi gdzies.

jak sasiadka wali piescia w sciane bo jest godz 13.00 i jej przeszkadza ze ja za sciana z kims rozmawiam to juz sie nie stresuje tylko tez sobie walę :) odpukuję :) fajna zabawa:)

jak dzwoni mi do drzwi ze jest sobota godz 15.00 a moj pies zaszczekał 3 razy na balkonie to jej odpowiadam "to ma pani problem " i jebut drzwiami.

lepiej mi....
naprawde mi lepiej....

do tej pory przepraszalam ze zyje. skonczylo sie. mam jedno zycie i mam je cale spedzic w lęku?
nie!


teraz moje obserwacje z tego forum

[ Dodano: Sro Sty 31, 2007 4:38 am ]
czytam tu na forum ze wszystkie w wymiotowaniu boicie sie ze stanie sie to w miejscu publicznym i ze beda na was patrzec (ja tez sie tego wstydze)

zapytalam mojego męża który tańczy na scenie czy problemem było by dla niego puścić pawia publicznie i wiecie co mi powiedział?
" no coś ty! kazdemu sie moze zdarzyć. raz mi sie zdarzyło... poczułem w metrze ze nadlatuje helikopter, był tłok i nie chciałem ludzi pobrudzic to zdjołem czapke i pusciłem pawia do czapki, i tyle"

wiecie, dalo mi to do myslenia...

osoba publiczna nie mająca kompleksów nie ma z tym problemu wiec chyba chodzi o to ze wy i ja mamy tak naprawde nie kłopot z pawiem tylko ze mamy kompleksy i boimy sie jak wszyscy nas obserwuja. i chyba to teraz wezmę pod nóż. tym sie zajmę. zrbieniem czegos zeby poczuc sie wartosciowa, ładna i mądra. ze moge publicznie zaistbiec i nie czuc skrepowania.

koncze bo mi palce odpadaja. kto chce pogadac to piszcie na gg 4496459 bo tu nie wiem kiedy zajrze. pozdrawiam
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
31 sty 2007, 04:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez MarionetaDeTrapo 14 lut 2007, 19:40
Dobrym pomyslem jest zrobienie sobie gastroskopii. Ja rowniez przez dlugi czas mialem takie objawy ze ciagle mnie mdlilo i nudzilo, a w czasie poddenerwwowania to szczegolnie.

Na badaniu wyszedl refluks, ktory powoduje takie dolegliwosci.

Od razu mowie, ze badanie nie jest przyjemne, trzeba sie na nie odpowiednio nastawic. Ja np. nie moglem w zaden sposob przelknać tej rury i ogolnie zrobilem sobie straszny obciach przed personelem, ale coz chociaz sie nauczylem, ze nawet z kamerą w żołądku nie jest wcale tak łatwo zwymiotować, a co dopiero ot tak na zawołanie...
Posty
24
Dołączył(a)
11 lut 2007, 10:12

przez MaRiAnEk 29 maja 2007, 14:45
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 22:38 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

lek przed wymiotami

przez angelika.b 06 cze 2007, 17:36
ja tez boje sie wymiotowac,glownie dlatego ze boje sie ze moglabym sie zadlawic i udusic.Nigdy mi sie nic podobnego nie przytrafilo apo za tym nie wymiotowowalam juz prawie 13 lat.
CO CIE NIE ZABIJE TO WZMOCNI!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 cze 2007, 17:24

Avatar użytkownika
przez Amy18 08 cze 2007, 18:25
U mnie wygląda to tak: podstawowe pokarmy zazwyczaj zjadam (chyba że mi serio niedobrze, to wtedy nic tylko piję herbatę albo melise) ale nie zjem niczego co dla mnie choć odrobinę dziwnie wygląda i przy każdym produkcie do jedzenia sprawdzam datę ważności. Nie zjem niczego co jest o choć jeden dzień przeterminowane. Rodzina sie śmieje że ojciec potrafi zjeść pół bombonierki przeterminowanej o pół roku i absolutnie nic mu nie jest, a rzeczy typu makaron sie nie mogą przeterminować bo co tam sie może przeterminować, ale ja po prostu tego nie ruszę. Jeśli kupuję loda i w drodze do domu sie rozpuści (w opakowaniu) to wolę wyrzucić i stracić 1zł niż zjeść. Jak mamuśka rozmraża lodówkę i moje jogurty stoją pół dnia kolo okna albo na szafce, to też absolutnie nie ruszę. Wszystko musi być dokładnie zamknięte i schowane w lodówce. (żadnego zjadania pół jogurtu i odstawiania "na później" chyba że to pitny w butelce.).
Jak sie czuje możliwie to zjadam trochę chipsów, żelka albo czekoladkę, (a i tak sie potem martwię a co jak zwymiotuję) jak nie, to zjadam tylko to co koniecznie trzeba bo martwię sie że zwymiotuję. Problem w tym że ja mam alergię pokarmową i po niektórych produktach dostaję tylko wysypki i plam, a po niektórych mnie brzuch boli, mam biegunkę albo wymiotuję. Więc w sumie mam dobry powód by żarcie limitować : żadnych orzechów, żadnych ostrych rzeczy, żadnych owoców leśnych, żadnych cytrusów (poza kropelką cytryny do herbaty). Byłam na badaniach żołądka i absolutnie nic nie mam, tylko właśnie tą cholerną alergię i Zespół drażliwego jelita. W sumie jednokrotne wymioty jeszcze nie są takie złe, powaznie boję sie takich co ludzie kilka razy wymiotują (np. grypa jelitowa) bo odrazu kojarzy mi sie to z sepsą. A sepsy sie panicznie boję chociaż wszyscy mówią że to trzeba mieć mocno osłabiony organizm nawet by złapać jakiegoś wirusa który może wywołać sepsę.
W końcu ten sam wirus u jednej osoby wywoła tylko lekkie drapanie gardła, u innej anginę a u innej sepsę. Nic mi to nie pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 16:41
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez malva 19 cze 2007, 23:38
Kiedyś też to miałam. Nabawiłam się tego w Berlinie, tak trzy lata temu, jeżdżąc metrem. Tak dziwnie mnie kuło w gardle, wyjątkowo wstrętne uczucie - wydawało mi się, że zaraz zwymiotuję. Postanowiłam działać: nie jadłam nic na godzinę przed planowaną jazdą. Nie pomagało. Wtedy tłumaczyłam to sobie tym, że źle znoszę metro. Jakże sie rozczarowałam, kiedy po powrocie do PL, okazało się, że wciąż, jeżdżąc autobusami, tramwajami, spotyka mnie to okropne uczucie. I tak było lepiej, bo przynajmniej w autobusie mogłam poprosić kierowcę, by mnie wysadził, kiedy np. stał w korku, a do domu mogłam wracać pieszo. Wtedy zrozumiałam, że całość kręci się wokół lęku przed zwymiotowaniem w miejscu publicznym. Był taki czas, że zawsze po wejściu do tramwaju, sprawdzałam, czy mam woreczek na ew. wymioty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:46

Avatar użytkownika
przez inez3 20 cze 2007, 12:22
heh, skad ja to znam? tez mam tak, ze boje sie, ze zwymiotuje w miejscu publicznym ( z nerwow oczywiscie) - nigdy mi sie to nie zdarzylo, a z nerwow wymiotowalam moze ze 2 razy. staram sobie zawsze myslec ze kazdemu sie moze zdarzyc i ze nie jest to cos dziwnego. moje leki zdecydowanie sa mniejsze, ale tam w srodku gdzies cly czas jest jakis drobny "lęczek". sluchajcie, gdyby tak wszyscy w kolko rzygali to bysmy nic innego nie widzieli na ulicach... :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez "Wielka" 24 cze 2007, 22:54
Ja się boję wymiotów, bo myslę, że się zadławię. Ostatni raz jak wymiotowałam to straciłam przytomność. KOSZMAR, ale na szczęście nie myślę obsesyjnie o wymiotach, choć wącham każde jedzenie, sprawdzam daty i wolno gryzę. Bardziej się boję biegunki. Męczyły mnie kiedyś objawy jelita wrażliwego i strach pozostał, jak tylko jestem na nowym terytorium, to muszę się zapoznać z umiejscowieniem toalet :(.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
02 maja 2007, 13:51

przez pasqda 10 lip 2007, 15:23
Witam.
Ja rowniez boje sie wymiotow.Ale to juz u mnie za daleko zaszlo.Gdy chodze do psychiatry przykladowo i dostaje jakies leki, to ze wszystkich dzialan niepozadanych wymienionych w ulotce ja chyba tylko wymiotow sie boje.Kiedy mnie mdli np staram sie sobie wmawiac ze dobrze sie czuje, zajac sie czym byle by tylko nie zwymiotowac.Mowiac szczerze to chyba wolalabym umrzec niz zwymiotowac chociaz raz.Ostatni raz wymiotowalam jak mialam moze 6 lat, teraz mam 23, ale to chyb a tylko dlatego ze zanim cos zjem to 3 razy obejrze, jak tylko cos dziwnie wyglada albo pachnie to nie rusze.No i daty waznosci i inne sprawy, ktore juz niektorzy z Was znaja.Albo jak ktos przy mnie zwymiotuje, zaraz robi mi sie niedobrze i czuje jakbym ja miala zaraz zwrocic.A jak ktos kto wymiotuje jadl wczesniej to co ja...Albo jak ja zjem cos, co pozniej sie okaze ze bylo niedobre, to przez kilka dni czuje jak mi to "lezy" na zoladku.Mimo tego ze od lat juz nie wymiotowalam i wiem ze nie predko mi sie to zdarzy to jednak boje sie tego bardzo.I co najgorsze, wstydze sie powiedziec o tym lekarzowi :(
Pozdrawiam wszystkich, ktorzy mecza sie tak jak ja...A widze ze troche Was jest..
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
27 sty 2007, 12:49
Lokalizacja
Wrocław/Zamość

Avatar użytkownika
przez Marjetka 17 lip 2007, 22:18
O rany! "cieszę się", że znalazłam ten temat!!!
Od zawsze nienawidziłam wymiotować! Wolałabym, przesiedzieć ileś godzin na kiblu i "wydalać z siebie odwrotną stroną medalu", ale rzygać?! NIGDY!!! Ostatnium razem zdarzyło mi się to z 17 lat temu albo i więcej - mogłam miec z 10-11 lat. Wróciliśmy z wakacji - jechaliśmy PKSem. Podczas drogi zjadłam kanapkę - m.in. z pomidorem. Akurat traf chciał, że ten jedyny raz mama go nie obrała. W środku nocy obudziłam się z dziwnym uczuciem i po chwili wiedziałam ,że "stanie się". Na końcu całe i "zdrowe" wyjechały ze mnie skórki :/ Wszystko "poszło szybko" i nawet się nie umordowałam. Dlaczego więc, dlaczego tak się boję? Jestem ogólnie nerwicowcem - zawsze dużo od siebie wymagałam - w szkole, potem w pracy. "Z zewnątrz" wydałam się opanowana, jednak w środku wszystko przeżywałam 3 razy bardziej, niż coś było warte... Potem przyszło wielomiesięczne poszukiwanie pracy - jestem wykształcona, mam 2 zawody... A tu ciągle - nic i nic. To przymusowe "leniuchowanie" zaczęło mnie niszczyć psychicznie. Niemal "w ostatniej chwili" znalazłam pracę, co więcej przy okazji bardzo fajnego szefa!!! Uspokoiłam się i wyciszyłam. Polubiłam to co robię i miejsce pracy... W maju br. zjadłam jednak coś czego nie powinnam (w wieku 18 lat miałam kamienie w woreczku żółciowym - rozpuszczone potem, ale wiem, że dolegliwości woreczka tez powodują m.in. mdłości, wzdęcia ip). Pod wieczór rozbolał mnie żołądek. Nie mogłam nawet dopić mięty żeby wziąć coś rozkurczowego... Nie przespałam nocy, bojąc się wielogodzinnych wymiotów... Od tego czas nie sypiam dobrze. W czerwcu zaczęłam brac leki - na razie ziołowe - na uspokojenie i ogólnie - na żołądek i osłonowe na wątrobę oraz rozkurczowe- jak już naprawdę muszę. Zaczytuję się w książkach o pozytywnej autosugestii i myśleniu... Pojawiło się kilka lepszych dni... Ale ogólnie bywa kiepsko. Zastanawiam się - i co, najwyżej, pójdę do WC, szybko pójdzie i z głowy - jadam mniej, niz kiedyś, wszystko 100 razy obejrzę zanim zjem, jadam tylko "domowe jedzenie", uważam na wszelkie skórki z owoców, włosy, "dziwne zestawienia" (np. ogórek i mleko) i inne tego typu rzeczy, których żołądek może chcieć się pozbyć w tak drastyczny... To już obsesja!!! Kiedyś lubiłam spać - świetnie sie regenerowałam śpiac, czerpałam też przyjemność ze zjedzenia czegoś dobrego (absolutnie nie wyszkuanego!!!) - np. dobry jogurt czy dobra zupa jarzynowa. Dziś jem bo "muszę", bo żołądek może rozboleć tez z brakiu jedzenia, bo musze chodzić do pracy i pracować. są dni, kiedy czuję się bezsilna... W przyszły poniedziałek idę z tym do lekarza "od głowy". Nie chcę tak żyć!!!

Chciałabym bardzo podziękowac za post Tifany26!!! Wypróbuję Twój sposób!!! Dzięki - dodałaś mi otuchy i wiary!!!
Walczę. Wierzę, że będzie coraz lepiej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 maja 2007, 09:08
Lokalizacja
Kraków

przez ataeb87 19 mar 2008, 01:59
hej moze sie nie zabardzo wyroznie ale mam ten sam problem najbardziej boje sie ze zwymiotuje w miejscu publicznym natomiast w domu czuje sie bardzo komfortowo bo wiem ze mam do toalet bardzo blisko i mama w domu warunki w sumie to jak mi jest niedobrze w domu to nawet sie ide zmusic zeby miec spokoj ale jezeli chodzi o miejsce publiczne to mam ataki paniki mialam nawet tak ze ledwo co wsiadlam do autobusu a juz musialam wysiac na nastepnym przystanku bo myslalam ze bede wymotowac i szlam na nogach przez zakamarki zeby tylko ludzi nie widziec czasem potrafie to poanowac a czasem nie!ja wiem od czego sie to u mnie zaczelo najpierw jak bylam mala (5lat)na weselu mojej cioci zwymiotowal moj starszy kuzyn i wszyscy robili wokol tego straszny szum i jak przechodzilam obok tych wymiocin to jakbym sie bala po tem za ok 6lat od tamtego zdarzenia zatrulam sie powaznie pomaranczem i zygalam przez 2 tyg prosilam moja mame zeby byla w tedy przy mnie jak wymiotuje ale ona byla zmeczona i chciala isc spac wiec urzadzilam sobie maly pokoik w wc i jakos dalam rade!potem mialam dluga przerwe bylo wszystko ok jakby minelo ale wrocilo jak mialam 13 lat i otworzylam winde bo chcialam jechac do kolegi a tam cala winda zarzygana przestraszylam sie i kilka dni o tym myslalam potem znowu mialam spokoj i wrocilo jak mialam 18 lat jak moj owczesny chlopak a obecny maz mnie obrzygal przy ludziach na imprezie w restauracji odwiozlam go wtedy do domu z kumplem autem i go zostawilam po mimo tego ze mieszkalismy razem i chcialam jechac do domu pisze chcialam bo jak jechalam w autobusie to wydawalo mi sie ze ludzie czuja odemnie wymiociny i wysiadlam i szlam na nogach i tak sie zaczol lek przed jezdzeniem srodkami transportu publicznego ktory trwa do dzis aha pominelam okres ciazy w ktorym tez mialam lek przed wsiasciem do autobusu i maz mnie musial wozic wszedzie autem bo w aucie wiedzialam ze w kazdej chwili mozemy sie zatrzymac

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:11 am ]
aha nie napisalam jeszcze jednego ze nie brzydza mnie jakos bardzo wymoiciny mojego dziecka i nie mam zadnych lekow jezeli chodzi o niego bo to moj synek i nawet moge powiedziec ze nie czuje obrzydzenia :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 mar 2008, 00:59

Witam

przez Eleonora 31 mar 2008, 09:19
Witam wszystkich. Zacznę od tego, że jestem bardzo szczęśliwa, że znalazłam to forum, bo myślałam, że jestem jedyna z tymi problemami na świecie. Jest mi niedobrze 24 h na dobę odkąd pamiętam ( od 4 roku życia, a mam lat 21). Od jakiś 5 miesięcy złe samopoczucie przechodzi w napad/atak lęku przed wymiotowaniem i nudnościami. Wtedy jest mi już mega niedobrze, ściska mnie w gardle, mam ślinotok,nie mogę wydobyć słowa, drętwieje mi twarz, dostaję silnych drgawek i albo jest mi bardzo gorąco, albo bardzo zimno... zależy od okoliczności. Najdziwniejsze jest to, że UWAGA!! nigdy nie zdarzyło mi się wymiotować podczas takiego ataku, co jest bardzo dziwne, bo chyba już bardziej niedobrze nie mogę się czuć. Nie wiem tylko czy te ataki to po prostu lęk przed wymiotowaniem, czy też lęk przed czymś, co siedzi głęboko w głowie i mój organizm w taki sposób próbuje to z siebie wyrzucić. Jest mi ciężko, ponieważ moja praca wymaga ciągłego bardzo intensywnego wysiłku fizycznego oraz kontaktu z ludźmi, dla których jestem nauczycielem. Podczas ataku jestem zupełnie bezradna, wstydzę się tego i próbuję sobie wmówić, że jest to na podłożu psychicznym, ale nic nigdy nie wiadomo..... dlatego idę do gastrologa i Wam wszystkim to proponuje (tak, żeby mieć pewność, że to nie jest sprawa organiczna) Rujnuje mi to także życie prywatne - mój chłopak się wkurza, że nie ma dnia, w którym czułabym się dobrze, albo wyglądała normalnie.... doprowadził do tego, że w ogóle przestałam mu mówić cokolwiek o moim samopoczuciu..... więc gdy jest mi na prawdę źle, ograniczam z nim kontakt, żeby go nie denerwować, ale wiem, że to jest zupełnie bez sensu, więc ta przypadłość skazuje mnie na samotność (przynajmniej narazie) uffff..... to chyba wszystko. Proszę, napiszcie, jak macie podobne problemy w pracy i w domu. Jak sobie z tym radzicie, bo ja już nie mam siły, rozkładam ręce i próbuje zapaść się pod ziemię.Pozdrawiam!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:51 pm ]
Kochani, jeślli ciagle czujecie nudności, macie wysypkę, ściska Was w gardle to zbadajcie swoją przyswajalnosć glutenu. Okazało się, że muszę stosować dietę bezglutenową, zobaczymy, czy obiawy ustąpią.... będę informować na bierząco ;)

Oprócz tego lekarz przepisał mi Torecan - środek przeciwwymiotny i Spasmolina - rozkurczowo (jak narazie pomaga) no i oczywiście bierzcie jakiś valerin czy persen, żeby się nie stresować. Buziaki!!

Pozdrawiam!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 mar 2008, 23:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do