Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez j12p 23 lis 2010, 23:45
Witam. Moja prawie 8-letnia córka od miesiąca też boi się wymiotowania. Zaczęło się od łagodnego wirusa, którego złapała pod koniec września. Zwróciła wtedy 2 razy i na tym koniec chorowania. Od tego czasu zaczęła wpadać w histerie i wrzeszczeć, że boi się wirusów. Potem doszedł strach przed zwracaniem. Znów są histerie, płacz i krzyk. Teraz dodatkowo boli ją gardło, nie muszę chyba pisać co się przy tym dzieje. Jak jej pomóc? Jak na to reagować? Znacie to od jej strony, może mnie nakierujecie. Tłumaczę, przytulam, staram się być cierpliwa (z różnym skutkiem). Jestem po pierwszej wizycie u psychologa. Druga za tydzień, ale ten tydzień jakoś trzeba przetrwać...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 lis 2010, 23:33

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez shadow_no 24 lis 2010, 12:58
j12p, dobrze, że wybrałyście się do psychologa. Im wcześniej zajmie się problemem tym lepiej. Czy ten strach powoduje u niej ataki paniki, przez które nie chce wychodzić z domu? Jeżeli tak, polecam mimo wszystko być stanowczym i wyciągać córkę w miarę możliwości często poza dom. Nie pozwól by zamknęła się w domu, bo to będzie się wówczas pogłębiać.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 24 lis 2010, 13:13
j12p, postaraj się wytłumaczyć córeczce że nie każdy ból gardła czy wirus powodują wymioty. Wymioty nie są miłym doświadczeniem a tym bardziej u tak małej osóbki. Utkwiło jej to w pamięci i dlatego teraz boi się każdych objawów na które teraz tak reaguje. Bardzo dobrze zrobiłaś że udałaś się do psychologa. On powinien dotrzeć do przyczyny jej lęku.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez Nati1001 24 lis 2010, 15:12
j12p dobrze chociaz ze corka ma w Tobie oparcie i jestes przy niej bo niestety niektorzy ludzie nie rozumieja tego jak to mozna bac sie wymiotowac albo bac sie wychodzic z domu dla nich jest to smieszne.

ja sie zastanawiam czy mam isc do psychologa czy psychiatry bo ja mam tez nerwice lękowa przez ktora boje sie wychodzic sama z domu jak mam gdzies wyjsc odrazu robi mi sie niedobrze slabo...teraz jeszcze ciagle jest mi niedobrze mysle non stop o wymiotowaniu a tym bardziej jak sie dowiem ze ktos ma grype zoladkowa :( jeszcze moaj siostra mowi ze niogo ta grypa nie ominie..dlatego juz odrazu sobie wmawiam ze pewnie ja tez sie zarazilam i bede miala odechciewa sie przez to jesc i robic cokolwiek a tym bardziej gdzies wyjsc z domu:(
NNNNN
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
30 gru 2009, 22:40

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez shadow_no 24 lis 2010, 15:35
Nati1001, zdecydowanie polecał bym udanie się do psychologa.
Sam nie chodzę obecnie do psychologa tylko zacząłem znów farmakoterapię u psychiatry. Mój stan jest na tyle niestabilny, że nie mógłbym na razie chodzić regularnie na sesje terapeutyczne. Wszystko zależy od Twojego samopoczucia. Skłaniał bym się jednak ku wizycie u psychologa.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez majkamajj 09 gru 2010, 21:53
Cześć wszystkim,
Jakiś czas temu przypadkowo wyczytałam na forum, że istnieje takie coś jak emetofobia. Do tej pory, jak większość osób dotkniętych tą fobią, myślałam, że tylko ja jestem jakaś nienormalna, że wariuje, że nikt inny nie cierpi na takie coś.
Zaczęło się od tego, że jak byłam mała poszłam na rynek miasta zobaczyć sztuczne ognie, wtedy zobaczyłam schody pełne wymiocin i pobitego chłopaka całego we krwi. Od tamtej pory coś się we mnie zmieniło. Czuje napady lęku, uczucie gorąca, brak tchu, serce strasznie bije i oczywiście zaciskanie gardła połączone z uczuciem, że zaraz zwymiotuję. W sumie zrezygnowałam z życia towarzyskiego bo przecież na imprezach może ktoś zwymiotować, nie jeżdżę poza miasto bo boję się, że zwymiotuję ( szczególnie w autokarze z innymi osobami ) i nie będę miała jak wysiąść z autobusu, każde zajęcia na studiach to dla mnie katorga, że na oczach wszystkich zwymiotuję, że dostanę ataku paniki i każdy zobaczy, że coś ze mną nie tak:( Już mam tego dość. Mogłabym tyle Wam wymienić, ale nawet się nie da:( Boję się zasypiać wcześnie, bo mam lęk, że się obudzę i będę się źle czuć. Bo przecież jeśli się budzę tzn, że coś jest nie tak. I ten lęk, że wszyscy śpią i ja również muszę być cicho. Mam również lekkie problemy depresyjne, lecz to właśnie emetofobia jest czymś co psuje mi całe życie!! Byłam już u psychiatry. Brałam leki, ale przerwałam bo naczytałam się jak bardzo są niebezpieczne i mogą jeszcze pogorszyć psychike. Chodziłam też do psychologa, ale było to tylko wyrzucanie pieniędzy w błoto, a nie stać mnie na takie wizyty.
Jestem kompletnie załamana. Wiem o tym, że to nic strasznego, że nigdy jak miałam lęk nie zwymiotowałam ( jedynie uczucie wracającego jedzenia w przełyku ), a jednak dostaję tych ataków:( Zastanawiam się, czy znów nie wybrać się do psychiatry. Może jednak to będzie ejdyne wyjście by znów żyć normalnie.

Długo się zastanawiałam, aż w końcu postanowiłam napisać na forum o moim problemie. Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze zagląda, bo warto pogadać z kimś kto ma takie same problemy.

Pozdrawiam:)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 gru 2010, 21:37

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez eldruto 10 gru 2010, 00:58
majkamajj

Wydaje mi sie ze chyba pisalem gdzies na forum o tym jak ja mialem - byc moze w temacie "odezwa na apel o brak wsparcia" albo cos takie... A jak nie to sie powtorze.

Strach przed jedzeniem towarzyszyl mi gdzies od 16 roku zycia. Meczylem sie z tym dlugo, a zazwyczaj poprostu unikalem tego jak ognia - udawalem ze ne jestem glody, czasem caly dzien nie jadlem. Co najfajniejsze nigdy nie mialem tego w domu, ale zawsze w jakies restauracji, wsrod znajomych, w miejscu publ. Na sama mysl juz robilo mi sie nie dobrze. Wiem dokladnie jak to jest - poprostu chce ci sie wymiotowac z niczego. Nikt kto tego nie mial nie zrozumie, ze mozna tak miec.
Ale spoko, mozna sobie z tym latwo poradzic. NO.... przesadzam.... poprostu ja juz mam to za soba, i wiem jakie to glupie;D

Otorz, zeby sie przestac bac, musisz to zrobic. Co? A no zwymitowac. Nie wiem jaka jestes osoba - moj problem polegal na tym, ze chcialem zawsze byc zbyt dobry, zbyt mily, tak by nie urazic, nie stanac na ogon itd. (Destrukcja niskiej samooceny). Dodatkowo wymagalem od siebie zeby byc perfekcyjnym... no i wiadomo jak jest - im sie bardziej czlowiek stara, tym bardziej sie pieprzy:)
I napiecie jakie sam sobie tworzylem powodowalo, ze bylem tak ze stresowany, ze naprawde chcialo mi sie wymiotowac - no i normalne ze nabawilem sie takiej fobii. Najgorsze co robilem to ZWRACALEM UWAGE na swoje objawy, ciagle omijajac sytuacje i miejsca w ktorych moglbym sie zle poczuc. A poza tym WALCZYLEM z tym. A to jest glupie.... za glupie zeby sie tym przejmowac. Trzeba to zwyczajnie olac.

Zeby sie czegos nie bac, musisz to zrobic - przykro mi, nie ma innego sposobu. Tylko tak nauczysz sie, ze ludzie wlasciwie maja cie w D*... i zwisa im to co robisz. Najwyzej cie zle ocenia... i tyle... a co tobie po ich ocenie... a kij im w 4 litery.

Ciezko mi swoje doswiadczenie przelac w slowa o tej porze... Ale ja dopiero przestalem sie bac wymiotowania, jak przeszedlem z tym do pozadku dziennego. Przestalem ZWRACAC UWAGE na swoj zoladek i samo przeszlo. O to sie wlasnie rozchodzi - zebys nie obserwowala siebie i nie czekala na 1 objaw wymiotow, ale olala to. Zwymitujesz, to zwymitujesz. Nie 1 i nie ostatni raz.

Tez mialem ciezko na poczatku - ale wiedzialem ze to minie - i minelo. Mialem tak, ze ze strachu np wypilem w barze niedaleko domu nieco piwa i juz uciekalem... Ale szedlem jeszcze raz... i jeszcze raz.... az nagle jednego pewniego wieczoru w ogole zapomnialem o tym i wypilem ze 2 albo 3 piwa z kumplami.. i wracajac do domu uswiadomilem sobie to, ze w ogole nic mi nie bylo... ze bylem i zapomnialem ze powinienem sie bac. To jest klucz. Zapomniec o tym, nie przejmowac sie.
I zadziala.
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
14 gru 2009, 19:26
Lokalizacja
wioska

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez majkamajj 10 gru 2010, 16:44
Dziękuję za słowa od razu człowiek lepiej się czuje:)
Jak napisałeś o tym, że bałeś się co pomyślą inni o Tobie, itd. to zobaczyłam siebie. Mam dokładnie to samo. Martwię się co będzie jak zrobie coś nie perfekcyjnie i inni to zobaczą, albo w czym przyjde ubrana bo przecież zaraz będą mnie obgadywać, martwie się tym co ludzie o mnie myślą i żeby najlepiej myśleli wszyscy o mnie pozytywnie i lubieli. A przecież wiadomo, że nigdy nie będzie tak, że wszyscy Cię będą lubieć. Tak jak wspomniałeś nikogo nie obchodzi to czy teraz drapię się po głowie, czy wstałam i wyszłam z klasy na wykładzie, czy zaśmiałam się głośniej, czy mam takie a nie inne włosy. Czasem wystarczy, że usłyszę jak ktoś wymówił moje imię i coś gada na mnie, a już od razu mam cały dzień popsuty i następne godziny czuję, że każdy się patrzy na mnie i myśli sobie: "ale ona jest jakimś dziwakiem"

Cieszę się, że udało Ci się przezwyciężyć martwienie opinią innych i lęk przed wymiotowaniem. Ja też mam takie dni, że już jest lepiej, że mówię sobie: "tak to starsznie głupie bać się tego, to nic strasznego " i jest ok, ale czasem to po prostu przyjdzie i koniec. Jeśli chodzi o takie sytuacje jak wyjście z kumplami to jeszcze czasem umiem to przezwyciężyć (parę razy pójdę do ubikacji z nerwów wypróżnić się) i jakoś to idzie. Na początku mam ściśniete gardło i potem ejst wszystko ok. Ale jeśli chodzi o wyjazd i to do tego bez nikogo to nie wyobrażam sobie. Po prostu bym nie wytrzymała :/ Wiem, że muszę w końcu spróbować zrobić coś co sprawia, że czuję lęk, ale nie mam tak dużej siły psychicznej do tego. Czasem mam wrażenie, że mogłam tyle zrobić (choć życie dopiero pzrede mną bo studiuję), ale i tak czuję się beznadziejna. Mogłabym mieć lepsze oceny gdyby nie nerwy, wyjechać na jakieś praktyki za granicę, które mnie czekają na tych wakacjach, ale boję się co by było, gdybym tam nagle poczuła, że nie dam rady i chciała wróćić do domu:/ A najgorsze nie wiem jak będzie wyglądała moja przyszłość z tymi problemami, po prostu jestem przerażona....!

Przepraszam za błędy w pisowni, ale się nie zastanawiam nad nimi pisząc to.

Napisz mi proszę dokładnie jak to zwalczyłeś. Coś więcej . Jeśli oczywiście chce Ci się o tym wszystkim pisać.:)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 gru 2010, 21:37

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 16 gru 2010, 23:00
Witam,
Jestem nowa na forum, nie wiem, czy kogokolwiek zainteresuje moja historia...
Powiem może w skrócie żeby nie zanudzać; cierpię na emetofobię.
Obecnie, gdy popadliśmy w jakąś plagę rotawirusów popadłam w paranoję... Od kilku dni mi niedobrze, wkręcam sobie, że na pewno się zaraziłam, że będę wymiotować... To jest straszne...
Moja fobia trwa od dziecka. Już jako mała dziewczynka panicznie bałam się wymiotów. Trzęsłam się, płakałam, modliłam, żeby nie zwrócić, chodziłam, wychodziłam na powietrze, łykałam aviomarin, krople żołądkowe. Wszystko co mogło zapobiec wymiotom. Rzygałam ostatnio w II klasie podstawówki bodajże. Zważywszy na to że mam 21 lat, jest to godne podziwu. Nie wiem sama jak tego dokonałam, bo nie stronię od alkoholu. Leczę się psychiatrycznie, niestety lekarka też mi się dziwi i nie rozumie moich lęków. Jest jak wszyscy " Pff.. Jak można bać się rzygania? Wiadomo, że to nic przyjemnego ale czasem trzeba..." Ludzie nie rozumieją tego lęku... Paniki. Co ja mam robić? Jak żyć? Jak sobie pomóc?
Doradźcie coś... :( :-|
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez dziwaczka 23 gru 2010, 23:09
Hej!
Na emetofobie cierpię od około 13 lat ( mam 18 lat). Wszystko zaczęło się od momentu, gdy jako pięciolatka uczęszczałam na turnus rehabilitacyjny do CZD, w ramach którego obowiązkowe były zajęcia na pływalni.Któregoś dnia przed zajęciami nie czułam się najlepiej, ale po rozpoczęciu turnusu nie można było zrezygnować z ani jednych zajęć więc musiałam iść. Weszłam do wody. Czuję, że mam potworne mdłości, więc zgłaszam to prowadzącemu zajęcia. Zignorował mnie. Jest mi co raz bardziej niedobrze, ale boje wyjść się z wody, bo jest to wbrew obowiązującemu regulaminowi ( byłam bardzo posłusznym dzieckiem). Proszę o możliwość wyjścia z wody drugiego instruktora, odmawia. Zaraz zwymiotuje, postanawiam wyjść z wody samowolnie. Nie zdążyłam, zwymiotowałam na powierzchnię wody przed samym wyjściem. To było 13 lat temu, a ja pamiętam to wydarzenie w najdrobniejszych szczegółach. Nie mogę zapomnieć szczególnie swojego poczucia winy i obrzydzenia jakie wywoływałam w innych dzieciach poprzez to wydarzenie. Od tamtej pory moim niemalże codziennym towarzyszem są mdłości i lęk, że zaraz zwymiotuję. Z tego względu boję się przebywać w zatłoczonych miejscach( m.in. kino,teatr mimo, że uwielbiam z lęku nie mogę tam wysiedzieć). Komunikacja miejska to dla mnie istny koszmar, boję się że ktoś zwymiotuje, bądź, że ja to zrobię. Nie piję. Trudno mi być na imprezach. Supermarkety i kolejki też jest ciężko. Plamy na chodnikach kojarzą mi się dość jednoznacznie. Nie ruszam się z domu bez torebki foliowej i kliku leków na żołądek.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 sie 2009, 00:49

Re: Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Routine 27 gru 2010, 16:21
Zarejestrowałam się na forum, żeby napisać w temacie, który jest mi bliski~
Od kiedy pamiętam boję się wymiotowania, mam pewne podejrzenia dlaczego (ojciec zawsze reagował dość histerycznie na rzyganie w jego wykonaniu), ale z drugiej strony, nie jest ze mną już tak źle, kiedyś panikę wywoływał u mnie byle ból brzucha, teraz od paru dni jest mi co trochę bez powodu niedobrze i nawet się tym nie przejmuję. Ciekawostka jest taka, że bardziej boję się, że ktoś w bliskim otoczeniu zwymiotuje, niż ja. Może dlatego, że wierzę, że w razie czego będę mogła to powstrzymać, emetofobicy są w tym zadziwiająco dobrzy. No i strach nie towarzyszy mi codziennie, dopiero wtedy, gdy jest prawdziwe niebezpieczeństwo, że to się wydarzy. Jak ojciec (matce się to raczej nie zdarza) rzyga, to u niego jest wrzeszczenie, że umiera, u mnie płacz i histeria, jak mi jest naprawdę niedobrze to czasem też zaczynam ryczeć, ale najczęściej po prostu skupiam się na tym, żeby nie zwymiotować i na przekonywaniu siebie, że nic mi nie będzie. Może i nie boję się tego każdego dnia po kolei, ale gdyby już mi zdarzyło się zwymiotować, to obawiam się, że skończyło by się to jakimś załamaniem nerwowym, skoro już tak skutecznie udało mi się wmówić, że to nie ma prawa się zdarzyć...
Niektórym faktycznie fobia przechodzi po tym, jak zwymiotują i zobaczą, że naprawdę nie ma się czego bać, ale nie wszystkim. No i musi to być naturalne, wywołane chorobą, bo czytałam wiele historii osób, które zdecydowały się (najczęściej po konsultacji z psychiatrą) wywołać u siebie wymioty i w niczym to nie pomagało.

Nie wiem czy to nie będzie postrzegane jako reklama, ale jeśli ktoś zna angielski, to w internecie istnieje forum dla emetofobików, pierwszy wynik w Google po wpisaniu "gutreaction". Co ciekawe korzystają z niego głównie kobiety...

[Dodane po edycji:]

Wybaczcie mi double posta, jakbym tylko zedytowała to nikt nie zwróciłby na to uwagi...
Powyższy post napisałam widocznie w złą godzinę - dzisiaj w nocy zdarzyło mi się rzygnąć 3 razy, cudowny prezent świąteczny, nie ma co. Chyba jeszcze w życiu się tak nie bałam. A przynajmniej mam nadzieję, bo nie pamiętam. Teraz mi lepiej, ale oczywiście panicznie boje się, że to znowu się zdarzy, takie oczekiwanie na niewiadomoco jest najgorsze.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 gru 2010, 16:07

Re: Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez kari1900 03 sty 2011, 20:34
Ja natomiast mam wrażenie, że moje lęki przed wymiotowaniem sięgnęły max. Wymiotów boję się... hmm, chyba od zawsze. kiedy byłam nastolatką zaczęłam odreagowywać samookaleczeniami, zwyczajnie nie radziłam sobie z tak wielkim strachem i w sytuacjach kiedy choćby mnie mdliło robiłam sobie krzywde. Mama zawlekła mnie do psyhchologa, mialam wtedy ok 13lat. Pomocy nie uzyskalam zadnej. Pani psycholog wykpiła moj strach, mowiac ze jak moge sie tego bac, jesli sie boje to musze zwymiotowac. Znienawidzilam ją wtedy i zadna terapia nie wchodzila w gre. Zatem trwalam w pogłebiajacym sie lęku ktory urosl do skali monstrualnej. Mam 21 lat i moje zycie nie ma zadnego sensu. Moja pierwsza mysl po przebudzeniu to "jezuuu, chyba mi niedobrze". I tak sie ciągnie caly dzien, gdzie boje sie jesc ze mi bedzie niedobrze, schudlam do 39kg i nienawidze swojego wygladu bo jak widze swoje kosci to mnie jeszcze wiekszy szlag trafia... Ale chocbym nie wiem jak chciala przytyc, a chce bardzo, to i tak strach przed wymiotowaniem po jedzeniu (a oz siadzie jakas skorka, czy pomieszam cos nie tak, moze cos w sklepie nie za swierze bylo, moze za ciezko strawne) jest na tyle silny ze nie jestem w stanie zjesc niczego co nie da mi pewnosci ze nic mi po tym czyms nie bedzie. To nie wszystko. Mam male dziecko (rocznego synka). Dramat polega na tym, ze kiedy on wymiotuje to ja wpadam w panike. Czasem nie mam sily sie nim zajac albo irytuje mnie kiedy wymaga jakiejs mojej wiekszej uwagi a ja mam swoje odchyły. No i własnie te moje odchyły... Calymi dniami jest mi niedobrze, nie ma sekundy zebym o tym nie myslala, w sumie to juz tylko czekam kiedy mnie zemdli. Co gorsza, poniewaz mdli mie codziennie to codziennie panikuje, wracam tez do samookaleczania. Po fakcie wszystkiego zaluje ale co z tego... i tak w chwili swych napadów paniki mysle tylko o tym zeby odwrocic swa uwage od mdlosci. Napady paniki mam codziennie, zazwyczaj wieczorem (mam glownie urojone ze rzyga sie zazwyczaj wieczorami lub w nocy). Panika jaka dostaje jest nie do opisania, krzycze, placze, chodze z kata z kat, i czasem sie samookaleczam. Nic nie jest w stanie mnie juz uspokoic,czasem pomagaly tablertki na trawienie, wmawialam sobie po ich zazyciu ze juz nie ma prawa m8i byc niedobrze i pobjawy znikaly jak reka odjal. Teraz i to nie pomaga. Nie wychodze z domu, w zwyklym markecie dostaje dusznosci i musze wyjsc. Kiedys bylam na ulicy obok mojej i bieglam szybko aspowrotem do domu bo sie balam ze bedzie mi niedobrze. teraz wyjscia ograniczam do minimum. wychodze z ogromnego musu. Mam niesamowita nerwice, byle co wyprowadza mnie z rownowagi, zaczynam sie czasc. dochodzi depresja...... Coraz czesciej zastanawiam sie jak ludzie moga cieszyc sie z zycia, jak wogole zyja bo moje zycie odkad pamietam to tylko strach.

nie wiem dlaczego ja sie tak boje tego wymiotowania. nigdy nie zdarzylo mi sie nic co mogloby stac sie szokiem, a moze bylo cos tylko nie pamietam...... Wiem tylko ze gdybym miala wymiotowac to juz wolalabym umrzec... stad tez samookaleczenia.

W tej chwili jestem za granica, wiec lekarz odpada. W marcu jade do pl na 2 tyg, bede szukac psychiatry bo psycholog mi nic nie da. Zaniedbalam kiedy bylo w miare ok, teraz cierpie katusze.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 paź 2010, 21:37

Re: Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez kitty341 03 sty 2011, 22:39
hmm, ja np. jak czuje że mi niedobrze, od razu biorę 2 rapacholiny (tabletki na żołądek) od razu mi przechodzi!!! ostatnio tak miałam że myslalam juz ze "to" nadchodzi, oczywiscie zaczelam sie dusic, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, otworzyłam okno, położyłam się, leżałam bez ruchu przez kilka minut, przyniosłam sobie miskę "na wszelki wypadek" (zawsze od dziecka to robię), wpadłam w taką panikę że az nie potrafię tego opisać. Łyknęłam od razu 2x Rapacholin, cały czas piłam wode zeby coś przełykać (specjalnie też zawsze mam przy sobie tic taki, gumy do zucia już nie od kiedy się dowiedziałam jak bardzo aspartam jest niebezpieczny), ale wtedy byłam bez tic taków, czyli MASAKRA podwójna!! na szczęście po kilku minutach, stwierdziłam że Rapacholin pomogl i spokojnie zaczelam ogladac jakiś film.. to było straszne, jedyne co moge wam polecić to RAPACHOLIN!
"Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie".
Chcę czasem ulec niebu gwiaździstemu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
04 paź 2007, 09:39
Lokalizacja
Warszawa

Re: Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez kari1900 04 sty 2011, 00:03
kitty ja tez wiecznie z tiktakami w kieszeni. teraz juz nie moge bo mi maz nie pozwala, doszlo do tego ze zjadalAm po o 3paczki dziennie...... i mam stres jak nie mam ich przy sobie bo jak mi tylko w ustach zasycha to od razu mysle ze bede wymiotowac.

[Dodane po edycji:]

A tak nawiasem... Znow spanikowalam i bylo mi mega niedobrze. Co gorsza, skonczyly mi sie wszelkie ziolowe tabletki- uspakajacze i na trawienie tez... z braku laku i z rozpaczy lyklam ostatni aviomarin. Po chwili calkowity luuuuzzz :) nie jest mi niedobrze, mam ochote spac (cierpiue na bezsennosc) i ogulnie jest spoko. Jesli mam sie czuc podobnie po lekach od psychiatry to pisze sie na to.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 paź 2010, 21:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], Google [Bot] i 31 gości

Przeskocz do