Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie sie..

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie sie..

przez Damian_87 08 mar 2009, 20:35
Witam! Z chwilą napisana tego tematu opuscilem na dobre (chyba) fora medyczne... Ciagle poszukiwanie odpowiedzi na moje dolegliwosci przynosilo tylko pogorszenie mojego stanu, rozwiniecie się hipochondrii, a nawet stworzenie nowych bólów, lęków itd... Pozwolcie, ze opowiem wam moja historie.
Mam 21 lat, studiuje w Szczytnie w Wyzszej Szkole Policji na kierunku Administracja ze specjalizacja: bezpieczenstwo i porządek publiczny. Aktualnie jestem już na 6 semestrze i proboje napisac pracje licencjacka heh ;)
To zaczynamy: jakos 4-5 lat temu zaczalem chodzic na silownie... Po 3 miesiacach pobytu na silowni, bardzo amatorskiej, bez zadnych uzywek itd. Odczulem cos dziwnego w klatce piersiowej... Siedzialem, ogladalem telewizje i nagle serducho inaczej mi zabilo, inaczej niż zwykle, tak ze wywolalo u mnie to momentalny lęk, niepokoj, ale tez pobudzenie psychoruchowe. Postanowilem się przejsc na spacer ale serducho co jakis czas znowu dziwnie zabilo (w medycynie to chyba kolotanie serca). Nie robilo mi się slabo, nie miałem zawrotow glowy, po prostu bardzo mnie to irytowalo, te kolatania. Zaczalem czytac fora medyczne o tym no i zaczely się dolegliwosci. Odczuwalem już chyba wszystko. Kolatania serca pojedyncze i wielokrotne, uczucia dusznosci, pieczenia zamostkowego, splyconego oddechu, rozpierania klatki piersiowej, oraz jej zgniatania... Miałem problemy ze snem, nie spalem cale noce, oblewal mnie pot z kazdym kolataniem serca lub innym niemiarowym uderzeniem. Codziennie budzilem się i czulem jakbym miał kawal olowiu zamiast serca, potem jakies uczucia napiecia w klatce po czym mialoby nastapic potkniecie serca itd. Stawalo się to przy pochylaniu itd... Przeszukalem tysiace forow medycznych i dopisal sobie rozne rzeczy: zawal, zatory, miazdzyca, niewydolnosc serca, wady zastawek itd. W czasie tych okropnych dolegliwosci rozniez szybko się meczylem itd.
Miałem dosyc, byłem u 4 lekarzy I kontatku, wszyscy mowili mi: jestes zbyt nerwowy nic Ci nie będzie i przepisywali melise... Dolegliwosci nie ustepowaly. Zaczalem chodzic na EKG, czyta je kardiolog, powiedzial ze mam serducho zdrowe. Rodzice już byli wsciekli na mnie – ze wymyslam itd. Ale ja nadal czulem to wszystko. Postanowili mnie wyslac na oddzial Kardiologiczny – przebylem tam 4 dni. Miałem badane cisnienia, byłem pod obserwacja kardiologa, zalozyl mi holter – zapis z 24godzin nic zlego ani niepokojacego nie wykazal. Kardiolog powiedzial moim rodzicom ze zabieram miejsce dla chorych pacjentow, zalecil także spozywanie magnezu.
Wrcoilem do domu ale pobyt w szpitalu nie uspokoil mnie. Dolegliwosci nadal mi towarzyszyly... Rodzice mieli mnie dosyc, ale wyslali ostatni raz do prywatnego kardiologa na USG serducha. Pani zbadala mnie, w czasie badania nawet czulem pieczenie za mostkiem. Nic jednak nie wykryla doktorka, nawet powiedziala ile mam przepustowosci tetnic itd. Wszystko było w jak najlepszym porzadku! Rodzice zaplacili za wicyte 120zl, Pani Kardiolog kazala nawet udac się do psychologa oraz zazywac ten magnez. Wrocilem do domu dolegliwosci nadal mi towarzyszyly, ale w ciagu kazxdego kolejnego dnia malaly i malaly... az w koncu miałem spokoj z nimi przez jakis okres 1-2 lat, nie pamietam dokladnie az do jesieni roku 2007. Znowu poczulem to przedziwne uderzenie i zaczela się jazda taka jak na poczatku, dyskomforty itd... ale dolegliwosci nie były już tak ostre, dawaly mi zyc nawet. Wszystko popsulo się jakis miesiac temu, przed lutym. Zachorowalem na grype a potem na grype zoloadkowa, lezalem 2 tygodnie na lozku jak roslinka i odwonilem się. Po chorobie jak lewo stanalem na nogi zaczela się sesja egzaminacyjna i zaczely się dolegilowsci takie jak na poczatku opisalem...z dnia na dzien coraz gorzej. Myslalem ze silowani mi pomoze zapomnoac, pozwalala na ta godzinke cwiczen, wiecej nie  Sesje ukonczylem pomyslnie i wrocilem do domu na ferie lecz każdy dzien był coraz gorszy az pewnego dnia dostalem... nawet nie wiem co to było... nierytmiczne uderzenia serca. Bardzo dziwne i niepokojace... pojechalem do szpitala na izbe przyjec, podali mi lek uspokajajacy oraz korplowke z elektrolitami. Zrobili badania krwi, moczu, tarczycy i ekg 3 razy i zalecili isc do lekarza. Nawet jak tam lezalem to miałem te dziwne szybkie skurcze serducha ale lekarz nie zwrocil uwagi na to. To poszedlem z wszystkimi badaniami, nastepny lekarz obejrzal to co mu dalem i pwoiedzial ze srce mam zdrowe. Przepisal jakas chemie na serducho ale nie biore tego, zalezil także jedzenie magnezu, witamin oraz dal kropelki uspokajajace... czuje się jak wariat. Pytalem czy może jakies USG albo ECHO serca to on ze niepotrzebne  Była u mnie dzis na weekend dziewczyna i było super. Może cos tam poczulem zlego ale nie przejmowalem się nawet, byłem nia zajety. Teraz odjechala i ogladalem telewizje i nagle serducho inaczej zabilo, zpauziowalo na chwile i uderzylo tak mega mocno. Wpadlem w panike od nowa itd., zaczalem szalec  teraz jak pisze odczuwam lekki dyskomfort. Wynajmuje mieszkanie sam i boje się mieszkac tu samotnie. Ciagle mysle o moim sercu ze może inaczej zabic i ja zaczne panikowac. Boje się smierci... boje się naglej smierci... tyle o tym naczytalem się... i nie wierze ze mam jakies niedobory elektrolitow czy magnezu, nie wierze lekarzom  pomozcie mi proszę.
Pisalem o tej silowni, egzaminach i chorobie bo jednak to sa czynniki, które zaburzaja nam elektrolity,a podobno te tez sa odpowiedzialne za prace serca – może cos w tym jest?? No i niedobor magnezu może powodowac takie objawy jak te moje, łacznie z zaburzeniami nerwicowymi. Klucia w okolicach serca tez czuje czasami.
Co mi radzicie?? Isc znowu na kosztowne badania?? A może zaczac myslec optymistycznie i posluchac się lekarzy – uzupelnic niedobory mineralow i zobaczyc czy przejdzie??
Dodam ze mam 21 lat, nie mam zadnych wad serca czy czegos by już dawno mi je wykryli... jestem zestresowana osboa i przejmujaca się wszystkim. Nie mam zadnych nalogow, nie pale niczego, pije bardzo malo, okazjonalnie... Na silowni nie bralem nigdy zadnych sterydow. Ja nwet nie wypilem w zyciu jednej mocnej kawy a takie cuda się ze mna dzieja, pomozcie proszę. W was nadzieja!!! Pozdrawiam!!!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 mar 2009, 19:48

Re: Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie sie..

Avatar użytkownika
przez Nikodem. 08 mar 2009, 20:49
Nerwica stary, moge Ci powiedziec ze tak masz sie calkie niezle ;) bo niektorzy z nas to juz gorzej sie maja :D wiec naprawde nie masz sie czy martwic ;)

Pzdr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 mar 2009, 17:38

Re: Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie sie..

Avatar użytkownika
przez LucidMan 08 mar 2009, 21:48
Witaj

Bardzo szczegółowa historia objawów. Najważniejsze z tego postu jest te oto zdania:
Damian_87 napisał(a):... jestem zestresowana osboa i przejmujaca się wszystkim.
Pomocne by było, jakbyś napisał coś więcej o swoim życiu i o tym kim jesteś.
Nerwica jest to choroba uczuć, emocji. Na pewno stres i wrażliwość ma z tym związek, ale to za mało informacji, żeby powiedzieć coś więcej.
Proponuje udać się do poradni zdrowia psychicznego. Psychoterapia wydaje się tu być najlepszym rozwiązaniem.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie sie..

przez Damian_87 08 mar 2009, 22:00
O, nie myslalem, ze komus bedzie chcialo sie to czytac, dzieki za uwage ;) To jak wspomnialem w temacie, ze studiuje w Wyzzej Szkole Policji w Szczytnie z dobrymi rezultatami, jeszcze nie mialem zadnej poprawki ;) :P Kim jestem... Jak bylem maly szczun to latalem z kolegami po drzewach, mialem duzo ruchu. Potem przyszla doba gier i komputerow, ale nadal latalem po drzewach z kumplami, biegalem po boisku. W wieku 14 lat zdiagnozowano u mnie raka zlosliwego w stopie! Bylem nawet na onkologii w Warszawie ale na moje szczescie diagnoza byla calkowicie nietrafna... Potem znowu bylem wesolym dzieciakiem. Siedzialem na kompie, latalem po dworzu itd. Zaczal sie wiek mlodzienczy to wiecej na kompie siedzialem, koledzy smiali sie ze chudy i wysoki to zaczalem cwiczyc ;P i potem zlapala mnie nerwica... Jesli chodzi o osobowosc to napewno jestem bardzo amibitny. Zawsze mialem zylke do nauki. Niecierpliwy jestem jednak, troche egoistyczny. Bardzo wrazliwy i empatyczny. Przejmuje sie wszystkim, prawie... Naprawde potrafi mnie stresowac bardzo wiele rzeczy. Poprostu nie potrafie jak inni "klasc na cos lache" cos nie daje mi spokoju i juz. Aktualnie moje zmawrtienia to to moje serducho bo nadal nie wiem czy to nerwica czy moze jakas choroba ale wstyd mi isc do lekarza... Do zmartwien dorzucam pisanie pracy licencjackiej bo mam trudny temat i trudno zdobyc material... Jesli chodzi o rodzine to mam siostre i mam z nia dobry kontakt. Rodzice sa super, sa mlodzi i zawsze mialem wszystko, nie mialem zle w domu. Mysle ze nie mam mega duzych problemow, sa ludzie ktorzy maja 1000000000 razy gorzej ale jak widzisz mnie przerasta to co juz mam... Co jeszcze chcialbys wiedziec to napisze, pozdrawiam.

a porpos Psychologa to niby w Szczytnie jest ktos taki... ale musze to sprawdzic
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 mar 2009, 19:48

Re: Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie sie..

Avatar użytkownika
przez LucidMan 08 mar 2009, 23:47
Damian_87, no teraz lepiej ;) Spróbujmy się dokopać do źródeł lęku. Uprzedzam, że poniższa interpretacja ma tylko na celu skierowanie Twojego myślenia w inne obszary świadomości i może być nie do końca trafna.
Twoje objawy skierowane są w serce. Narząd ten jest centrum uczuć. Drugim centrum człowieka jest mózg, który odpowiada za rozum. Pamiętając o biegunowości, te dwa centra stanowią jedność, chociaż są podzielone i każde ma swoje zadania. Jeśli za bardzo skupiasz się na rozumie (intelekt, wiedza, mądrość) zaniedbujesz sferę uczuć i emocji. Świadomość w końcu Ci przypomni o tym poprzez sygnały w ciele (objawy).
Masz problem z nierównomiernym rytmem serca. Pewnie jesteś człowiekiem ściśle kontrolującym się (ambicja), żadne emocje nie mogą wkraść się w Ciebie i zburzyć Twojej równowagi. Uparcie trzymasz się rozumu i przyjętych norm. Nie pozwalasz emocjom zaburzyć Twojego "rytmu życia". Emocje znajduje okrężną drogę zmuszając Cię byś "posłuchał swego serca".
Przeważnie problemy z sercem mają ludzie, którzy gdzieś zapomnieli po drodze o tzw. sferze emocjonalnej.
Zastanów się też nad miłością, bo przecież serce jest jej symbolem. Miałeś dziewczynę? Byłeś zakochany? Jak z Twoją miłością do rodziców? Jak z Twoją miłością do siebie? Czy akceptujesz siebie? Nie wydaje mi się, skoro chodzisz na siłownię.
Serce wskazuje też na otwartość. Pisałeś o egoizmie i niecierpliwości. Jesteś kontaktową osobą? Potrafisz się zaangażować w coś "całym sercem"?
Zadaj sobie te wszystkie pytania w duchu i szukaj odpowiedzi. Te odpowiedzi, które uznasz za banalne i mało znaczące, będą miały największą wartość.
Interpretacja na podstawie: "Dethlewson T. - Poprzez chorobe do samopoznania"

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie s

przez monika1181 09 mar 2009, 00:15
Witaj Damianie dolegliwości które opisujesz miałam ja również i mam do tej pory ale są one o wiele łagodniejsze.Myślę że trafiłam do dobrego lekarza który nie zbagatelizował mojego problemu,to kardiolog ,udałam się do niego prywatnie bo lekarze w przychodni przepisywali magnez,potas,witaminęB i kazzali się nie denerwować a on pomomo że badania,które też zrobiłam prywatnie żeby było szybciej bo bałam się że to coś strasznego,wykazały że wszystko jast dobrze,przepisałmi lek na serce vivacor i preductal mr.i biorę go już 1,5 roku i jest dużo lepiej .Ja również jetem strasznie nerwowa i jak bardziej się zdenerwuję to znów serducho mi wariuje ale nie tak jak kiedyś,zastanawia się tylko dlaczego tobie żaden lekarz nie zaroponował jakiegoś leku tylko odsyłali cię do domu z kwitkiem?Pozdrawiam serdecznie. :D
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 mar 2009, 14:01

Re: Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie sie..

przez Damian_87 09 mar 2009, 10:00
Hej, lekarze zawsze odsylali mnie z kwitkiem, ale kazali uzupelnic niedobory, zawsze tez mowili ze mam ta nerwice. LucidMan - masz racje, nie akceptuje siebie, mam kompleksy. Na reszte pytan odpowiem sobie sam ;) Dziewczyne mam od prawie 2 lat i bardzo dobrze nam się układa. Ciekawie napisales, bardzo, dzieki. Pomysle nad tym!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 mar 2009, 19:48

Re: Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie sie..

przez Katarzynka35 09 mar 2009, 10:59
Witaj Damianie!
NIe jestem lekarzem, ale przeżywałam podobne katusze. MOim zdaniem cierpisz na tzw. dodatkowe skurcze serca. Ma je co drugi czlowiek, ale niektórzy ich w ogóle nie czują, a Ci co czują, wiedzą, że jest to cholernie nieprzyjemne uczucie, wrażenie, że serce się potyka, staje i można umrzeć.... też wpadałam w panikę totalną jak je miałam... Skoro mialeś wszelkie badania - Holtera i USG, to jesteś zdrowy... te dodatkowe skurcze mają ludzie zdrowi... lekarze je bagatelizują, z prostej prezyczyny - wiedzą, że od nich się nie umiera - dlatego pewnie bagatelizowali sprawę... inna sprawa, że być może starali się podejśc do Ciebie psychologicznie... jakby powiedzieli - tak ma Pan zaburzenia rutmu serca, musi Pan na siebie uważać, to jakbyś się poczuł? Inwalida, ktory na każdym kroku bada serca i który boi się wysiłku fizycznego... Pewnie nie chcieli byś wpadł w nerwice z tego powodu, ale szkoda, że nei zapisali czegoś na te skurcze... ja biorę metocard, kiedyś propranolol..
Skurcze dodatkowe dzielą się na komorowe i nadkomorowe, komorowe są wówczas jesli serce jest chore - źródłem nieprawidlowych skurczów jest serce, nadkomorowe sa wówczas kiedy niezaleźnie od serca pojawiają się - tzn. źródło ich powstania tkwi poza sercem - np. stan emocjonalny, nadpobudliwość.
Skąd się biorą?
O właśnie po wysiłku fizycznym (np. silownia...) kiedy jest niedobór elektrolitów- potazs, magnez, w chorobie, gdy gorączkujesz, gdy jestes zmęczony, po kawie też się pojawiają, gdy stres dopada... albo bez przyczyny...
MI się pojawiają po dużych stresach, często na wiosnę jak brakuje witamin, jak wypiję zqa duzo kawy, albo gdy jestem bardzo zmęczona...
Czasami miesiącami mam spokój, czasami w ciągu godziny potrafi mi "krzywo" zabić po kilkadziesiąt razy...
To takie uczucie wykolejenia się serca z jego normalnego rytmu... czasmai mam silne uderzenie w klatce, jakby serce robiło fikołka, czasami slabiej to odczuwam, ale dziwnie szarpniecia, czy jakby mi coś tam chodziło...
generalnie przynosi to straszny dyskomfort, ale staram się bagatelizować - tak mi radziła dr kardilog, która sama też to ma...
Na pocieszenie powiem, że niektorzy ludzie mają w ciagu doby po kilka tysięcy tych dziwnych uderzeń... i specjalnie tego nie odczuwają... niektórzy mają po kilka, za to strasznie się źle po nich czują...
MOja mam miała kiedys niedobór potasu i przez kilka dni, zanim jej się nie uzupełnił, miała co 4 uderzenie to "krzywe"
pozdrawiam serd.
Katarzynka35
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
12 lip 2008, 19:13

Re: Dla cierpliwych - nerwica sercowa. Pomozice bo zalamie sie..

przez Damian_87 09 mar 2009, 14:08
O jak fajnie... Bo potrzebowalem takiej porady jak LucidMan, ale tez takiej jak Twoja - ze jednak to nic groznego i trzeba z tym zyc! Bo mi sie nic zlego nie dzieje w trakcie tych roznych zdarzen sercwoych, jedynie nastaje lek, rozdraznienie a potem pojawiaja sie te dyskomforty. Tez mialem tak ze cale miesiace nic mi nie bylo i nagle trach! caly miesiac wyjety z zyciorysu. Mam nadzieje ze nadrobienie pierwiastków oraz zmiana mojego podejscia do tej sprawy przybliza mnie znowu do radosniejszego stylu zycia. Nie moge swojej mlodosci spedzic na zamartwianiu sie!!! Pozdrawiam i dzieki za dobre slowo! ;)

[*EDIT*]

NO i mialem 2 dni spokoju, dzis wrocilem ze szkoly, walnalem sie na lozku i serce pare razy co jakis czas tak dziwnie podskakiwalo chwilke, czulem napiecie w klatce... Potem ustalo, polozylem sie na bok, czytam ksiazke i znowu pare razy... juz sie zdenerwowalem tym i mam dosyc.

[*EDIT*]

Tzn nie kolatania tylko te skurcze nadkomorowe, z 5 ich mialem i juz mi zrypaly dzien...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 mar 2009, 19:48

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do