wystąpienia publiczne

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

wystąpienia publiczne

przez princesita 10 lut 2009, 12:07
czesc, chcialam Was spytac o rade. w syt spolecznych funkcjonuje zupelnie normalnie, nie krepuje sie ludzi, lubie byc w centrum uwagi. jednak zawsze od malego unikalam publicznych wystapien, do tego stopnia ze to sie przeobrazilo w fobie, mam pradziwe ataki paniki przed wystapieniami, ktorych w ziazku z tym unikam jak ognia. szukam jakiejs terapii grupowej, zeby moc cwiczyc te wystapienia, wyrazac swoja opinie na forum publicznym itd.. mozecie mi cos polecic?
Ostatnio edytowano 20 lip 2012, 14:38 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: zmodyfikowano tytuł wątku
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 lut 2009, 12:00

wystąpienia publiczne

Avatar użytkownika
przez midaa 10 lut 2009, 16:25
teraz to ja Ci coś napisze, miałam koleżankę w pracy poprzedniej, jej tata był jakimś muzykiem, występował w filharmonii i zawsze przed występem miał ataki, wiem,że potem mu to przeszło, leczył się, brał chyba jakieś leki,ale pamiętam jak opowiadała ,że poprostu nie mógł wyjśc i grać, siedział i się bał. chyba jakoś mu to przeszło.nie wiem jak bo nie pytałam, ale sytuacja była nieciekawa, sama widzisz, kupa ludzi, czeka na występ a on nie wychodzi,,,,,,,,,,,,,alebo po czasie dopiero!! :?
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

wystąpienia publiczne

przez lublinianka 14 lut 2009, 23:41
jakiś czas temu ( ponad rok, może prawie dwa lata temu, byłam jeszcze na studiach) na tym forum, ja pisałam to, co Ty princesita....wygłoszenie referatu to był koszmar, najgorsze było drżenie rąk, którego nie potrafiłam opanować.przed przydzielonym referatem (jeśli nie udao się wymigać, a robiłam wszystko, żeby nie dać sie "wkopać" w referat) na długo przeżywałam i stresowałam sie. wiem, co czujesz, bo przeszłam przez takie samo piekło. najgorsze były praktyki nauczycielskie, strach przed stanięciem przed klasą-koszmar, zresztą może niektórzy jeszcze pamiętają jak pisałam posty pełne lęku. nienawidziłam studiów, bo wychodziłam na idiotkę, mimo, że byłam przygotowana, jestem inteligentna a wszystko dlatego, że wolałm nie mówić nic, niż zostać wyśmieną.ale potem....ku własnemu zdumieniu ;) pracuje teraz jako nauczyciel. pierwsze lekcje to był koszmar, dwa tyg przed pierwszą lekcją miałam rozstrój żoładka i mdłości na myśl o tym, a pieć min przed wejściem do klasy aby sie przywitać z ucznimi pierwszego dnia prawie uciekłam sprzed drzwi...ale teraz nie boję się, ręce mi nie drżą i idzie mi bardzo dobrze, nawet hospitatorzy chwalą moje opanowanie itd. pewnie nadal sie czasem denerwuję, ale wypracowałam sposób radzenia sobie...otóż najpierw ćwiczyła przed bliskimi, najczęściej siostrami, czasem nawet do lustra lub gdzy miałam naprawdę fataly dzień i bałam się wszelkiej krytyki, to nawet do wyobrażonej osoby...po drugie w czasie mówienia jak mam mozliwość to chodzę, poruszam się - rozładowuje to mój stres, po3 - staram sie stać- kiedyś ze względu na ręce unikałam tego jak ognia i wolałam siedzieć, ale teraz daje mi to jakby pewną władze - słuchacze siedzą a ja jakby na nimi stoję. uczę w l.o dla dorosłych a oni szybko wyłapują wszelkie wpadki, więc to pomaga. spróbuj, może Tobie to też pomoże. wierzę w Ciebie mocno i trzymam kciuki.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

wystąpienia publiczne

przez Keji 20 lip 2012, 02:18
Czytanie na głos, wypowiedzi publiczne etc

Jedna z moich zmór, tym bardziej bolesna, że na co dzień jestem raczej wygadanym człowiekiem. Problemy z czytaniem na głos zaczęły się w liceum, w gimnazjum bowiem raczej nie męczy się tym uczniów na polskim czy historii, a nawet jeśli, to wybranych. Ogólnie rzecz biorąc przeczytanie najmniejszego kawałka tekstu jest dla mnie niemożliwe,wolę już mówić sama od siebie- automatycznie mój mózg traktuje to jako zagrożenie i serwuje nie tylko szybkie bicie serca, panikę oraz pocenie się rąk ale i przyspieszone oddychanie, które po prostu uniemożliwia wykonanie tej czynności, skutkiem czego 30 osób w ciszy słucha, jak ja, dysząc, staram się wykrztusić słowa, które mam przed oczyma. Tymczasem ja się zwyczajnie duszę i nie mogę. Teraz takie coś nie w chodzi w grę, wykłócam się, że nie będę tego robiła, bo co innego mogę? No nic. Referaty, wystąpienia publiczne...tego w liceum jest naprawdę dużo i w pewnym momencie miałam już myśli, że to nie jest szkoła dla mnie. Ba, paradoksem jest, że piszę bardzo dobrze, wygrywam konkursy na eseje i referaty, mam najlepsze wypracowania i...nie jestem w stanie ich przedstawić ustnie. Wizja matury mnie przeraża, już niejedną olimpiadę przez to zawaliłam. I do tego lubię opowiadać, wypowiadać się, ale nie jestem w stanie zbyt często. Ma ktoś tak samo?
Ostatnio edytowano 20 lip 2012, 14:37 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Keji
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do