Moje Wypociny ... Nerwica.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moje Wypociny ... Nerwica.

przez On87 12 sty 2009, 17:50
Ja to już chyba będę zaraz płakać.
To nie Esej, opowiadanie, lektura to moje nieskładne kilka słów.

Mam dopiero 21 lat a czuje się jak jakiś klekot. Moje przygody z nerwicą zaczęły sie już jakiś spory czas temu, ale z początku ostro to bagatelizowałem. Pierw zaczęło się od powtarzanie wielu czynności. Fakt, faktem Jestem od dzieciństwa pedantyczny, ale powiedzcie po ile razy można sprawdzać jedną rzecz. Gaz, klamka, drzwi, okna, lampki, gniazdka, i tak w kółko. W fazie dorastania objawy zaczęły mi ustępować i niemalże zapomniałem o tych natręctwach. Już nic nie wspomną o mojej fobii na punkcie zdrowia. Boje się, cholernie się boje: Raka,
Nowotworu, Zawału, Sepsy, Chorób Zakaźnych, Ślepoty i wszystkiego co prowadzi do grobu.

Pewnych wakacji mając już 19 lat postanowiłem pojechać na wieś do rodziny. Rodzice pojechali nad morze. Nie napisałem tego bez powodu, żeby się pochwalić jak mile spędzam wakacje. Pierwszego dnia po przyjeździe czułem się całkiem, całkiem. Pierwsza noc też obleciała jak Cię mogę. Kolejne dni to nieustanny lęk, strach. Trochę byłem tym faktem zdziwiony bo nigdy nie miałem problemów z klimatyzowaniem ani przebywaniem z dala od rodziny. Pomyślałem, że to pewnie zły humorek i prędzej czy później samo przejdzie. Jednak myliłem się: Pierwsza noc to najgorsza noc w moim życiu. Wymioty, Lęk, Strach, ból głowy, ból mięśni, brak apetytu, problemu żołądkowe, dreszcze, niepokój ... i mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Wyobraźcie sobie, że całą noc nie zmrużyłem oka. Następnego dnia poczułem się dużo lepiej, ale i tak nie mogłem nic przełknąć. Doszedłem do wniosku, że nie ma co dramatyzować i następne dni będą już tylko lepsze. Druga noc: To samo, telefon do mamy i uspokajanie mnie na odległość. Pomogło na 2 godziny i znów telefon do mamy. Zapadła decyzja: Dłużej już nie dam rady, jutro przyjeżdża po mnie tato i zabiera mnie nad morze. Jakie to głupie uczucie: Miałem wtedy 19 lat i rodzice po mnie przyjeżdżają bo coś się ze mną dzieje. Oczywiście zbagatelizowałem to i wizyta u psychiatry/ psychologa nawet nie wchodziła w grę. Patrząc teraz na tą sytuację uważam, że to była najgorsza decyzja ze zwlekaniem tego lekarza.

Kilka miesięcy później:
Piękny słoneczny Listopad, siedziałem w domu i oglądałem film na temat wojska a z racji tego, że czekała mnie jeszcze Zasadnicza Służba Wojskowa wziąłem ten film zbytnio do siebie. Dodam iż w tamtym momencie pracowałem jako mechanik. Pierwsza praca po szkole. Pierw starałem się o tym nie myśleć, ale w pewnym momencie coś pękło we mnie i temat Wojska to temat numer jeden. Strasznie się bałem tych 9 miesięcy, ten stres, ten wysiłek, ogólnie przyprawiało mnie to o gęsią skórkę. I zaczęły się te same problemy co kiedyś tzn: Brak snu, apetytu, wymioty, bóle, dreszcze, lęki, rozmyślania. Już czasem myślałem, że zrobię sobie coś i będzie koniec moich problemów. I ta praca: nie mogłem się skupić, skoncentrować .. wracałem zmęczony a w nocy zamiast spać - siedziałem. I wtedy podjąłem decyzje, że idę jak najszybciej do lekarza. W tym momencie nie wstydziłem się psychiatry, psychologa niczego - chciałem tylko mieć już święty spokój - uwolnić się od tego myślenia. Nie dawałem rady.

Zapisałem się od razu do psychiatry. Wizytę miałem kilka tygodni później. Pierw nie wiedziałem gdzie to się mieści, czy to jakiś szpital czy przychodnia. Okazało się, ze to szpital. Poległem. Zaszedłem tam, zobaczyłem ten oddział, tych chorych ludzi, tą smutną atmosferę, nie wytrzymałem, uciekłem wprost spod gabinetu i już tam nie wróciłem. Zapisałem się gdzie indziej i znów poszedłem. Opowiedziałem wszytko lekarzowi, pogadałem i miałem się zgłosić za kilak dni. Tak jak mi zalecił lekarz tak zrobiłem kilak dni później spotkałem się z nim. Przepisałem mi najmniejszą dawkę Asentry, która w miarę leczenie powiększała się. Powiem tak: Brałem systematycznie leki i czułem poprawę. Wojsko jakoś mi się ułożyło, praca jakoś leci, nerwy tak jakby mniejsze, ale to jeszcze nie to co chciałbym osiągnąć. Systematyczne wizyty u lekarza, co kilka miesięcy małe zwierzenie i jakoś to leciało. Próbowałem kilka razy odstawić ten lek, ale to ciągle powraca. Ostatnio nie brałem kilka dni leków, wiecie, był sylwester, potem miałem wesele chciałem trochę zaszaleć. ..., ale już od czterech dni biorę i jakoś nie mogę się ustabilizować. Czuje się jakiś zmęczony, takie nachodzą mnie dziwne myśli. Boje się, że coś będzie nie tak. Znów.

Zawsze prowadziłem tryb życia kawalerskiego. Lubiłem być sam i to mi odpowiadało przez kilka lat. Nagle poczułem, że samotność to coś złego. Postanowiłem dopuścić do siebie jakąś dziewczynę. Szukałem, szukałem i znalazłem moim zdaniem najładniejszą, najcudowniejszą dziewczynę na świecie. Myślałem, że to będzie moja taka żona. Myliłem się, po dwóch miesiącach coś prysło i z miłości, dziewczyny nici. Zostałem sam jak palec choć i palec nie jest sam bo ma koło siebie jeszcze cztery palce. Samotność to najstraszliwsze uczucie na świecie.

Poznałem teraz nową dziewczynę, ale nie zapeszam bo nie wiem co z tego będzie.

a tak podsumowując czuje się źle.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 sty 2009, 16:56

Re: Moje Wypociny ... Nerwica.

Avatar użytkownika
przez LucidMan 12 sty 2009, 20:05
On87, Nie widzę w Twoim poście żadnych pytań typu: co dalej? Co robić? Jak sobie z tym poradzić? Więc wnioskuję, że napisałeś to żeby wyrzucić to z siebie, a nie masz nikogo innego kto mógłby Cię lepiej zrozumieć niż ludzie tutaj.
Ja Cię w 100% rozumiem. Jeśli chcesz się tego pozbyć, musisz koniecznie rozpocząć psychoterapię. Leki nie doprowadzą Cię do źródeł, powodów Twojego lęku (lęków), a jedynie chwilową zlikwidują objawy.

Powodzenia, pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Moje Wypociny ... Nerwica.

Avatar użytkownika
przez carlos 12 sty 2009, 21:51
Emocje które opisujesz w swoich "nieskładnych kilku" słowach, odpowiadają moim. Oczywiście w wielu innych okolicznościach. Emocje , objawy i lęki niemal te same/podobne.
Najbardziej jednak zdziwiło mnie to, że napisałeś o tej samotności. Najpierw prowadziłeś taki tryb i Tobie odpowiadał. Później zdałeś sobie sprawę, że to złe.
Facet! Jak jasny gwint ! Ja mam tak samo. Jestem od Ciebie rok młodszy. Również z powodu objawów nerwicy i lęku, spędziłem całe wakacje z rodzicami na działce, a jak zostawałem chociaż 1 noc w domu nie mogłem jej przespać i nie wiedziałem co mi jest, co się dzieje. Strach nagle z nikąd + szereg innych objawów. Okropne!
Jednak jakoś to minęło kurcze, raz jest lepiej raz gorzej. Tak właśnie my , nerwicowcy żyjemy.

Trzymaj się chłopie i aby z Tą dziewczyną się Tobie ułożyło!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moje Wypociny ... Nerwica.

przez duskfall 13 sty 2009, 01:35
łączę się. mam podobne problemy, podobnie mialem i mam dość życia jak ty.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
21 sty 2006, 02:30
Lokalizacja
Wrocław

Re: Moje Wypociny ... Nerwica.

Avatar użytkownika
przez rolingstone 13 sty 2009, 09:31
Co Ci poradzić... Objawy nerwicowe, to raczej nie ulega kwestii. Niepotrzebnie odstawiłeś leki. Tego się nigdy nie robi na własną rękę. Nerwica zawsze będzie powracasz, gdy zbyt szybko odstawisz sam leki. Jeśli czujesz, że po przyjmowaniu leków jest Ci lepiej, to przyjmuj je dalej. W razie czego konsultuj z lekarzem. A po drugie - jak napisał Lucidman - leki niczego nie załatwią na stałe. Przydałby Ci się kontakt z psychologiem. Te lęki na wakacjach, bez rodziców - organizm coś chciał zakomunikować. I zrobił to. Tak więc trzeba brać się do roboty i dotrzeć do tego, co tam warto by wyjaśnić.

Pozdrowienia
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Re: Moje Wypociny ... Nerwica.

przez On87 19 sty 2009, 15:55
LucidMan napisał(a):On87Jeśli chcesz się tego pozbyć, musisz koniecznie rozpocząć psychoterapię.

ok, zgadzam się, ale jak poszedłem do lekarza i spytałem się Panie Doktorze: Biore leki, ale dowiedziałem się też, że można rozpocząć psychoterapie. To On odpowiedział, że nie ma takiej potrzeby. Mam pouczać lekarza, który studiował ten kierunek kilka lat, ma pewnie jakieś doświadczenie zawodowe .. ? chyba nie, więc się wycofałem.

carlos napisał(a):Najbardziej jednak zdziwiło mnie to, że napisałeś o tej samotności. Najpierw prowadziłeś taki tryb i Tobie odpowiadał. Później zdałeś sobie sprawę, że to złe.

mnie też to dziwi. Kiedyś mogłem być sam, sam chodzić do kina, sam odpoczywać, sam się bawić. Oczywiście mam sporo kolegów, koleżanek, ale mi tu przede wszystkim chodzi o osobę bliską.

No, więc do rzeczy: kiedyś tak się prowadziłem, ale już od kilku miesięcy to mnie przerasta. Czuje, że cholercia pod względem miłości nie czeka mnie nic dobrego. Wiecznie jak zaczynam jakieś bliższe znajomości to konczy się to na jednym - jedynym spotkaniu. Brzydki nie Jestem, głupi też nie, zadbany, czysty, charakter jaki mam taki mam, ale nie jest najgorszy a nie wiem dlaczego tak mi się nie wiedzie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 sty 2009, 16:56

Re: Moje Wypociny ... Nerwica.

Avatar użytkownika
przez LucidMan 21 sty 2009, 12:59
On87 napisał:
Mam pouczać lekarza, który studiował ten kierunek kilka lat, ma pewnie jakieś doświadczenie zawodowe .. ? chyba nie, więc się wycofałem.

Wiesz, są dobrzy lekarze, źli lekarze, lekarze którzy mają wszystkich gdzieś itd. itp.
Widocznie, nie było mu na rękę wysyłać kolejnego pacjenta na psychoterapię, skoro może przepisywać leki firmy farmaceutycznej, z którą jego szpital/przychodnia ma podpisaną umowę :shock: Brzmi trochę jak teoria spiskowa heh
Ale na poważnie. Lekami nie wyleczysz tej choroby, zasłonisz objawy, tak samo jak lekiem przeciwbólowym uśmierzasz ból zęba (a ząb sobie w najlepsze psuje się dalej). Szukaj prywatnego psychoterapeuty, to moja rada.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Moje Wypociny ... Nerwica.

Avatar użytkownika
przez rolingstone 22 sty 2009, 10:02
On87 napisał(a): jak poszedłem do lekarza i spytałem się Panie Doktorze: Biore leki, ale dowiedziałem się też, że można rozpocząć psychoterapie. To On odpowiedział, że nie ma takiej potrzeby.


Dla mnie to skandal. To jakiś konował. Samymi lekami nie wyleczy się nerwicy! Psychoterapia jest tu PODSTAWĄ. Leki likwidują objawy i to czasem nieskutecznie, bo nerwica nawet na lekach lubi wracać. Co to za rozwiązanie, żeby faszerować pacjenta lekami, przecież to nie jest obojętne dla organizmu. leki są dobre w stanach ataku lęku, na początku, ale proces psychoterapeutyczny powinien być uruchomiony wcześniej czy później.

Ja bym tego lekarza umieścił na naszej czarnej liście! Nieuk....
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 29 gości

Przeskocz do