lęk mnie powoli zabija

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez Dorot 27 gru 2008, 13:23
witajcie

naprawdę lęk mnie zabija wszystkiego się boje nie mam siły do tego strasznie się załamuje , bo nie mam siły walczyć , najgorsze jest to że ciągle jestem zdenerwowana serce mi wali, boje sie iść gdziekolwiek potem się denerwuje na siebie że chciałabym iść a mój organizm mówi zupełnie co innego. :( Powiedzcie też tak macie , ja zaczynam ręce załamywać Święta dl amnie były koszmarem bo tylko sie zastanawaiłam żebym nie miała żadnych dolegliwości paniki , tylko po to żeby nie robić rodzinie przykrości w Święta, mam już dość nie wiem jak mam z tym walczyć :( Ciągle myśle nad temat siebie 24h i mam też tego dosyć myśli nei dają mi spokoju już sie źle czuje sama ze sobą :( Pomocy :(
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Re: lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 gru 2008, 15:44
Dorot, mówię ci też tak mam :) i nie żartuje dzisiaj w nocy miałem atak jak cholera, nawet nie pomógł - lerivon :( myśłałem ze umrę, nie mogłem się nawet ruszać - koszmar. Nawet trudno opisać jak się czułem ,po prostu nie byłem już niczym :(
Też sie wkurzam na siebie że wile musze sobie odmawiać, bo lęk wygrywa, mnie akurat pomaga praca, idę i czasem zapominam o tym całkiem a jak wracam do domu to owszem mym cały czas depersonalizację i ataki ale mniejsze, a jak mam wolne dni jak te święta, to koszmar, budze się rano i chcę spać z powortem bo boję się dnia, co bedzie czy znowu będę się męczył? i takie pytania cały dzień a myśli pokichane momentami że boję się nawet swojego pokoju.
Wiem że cierpisz, nie umiem powiedzieć jak z tym walczyć, oprócz standardów czyli że trzeba się czymś zająć, ale sam wiem jaka to lipa :( a pracujesz?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: lęk mnie powoli zabija

przez Katarzynka35 27 gru 2008, 18:01
Dokładnie Dorot, Victorek ma rację... ja zawsze w dni wolne, w weekendy, urlopy, wtedy kiedy miałam więcej czasu wolnego i mogłam odpocząc, to się 'rozkladałam" myśląc bezustannie o dolegliwościach, po czym w pracy mająć strasznie stresującą i odpowiedzialna pracę tak sie mobilizowałam by nie nawalić, że sama się dziwiłam, ze mogłam normalnie funkcjonować... i nikt się nie orientował, ze coś mi było... po prostu dziwne to, ale w nawale zajęć "zapominałam" jakoś, że zawroty mnie męczą, że serce kołata....
Wiem, że myslenie 24 h na dobę o dolegliwościach może wykończyc, więc starajcie sie jak możecie tego unikać... wiem, że jest to nieslychanie trudne... mi jest łatwiej, bo biorę efectin i nie mam żadnych problemów z lękami, ale wczesniej wiem jakie to było uciązliwe... Victorek, a ten lerivon to benzodiazepina? bierzesz to doraźnie? i nic innego? czy bierzesz jakies antydepresanty i mimo tego masz ataki paniki???
pozdr.
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
12 lip 2008, 19:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez Dorot 27 gru 2008, 19:02
Dziekuje wam za odpowiedzi Victorek tez jak pracuje to jest lepiej al eczasem w pracy sie cos zddarzy ale juz rzadko , denerwuje mnie to bo wolne to powinnam odpocząć a tu nic jestem jeszcze bardziej zmeczona niz jak pracuje jak wiem że ma byc wolne to juz sie boje go , wiem ze nie powinnam myslec o tym że boje sie wolnego bo wtedy zapedzam sie w błędne koło , ciesze si eże nie jestem sama że jesteście ze mną , problem w tym jest jak nie mysleć o tych głupich lękach wystarczy jedna myśl a tu już organizm reaguje ehh
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Re: lęk mnie powoli zabija

przez skarb80 27 gru 2008, 19:04
Mam pytanie czy leczysz sie gdzies?, dobrze przynajmniej na początku gdy lęki są takie silne brac jakies wspomagacze. Potem jak poczujesz się lepiej to na psychoterapię i tyle.
No i oczywiscie dobrze miec jakies zajecie, pracę, hobby, zająć sie czymś zeby nie myslec o chorobie.
Ja nie wyobrazam sobie co bym zrobiła gdybym siedziała w domu i nie pracowała, pewnie choroba by sie jeszcze pogłebiała.Wstaje rano i nawet gdy okropnie sie czuję ubieram sie, maluje, odwoze dziecko do szkoły i jade do pracy. Jak mam gorszy dzien to z nikim nie gadam jak mam lepszy to chodzę na "plotki" i jest mi od razu lepiej,HeHe.
Ważne żeby sie jeszcze bardziej nie pogrążać tylko wyjść do ludzi.
pa pa
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
05 paź 2008, 18:17
Lokalizacja
Bolesławiec

Re: lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez Dorot 27 gru 2008, 19:47
Lecze si echodze już 6 miesiąc na psychoterapie i raz jest lepiej raz gorzej , pracuje normalnie , hobby rzadnego nie mam :( nawet wiem że mało ruchu mam , powinnam może więcej si eruszać i też było by lepiej może :(

---- EDIT ----

zapomniałam dodać że nie biore leków ponieważ moja psycholog nie akceptuje leków i staram sie wychodzić po 9 latach nerwicy teraz jest to dla mnie ogromnie ciężkie
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Re: lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 gru 2008, 22:13
Katarzynka35, lerivon to antydepresant, biorę go ponad rok, co do innych leków to z miesiąc temu dostałem Xetanor -SSRI i jeszcze mam cloranxen- benzo w nagłych przypadkach ale ja szczerze powiem że leków się po prostu boje :( i to okropnie, ten jeden tak łykam i łykam bo już nie mogłem wytrzymać ale to kolejne leżą jeszcze nie ruszone, ale czy ten lerivon pomógł, w sumie to nie wiem jak by było bez niego.
Dorot, sport ponoć bardzo pomaga, sam zaczynam biegać z godzinkę, już kiedyś robiłem podejścia do tego ale jak sam ruszałem to dostawałem ataków okropnych, że nie wróce itp, muszę z kimś i to najlepiej kto nie wie o nerwicy
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez Dorot 27 gru 2008, 22:22
Moja psychoterapeutka zaleca mi codzienne chodzenie marszem przez godzine podobno to działa rewelacyjnie na układ nerwowy uwalnia sie napiecie , rewelacyjnie na serce , głowe dotlenione są wszystkie organy naszego organizmu. Tylko żeby ktoś wynalazł sposób na to żeby ta panika stres nie brał tak bardzo że nie da si ewykonać pewnych czynności a to tak potrafi wykańczać że szok , już sama zauważyłam że im bardziej chce tym bardziej jest na odwrót

---- EDIT ----

Do tego jeszcze gdybym tak nie rozmyślała nad sobą i nie wsłuchiwała sie w siebie
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Re: lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez midaa 27 gru 2008, 23:23
Katarzynka35 napisał(a):Dokładnie Dorot, Victorek ma rację... ja zawsze w dni wolne, w weekendy, urlopy, wtedy kiedy miałam więcej czasu wolnego i mogłam odpocząc, to się 'rozkladałam" myśląc bezustannie o dolegliwościach, po czym w pracy mająć strasznie stresującą i odpowiedzialna pracę tak sie mobilizowałam by nie nawalić, że sama się dziwiłam, ze mogłam normalnie funkcjonować... i nikt się nie orientował, ze coś mi było... po prostu dziwne to, ale w nawale zajęć "zapominałam" jakoś, że zawroty mnie męczą, że serce kołata....


Niestety tak to właśnie wygląda, ja mam podobnie, w dni wyolne jakby "wymyślam sobie" oczywiscie jest tego juz mniej,ale tak jakbym sie dusiła w domu.
W pracy jakos tez potrafie sie zmobilizowac,zebrac w sobie ,musze sie skupic na konkretnych zadaniach i jakos daje rade,
dziwaczne to wszystko :?
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Re: lęk mnie powoli zabija

przez spinoza1988 27 gru 2008, 23:50
dziwi mnie ze wszyscy pisza o emocjach i objawach, a nikt o konkretnych biologicznych, materialnych przyczynach, zwiazanych z postrzeganiem sensorycznym i reakcjach chemicznych w mozgu.

tutaj dwa osrodki mozgu sie napedzaja. lek napedza, myslenie, a myslenie lek i smiglo leci w gore. jezeli myslimy o tym, budzimy ten lek, jezeli myslimy i musimy zajac sie czyms innym, lek i objawy ze strony wegetatywnego nie dostaja odpowiedzi o kolo sie urywa. to chyba tak wlasnie wyglada. pozdrawiam lukasz. zycze milej nocy
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 gru 2008, 00:33
Tak łukasz masz rację, ważne żeby robić wszystko byleby to koło nie było zamknięte, ani nawet się trochę nie domkło :)
Z tym że nie dziw się że piszemy o emocjach i objawach bo jak wariujemy, umieramy to nawet nie chcę mi się myśleć i jakiś tam chemicznych reakcjach :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: lęk mnie powoli zabija

przez skarb80 28 gru 2008, 00:36
Do Victorka: lerivon brałam przez kilka miesięcy przed snem spałam po nim jak niemowlę, a jeszcze po obudzeniu dochodziłam przez jakis czas do siebie. Mi na lęki nie pomógł może z Toba bedzie inaczej. Cloranxen też kiedyś "testowałam" chyba jestem trudnym przypadkiem, nie czułam po nich poprawy>

Jedno z moich postanowień noworocznych to zapisać się na callanetics z elementami jogi-(przy duzym wysiłku fizycznym kreci mi sie w głowie), mam nadzieję że te cwiczenia pomogą i się wyciszyć i zrelaksować. Lubię jeździc rowerem ale niestety pogoda teraz na to nie pozwala.
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
05 paź 2008, 18:17
Lokalizacja
Bolesławiec

Re: lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez Dorot 28 gru 2008, 11:27
Właśnie ale najbardziej denerwuje mnie to że czasami coś robie i za chwile myśl wpada mi do głowy a za nią lęk , mysle że to już taki nawyk który organizm sobie postawił , najgorzej jak pomyślę że mam mieć tak do końca życia albo mieć jeszcze większe lęki przed banalnymi rzeczami to już wogóle zwariowac można a wiem że nie powinno się absolutnie tak myśleć . To powiedzcie każde nasze wolne ma się tak kończyć :(?
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Re: lęk mnie powoli zabija

Avatar użytkownika
przez julie 28 gru 2008, 14:37
Victorek napisał(a):Z tym że nie dziw się że piszemy o emocjach i objawach bo jak wariujemy, umieramy to nawet nie chcę mi się myśleć i jakiś tam chemicznych reakcjach :)


Dokładnie, pamiętam piosenkę Sonique z której to jeden wers zapisał mi się w pamięci: "what ya feel is real"
to co czuję w danej chwili jest dla mnie najprawdziwsze na świecie i na pohybel wówczas wszystkim teoriom. naukom, etc.
Co do sportu-prawda, ruszam już od jakiegoś czasu d*** i niezaprzeczalnie jestem zdrowsza :), choć przyznam się że nie odnalazłam tego czego najbardziej szukam-sensu życia i jakiegokolwiek szczęcia w nim;

pzdr kochani :)
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 28 gości

Przeskocz do