Nerwica od dziecka

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 23 lis 2008, 16:59
ja mam właśnie bardzo podobnie... wiecie nawet jak byłam u psychiatry to opowiadając mu różne rzeczy, niektóre wcale nie takie wesołe, to ja miała szeroki uśmiech na twarzy :/ nawet on mi powiedział że się śmieje, a tak naprawde to chce mi sie płakać, i miał świętą racje... to jest straszne, śmieje się po to żeby ktoś pierwszy nie zaczął się ze mnie śmiać... na początku to mi się wydawało genialne, ale teraz, masakra, nie moge sie od tego uwolnić, to jest taka przykrywka dobrego humoru... poza tym jestem w jakieś takie skorupie obojętności, ktoś mógłby umierać a ja miałabym mine taką jakby mnie to w ogóle nie obchodziło, boje sie okazać jakiekolwiek uczucia... chociaż w środku wcale tak nie jest, ale tak trudno jest się zmienić teraz, jak już wszyscy mnie znają taką jaka jestem...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 lis 2008, 17:07
Mnie bardziej zawsze paraliżuje to że boję się wyrazić opini, dlatego że ktoś to skomentuje a ja nie będe się mógł obronić i wyjde na kretyna i już na samą myśl o tym jest mi wstyd a może bardziej niż wstyd po prostu strach mnie ogarnia przed kompromitacją, głupie to ale tak jest.
Tak jeannette też wolę wyrażać emocje na piśmie, wolę pisać niż o tym gadać no chyba że się nakręce:) ale to inna sprawa :)
A co do postanowienia to już dawno takie podjąłem i powiem ze nawet mi to wychodzi :) zobaczymy tylko jak długo! :)
Trzymam kciuki żeby i wam pewne opinie udało się wcisnąć tam gdzie trzeba!
Ale pewne jest że wrażliwości nie zmienimy, np ja odkąd gorzej choruje, to stworzyłem taką zewnętrzną powłokę, tzn. faktycznie mam zdanie innych gdzieś, ale wszystkim dookoła wydaje się że jestem zwykłym egoistą, że wszystkich olewam itp. Ja temu nie zaprzeczam, bo albo się tym nie przejmuje albo nie mam na takie rzeczy po prostu siły, tyle że prawda jest taka że w środku pamiętam i myślę o wszystkich, w środku jestem tym samym wrażliwcem :) co kiedyś.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 23 lis 2008, 17:14
Od dziecka miałem najrozmaitsze lęki. Ostatnio zrobiłem podsumowanie swojego życia [a mam już 30 lat] i widzę, że to co teraz mnie trapi, było już w dzieciństwie. Tylko wtedy okropnie się męczyłem myśląc, że to normalne. Teraz nerwica w pełnej okazałości grozi stabilności mojego życia [groźba zawalenia studiów z powodu depresji, problemy w pracy z powodu konfliktów z ludźmi spowodowanych nieopanowanym zachowaniem], dlatego muszę się faszerować chemią.
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 23 lis 2008, 17:17
wrażliwości nie zmienimy, ale jak ktoś jest wrażliwy jak cholera, a boi sie to pokazać - to wtedy jest chyba problem.. to tak jak nie wypowiedziane emocje, myśli, problemy, jak staramy sie je zdusić w sobie jest tylko gorzej, dopiero jak to wszystko wyrzuci się z siebie jest lżej... chciałabym kiedyś dojśc do takiego stanu że jestem sobą, i mam gdzieś opinie innych... może nie gdzieś, bo opini ludzi też trzeba słuchać, ale się im nie podporządkowywać...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 lis 2008, 17:25
Mefiboszet to przynajmniej miałeś odwagę zrobić takie podsumowanie, ja jak ostatnio próbowałem to zaniechałem tego, bo narastała we mnie panika :) U mnie ostatnio też zaczyna dochodzić do konflików w pracy bo nie bardzo mogę pohamować swoją złość, choż może nie chcę tego zmieniać :) tylko żeby nie przesadzić...
Elemelku tak jest to problem, ja nawet jak wszystko z siebie wyrzucę to lżej jest tylko na jakiś czas a potem znowu rośnie w środku pocisk, dobrze by było takie wyrzucanie wszystkiego mieć cały czas, zawsze kiedy tylko zaczyna narastać i są powody do gniewu złości - obojętnie
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 23 lis 2008, 17:41
Tak, powłoka ochronna to dosyć typowe - też tak mam. Ale mam też w pracy gościa znerwicowanego bardziej ode mnie i przyznaję uczciwie, że jest wkurzający - nikt nie traktuje go poważnie. Nie chcę się upodabniać zachowaniem do takiego modelu a nowoczesna farmacja mi pomaga ;) Oczywiście wolałbym żyć bez piguł - może podczas kolejnego urlopu znowu rzucę, ale pewnie przy pierwszych perturbacjach powrócę do pastylek ;) Jak się na coś cierpi od dziecka, trudno to w parę miesięcy zlikwidować.
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Re: Nerwica od dziecka

przez arturk 24 lis 2008, 15:31
Dobry temat, ja również mam tak, że w dzieciństwie teraz to dostrzegam miałem lęki, ale charakteryzowały się w inny lagodniejszy sposób. Dajmy na to w sytuacjach stresowych typu egzaminy wystąpienia, wizyty u lekarza(moja fobia nr.1) lub sytuacje stresowe zawsze objawiały się odruchem wymiotnym, pomimo, iż nigdy sie nie zbełciłem, zawsze było mi tak niedobrze niby, ale ten odruch był najgorszy, jak już wchodziłem, przechodziło. Pamietam również, że kiedys w 2 klasie podstawówki nie chodziłem 2 tyg do szkoły, bo jak tylko tam wszedłem pojawiał się ten odruch i nie mogłem usiedziec, coś w rodzaju paniki to było. Po jakimś czasie przeszło, ale kiedy podrosłem i zaczęły się imprezy wyjazdy, a było tego dość dużo, wtedy również ten odruch, np jak miałem wypić alkohol, jakoś mnie to przerażało. Później zupełnie przeszło, był okres ciszy kilka lat - mogłem robić wszystko pić jeździć, nic mnie nie przerażało, od prawie 3 lat wróciło w innej formie- mianowicie pojawiły się duszności, drętwienie rąk, zawroty głowy i otumanienie, derealizacja i potworny lęk przed wejściem do marketu, koscioła, choć cały czas tam chodzę i wyjeżdzam daleko, bo muszę, czasami umęczę się co nie miara. Ostatnio wracając z egzaminów w drodze tak mnie dopadło, że 2 godziny spędziłem na parkingach po drodze, myślałem, że wykituję, od tego czasu nie jeżdzę nigdzie dalej, mam straszny lęk przed tym! Dusznosci mnie poprostu dobijają! Kiedy mam atak, myśle o dzieciństwie i chciałbym w glębi duszy do niego wrócić, tesknię za nim, dlatego, że było wspaniałe, beztroskie i takie ciepłe, mimo, że wychowywałem się w jednej z najgorszych dzielnic miasta, było pięknie! Czasami powtarzam sobie, że kocham to życie pomimo tego zła i tego smutku, ale sa momenty kiedy, to nic nie pomaga, bo mam ochote zamknąć oczy - ale wy wiecie o co chodzi ;) Pozdrowienia.
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Nerwica od dziecka

przez arturk 24 lis 2008, 15:32
Dobry temat, ja również mam tak, że w dzieciństwie teraz to dostrzegam miałem lęki, ale charakteryzowały się w inny lagodniejszy sposób. Dajmy na to w sytuacjach stresowych typu egzaminy wystąpienia, wizyty u lekarza(moja fobia nr.1) lub sytuacje stresowe zawsze objawiały się odruchem wymiotnym, pomimo, iż nigdy sie nie zbełciłem, zawsze było mi tak niedobrze niby, ale ten odruch był najgorszy, jak już wchodziłem, przechodziło. Pamietam również, że kiedys w 2 klasie podstawówki nie chodziłem 2 tyg do szkoły, bo jak tylko tam wszedłem pojawiał się ten odruch i nie mogłem usiedziec, coś w rodzaju paniki to było. Po jakimś czasie przeszło, ale kiedy podrosłem i zaczęły się imprezy wyjazdy, a było tego dość dużo, wtedy również ten odruch, np jak miałem wypić alkohol, jakoś mnie to przerażało. Później zupełnie przeszło, był okres ciszy kilka lat - mogłem robić wszystko pić jeździć, nic mnie nie przerażało, od prawie 3 lat wróciło w innej formie- mianowicie pojawiły się duszności, drętwienie rąk, zawroty głowy i otumanienie, derealizacja i potworny lęk przed wejściem do marketu, koscioła, choć cały czas tam chodzę i wyjeżdzam daleko, bo muszę, czasami umęczę się co nie miara. Ostatnio wracając z egzaminów w drodze tak mnie dopadło, że 2 godziny spędziłem na parkingach po drodze, myślałem, że wykituję, od tego czasu nie jeżdzę nigdzie dalej, mam straszny lęk przed tym! Dusznosci mnie poprostu dobijają! Kiedy mam atak, myśle o dzieciństwie i chciałbym w glębi duszy do niego wrócić, tesknię za nim, dlatego, że było wspaniałe, beztroskie i takie ciepłe, mimo, że wychowywałem się w jednej z najgorszych dzielnic miasta, było pięknie! Czasami powtarzam sobie, że kocham to życie pomimo tego zła i tego smutku, ale sa momenty kiedy, to nic nie pomaga, bo mam ochote zamknąć oczy - ale wy wiecie o co chodzi ;) Pozdrowienia.
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 24 lis 2008, 15:59
arturk, a ty zażywasz jakieś leki?? ja też mam coraz więcej lęków, kościół autobus, to było na początku, teraz kolejki w sklepach, dłuższe podróże... nie zapomne jak wracałąm z wyjazdu 6 godzin, przez 6 godzin miałam wrażenie że sie udusze, totalny koszmar... od tej pory nie wyobrazam sobie gdzieś jechać :( ale i tak najgorsze w tym wszystkim jest to że każdy człowiek ma obowiązki od których nie ucieknie... jak tylko o tym pomyśle od razu mi sie słabo robi ... :(
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 lis 2008, 19:19
Ja np do Kościółka zawsze miałem problem chodzić, dostawałem właśnie tam duszności a szczególnie jak było sporo ludzi, i tak samo w hipermarketach, a nawet na poczcie Z podróżami teraz mi się tak porobiło, jak np. jadę z kimś samochodem to od razu panika rośnie maksymalnie, bo niby jak ucieknę, jak to bedzie wyglądało, jak będe umierał to kto mi pomoże itd itd
Że też nie można tego korzenia nerwicy jakoś tak wyrwać po prostu, zniszczyć raz na zawsze żeby nie wracało
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez ewa125 25 lis 2008, 19:43
no wlasnie WROBELKU ELEMELKU masz racje ze kazdy ma obowiazki- isc do pracy, rozmawiac z ludzmi, spotkac sie z rodzina swojego chlopaka/ dziewczyny. swiat i tak jest za szybki i nerwowy a co dopiero jak ktos ma nerwice to juz wogole. normalny czlowiek jest zmeczony i nie nadaza nad dzikim pedem za pieniedzmi, praca, nie wiem czym jeszcze, byciem robotem chyba. a co dopiero nerwicowiec... ja sie strasznie boje kompromitcji, bo jak mnie zlapie atak w domu to pochodze w kolko, pooddycham gleboko, pogadam do siebie i mi przejdzie predzej czy pozniej, ale w pracy, przy stole ze znajomymi, rodzina, ilez razy mozna wychodzic do lazienki... ja dzisisaj mialam totalnego dola, juz dawno tak zel sie nie czulam. poryczalam sie, wykrzyczalam wszystkie moje problemy ktore dusze w sobie (a mam ich troche i to takich realnych, niestety powaznych), wybeczalam sie i teraz jakos sie uspokoilam i to bez pomocy alkoholu ktory zazwyczaj mi pomaga zrelaksowac sie. mam nadzieje ze jutro bedzie lepiej. eeehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 lis 2008, 22:47
Oj tak te wychodzenia do łazienki....:) ja czasem jak już nie mogę wysiedzieć bo czuje że zbliża się wybuch to nawet kłamię że ktoś do mnie dzwonił i musze wyjść.... chore że w ogóle się do tego przyznaję :)
Ewa125 będzie lepiej jutro, zobaczysz sama, najgorsze jest to że właśnie w takim życiu ja teraźniejsze weź i się nie stresuj, kiedyś tak doktorek powiedział do mnie i czym pan się teraz denerwuje, przecież za dwa dni już pan nawet nie bedzie pamiętał o co sie pan teraz dołował i wkurzał. Niby to mądre słowa i taka prawda, tyle że z tym jest tak jak z teorią ona sobie a życie sobie...
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 25 lis 2008, 23:40
Victorek napisał(a):Oj tak te wychodzenia do łazienki....:) ja czasem jak już nie mogę wysiedzieć bo czuje że zbliża się wybuch to nawet kłamię że ktoś do mnie dzwonił i musze wyjść.... chore że w ogóle się do tego przyznaję :)

ja też tak robie :lol: też mi jest głupio sie przyznać do tego, ale ja jestem niezłą aktorką jeśli o to chodzi... w zasadzie większość moich znajomych nawet by nie przypuszczała że moge mieć takie problemy... dlatego teraz tak mi się ciężko do tego przyznać, nawet przed samym sobą...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 lis 2008, 22:27
Oj tak ja w tych sytuacjach "zagrożenia" potrafię pięknie kłamać i przekonywająco żeby tylko mieć możliwość ucieczki :) i też nikt ani ze znajomych ani nikt się nie kapnął że ja "umieram" bądź "wariuje" :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do