Nerwica od dziecka

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Grzybowa 22 lis 2008, 16:25
Jak czytam Wasze posty,to jakbym widziała siebie.Ja jestem też z patologicznej rodziny.Ojciec alkoholik,matka zawsze nas(mam siostrę bliźniaczkę),bardzo źle traktowała,nie karmiła,nie dbała,nie mogłyśmy nawet się wykąpać,bo marnujemy wodę,jakieś okropne jazdy o byle co.Robiła z nas wiatrak kiedy miała zły humor.Jako dziecko pamiętam,że miałam ataki paniki,np,jak szłam ulicą i wiatr wiał mi prosto w twarz to nie mogłam oddechu złapać,ale nie tak jak przy hiperwentylacji,tylko tak naprawdę.Pamiętam też to,że jak leżałam już w łóżku,i nie mogłam zasnąć,bo nie mogłam oddychać(hiperwentylacja),jak spanikowana leciałam do pokoju matki to tylko mnie tłukła i taki był skutek.Jeszcze była derealizacja,taka chwilowa,jak np.byliśmy u mojej ukochanej rodziny daaaleko,to byłam taka szczęśliwa,było tam tak normalnie,i miałam wtedy właśnie derealizację:(.W tamtym czasie w szkole nikt nie zauważył,że się dzieje coś złego.A chodziłyśmy głodne i posiniaczone.Na dodatek miałam kłopoty,że nie ćwiczę na wfie,a nie ćwiczyłam,bo wstydziłam się przebrać,taka byłam posiniaczona.Mam wielki żal do "dorosłych"nauczycieli,którzy nic nie zrobili,żeby mi pomóc.Kiedy miałyśmy 14 lat to wyprowadziłyśmy się od matki,do mojej kochanej babuni.Któregoś dnia jak wróciłyśmy ze szkoły to w pośpiechu spakowałyśmy wszyskie książki,i poprostu uciekłyśmy.Były wielkie awantury matka na ulicy nas dorwała i mordę darła.Ale babunia nas nie oddała.Wszystkie objawy mi przeszły,aż do momentu kiedy ojciec zaczął hlać na umór.On mieszkał wtedy piętro niżej babuni,a potem całkiem się przeniósł na górę,żeby nam do reszty życie marnować.Babcia chorowała na serce,i nie dawała rady poskramiać ojca.Było strasznie, awantury,szarpanie za włosy,tylko strach.Babunia próbowała nas bronić ale on był silniejszy :(.Jak miałam 17 lat to wyniosłam się do małego pokoiku na strychu w tej samej kamienicy,mieszkałam tam sama,i nikomu nie dłam klucza,ojciec dobijał się do drzwi,podpalał je,ale ja się nie dałam,byłam tam bezpieczna.Znowu wszystkie objawy ustały.Teraz jestem już dorosła.Od 7 lat mieszkam z najukochańszym mężczyzną na świecie.Jest 11 lat starszy ode mnie,i potrafi o nas zadbać.Wynieśliśmy się daleko,mieszkamy teraz na wsi.4 lata temu dostałam nerwicy i agorafobii,wszystko wróciło o wiele silniejsze,ale staram się normalnie żyć,i nadroabiam starcone dzieciństwo :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
28 paź 2008, 23:28

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 22 lis 2008, 20:03
Dokładnie Grzybowa, co prawda nie miałem tego typu historii bo przynajmniej mam matkę na którą po prostu liczyć mogę tyle że ona sama z sobą nie daje sobie rady (cierpi na silną nerwicę) a mówię dokładnie bowiem to co napisałaś na końcu postu jest że tak powiem inspirujące, że mimo iż cierpimy z powodu tego co mamy teraz, co zresztą zostało zafundowane nam przez życie od małego dzieciaka, to musimy sobie jeżeli teraz mamy możliwość (tak jak ty np. wspaniałego mężczyznę) odbić te wszystkie kłótnie, ten strach, dziecinny lęk, przerażenie i płacz bezsilności...
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 22 lis 2008, 20:08
Grzybowa, aż strach czytać to co napisałaś, musisz byś strasznie silna skoro to wszystko przetrwałaś... dobrze że chociaż teraz ci się ułożyło i jesteś w miare szczęśliwa :) no ale niestety dzieciństwa sie nie zapomina...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Grzybowa 22 lis 2008, 20:14
To jest tylko kropla w morzu,moja przyjaciólka mówi,że jakbym napisała książkę,to by się nie sprzedała,bo nikt by mi nie uwierzył,że można tyle przeżyć :D Byłam silna do czasu.Teraz jestem w szczęśliwym związku,ale męczę się z nerwicą i agorafobią.Mam nadzieję,że się z tym też uporam.Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
28 paź 2008, 23:28

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez jeannette 22 lis 2008, 21:36
Nie ma co, dzieciństwo i to, co się z nami wtedy działo, ma znaczący wpływ na nasze dzisiejsze życie... i na nerwicę... jak tak cofnę się do przeszłości, to widzę wiele momentów, kiedy nerwica powoli wkradała się do mojego życia... pamiętam, ile nerwów i stresów kosztowały mnie lekcje polskiego... ile się nacierpiałam w domu, gdy ojciec znęcał się nad nami psychicznie... pamiętam, jak byłam zawsze zamknięta w sobie, kochałam samotność, ale z drugiej strony nienawidziłam siebie za swoją nieśmiałość... a potem, na studiach, zaczęła się nerwica, a nienawiść nadal pozostała... pamiętam, jak na psychoterapii wygrzebywałam demony z przeszłości i to pozwoliło mi inaczej spojrzeć na te, które dzisiaj mnie nękają, jednak nadal mam problem z sytuacją w domu, i nadal nie potrafię zaakceptować siebie... przede mną długa droga, ale mam nadzieję, że kiedyś poukładam to sobie :) Teraz tak bardzo brakuje mi kontaktu z ludźmi, a fobia społeczna nie daje mi szansy nadrobienia braków z dzieciństwa... nienawiść do ojca i samej siebie też nie jest dobrym doradcą przy nerwicy... ma ktoś sposób, pomysł na to, by pogodzić się z demonami przeszłości??
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 22 lis 2008, 22:46
Jeannette niestety ja nie mam pomysłu na to jak pokonać te demony, a przynajmniej nie mam takiego, jakiego by już niejedno z nas wymyśliło.
Na pewno jeżeli cierpisz na fobię społeczną to masz rację długa droga przed nami, mówię nami bo i mnie ta fobia nękała odkąd tylko pamiętam, tak jak mówiłaś kochałem swoją samotność ale z drugiej strony miałem żal do siebie że taki jestem że w sumie nie umiem pokazać się innym taki jak naprawdę jestem, że nie jestem odludkiem, dziwakiem ale umiem żartować, wydurniać się i zyć pełnią życia, też nie umiałem i zresztą do tej pory nie umiem zaakceptować siebie. Wiem tylko że teraz odkąd mam inne sprawy nerwicowe ataki itd. to przestało mnie kompletnie interesować zdanie innych, mam je po prostu w dupie! całkowicie! i staram się to teraz wykorzystywać, tzn. uczę się np odmawiać, odzywać kiedy coś mi się nie podoba i to do obcych, kiedyś było to nie do pomyślenia, wsiadać do tramwaju bez strachu i jak na razie idzie mi to nieźle, choć zastanawiam się czy nie jest to spowodowane nie tym że się przełamałem ale tym iż dotkneło mnie coś gorszego, to że strasznie źle się czuje i mam obojętność przez to na wszystko. Ale przynajmniej są jakieś plusy :)
Najgorsze jest że to się ciągnie za nami odkąd tylko zaczeliśmy rozumieć pewne rzeczy, odkąd poczuliśmy pierwsze lęki jako dzieci, i w sumie to nie wiadomo jak to powstrzymać, to jest jakby korozja zżerała naszą czache przez te różne przeżycia i w końcu trach!
Ale i tak są ludzie którzy przeżyli niejedno piekło i nie porobiły im się takie rzeczy, więc to jest chyba jakaś predyspozycja do tych wszystkich nerwic. Chciałbym tak upaść, wstać otrzepać się i iść dalej, a ja upadnę wstanę ale niemogę iść dalej, bo dobija mnie ten shit NERWICA
pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 22 lis 2008, 23:34
Wiem tylko że teraz odkąd mam inne sprawy nerwicowe ataki itd. to przestało mnie kompletnie interesować zdanie innych, mam je po prostu w dupie! całkowicie!

też tak miałam przez pewien okres czasu, ale nerwica dała mi spokój na chwile i z powrotem zmieniłam się w tą gorszą stronę, znowu odzywa sie niskie poczucie wartości, problemy na uczelni gdzie są inni ludzie.. ale ten czas kiedy dostałam takiego kopa że nic mnie nie obchodziło uważam za najlepszy mój czas w życiu, wtedy byłam po prostu sobą...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Grzybowa 23 lis 2008, 00:13
Victorek napisał(a):Ale i tak są ludzie którzy przeżyli niejedno piekło i nie porobiły im się takie rzeczy

Wycztałam gdzieś kiedyś,że nerwica dopada tylko ludzi wrażliwych o artystycznych duszach.Nie wiem jak wam,ale mi to schlebia :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
28 paź 2008, 23:28

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 23 lis 2008, 00:20
hmm, ja chyba jestem bardzo wrażliwa ale za chiny ludowe nie chce sie do tego przyznać :( o to jest chyba mój główny problem...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 lis 2008, 00:28
Tak ten okres kiedy naprawdę mogłem być sobą, kiedy czerpałem z życia to co najlepsze też uważam za swój najlepszy czas :) Ale żeby nie wiem co mam to zamiar powtarzać przez kolejne lata :) Optymista nie? ;)
Tak schlebia mi to bo może faktycznie mam artystyczną duszę :) a w sumie to nie może ale na pewno! i wy też!
Dlaczego wróbelku nie chcesz się do tego przyznać?hm?, ja tam przyznaje że jestem wrażliwy, ale nie płaczliwy :) prosze! nie mylić! :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 23 lis 2008, 13:34
nie wiem, jakoś tak od dzieciństwa jestem zablokowana jeśli chodzi o uczucia, zawsze sie boje że ktoś to skomentuje... wiem że to dziwne, i nie wiem co z tym zrobić, bo tak naprawde to jestem bardzo wrażliwa, ale z zewnątrz sprawiam wrażenie osoby, której wszystko jedno co i jak..
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez jeannette 23 lis 2008, 15:56
Victorek napisał(a): ja tam przyznaje że jestem wrażliwy, ale nie płaczliwy :) prosze! nie mylić! :)


dobrze jest być wrażliwym, wrażliwość to zaleta, a nie przekleństwo... być może nam nerwicowcom kojarzy się ze słabością i uległością chorobie, ale myślę, że chyba nie o to w tym chodzi :)... nie chciałabym być niewrażliwa, bo wtedy nie mogłabym cieszyć się drobiazgami i w pewien specyficzny, niepowtarzalny sposób doznawać życia ;) być wrażliwym na piękno, na otaczający nas świat - to chyba pozytywne cechy nie? :) oczywiście nie można tego mylić z płaczliwością, jak napisał Victorek, ani ze słabością, bo wrażliwość jest siłą, darem, który posiadają tylko nieliczni i wyjątkowi ;) a z tą artystyczną duszą to też coś jest na rzeczy... :lol:

p.s. postanowienie noworoczne (które zaczynam już od jutra!) - mieć w dupie opinie innych!!
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 23 lis 2008, 16:00
p.s. postanowienie noworoczne (które zaczynam już od jutra!) - mieć w dupie opinie innych!!

podpisuje się pod tymi słowami ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez jeannette 23 lis 2008, 16:19
Wróbelku Elemelku, ale musimy wytrwać w tym postanowieniu!! Trzymam za Ciebie i siebie kciuki ;)

wróbelek Elemelek napisał(a):nie wiem, jakoś tak od dzieciństwa jestem zablokowana jeśli chodzi o uczucia, zawsze sie boje że ktoś to skomentuje...


nie wiem, czy się śmiać, czy płakać, ale z wszystkich opinii, komentarzy czy sytuacji od lat dzieciństwa, zawsze zapamiętuję tylko te negatywne :cry: to blokuje mnie przed tym, by wyrazić własne zdanie, by podjąć konwersację w większym gronie, nie mówiąc już o zaprzeczeniu komuś i wysnuciu własnych argumentów, które przecież mogą okazać się właściwe! boję się, a ten strach paraliżuje mnie przed jakimkolwiek działaniem...
macie też tak, że emocje najlepiej wyrażacie na piśmie? ja bym mogła napisać książkę o własnych uczuciach i emocjach, ale nie potrafię tego głośno powiedzieć! Strach przed ludźmi? strach przed kompromitacją i upokorzeniem?
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 16 gości

Przeskocz do