Lęk w środkach komunikacji

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez edurbi 10 maja 2007, 17:26
a ja juz jestem po przelocie i wiecie co... bylo ok. Jedynie start paskudny i czulam sie kiepsko jak przedstawiali kiedy i jak uzyc masek tlenowych w razie obnizenia sie cisnienia w kabinie samolotu. Wtedy mialam uczucia ze zeczywiscie brakuje tlenu i co chwile zerkalam na punkt, z ktorego owe maski mialy wyskoczyc. I wiecie co?? nie wyskoczyly.. hehe Na pewno polece drugi raz
"Jesli sie skupisz na tym co zle,zabraknie miejsca na to co dobre"
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
02 mar 2007, 09:30
Lokalizacja
slask

przez Siódemka 10 maja 2007, 18:04
Witam,

Ja również bałem/boję się jeździć, szczególnie PKS-em... Czasem dopada mnie strach jak autobus rusza, czasem w trakcie, a czasem gdy pozostały już tylk metry. Gdy jadę w samochodzie osobowym czuje się lepiej bo wiem że mogę w każdej chwili wysiąść, lub zajechać na stację beznzynową a tam jest WC ;) Najgorsze akcje miałem w korkach, gdy nagle się staje i ani do przodu ani do tyło - poczucie osaczenia i panika... Najgorsze moje podróże to takie gdy jechałem autobusem PKS i miałem kasę tak wyliczoną, że na drugi bilet nie było mnie stać :mrgreen: Co prawda tylko raz w mojej karierze lękowaa wysiadłem z autobusu, ale sami wiecie jak to jest fajnie wiedzieć, że ma się jakieś "wyjście awaryjne". W moim przypadku jak wysiadałem z autobusu lęki mijały i byłem sam zły na siebie że jestem taki miękki :smile: Zawsze starałem się mieć przy sobie piwo - sam fak że ono było mnie uspokajał. W razie ataku paniki szybko je opróżniałem i znowu byłem odważny. Zaczęło mnie to jednak denerwować, bo lubie piwo, ale nie w autobusie! Jak to wygląda ?! :oops: Jednak perspektywa męki w autobusie sprawiała, że miałem gdzieś czy się to komuś podoba czy nie. To tylko może zrozumieć ktoś, kto musiał jechać kilka godzin w autobusie z ostrym lękowym bajzlem w głowie. Mnie pomógł Coaxil, zacząłem jeździć pociągami i autobusami (dalej z piwem :mrgreen: z tym że było to piwo dyżurne i zjeździło ze mną pół Polski przez kilka miesięcy). Teraz jeżdżę już bez zbędnych rekwizytów (choć ostatnio, gdy byłem po weselu i jechałem na egzamin) jedno mocne piwo profilaktyczne spożyłem (przezorny zawsze ubezpieczony). Dodam, że alkohol spozywałem sporadycznie, a od listopada zeszłego roku prawie wcale - wyjątek wesele 5 kieliszków i to piwo w samochodzie).

Może przy tej okazji dodam jeszcze parę słów o sobie. Miewam napadowe stany lekowe które nasiliły się równo rok temu. Po całych dniach tak się czułem (tak jak większość z Was na tym forum to opisuje). Postanowiłem coś z tym zrobić, bo stwierdziłem, że szkoda czasu na cierpienie, lubiłem i lubię życie, chcę być szczęsliwy i zdrowy. Chodziłem po lekarzach, aż w końcu dostałem Coaxil i wytyczne co mam robić. Lek ten mi trochę pomógł, ale czuję, że to jeszcze jest nie to. Długo się zastanawiałem i postanowiłem wybrać się do psychiatry, co też dziś uczyniłem. Dostałem dodatkowo Firisum 10 (1/2 tabl 2 razy dziennie, Ketrel - 1/10 tabl. raz dziennie) Będe chyba również spotykał sie z psychologiem, bo przecież kiedyś trzeba będzie tabletki odstawić. Mam nadzieję, że za 2-3 lata zapomne co to lęki. :lol: :lol: :lol: Generalnie jestem optymistą i nawet prawie rok ciągłego i męczącego strachu tego nie zmienił.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 maja 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez Róża 10 maja 2007, 21:06
Ja jeżdżę już wszędzie bez problemu-oprócz...No właśnie,mojej dawnej trasy do pracy :( Dzisiaj musiałam nią pojechać i telepię się przez cały dzień :( .
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Siódemka 10 maja 2007, 21:14
Mnie czeka za miesiąc podróż - ponad 400 km w autobusie (brzydkim, wiem jakie na tej trasie jeżdżą) to będzie bardzo ciężkie przeżycie, do tego kilkudniowy pobyt poza domem z nieznanymi mi ludźmi, którzy nie mogą w żadnym wypadku dowiedzieć się o moich przypadłościach. Czyli podróż (w dwie strony), obawa przed zrobieniem z siebie idioty (bardzo zależy mi na tym wyjeździe i na osobach z którymi się spotkam). Jak dla mnie to piękny koktajl z lęków i to właśnie tych moich najważniejszych. Z drugiej strony cieszę się z tego wyjazdu, chce się sprawdzić w ekstremalnej dla mnie sytuacji. Traktuję to jak przygodę i jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że taki nastrój utrzyma się do wyjazdu (oj, długo :cry: ).
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 maja 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez visine 10 maja 2007, 22:22
powodzenia!! ;))))
ja mam przed soba niedlugo podroz autokarem do Anglii.... na sama mysl mi slabo ale musze byc dobrej mysli. Chlopak czeka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
09 maja 2007, 11:25

przez Siódemka 11 maja 2007, 00:30
visine napisał(a):ja mam przed soba niedlugo podroz autokarem do Anglii...



Również życzę powodzenia, generalnie jazda autobusami jest męcząca, bez względu czy się ma lęki czy nie :lol:
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 maja 2007, 15:30

przez anoolka 14 maja 2007, 12:17
współczuję wam, proponuje mieć zapas prochów pod ręką, ja dostałam takij schizy w samolocie, że gdyby sie dalo wyskoczyć ze spadochronem -wyskoczyłabym, siedzialam duzo w ubikacji ,bo mi sie kojarzyla z pociągiem, i gadalam jak nakrecona z pasazerami i obsluga, pewnie troche bez ladu i skladu,ale to odwracało uwagę.I absolutnie nie siedz przy oknie, tylko przy przejsciu, mozna wyciagnac nogi,jest optycznie wiecej miejsca itd.
Wracajac z powrotem,mialam juz prochy, nafaszerowalam sie nimi i jakos przezylam lot, bedac otumaniona, ale nie polecam. Ja mam agorafobie do kwadratu,wiec u mnie latanie kompletnie odpada.Szkoda,bo strasznie mnie to ogranicza :cry:
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 mar 2006, 09:21
Lokalizacja
Małopolskie

przez MaRiAnEk 07 cze 2007, 23:17
Zawsze i nagminnie dostaję ataku lęku w autobusie. Objawia się to zwykle mdłościami, zesztywnieniem mięśni, problemami z przełknięciem śliny. Nie ma to żadnego związku z chorobą lokomocyjną, bo gdy jadę swoim samochodem nawet jako pasażer to nic się nie dzieje, mogę jeść, pić. Ostatnio również w ciągu 40 minut jazdy autobusem wyssałem 10 tabletek Cocculine - specyfiku, który jest zachwalany na forach jako cud-lekarstwo na chorobę lokomocyjną i nic - nadal te przeklęte mdłości. Wniosek: to nie choroba, tylko z nerw.
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Avatar użytkownika
przez Samanta 07 cze 2007, 23:47
Omijam autobusy szerokim łukiem. Gdy wchodzę do autobusu zawszę czuję suchość w gardle, osłabienie, trzesą mi się recę przy kasowaniu biletu .. czuję się obserwowana.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

przez Jelena 18 lip 2007, 19:14
Witam,

od kilku też mam problem z komunikacją, szczególnie autobusami. Jeszcze całkiem niedawno wręcz lubiłam jazdę komunikacją, byłam nawet na kilku wycieczkach autokarowych, gdzie pokonywało się nawet kilka tysięcy kilometrów. Lubiłam obserwować świat za oknem, zachowanie pasażerów, nierzadko w czasie jazdy czytałam książkę. Pierwszy raz zrobiło mi się słabo, gdy wracałam do domu zmęczona, z kontuzjowanym palcem. Wysiadłam wtedy cudem z autobusu, po czym natychmiast zemdlałam, ale jakoś sama doszłam do siebie. Przez jakiś czas był spokój.
Kiedyś jednak stojąc w korku poczułam duszności. Nie myślałam o niczym szczególnym, czytałam książkę jak zwykle.Mieszkam niedaleko Poznania, droga do domu biegnie przez remontowaną obecnie Trasę Katowicką - tworzą się więc nieprzyjemne korki. Do tego duża odległość między dwoma przystankami (os. Czecha i Krzesinki) nie napawa optymizmem. Często w autobusie czuję, że jest strasznie duszno, że zaraz zemdleję, czasem boli mnie brzuch. Czasem obserwuję u siebie "punkt kulminacyjny" - drętwieją mi ręce, to zdrętwienie "przechodzi" do palców i czuje, że albo mi przejdzie, albo zemdleję. Póki co przechodzi. Staram się o tym nie myśleć, ale to nie zawsze pomaga. Najlepszą pomocą jest obecność znajomej osoby, no i oczywiście przewiew. Często w autobusach faktycznie jest duszno, okien jest za mało albo nie daje się ich otworzyć. Wiem już nawet, które autobusy są szczególnie duszne. Omijam też godziny szczytu, jestem gotowa wstać przed 6 i jechać z moim tatą samochodem (tam czuję sie dobrze), choć w mieście mam się stawić dopiero o 11.
Pod koniec roku akademickiego przed jazdą autobusem brałam tabletki przeciwbólowe, które trochę pomagały. Niedawno byłam u lekarza rodzinnego, potwierdził, że problem tkwi w psychice. Myślę o wybraniu się do terapeuty, mam nadzieję, że w dziale "Poznań" ktoś mi pomoże. W ostatnim czasie nie spotkał mnie jakiś szczególny stres, ale dużo myślałam o swoim życiu, egzystencjalnych problemach itd. Mam pewne zmartwienia, ale nie sądziłam nigdy, że mogłyby być przyczyną tak poważnych problemów. Zawsze miałam duży dystans do świata. Być może coś siedzi w mojej podświadomości; mam nadzieję, że niedługo uda mi się znaleźć źródło problemu.
Pozdrawiam wszystkich :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 lip 2007, 11:38

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez normalna inaczej 26 maja 2008, 14:06
Jestem od wczoraj na tym forum,zmagam sie juz dlugo z tymi dolegliwosciami co WY i jestem przerazona! Mialam nadzieje cos pozytywnego wyniose ale wsumie mozna powiedziec ze to jak plaga jest tyle ludzi chorych i na dodatek mlodych! :shock:
Nie chce tu nikogo dolowac to wspaniale ze walczycie i nie poddajecie sie ale to takie trudne :( !
Ja sie juz zmagam z tym 14 lat od dwoch sie nasililo ze teraz to wlasciwie siedze w domu chodze na terapie teraz mysle o lekach dodatkowo-to tak utrudnia zycie mam dwojke dzieci i wspanialego meza a ja jestem do niczego,siedze i uzalam sie nad soba niby walcze ale i tak czesciej mam doly niz kiedys
To pojazdow nie wsiadam do auta tylko jak moj maz jedzie,nie chodze w sumie nigdzie sama -paranoja!
Co sie z nami dzieje?

A najgorsze ze mosimy sami z tym walczac ja mam slaba wole wiec trudno mi sie brac za siebie chociazby dlatego ze w glowie mam tylko mysli ktore doprowadzaja mnie do placzu.Czy to nie straszne ze to co siedzi w naszej glowie zamiast byc nami to stara sie nas poprostu zgladzic!
Przepraszam ale to chyba krzyk o przetrwanie? :(
Posty
2
Dołączył(a)
26 maja 2008, 00:01

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez blondyneczka 31 maja 2008, 23:05
Ja tez wlasnie sie tutaj zapisalam... fajnie wiedziec ze nie tylko ja mam taki problem... nie moge tylko zrozumie czemu nas to spotyka czemu niepotrafimy sobie sami dac ze soba rady... tak chcialabym zyc normalnie ale neistety wiem ze w pelni normalnie nigdy juz sie mi nie uda... wiem tylko ze wszytsko zalezy od naszego nastawienia od tego jak bardzi bedziemy walczyc i chciec zeby bylo lepiej.... ja mam nerwice od 2 lat i oczywiscie autobusy i tramwaje przerazaja mnie tak samo mocno jak was tylko ze polega to na utracie poczucia bezpieczenstwa jak ktos ze mna jest to jest ok moge jechac wszedzie i jest super ale jak tylko sama mam dosatc sie na uczelnie to zaczynaja sie schody.... powiedzcie prosze ze sobie poradzimy i ze to sie da wyleczyc?? pozdarwiam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
28 maja 2008, 22:50

Re: Lęk w środkach komunikacji

Avatar użytkownika
przez gorea 19 lip 2008, 16:48
również miewam napady lęku w autobusie. Wydaje mi się wtedy, że za chwilę zemdleję, że jest mi duszno i zaczynam szybciej oddychać...Poza tym jak jest dużo ludzi to wydaje mi się, że mnie obserwują i dodatkowo czuję lęk przed nimi....
Staram się wtedy wręcz na siłę zając czymś innym, popatrzeć przez okno cokolwiek byle by zająć myśli czymś innym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 lip 2008, 16:22

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez madzia26 19 lip 2008, 17:56
mam podobnie szczegulnie w autobusie czuje sie obserwowana nigdy nie usiade na siedzeniu które jest odwrucone do innych bo wtedy jest masakra mętlik w głowie niewiem co robić najchętniej bym uciekła....mamteż podobnie gdy wyjde u mnie przed blok bo mieszkam na osiedlu czuje wtedy jak by sąsiedzi ludzie z bloku obserwowali mnie....masakra....
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
22 kwi 2008, 17:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do