Lęk w środkach komunikacji

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez taniec u psychiatry 07 lip 2006, 08:10
Michał70:

ten lęk nie wziął się z nieba i nie jest jakimś pechem czy cholerną przeciwnością losu;
ja nie wyjeżdżam od wielu lat;
ale wiem, że lęk to ja;
lęk jest częścią mnie;

mówię to dlatego, że czasem chyba tak odbieramy wszystkie nasze przypadłości - jako nie nasze i jako narzucone z zewnątrz;

natomiast świadomość, że to nasze, tak jak poczucie humoru czy to, że nie lubimy pomidorowej, dużo zmienia;

dlatego to, co może pomóc naprawdę to praca nad samym sobą
czyli psychoterapia
leki pomogą niewiele

lęk o czymś informuje
jeśli zgadzamy się, że jest częścią nas, to musimy się zgodzić, że czemuś się opieramy
czegoś nie chcemy

toteż możemy spojrzeć na to w ten sposób:
lęk to nasz kumpel :) , który wkurzony woła do nas, żeśmy coś zaniedbali, zostawili, ukryli przed sobą, schowali najgłębiej jak się da

lęk to nie jakaś mroczna sprawa, która niszczy nam życie

to może być przygoda ...
odkrycia siebie na nowo
przypomnienia sobie o czymś, co nam umknęło w wirze życia
to może być przygoda gdy pójdziemy na psychoterapię

mówiąc krótko: idź na psychoterapię :)
ja poszedłem i jest inaczej
choc nadal niewyobrażam sobie wyjazdu na moje ukochane Mazury ..

pozdrawiam
i trzym się mocno
Posty
20
Dołączył(a)
02 lip 2006, 15:53

przez betty 07 lip 2006, 09:54
Taniec u psychiatry, ujales to bardzo dobrze, bo to tak rzeczywscie jest... lek pomaga nam poznac samych siebie, mowi nam co nam sie nie podoba a co nie... i podpowiada co powinnismy zrobic w naszym zyciu, zeby nam bylo lepiej, bo jak do tej pory nie myslelismy zeby sobie zrobic dobrze...

dlatego ja jestem wdzieczna cholernie za moj lek, ze jest i mi pomaga wyjsc z tego bagienka w ktore sie wpakowalam... ze zaczynam poznawac siebie, a zaczelam wnikac w to wszystko od roku czasu i juz iwele wiem, ale jeszcze wiele mi brakuje... tylko ze ide caly czas do przodu, i jak tylko lek powraca, to zaczynam sluchac siebie i zastanawiam sie co spowodowalo jego powrot, co takiego zlego znowu sobie zrobilam, ale od czego pienego ucieklam...

dlatego Taniec, nie martw sie, jeszce troche i pojedziesz na Twoje ukochane Mazury, jestem tego pewna, bo jestes na dobrej drodze...
pozdrawiam
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez Qvo 07 lip 2006, 20:35
Przepraszam że nie na temat ale chce się dopytać.
Atak jak to wygląda?
Też nie lubię komunikacji miejskiej ale jak jest mus to jade.
Czy można mieć nerwice bez takich większych konkretnych lęków?
"Masz jeszcze jeden dzień żeby uciec ukryć się nie chcesz być stracony więc szukasz osłony ktoś wydał wyrok więc wciąż uciekasz chowasz się... Tam Twój schron, gdzie Twój dom"
Qvo
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
24 cze 2006, 19:24
Lokalizacja
D-ca

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez znerwicowana16 07 lip 2006, 20:48
Niby tak. Moze i macie racje Taniec u psychiatry (swoja droga fajny nick) i Betty, ale co jesli ten lek niszcy nam zycie? co jesli nie mozna sie go pozbyc? jesli sie nie umie go pozbyc? nie jestem taka silna jak wy - ja nie umiem. Dzis bylam u tej pani psycholog (napisalam o tym w MIASTA - Jest ktos z lodzi?) ale nie wiem czy mi to cos pomoze. Daltego na wlasna reke tez bede sie starac to przezwyciezyc (o tym tez napisalam w tamtym temacie). Postawilam sobie to jako priorytet na nastepne dwa michy. Nie mam nic do stracenia w sumie (jedynie pieniadze za bilety niestety:P), ale warto sie starac, bo ja juz tak dluzej nie moge. Strasznie sie ograniczam. Nie wyjezdam nawet na glupie wycieczki paru kilometrowe, nie mowiac o dalszej podrozy, nie jezdze nigdzie z rowiesnikami, mam obnizona pewnoasc siebie - nie chce tak zyc i to dlatego bede sie starac ze wszystkich sil, choc nie wiem czy cos z tego wyjdzie. Ale wiem, ze to wszystko jest tylko w moijej glowie i mussze tylko wysilic mozdzek i cos z tym zrobic.

MICHAL70: Dojechales do tej Chorwacji? To i tak dobrze, ja juz bym nie wyrobila. A tak w ogole to ja tez nienawidze jechac jako pasazer - nie prowadzilam jeszcze samochodu ale sadze, ze samemu prowadzic samochod byloby mi lepiej niz jadac jako pasazer. Nie martw sie. Cwicz nad soba. Mysle, ze to moze nam najbardziej pomoc. Po pierwsze trenowac opanowanie, nie martwic sie wszystkim na okolo i nie brac specjalnie sobie na barki zbyt duzej odpowiedzialnosci, a po drugie (co tez mam teraz zamiar wdrozyc w zycie) przeciwstawiac sie tym naszym lekom i pokazac im, ze to my tu rzadzimy, bo wlasciwie to my je wlaczamy wiec i my powinnismy umiec je wylaczac. Trzymaj sie i cwicz;)
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

przez taniec u psychiatry 07 lip 2006, 20:54
znerwicowana16 napisał(a): nie jestem taka silna jak wy - ja nie umiem.


gdybym był silny i potrafił, to nie ładowałbym 40 mg dziennie Citalu i już dawno pojechałbym na mazury
ja tylko piszę o tym, co w zasadzie jest oczywiste intelektualnie, ale co nie wchodzi w poziom emocjonalny, dlatego się nie zmieniam

ale piszę, bo zawsze może się przydać ..
Posty
20
Dołączył(a)
02 lip 2006, 15:53

przez znerwicowana16 07 lip 2006, 21:02
Taniec u psychiatry: Ok spoko widocznie zle to zrozumialam - sorx.

[ Dodano: Pią Lip 07, 2006 9:08 pm ]
Poprostu chce, bardzo chce z tego wyjsc i nie wiem juz co robic, ale jak juz napisalam bede sie starac i zycze wszystkim powrotu do zdrowia - do normalnego funkcjonowania, bo nawet jesli ktos sie juz z tym pogodzil to nikt nie zaprzeczy, ze jest to cholernie uciazliwe. czasem czuje, ze zycie przemyka kolo mnie, a ja lekko je dotykam i tez nie zawsze, a chce naprawde dobrze przezyc te kilkadziesiat (daj Boze) lat i nie zalowac, ze nie zrobilam tyle rzeczy...

[ Dodano: Pią Lip 07, 2006 9:18 pm ]
Dobra spadam. Dosyc na dzisiaj tych napiec, dosyc tych lekow. nIe mozna sie dac chorobie. Zreszta zaraz przyjdzie moja mama, a nie chce, zeby zobaczyla, ze pisze o nerwicy, bo ona mysli, ze ja to wszystko sobie wmawiam, a przeciez to nie prawda. Mama uwaza, ze mam chorobe lokomocyjna, a ja pytam czemu?- przeciez nigdy nawet nie mialam nudnosci podcza sjazdy autem na przyklad, a przeciez to najwazniejszy objaw choroby lokomocyjnej. Ona mnie chyba nigdy nie zrozumie, ale tak ja kocham, ze wszystko jej wybacze - zawsze i nic nie wplynie na zmiane tego stanu rzeczy. Wiec nie chce sie z nia klucic, bo ten temat jest naprawde okrutny dla mnie i nie chce z nia o tym juz rozmawiac. To do jutra. Czynmy postepy! A taniec u psychiatry sorki ale moglbys napisac jakie masz leki?- gdzies o tobie czytalam, ale nie wiem w jakim temacie wiec jak ci sie nie chce to nie pisz. Narqa :mrgreen:
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

przez betty 08 lip 2006, 10:01
witam Cie ponownie Znerwicowana...
przeczytalam sobie co tam napisalas tez w miastach...
to co napisalismy z Tancem, to wydaje mi sie jest prawda, tylko, ze nie taka latwa do wprowadzenia w zycie... wiec nie przejmuj sie, ze Ty tak nie umiesz... tym bardziej, ze dopiero teraz poszlas pierwszy raz do psychologa... ja przed chodzeniem do psychologa i na grupy wsparcia nie rozumialam nawet tego co czuje, nie potrafilam nazwac moich emocji, moich lekow, nie wiedzialam co sie ze mna dzieje, az w koncu uznalam to za normalne i to tak przez rok czasu... dopiero przez drugi rok zabralam sie za to i widze postepy, tak jak bym zrozumiala mechanizm tej nerwicy... i na poczatek to jest najwazniejsze... musimy najpierw zaakceptowac ten fakt, potem nauczyc sie go kontrolowac, a potem powoli szukac przyczyn i uliminowac je... i do tego jest potrzebny psycholog... tylko, ze Ty piszesz, ze ta Twoja pani psycholog nie zrobila na Tobie dobrego wrazenia... wiesz, ja bylam u dwoch takich co po pierwszym spotkaniu stwierdzilam, ze nie chce juz ich wiecej widziec (jedna z nich mloda jak Twoja), i dobrze zrobilam, bo kolejna pani psycholog zrobila na mnie super wrazenie, starsza przede wszystkim (mimo wszystko, wydaje mi sie, ze potrzebne tu jest doswiadczenie), potrafila mi zaklac i mna potrzasnac... musisz wiedziec czego TY od niej potrzebujesz... wiec jezeli nie potrafisz nawet jej opowiedziec wszystkiego, to moze zmien... i jak sobie mysle, ze na poczatek to chyba lepiej by bylo raz w tygodniu a nie raz na miesiac... i najwazniejsze, zeby Twoja mama z Toba poszla, zeby i ona mogla zrozumiec, ze to nie jest choroba lokomocyjna... jestes mloda i dobrze by bylo miec wsparcie ze strony rodziny...
trzymaj sie i nie daj sie...
aaa, dobrze robisz, ze wsiadasz w te autobusy na przekor lekom...tak trzeba, stanac im naprzeciw
papa, caluski
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez Michal70 08 lip 2006, 11:46
Witam

Powiem tak. Przeczytałem to co piszecie o tym by spojrzeć na siebie z boku w czasie napadu lęku. Ja tyle lat próbowałem sobie z tym radzić w inny sposób. Taką upartością i mówieniem że wytrzymam to wszystko. Jednak teraz powoli stwierdzam że lepiej nic na siłę. To znaczy tak oczywiście przetrwać trzeba, tylko nie wolno sobie mówić że ja to wytrzymam. A to, dlatego żeby sobie uświadomić że to nic takiego co by od nas wymagało poświęceń do bólu. Jak stanąć z boku i pomyśleć racjonalnie to trzeba się uśmiechnąć i sobie powiedzieć że to banalne co się z nami dzieje. I że do tego nie trzeba żadnego wysiłku, bo przyczyna lęku leży w naszym wyolbrzymieniu wszystkiego.

Za tydzień wyjeżdżam do Chorwacji i mam nadzieje że mi przejdzie całkiem. Po waszych wskazówkach potrafię nad tym zapanować psychicznie. Gorzej z dolegliwościami fizycznymi, które tak szybko nie ustępują. Chodzi mi o ten wir w głowie, nie mogę się skoncentrować, lekki drżenie ciała.
Co z tym zrobić?

Wczoraj pojechałem z Częstochowy do Rybnika na żużel. I w drodze do Rybnika rozmawiałem ze znajomym i dzieciakami, ale taki byłem pobudzony. Nie mogłem się skoncentrować. W drodze powrotnej na początku byłem taki roztrzęsiony, później przeszło.

Macie jakiś pomysł, co z tym wirem w głowie zrobić.

Nie wiem czy nie było by dobrze gdzieś samemu jechać na pół dnia. Zostawić pracę, rodzinę, dzieci i jechać odpocząć na wieś.


Pozdrawiam

Michał
pozdrowionka
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
30 sty 2006, 18:10
Lokalizacja
internet

przez betty 08 lip 2006, 17:00
Michal, z dolegliwosciami fizycznymi trudno sobie poradzic... dopoki nie rozwiazemy problemow psychologicznych, te fizyczne beda nas zadreczac, i dlatego jak jest to juz nie do wytrzymania to bierze sie leki... najwazniejsze, ze wiemy, ze nic nam nie dolega i ze od tego sie nie umiera... jak to powiedziala raz moja psycholog: jest to nieprzyjemne ale nie niebezpieczne... jedz do tej Chorwacji, i wez sobie tabletki ze soba na wszelki wypadek... baw sie z dziecmi i probuj odpoczac...
ale wiesz, najbardzije mi sie spodobalo Twoje zdanie:"Nie wiem czy nie było by dobrze gdzieś samemu jechać na pół dnia. Zostawić pracę, rodzinę, dzieci i jechać odpocząć na wieś."
moze nie na pol dnia, moze i na kilka dni, ja jestem za izolacja kompletna, dopiero wtedy mozemy posluchac siebie i dotrzec do tego co nas boli...
ale wybor jest w kazdym z nas.
pozdrawiam i zycze spokojnych wakacji
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez znerwicowana16 08 lip 2006, 21:55
Hej Betty! Dzieki za dobre slowa. Nie wiem jak z ta zmiana psychologa. Mysle, ze pochodze do tej psycholog jeszcze przez wakacje i pocwicze z tym samozaparciem, a pozniej zdecyduje. Moja mama i tak sie denerwuje, ze musiala ze mna tam jechac i wysiadywac. Do niej ciagle nie dociera, ze naprawde moge byc (a raczej jestem) chora. Ale bede probowac jej to uswiadamiac jak bede miec oczywiscie sily. Bo czasem jak mam z nia o tym pogadac to chce mi sie ryczec i nie moge. Takze na razie poczekam jak to bedzie, a pozniej cos zdecuduje. Jeszcze raz dzieki :lol:
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

tez to mam

przez Martinka 21 sie 2006, 13:42
Ja jesli juz musze jechac tramwajem lub autobusem,to boje sie ze jesli bede musiala stac to zemdleje.Musze siedziec-wtedy jest ok, latem najlepiej jak jest jeszcze otwarte okno i czuje powiew powietrza. Bardzo mnie drażni jakakolwiek monotonia,nie lubie gdy samochód sie wlecze lub długo stoi na swiatlach czy w korku-zaraz sie niecierpliwie. Lecąc 3 razy samolotem tez nie mialam zbyt milych wrazen,czulam sie niezbyt komfortowo,siedzenia wydawaly mi sie zbyt ciasno usadzone,maly samolot(boeing 737),jeszcze siedzialam przy oknie-myslalam ze zwariuje,o dluzszym spoglądaniu przez okno nie bylo mowy,zaraz mi sie kolowalo w głowie,i mimo tak wielkiej predkosci z jaką porusza sie samolot( 800-900 km/h) czulam sie jakbym wisiala w powietrzu,stała w miejscu,w ogole sie nie przemieszczala :] Najlepiej lubie byc w ruchu,czuc ze sie cos dzieje, tzn tez nie zbyt szybko bo jesli cos zbyt szybko sie dzieje,to tez sie denerwuje.Z jednej strony lubie robic wszystko spokojnie,bez nerwów i pośpiechu,natomiast nie lubie "gramolenia sie" w innych życiowych sytuacjach(np kolejki w sklepach,bankach,ogolnie nie nawidze na cos czekac).
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 sie 2006, 10:58

Avatar użytkownika
przez agapla 21 sie 2006, 13:50
Hej to masz tak jak ja ,jak gdzieś siedzę w tramwaju ,lub autobusie to najgorszy jest korek te jak to nazwałas gramolenie sie jest straszne :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez kretka 21 sie 2006, 13:50
Kulka, walcz, oswajaj, ćwicz... U mnie też się zaczęło od środków komunikacji, a teraz... uczę się powoli na nowo wychodzić sama za mieszkania, tak mi się rozszerzyło. W zasadzie nie moge w ogóle być sama... Trzymam kciuki![/i]
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez znerwicowana16 21 sie 2006, 18:58
Wszystko ladnie peiknie, ale ja proboje, cwicze, a ciagle mi nie wychodzi. Jak ja mam to zrobic? Nie daje rady... Ja boje sie predkosci jak juz pisalam od malego, a mam 16 lat. Boje sie, ze nigdy sie tego swinstwa nie pozbede!!
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do