Lęk w środkach komunikacji

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez Pstryk 06 lis 2008, 10:22
patrycjak20, Twoja mama na pewno nie ucieszyłaby się faktem, że ukrywasz przed nią takie sprawy. Wydaje mi się, że możesz na nią liczyć - przecież to Twoja mama i Cię kocha zatem zniesie wszystko. Poza tym - skoro na tamtej terapii nie potrafiłaś się przełamać, najwyraźniej nie byłaś na to gotowa - zanim zaczęłaś grupową powinnaś przejść indywidualną, ponieważ jesteś bardzo zamknięta w sobie i nieufna - to oczywiste, że grupówka nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Warto natomiast spróbować jeszcze raz - zacząć od indywidualnej. eligojot również leki mi pomogły na wiele lęków, jeśli to konieczne to warto się na nie zdecydować jednak nie pokładać całego zadania walki z lękiem wyłącznie w leku ;)
Pstryk
Offline

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez patrycjak20 06 lis 2008, 10:33
dzieki pstryku. mam nadzieje ze jakos sobie poradze.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
05 lis 2008, 01:34
Lokalizacja
Świętochłowice/slask

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez Pstryk 06 lis 2008, 10:41
Życzę Ci tego z całego serduszka ;)
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Lęk w środkach komunikacji

Avatar użytkownika
przez inez3 06 lis 2008, 12:00
ja tez nie umiem wyjasnic co to jest z tym lekiem przed komunikacja miejska. kiedys jezdzilam wszedzie... po czym zachorowalam i zaczal sie koszmar. pomogly tez leki, ale powiem wam, ze nawet w najgorszych chilaxch nie wysiadalam. ja nie balam sie, ze ktos mnie wysmieje. balam sie, ze bedzie goraco, duszno, ze zemdleje (nigdy w zyciu nie zemdlalam), ze zwymiotuje (tez mi sie nigdy nie zdarzylo poza domem). po czym bylo juz dobrze, nie balam sie - myslalam, ze wyzdrowialam. niestety, wrocilo... potem znow lepiej - kupilam samochod w koncu i jezdzilam wszedzie nim, ale w momencie kiedy zdarzalo mi sie, ze musze gdzies pojechac to i tak pojawial sie lek mimo, ze niby wszystko bylo ok. przelamalam juz duzo lekow, ale uswiadomilam sobie, ze to jest strasznie dlugi proces i nie bedzie to tak "hop siup"... dzis np. przyjechalam dopracy metrem i oczywiscie pelen luz... i wez tu czlowieku badz madry...

---- EDIT ----

ale ostatnio jadac autobusem i czujac sie dobrze myslalam o najgorszych scenariuszach, ale wogole mnie nie przerazaly. doszlam do wniosku, ze ja wcale nie boje sie, ze zemdleje czy zwymiotuje tam na srodku autobusu czy tramwaju. ja sie boje tego zlego samopoczucia, ze gdzies mnie zlapie i popsuje mi wszystko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Lęk w środkach komunikacji

Avatar użytkownika
przez eligojot 06 lis 2008, 13:31
Pierwszą poprawę zauważyłem po 7 dniu brania efectinu, jednak "ataki" czasem się zdarzały. Potem zwiększyłem do 150 mg i po dwóch tygodniach w autobusie mogę robić wszystko - jeść, pić, tańczyć. Nie ma problemu.

Wiem, że lek to nie rozwiązanie. Jednak psycholog swoje, że nie ma się co bać i tak dalej, a ja po wejściu do autobusu swoje - że za chwilę albo zemdleję albo zwymiotuję, tak więc efectin to było jedyne wyjście, a było już tak źle, że tata woził mnie na zajęcia samochodem!!!
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Lęk w środkach komunikacji

Avatar użytkownika
przez inez3 06 lis 2008, 15:30
mnie tez wozono na zajecia... potem juz umawialam sie tak, ze w jedna strone pojade sama, a w druga po mnie ktos przyjedzie, ale w koncu stwierdzilam, ze daje rade, wiec jezdzilam sama... tez leki mi pomogly sie uspokoic... jednak jak sie okazalo ostatnio moja terapia byla za krotka i stad te "nawroty"... nic, trza sie wziac porzadnie za terapie, potem odstawic leki i zyc normalnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Lęk w środkach komunikacji

Avatar użytkownika
przez scrat 06 lis 2008, 17:48
inez3 napisał(a):ja sie boje tego zlego samopoczucia, ze gdzies mnie zlapie i popsuje mi wszystko...

To normalne w nerwicy. Złe samopoczucie powoduje lęki, które nasilają złe samopoczucie, i tak się to kółeczko kręci.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez ona1 24 mar 2009, 16:00
dla mnie jazda autobusem albo tramwajem to wielki koszmar, nie pptrafie nad soba zapanowac, szczegolnie jak jest duzo ludzi i jest cieplo, cala sie trzese, poca mi sie rece, robi mi sie duszno mdło... czekam tylko na kolejny przystanek czuje sie wtedy bezpieczniej bo moge wysiasc jak bedzie gorzej, najgorzej jest jak stoje w korku, ogarnia mnie wtedy paniczny lek, ze co jesli zemdleje... :(
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
24 mar 2009, 13:33

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez Korba 24 mar 2009, 16:08
nie znoszę środków komunikacji miejskiej. mam wokół siebie za dużo ludzi naruszających moją osobistą przestrzeń. nie lubię obcych ludzi za blisko siebie, ble.
Korba
Offline

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez justynaczarna84 06 kwi 2009, 21:12
witam.sama cierpię na taki lęk myśl o jeżdzie autobusem gdzieś dalej przyprawia mnie o ból żołądka.od czerwca mam zamiar zrobić sobie kurs i mam obawy bo będę musiała dojeżdzać na niego autobusem jakąś godzinę i tak przez 7tygodni.już wpadam w panikę jak ja dojadę i tam wytrzymam.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
06 kwi 2009, 19:43

Re:

przez lexi 07 kwi 2009, 14:07
wiki86 napisał(a):ja z początku miałam tak ze wogole nie mogłam wejsc do autobusu bo mi sie wydawało ze zaraz zwymiotuje teraz troche sie przyzwyczaiłam ale musze siedziec przy oknie ,słuchac muzy, nie moze byc tez gorąco i duzo ludzi to jakos przezyje ;)



Miałem dokładnie jak ty bałem sie wsiąść do mzk/mpk zależy kto jaki ma rejon ;) do autobusu czy tramwaju bałem się też że kogoś ubrudzę wymiotami jakoś mi przeszło ... dziś jest już lepiej o niebo tak ale nie do końca nie mam takich stanów jak jadę już nieco przeszło ...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 kwi 2009, 13:58

Re: Lęk w środkach komunikacji

Avatar użytkownika
przez petunia 20 maja 2009, 21:17
Ja mam to samo, mój lęk wiąże się z możliwością zwymiotowania w miejscu publicznym (szczególnie w autobusie) Co silnie wiąże się z brakiem akceptacji mojej osoby po tym wydarzeniu :-| To mnie przeraża :-|
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Lęk w środkach komunikacji

Avatar użytkownika
przez Amelie 24 cze 2009, 11:02
Nienawidzę autobusów (często podróż trwa 30-40 min) - zawsze staram się stać w nim przy otwartym oknie, jeśli siedzę - także koniecznie przy otwartym oknie, niezależnie od pogody, lecz wolę stać (nie wiem, czy to stan, który umożliwia mi 'ucieczkę' - nie czuję się uwięziona, czy po prostu boję się odprężenia bądź zaśnięcia, siedząc, czy też jest to związane z jednym z ataków w autobusie), tramwajów unikam, w metrze przysuwam się możliwie blisko drzwi. Gdybym mogła, jeździłabym cały czas taksówką, jednakże nie stać mnie na to, pociągiem także nie mam możliwości. I się męczę w tym autobusie - nawet dojazd do psychoterapeuty jest dla mnie bardzo nieprzyjemny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 cze 2009, 10:20

Re: Lęk w środkach komunikacji

przez Ridllic 24 cze 2009, 12:30
autobus jest spoko ale jest problem bus mało miejsca tłok raz na próbę jechałem tak pierwsze jeden przystanek musiałem wysiąść później z trzy przystanki musiałem wysiąść ,trzeci bus już prawie bylem w mieście ale nie udało się :mrgreen: musiałem wysiąść tak,że podróż która trwa 20 min i kosztuje 3 zł trwała ok. 1.5 godziny i kosztowała 9 zł a do celu brakło mi tylko troszkę więc zarzuciłem ten projekt ;) i nie pytajcie jak wracałem :D
Ridllic
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do