TERAPIA grupowa

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: TERAPIA grupowa

przez Roberrrto 30 sie 2010, 11:35
Monika1974, nie, nie miała zbawiennego wpływu, zresztą, to chyba tak nie działa. Efekty jakieś tam na pewno są, ale nie spektakularne. Chyba się takich spodziewałem.. Różne niefajne rzeczy wylazły mi na wierzch w trakcie i po terapii i ciężko z tym, ale przynajmniej są na wierzchu, może kiedyś dam radę coś z tym zrobić. Poza tym chyba nie umiem jeszcze wziąć odpowiedzialności za siebie (duży dzieciak ze mnie..) a bez tego to żadna terapia nic nie da...
Roberrrto
Offline

Re: TERAPIA grupowa

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 sie 2010, 02:16
Roberrrto, Czyli niedojrzalość emocjonalna? Ten chłopak , małe dziecko wewnątrz Ciebie może dorosnąć i dojrzeć, to zależy tylko od Ciebie czy go zaakceptujesz, zrozumiesz i pokochasz. Wtedy napewno dorosnie. Mam ten sam probem. Powinieneś kontynuować terapię. Ja też.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: TERAPIA grupowa

przez Roberrrto 31 sie 2010, 09:09
Monika1974, tak, niedojrzałość emocjonalna. Zaskakująca o tyle, że zanim zacząłem się terapeutyzować uważałem, że jestem bardzo dojrzały i dorosły. No i zaskakujące jest to, że to aż tak... Strasznie trudno tego dzieciaka zaakceptować, ale wierzę, że zaakceptuję.
Roberrrto
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: TERAPIA grupowa

Avatar użytkownika
przez Lajla 31 sie 2010, 10:56
Ja też jestem uwięzioną dziewczynką w ciele kobiety. To przykre.

Ja się nie umiem dogadać z moją grupą terapeutyczną, i jak na razie to się strasznie z nimi męczę :cry:
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: TERAPIA grupowa

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 sie 2010, 19:16
Lajla, Męcz się,męcz, na zdrowie to potem Tobie wyjdzie. Trzymam kciuki!

Roberrrto, Ja też bym już chciała,żeby to biedne, chore maleństwo we mnie dorosnęło. Terapeutka uwaza,że tak się stanie........mnie już to strasznie męczy, za dlugo to trwa......

[Dodane po edycji:]

*we mnie dorosło
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: TERAPIA grupowa

przez Roberrrto 31 sie 2010, 19:36
Monika1974, dorosną te nasze niesforne dzieciaki. Trochę to może potrwa, ale dorosną. :)
Roberrrto
Offline

Re: TERAPIA grupowa

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 sie 2010, 21:25
Roberrrto, a jak sięobjawia w Tobie te Twoje dziecko?

Bo ja się często złoszczę z błachych powodów co wzmaga napięcie u mnie. Jestem zazdrosna, chcę mieć wyłączność na różne sprawy np. potrafię być zła o pierdołę np. o to,że mój facet mi drzwi nie otworzy jak wychodzęz samochodu, o to,ze nie jest domyślny w moich oczach i nie czyta z moich myśli, że n ei wie kiedy ma mnie przytulić, pocałować.Niby błachostki, ale dla mnie urastają do rangi tragedii. Potrafię dogadywać i przyjmować postawę złośliwej istoty kiedy on opowiada o czymś fascynując się.Wyzwala to we mnie złość. Wiem,że nie jest to normalne. Tak jakbym była zazdrosna o te jego fascynacje. Cały czas myślę,że to on powinien mi wszystko dawać, dbać o mnie.Sama z siebie nic mu nie daję. Takie mam zdanie o sobie. Zauważam to, ostatnio to poruszałam na terapii.I nawet Tobie powiem,że z tego powodu na tej terapii opowiadając to uśmiechałam się. Mówiłam,że ostatnio to u siebie zauważam,że ciągle coś nowego u mnie wyskakuje, że ciągle się coś otwiera, jak pudełko, jedno za drugim. Że widzę dziecięce zachowania u mnie i nie wiem jak je eliminować skoro są. Czy tu chodzi o to,ze mam się łapać za każdym razem na tym jak reaguję? Jak mam nauczyć się reagować dojrzale? Tu chodzi o co? O przerobieniu na sobie na tysiącu przykładach, o przerobieniu tego "łapania" się na dziecinności? Za 1001 razem będzie juz dobrze? Jak mam to małe dziecko akceptować? Mówić do siebie? Naprawdę tego nie rozumiem. Mówiłam o tym na sesji. babka nie była zaskoczona jak jej wyjechalam z tematem "Malego dziecka" we mnie.
Ja osobiście mam go dosyć.Naprawdę. To,ze go nie umiem ujarzmić, tzn.,że nie potrafię się nim zając oznacza też to,że nie umiem opiekować się w ogóle kimś? Nie ogarniam tego wszystkiego. A moja cierpliwosć się kończy. Zawsze reaguję złością.
Napisz jak jest u Ciebie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: TERAPIA grupowa

przez Roberrrto 31 sie 2010, 22:27
Monika1974, ten mój dzieciak ma dwa oblicza. Jedna to taki słodki bobas, który najchętniej by się tulił (chociaż ja-dorosły tego w ogóle nie umiem), jest totalnie łasy na głaskanie, ciepełko, jak to mawiała moja terapeutka-taki słodki biedny misio (ona mnie tak od początku odbierała), co ciągle potrzebuje cyca. I ok, trochę to może w moim wieku niestosowne, ale da się z tym jakoś żyć. Matka mi tego nie dała, mam deficyt i tyle. Ale z drugiej strony ten dzieciak jest złośliwy, totalnie egoistyczny (dużo brać, mało dawać..albo i nic nie dawać) zazdrosny o wszystko i o wszystkich, o tak głupie rzeczy nawet, że wstyd się przyznać... Oczywiście wkurzam się o byle co i czuję wtedy się jak taki dzieciak co to tupie nóżkami, bo mu ''mamusia lizaka nie kupiła''. Można by powiedzieć mały diabełek. No, muszę też przyznać, że pewnie dużo w tym dziecku (we mnie) takich niefajnych uczuć wynikających z trudnego dzieciństwa. Dużo złości, nienawiści nawet, żalu, poczucia krzywdy. Te uczucia się tam w środku przez lata magazynowały, no a teraz wyłażą... Większości z tych rzeczy nikomu nie pokazuję, bo, szczęście w nieszczęściu, mam osobowość unikającą i fobię społeczną, więc z ludźmi mało mam do czynienia. Ale już w swoim wieloletnim związku zachowywałem się czasem tak, że jak o tym myślę, to mam ochotę się pod ziemię zapaść...
Niestety też sobie z tym nie radzę. Już wiem, że tak jest i to napewno jakiś krok w dobrym kierunku, ale wciąż nad tym nie panuję. Po takim niedojrzałym wyskoku wiem, że było głupie i dziecinne, ale to dopiero po. Wolałbym wcześniej..
Moja terapeutka mówiła, że to dziecko trzeba zaakceptować i ja to rozumiem, bo żeby coś zmienić, to trzeba to najpierw zaakceptować, inaczej to tylko bezsensowna szarpanina. Ale jak zaakceptować coś, co tak bardzo przeszkadza, wkurza..? Mówiła też, że tym dzieckiem trzeba się zająć, ale to już dla mnie abstrakcja... Ja najchętniej wziąłbym pasa i...i wiadomo co :(. Trudna sprawa z tym dzieckiem.
Roberrrto
Offline

Re: TERAPIA grupowa

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 sie 2010, 22:34
Roberrrto, Bardzo trudna sprawa.
Czyli tak: Wiemy,że mamy dziecko w sobie, nawet potrafimy określic jakie te dziecko jest. Ale jak je wychować? Żeby dojrzało , żeby nie czuło się źle w naszych dorosłych, czy pseudo-dorosłych ciałach.
Ciekawe czy za rok o tej porze będzie po problemie u mnie i u Ciebie?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: TERAPIA grupowa

przez Roberrrto 31 sie 2010, 23:06
Monika1974, najważniejsze, że wiemy. Bez tego to byśmy nic nie zrobili. Jak wychować.. Wiesz, czasem jak oglądam powtórki superniani, to sobie myślę, że by mi się taka superniania przydała... No, ale to niewykonalne :( Trzeba szukać sposobu.. Może na dobry początek nauka cierpliwości? Przecież ten dzieciak jest w gruncie rzeczy bardzo nieszczęśliwy.. No i ta akceptacja, bez tego ani rusz. W końcu podobno najlepiej sobie w życiu radzą te dzieci, które były kochane, akceptowane. Jak to zrobić? Pytałem oczywiście terapeutkę, ale odpowiedź była mało satysfakcjonująca-''to pan sam musi do tego dojść''...
No ciekawe jak będzie za rok. Chciałbym już wtedy widzieć jakieś efekty tych poszukiwań...
Roberrrto
Offline

Re: TERAPIA grupowa

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 sie 2010, 23:52
Roberrrto, A w związku z tymi swoimi konfliktami , jakie masz objawy somatyczne? Chodzi mi o to czy zdajesz sobie sprawę ze swoich zaburzeń i jak się to przedkłada na objawy? Ja na dzień dzisiajszy mam napięcie wewnętrzne. Ono wywołuje u mnie złość. Szczególnie układ oddechowy cierpi. Co jakiś czas robię głębsze wdechy, tak jakbym łykała powietrze jak ryba, wzdychala. Ze snem nie mam problemów. Mogę spać długo. Lubię spać. Oczywiście napięcie cały czas, w różnych sytuacjach, nawet tych wesołych. Czasem nachodzą mnie ...nie wiem jak to nazwac.......natrętne myśli raczej nie....ale takie nieprzyjemne dotyczące przyszłości. Fakt jest taki,ze nie mam życia prywatnego , w sensie rodzina, mąż, dzieci. Nie jestem pewna swoich decyzji.Bardzo emocjonalnie podchodzę do wszystkiego. Nie umiem pogodzic się z porażką, nawet małą, jeśli w pracy np. ktoś zwróci mi uwagę odbieram to w kategoriach złości, czuję się dotknięta. Jestem na stanowisku kierowniczym, bardzo chcę mieć wszystko zapięte na ostatni guzik, idealnie....ale wiem ,ze tak się nie da. Chcialabym,żeby mnie wszyscy lubili jako dyrektorkę.....chociaż wiem,że to niemozliwe. Z bardz wielu problemów mnie dotyczących zdałam sobie sprawę, nie wiem czy mogę mówić o świadomości swoich mechanizmów.Może to i dobrze. Ale na dzień dzisiejszy, mimo,że mam za sobą 9 miesięcy terapii nie czuję się zdrową osobą z uwagi na tą somatykę.Ale cóż się dziwić. Wierz w terapię, chociaż moja niecierpliwość jest większa niż u niemowlaka. Chcialabym na "już" zaspokajaćswoje potrzeby. A najgorsze jest to,ze czasami tych potrzeb nie umiem nawet określić, nie wiem czego chcę. Napewno wynika to z lęku, blokad, trudności emocjonalnych. Nadal wierzę w słowa,że najpierw trzeba wszystko rozwalic,żeby potem poukładać-mam na myśli terapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: TERAPIA grupowa

Avatar użytkownika
przez Lajla 01 wrz 2010, 11:10
Monika1974, masz rację na pewno mi to wyjdzie na dobre, jak wcześniej kurw-cy nie dostane :-|
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: TERAPIA grupowa

przez Roberrrto 01 wrz 2010, 11:20
Monika1974 mam bardzo podobnie. Jeśli chodzi o somatykę to podobne problemy z oddychaniem, do tego bóle głowy, silne bóle pleców, i od niedawna zauważyłem, że często chce mi się rzygać. Jakoś już wyłapuję w jakich momentach się to pojawia, jakie emocje się za tym kryją (troche nas tego uczyli na grupie), ale tego problemu z oddechem jakoś jeszcze nie rozumiem.
Kiedyś miałem ogromne problemy ze snem, teraz się poprawiło.
Mam bardzo silne napięcia-i to jest dla mnie najgorsze-z tym sobie kompletnie nie radzę, ale też już zdarza mi się rozpoznawać jakie (silne) emocje się za tym kryją. Niestety, niewiele mi to daje, napięcie przecież od tego nie zniknie. Często czuję ciągły lęk, niepokój, szczególnie wtedy, gdy zostaję sam ze sobą. Natrętne negatywne myśli to też bardzo często i to bardzo męczy-chciałbym umieć to wyłączać jakoś, racjonalizować. Życie mam totalnie nie poukładane, brak życia prywatnego, pracy, samodzielności, emocjonalnie jestem uzależniony od matki, to z pewnością ma swoje ogromne znaczenie. Lęk przed porażką, popełnieniem błędu, choćby najmniejszego, a co z tego wynika nieumiejętność podejmowania decyzji-boję się, że jakąkolwiek podejmę będzie zła, a ja sobie nie poradzę z konsekwencjami. Emocjonalność podkręcona tak, że czasem odbiera jasność myślenia. Ogromny lęk przed krytyką, przed odrzuceniem. Sam nie wiem czego chcę, czego potrzebuję, czasem nawet nie wiem kim jestem... Z wielu rzeczy zdaję sobie sprawę, czasem wyłapuję jakiś mechanizm, potem mi on umyka, może dlatego, że i tak nie wiem co z tym zrobić. Czasem mam wrażenie, że się rozsypałem w drobny mak. I dobrze, tak musiało być-mam nadzieję, że dam radę się poskładać. Na nowo oczywiście.
Roberrrto
Offline

Re: TERAPIA grupowa

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 wrz 2010, 20:33
Roberrrto, A postawił Tobie ktoś diagnozę? Co Tobie dolega? Moja terapeutka zawsze mi mówi "Do niczego to Pani nie potrzebne". Myślę sobie,ze wszystkie zaburzenia leczy się i tak terapią.
Przechodziłam od września 2009 r. rózne stadia, takie wkręty myśleniowe, które mnie tylko gorzej nastawiały dożycia. Potrafiłam sobie wmówić borderline, psychozę, zaburzenia osobowości. Podejrzewam u siebie zaburzenia osobowości wynikające z uzależnienia od osób dla mnie ważnych czyli niedojrzałość emocjonalną. Czasem zastanawiam się nad borderline i to mnie niepokoi. Nie mam sklonności do okaleczeń, myśli samobójczych. Ale z tego co wiem autoagresja nie musi się wyrażać poprzez m.s. i okaleczenia. Więc nadal nie wiem dokładnie. Psychiatra stwierdził zaburzenia lękowo-depresyjne w październiku, a terapeutka załamanie nerwowe. Leki brałam przez okres 3,5 miesiąca. Od lutego nie biorę żadnych leków.
Czy Ty połykasz jakieś pastylki?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Arielka1988 i 19 gości

Przeskocz do