Nerwica a alkohol

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Hetna 19 mar 2008, 01:46
Z moich doświadczeń wynika, że alkohol to jest niezły gnój i w leczeniu nerwicy nie pomaga. Chyba, że ktoś uważa że nie jest podatny na uzależnienia to raz na jakiś czas nic powinno zaszkodzić. Jednak przy nerwicy, rozsądniej nie pić w ogóle. Ja raz na jakiś czas lampkę wina, małe piwo ale raz w miesiącu może....
biegnę by uwolnić pajaca!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
04 lut 2008, 00:17

przez mopsik 25 mar 2008, 17:04
Ja bralem tegretol,sulpiryd i doxepin -i pilem -do momentu kiedy lekarka i psycholog mnie nieco ochrzanily... najchetniej zapijalbym codziennie-wtedy jestem jak Braveheart -nie boje sie niczego: ale:nastepnego dnia mam nie tyle kaca,co lęki i jakies nieksztaltne nierealne szybkie niepokojace mysli.
poza tym wiem,ze moglbym sie uzaleznic , i zawalic wszystko na co ciezko od kilku lat pracuje...
Bez braw na finał,idź grać ten swój mecz
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
10 mar 2008, 14:43
Lokalizacja
dolny śląsk

przez Pstryk 26 mar 2008, 19:07
Zarówno alko jak i inne używki służą dostarczaniu złudnej przyjemności. Co się dziwić, że my, Nerwuski, mamy taką słabość do używek - tak niewiele mamy przyjemności w życiu do tego wszystko Nas przeraża. Mimo świadomości, że one Nam szkodzą, tym bardziej Nam, wracamy raz po raz do nich po to, aby przez moment poczuć być może ulgę, być może ucieczkę, w każdym razie poczuć się inaczej - ale czy lepiej :roll:
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez -grusia- 28 mar 2008, 01:37
Nienawidzę alkoholu i uważam, że jest to okropne świństwo, które wyrządza mnóstwo szkód.....
Da się żyć i cieszyć bez tego... :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 mar 2008, 00:58

przez Pstryk 29 mar 2008, 09:45
-grusia-, no jasne, że się da :D
Pstryk
Offline

przez szept_83 29 mar 2008, 16:36
Jeszcze jakiś czas temu piłam całkiem dużo piwko praktycznie codziennie, w weekendy nie tylko piwko i w większych ilościach. Przyznam, że lubiłam taką małą fazę i nawet przez jakiś czas lepiej się czułam w będąc w takim stanie. Dodam też, że mam znajomych, którzy nie stronią od alkoholu i impreza bez niego to nie impreza. Teraz nie pije, chyba, że symboliczny kieliszek szampana lub świątecznej naleweczki babci i to też nie zawsze i wcale mnie nie ciągnie(jak już mam ochotę to piwo bezalkoholowe:)) Jak do tego doszło… po prostu po alkoholu stany lekowe zaczęły przybierać na sile, po piciu miałam taki wstręt do siebie, że tak rozwiązuje swoje problemy (miałam zwyczaj „topienia smutków”). Od pewnego czasu zapewne związane to było z pogorszeniem stanu psychicznego po alku puszczały mi nerwy i blokady… :oops: przestraszyłam się i teraz nie tykam. I czuje się z tym bardzo dobrze, i mogę zapomnieć o kacu a zabawa z obserwowania tych pijanych bywa naprawdę przednia . :D
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 mar 2008, 14:17

przez anulek79 29 mar 2008, 20:59
Ja od kiedy biorę leki nie dotykam alkoholu. Ale wcześniej to właśnie po winku lęki odchodziły, a ze mnie robiła się dusza towarzystwa. Co z tego, kiedy następny dzień spędzałam trzęsąc się na łóżku, wmawiając sobie, że to po prostu kac... Teraz co prawda od czasu do czasu fajnie by było się winka napić choć kieliszek, ale zdrowie chyba ważniejsze....
I faktycznie.... zajefajnie jest być jedyną trzeźwą na imprezie i patrzeć na tych wszystkich pijanych, rzygających, opowiadających głupoty....
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
28 mar 2008, 11:22
Lokalizacja
Warszawa

przez mariusz123567 29 mar 2008, 21:16
heh ja juz tez nie pije, dla zdrowia psychicznego i fizycznego ...
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

przez Akin 21 kwi 2008, 17:20
Kiedyś mogłam pić, pic i prosto chodziłam. Teraz...
Jedno piwko i juz totalnie 'odlatuję'. Mieśnie robią się bezwładne, ledwo co potrafię utrzymać w ręce szklankę, czy inna rzecz. Deprechę alkohol mi wywala na światło dzienne, a gdy kładę się spać, czuja jak zapadam czy lecę w dół.... rano - czuję się jak by stado koni po mnie przegalopowało.
Dałam sobie spokój z alkoholem ( moze na jakis czas ).
Akin
Offline

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 kwi 2008, 23:39
No ja też sobie dałem spokoj z alko....dokładnie czuje się tak jak Ty Akin...po jednym piwku "odlatuję"
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez Marcel79 27 kwi 2008, 02:40
człowiek nerwica napisał(a):No ja też sobie dałem spokoj z alko....dokładnie czuje się tak jak Ty Akin...po jednym piwku "odlatuję"


Coz we all have wings but some of us don't know why 8)
Na Twoim miejscu właśnie powalczyłbym z zahamowaniami społecznymi przy pomocy piwska. To chyba dobry moment,by zacząć więcej spożywać tego zacnego trunku w zacnym towarzystwie.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
08 gru 2007, 15:45

przez Patrysssia 29 kwi 2008, 20:48
Mi alkohol też pomagał ale nie w trakcie fazy tylko po. Wprowadzał mnie w stan równowagi. I zanim znowu sobie coś wkręciłam mijało kilka dni i przez kilka dni mogłam normalnie funkcjonować.
Wiecie co działa podobnie jak alkohol? Bo za kilka dni mam mature i chciałabym sie odprężyć a narazie nie mam jak pić.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 kwi 2008, 11:47

Nerwica a alkohol

przez KACHA 03 maja 2008, 23:45
Ludziska a czy ja mogłabym czasem wypić choć odrobinę gdy łykam SPAMILAN Tak czasami chciałabym sobie coś strzelić ale nie wiem czy mogę


Nie wiem szczerze mówiąc ale ja pije alkohol mimo brania psychotropów.... Ja Tobie nie radze.. chyba, że w tym dniu kiedy masz zamiar wypić nie weźmiesz leku.

Alkohol na pewno pomaga na poczatku, ale latwo sie uzaleznic a potem jest tylko gorzej. Ja walcze teraz i z nerwica i z naduzywaniem alkoholu_ ale z tym i idzie gorzej.Ten temat to rzeka kazdy jest inny ale na bank alkohol nikogo nie zaprowadzi do oazy spokoju ktora tak pragniemy


No właśnie ucieczka od problemów, a największa obawa to uzależnienie.. chce żyć normalnie, mieć dzieci, które by nie widziały alkoholu w domu. I ja też bym nie chciała...


szept_83 napisał(a):Jeszcze jakiś czas temu piłam całkiem dużo piwko praktycznie codziennie, w weekendy nie tylko piwko i w większych ilościach. Przyznam, że lubiłam taką małą fazę i nawet przez jakiś czas lepiej się czułam w będąc w takim stanie. Dodam też, że mam znajomych, którzy nie stronią od alkoholu i impreza bez niego to nie impreza.


Mam podobnie teraz, w tygodniu staram unikać alkoholu ale jak prrzchodzi weekend to piwo i nic innego.I właśnie od znajomych się to zaczęło a raczej od mojej szwagierki..

Jestem tym załamana :?:
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Re: Nerwica a alkohol

Avatar użytkownika
przez luka1976 20 cze 2008, 09:38
Pozwólcie, że i ja się dopiszę. Na nerwicę lękową cierpię od kilku lat. Niestety od około roku zacząłem mieć problemy pojawiające się po wypiciu alkoholu, dnia następnego, od przebudzenia. Wcześniej tego nie było. Od wielu lat prawie codziennie wypijałem 2-3 piwa na wieczór. Rozluźniało mnie to, pomagało zasnąć, a jak miałem jakieś objawy działania nerwicy (oddech, zawroty głowy, drętwienie rąk) to po chwili znikały. Rano wstawałem i czułem się normalnie. Mogłem też wypić przysłowiowe pół litra z kolegą i na drugi nie było żadnych problemów. Zupełnie nagle się to skończyło i brutalnie dało o sobie znać. Miałem wtedy nieciekawe doświadczenie na drugi dzień po jednej z imprez imieninowych zakończone przyjazdem karetki pogotowia. Od tego czasu ciężkie chwile na drugi dzień przeżywam już po wypiciu 4-5 kieliszków wódki lub 3 piw. Obecnie staram się ograniczać, przestałem pić wódkę, piwa piję maks. 2, przeważnie jedno na wieczór, czasami w ogóle. Trochę ciężko się przestawić, ale jak sobie przypominam ciężkie chwile, które mnie czekają dnia następnego to odpuszczam alkohol. On jest tego nie wart. Zdałem sobie sprawę, że to świństwo które niszczy człowieka i jego życie, a przynajmniej w moim przypadku, chociaż to forum i ogromna liczba postów świadczy jednak o dużej skali problemu. Na koniec przedstawię ciężkie objawy dnia następnego po wypiciu 3 piw lub 4-5 kieliszków wódki: poranne roztrzęsienie, otłumanienie, senność, brak koncentracji, myślenia logicznego prawie nie ma, przyspieszone bicie serca, brak sił, uczucie braku tchu, hiperwentylacja, częste ziewania żeby złapać oddech, zawroty głowy, uczucie że zaraz stracę równowagę i przytomność, silne drętwienie rąk - dosłownie koszmar, który trwa kilka godzin. Przez te kilka godzin nie jestem w stanie nic robić, nigdzie wyjść. Na co dzień nie zażywam leków, ale w takich sytuacjach staram się ratować hydroksyzyną lub zomirenem - cała tabletka. Nikomu o tym nie mówię,bo pewnie by nie zrozumieli, może i wyśmiali. Żona wie, ale nie może tego pojąć. Teraz widzę, że nie tylko ja mam ten problem i po przeczytaniu waszych postów wiem, że muszę doprowadzić do całkowitego odstawienia alkoholu, bo nie warto dla niego cierpieć. Cierpieć mogę dla innych, dla Niego, ale nie dla alkoholu.
"Trzeba żyć, a nie tylko istnieć."
Pozwól mi żyć...
Luka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 cze 2007, 12:04
Lokalizacja
Małopolska

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 27 gości

Przeskocz do