Nerwica a alkohol

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Werty 28 paź 2007, 00:02
Ech ja alkoholu nie tykam od 3 lat. Bardzo wczesnie zaczalem pic (13 lat) po pojawieniu sie pierwszych lekow (ale nie byla to jeszcze zorganizowana nerwica). Jednakze nie pilem codziennie lecz od czasu do czasu. Tym moim piciem wyrzadzilem duzo krzwde otoczeniu. Mysle, ze gdybym nie zerwal z piciem w wieku lat 15 stracilbym nad tym gownem panowanie. Dlatego pozniej gdy pojawily sie wieksze problemy (w tym fobia szkolna) wszyscy sadzili, ze wrocilem do picia (wtedy nie pilem). Zreszta moje zycie jest w ogole skopane. Jakby tego bylo malo palilem takze trawe, ale to juz chyba nie ten temat. Nie zazywam zadnych srodkow wyskokowych od 3 lat i nie czuje sie lepiej... Po co wiec bylo rezygnowac?
Dla samego siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez slitzikin 28 paź 2007, 10:09
Fajny post i bardzo mądra pointa! Dzięki :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Werty 28 paź 2007, 10:31
Chodzi Ci o moj post? Wiesz, tak po prostu bylo, w pierwszej gimnazjum pociagalismy z kumplami piwka, pozniej winka, a na samym koncu wodka gdy wrocilem do domu narabany, iz nie moglem ustac na nogach, zarzygany i widziany w takim stanie przez cala ulice. A zaznaczam, ze nie mialem skonczonych wtedy 14 lat... Wiem, ze dzisiaj to nic specjalnego ale wtedy dla przecietnego Kowalskiego bylem ewenementem, chociaz ta moda wtedy sie zaczynala. Potem juz bardziej uwazalem na dawki jakie pije. W wieku 15 lat - przed samym zakonczeniem gimnazjum - zrezygnowalem calkowicie z picia. Nie zaluje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez NIEDOBRY78 30 paź 2007, 01:48
Jovita napisał(a):chyba zaczne pic.. biore silne leki ale mam to gdzies !! najwyzej zdechne , nareszcie.


NIE ZDYCHAJ...ZRÓB TO BEZINTERSOWNIE NP. DLA MNIE...NIEWIELE ZNACZY ALE MOZE ZMIENIĆ WIELE...
JA PIJĘ SOBIE TAKŻE I DZIŚ I NIE ZDYCHAM...CZYTAM TWOJE POSTY TAK WIELU LUDZIOM STARASZ SIĘ POMÓC A TOBIE TRZEBA POMOCY CZASEM...CO?...ALE MASZ COŚ CO CIĘ WYRÓŻNIA...POTRAFIŁABYŚ POMÓC NIE TYLKO INNYM ALE TAKŻE I SOBIE...I TO DOSKONALE TO DAR JAK MOŻESZ GO NIE WYKORZYSTAĆ...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 paź 2007, 22:24

przez Pstryk 03 lis 2007, 19:27
NIEDOBRY78, bardzo mądre i trafne słowa. Jovita, weź je sobie do serducha ;)

Moim problemem jest nadużywanie alkoholu. Cierpię na zaburzenia afektu. Zażywam psychotropy. Pije, ponieważ na początku, przez chwilę czuję się dobrze i czuję emocje z tym związane. Co prawda po chwili łapię doły ale przynajmniej czuję cokolwiek. Ale sprawa picia wymyka mi się spod kontroli. Piję codziennie. Najbardziej lubię sama, gdy nikt nie widzi. Wypijam czasem litr czystej w ciągu dwóch, trzech godzin. Zresztą, ilość to rzecz względna - raz jest mniej, raz więcej z przewagą na więcej. Jestem świadoma, że to robi się niebezpieczne. Nie wiem, co z tą świadomością począć.
Pstryk
Offline

przez NIEDOBRY78 03 lis 2007, 22:33
przyjąć ją do wiadomości jako faky i jeśli już zdajesz sobie z tego sprawę..to...oststni przystanek żeby wysiąsć o własnych siłach się zbliża...jeśli nie masz siły by wstać od razu to zbieraj siły ale ukierunkuj się że niebawem wstać musisz i wysiąść bo kierowca autobusu zawiezie Cię na pętlę...a tam kradną śpiącym i zapętlonym ludziom...różne rzeczy czasem nawet zdrowie...a jeśli naprawde niechcesz to pomalutku się do tego przygotu i zrób kroczek jak poczujesz się na siłach...napewno sobie poradzisz bo widzę ze nie urwał Ci się jeszcze film:-)...ja co wieczór albo dwa 0,6 piwka albo hydroksyzynka i meliska bo inaczej na długich jadę do czwarte czasemj piątej...Cilon i tak troszkę mnie jakby wyciszył i czasem czuję się nawet śpiący a poza tym jestem mniej wybuchowy...ale to dlatego pewnie że od paru miesięcy nie zażywam sterydów więc siłą rzeczy organizm i tak sam z siebie wraca do równowagi jakiejś...tym bardziej że SAA były tylko jedną z przyczyn bezsenności a nie sednem...prowadze dość specyficzny, nerwowy tryb życia związany z moją pracą do tego burzliwy rozwód...a stres wychodzi dopiero po czasie i ...uznał widać ze teraz czas na to heheh...kiedyś chorowałem dawno temu na psychozę maniakalno-depresyjna ale nie czuję żeby wracała...poprostu nerwic mnie delikatnie drapnęła a chmiel w piwku uspokaja...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 paź 2007, 22:24

przez wajchowski 04 lis 2007, 14:10
W sumie ja piję jak akurat przyjdzie załamanie/dół (tak mówią inni, ale dla mnie jest to po prostu wspaniały czas). Kiedyś nie raz, nie dwa, nie trzy gdy brałem benzo to nawet zdarzało się popijać czystą. Ale co? No właśnie to jest dla mnie najgorsze: nic. Picie(zalewanie się) jest dla mnie pewnego rodzaju chwilą gdy wszystko przychodzi łatwiej, w szczególności komunikacja z innymi, bo normalnie to praktycznie z nikim nie gadam, nie mam znajomych, siedzę całymi dniami w domu, bo jest to trudne dla mnie wziąć telefon i wysłać sms do kogokolwiek. Po alkoholu się to zmienia i jest to jedna z głównych przyczyn picia, ale również jakby przestaje się przejmować pewnymi rzeczami, które normalnie są nie do przeskoczenia. Trudno. Nie jest tak, że picie jest tylko złe albo tylko dobre. Oczywiście codzienne opróżnianie flaszki, czy dwóch nie należy do najbardziej udanych pomysłów i trzeba zacząć nad tym panować. Bo alkohol jest dla ludzi, a nie ludzie dla alkoholu. Czy pijesz dla siebie? Czy pijesz bo musisz? Ktoś powie: łatwo ci powiedzieć, ale naprawdę przeszedłem okres, że jedyną rzeczą, o której myślałem to było: kiedy znowu się napiję? Ale spoko to zależy od podejścia, bo przecież organizm ludzki się nie uzależnia od alkoholu jak np. od benzo albo futra.
"tam produkuje się czarne anioły
jeden we fraku, a drugi goły
trzeci ponury, czwarty wesoły
piąty jak trumna, a szósty umarł"
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
03 lis 2007, 22:35
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 04 lis 2007, 15:14
Dzięki chłopaki ;)

Postanowiłam szczerze napisać co i jak ponieważ liczę na Wasze doświadczenie. Osobiście wychowywałam się w rodzinie z problemami alkoholowymi. Na pewno nie trzeba nic wyjaśniać. Nienawidziłam alkoholu. Nigdy nie miałam problemów z odmawianiem. Dwa latka temu zaczął mi smakować. Teraz potrzeba wypicia zaczęła mną kierować. Powiedzcie mi Kochanie, jak sobie go obrzydzić? Jak siebie samą przekonać, że przecież to mi szkodzi, że to ucieczka do nikąd?
Pstryk
Offline

przez .Tomek 04 lis 2007, 15:20
bethi napisał(a):jak sobie go obrzydzić?

Mam sposób. Ale najwyżej na kilka miesięcy. Upij się tak bardzo żebyś straciła przytomność [jak ja aż 4 razy :P] Kiedy już odzyskasz przytomność prawdopodobnie będziesz zarzygana, [może nawet gorzej :roll: ] i będzie Cię boleć brzuch, głowa i ogólnie całe ciało. Pikawa będzie napierdzielać strasznie, bardzo wysokie ciśnienie i będziesz zwracać wszystko co zjesz i wypijesz przez co najmniej dzień. Samopoczucie będzie koszmarne.

Uwaga! na własną odpowiedzialność :roll: ja prawie się przekręciłem po tej zabawie, takie zatrucie alkoholowe miałem.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez wajchowski 04 lis 2007, 16:20
A po co obrzydzać? Przecież wszystko jest dla ludzi, tylko nie można dać sobą rządzić. Echh... Ja wiem to takie łatwe jak się jest poza sytuacją, ale po prostu może przejść na coś innego: wino? driny? Albo po prostu sobie powiedzieć sp***laj jak masz wielką ochotę się napić. Dystans... Ja tak się z tej obsesji wyrwałem.

Co do sposobu Tomka to dla mnie on był o tyle nieskuteczny, że po takiej popijawie pomyślałem sobie: "ile ja nie wypije" i to był praktycznie początek.
"tam produkuje się czarne anioły
jeden we fraku, a drugi goły
trzeci ponury, czwarty wesoły
piąty jak trumna, a szósty umarł"
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
03 lis 2007, 22:35
Lokalizacja
Warszawa

przez .Tomek 04 lis 2007, 16:22
no cóż, ta popijawa miała być chwilą zapomnienia a zamieniła się w koszmar. Ale i tak wracam do alko jak tylko jest okazja :roll:
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

nerwica a alkochol

przez anula33 04 lis 2007, 19:38
Prawie wszystkim pomaga alkohol...Ja nie wiem co mam powiedzieć, bo mam 40 lat, a od 20-go roku życia cierpię z powodu alkoholizmu mojej Matki. Jak nie pije, to do rany przyłóż, a jak się nachla to potwór.Mam super Córkę(17 lat) Męża(nerwusa) a Matka psuje mi życie..... Dzwoni do mnie że jest bardzo chora i moim obowiązkiem jest być przy Niej, a naprawdę, to jest nachlana. JAK MAM REAGOWAĆ? ZABIĆ JĄ CZY CO!!!!!!??????????
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 sie 2007, 14:44

Avatar użytkownika
przez Sorrow 04 lis 2007, 19:52
Ja się nie zgadzam z tym, że niby alkohol jest dla ludzi - to jest trucizna, która zakłóca działanie układu nerwowego.

Najlepszym sposobem na "obrzydzenie" jej sobie jest uświadomienie sobie, że nie jest to produkt spożywczy Ja tak na przykład zrobiłem ze słodyczami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez pyzia1 04 lis 2007, 19:57
anula33, na prawde nie wiem! Mam brata alkoholika, któremu nie potrafię pomóc, choć się starałam.
Jezu, żebym tylko tak nie skończyła! Picie przynosi ulgę, choć nie zawsze i nie na długo. Główną wadą picia jest to , że łatwo za bardzo je polubić. Ja piję jedno lub dwa piwka, właściwie codziennie, jak córka idzie spać. Nie przyznaję się do tego wśród "normalnych" ludzi, ściemniam, że "tylko okazyjnie"... ale wiem, że przeginam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do