Nerwica a alkohol

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Alkohol-sprzymierzencem?

przez Oliwka333 12 sty 2007, 02:49
Witam wszystkich ponownie.Nie wiem jak zaczac dokladnie moja mysl,moje spostrzezenia? nie chce zebyscie zrozumieli mnie opacznie,na pierwszy rzut moze to wygladac conajmniej dziwnie,ale do rzeczy.Przed swietami napisalam ze czuje ze puszcza mnie nerwica i jak narazie jest ok,moze czasami w stresujacych sytuacjach serce bije szybciej niz raczej powinno ale bez porownania z tym co bylo.Na poczatku jak sie dowiedzialam ze to nerwica to stronilam od wszystkiego szczegolnie od alkoholu( sami wiecie a moze trzeba bedzie wezwac pogotowie i co wtedy?lepiej nie ryzykowac bo nie wiadomo jak to sie moze skonczyc) ale z czasem gdy wiedzialam ze nic mi nie bedzie bo to tylko wymysly mojej glowy,nadwrazliwosci,wybujalej wyobrazni na wszystko co najgorsze postanowilam zyc w miare normalnie bynajmniej zaryzykowac.Bywaly imprezy ze znajomymi a ze nie zamierzalam wszystkim obwieszczac ze mam to dziadostwo to staralam sie zachowywac jakby nigdy nic.Wiadomo impreza=alkohol.Wodki nie lubie wiec pozostalo piwo a tym tez mozna sie uraczyc a tym samym zrelaksowac szczegolnie w dobrym towarzystwie. I tak mijaly kolejne dni,raz lepiej raz gorzej, kolejne spotkania,imprezy.Zycie toczylo sie dalej.Chce to w miare strescic zeby dojsc do sedna sprawy,a wiec wydaje mi sie ze moj relaksik czasami juz z rozpaczy pod postacia piwa bo jak mowie wodki nie cierpie w jakims stopniu mi pomogl,dziwnie to brzmi wiem to ale tak jest,dziwna teoria ale mi pomoglo,niezle co piwo lekarstwem na nerwice he he.Ktos moze powiedziec ze to zludne ze glupoty wypisuje ze wyjda moje leki ze zdwojona sila,ale naprawde nie sadze.Jest dobrze a piwo teraz ........naprawde sporadycznie.Jestem ciekawa czy ktos mial podobne doswiadczenia? jezeli tak to napiszcie :D
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
02 gru 2006, 13:35

Avatar użytkownika
przez pulver 12 sty 2007, 23:58
Oliwka to nie alkohol jest twoim sprzymierzeńcem tylko ludzie którzy go z tobą konsumują. Liczy sie dobry klimat,dowcipy śmiech i doskonały humor nazajutrz. Ja na przykład pije co dziennie ale w tym bajzlu nie potrafie odnaleźc siebie, swoich potrzeb i priorytetów. Tez się dobrze bawiłem przez pare miesięcy,ale odzsedł jeden bliski znajomy i drugi równiez, więc skonczył się dobry czas. teraz rozmyslam co dalej. Powiem ci szczerze,ze alkohol jest dobry dla zdrowych, ale dla nas to jak igranie z ogniem, ja dalej igram a ty...
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
59
Dołączył(a)
29 paź 2006, 18:13

Avatar użytkownika
przez czarnykot 13 sty 2007, 11:21
pulver - zdecydowanie potwierdzam.Alkohol to igranie z ogniem w naszym nerwicowcowców przypadku. Ja sobie popijałem 1- 2 piwka na wieczór potem 3 dla chumoru jako substytut towarzystwa które miało coraz mniej czasu na wspólne gaworzenie- praca, praca, paca....Nawet się nie spostrzegłem jak pojawiły się lęki, kac moralny poczucie nieuzasadnionej winy... teraz jestem na lekach i od czasu do czasu 1 piwko w rodzinnym towarzystwie i też jest fajnie. Ale też potwierdzam to towarzystwo ludzi dobry chumor jest lekarstwem a nie alkohol.
Przepraszam jestem dysortografem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ewa125 13 sty 2007, 14:47
a ja sie zgadzam z oliwka. oczywiscie nie mowie tu o spozywaniu alkoholu w duzych ilosciach bo to poteguje lęki, ale mowie o 2 piwkach. mysle ze to troche jak z medytacjami lub metodami relaksacji, alkohol tez jest taka metoda relaksacji, przez kilka godzin nasz umysl zapomina o problemach i sie relaksuje. nikogo nie namawiam do alkoholu kazdy inaczej reaguje ale ja zcasami lubie sobie wypic 2 piwka i mysle ze to mi nawet troche pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez gina 13 sty 2007, 15:00
Alkohol-jak krzywe zwierciadło-oszukuje wszystkie zmysły... choremu wmawia że zdrowy,zdrowemu pokazuje,że chyba nie do końca....
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

a tak

przez Gringo 13 sty 2007, 15:18
ewa125 napisał(a):a ja sie zgadzam z oliwka. oczywiscie nie mowie tu o spozywaniu alkoholu w duzych ilosciach bo to poteguje lęki, ale mowie o 2 piwkach. mysle ze to troche jak z medytacjami lub metodami relaksacji, alkohol tez jest taka metoda relaksacji, przez kilka godzin nasz umysl zapomina o problemach i sie relaksuje. nikogo nie namawiam do alkoholu kazdy inaczej reaguje ale ja zcasami lubie sobie wypic 2 piwka i mysle ze to mi nawet troche pomaga.


Ja bym nie porownywal alkoholu do medytacji, bo te moga rzeczywiscie na dluzszy okres czasu pomoc z lekiem, nawet wyleczyc, w przeciwienstwie do alkoholu, ktory tylko wydaje sie byc lekiem, alkohol po prostu tlumi leki i ukrywa je pod powierzchnie. Zaobserwowalem - tak mi sie wydaje - mechanizm dzieki ktorem alkohol mi pomaga na jakis czas. Kiedy wypije, zwykle sa to bardzo male ilosci, jestem troche rozkojarzony i ciezko mi skupic sie na rozmyslaniu o lekach, o tym czego sie boje, rowniez skala emocji znacznie opada, umysl nie potrafi skierowac calej uwagi na lek, jak to sie dzieje przy normalnej swiadomosci.

Przez kilka tygodni, co wieczor pilem 1-2 piwka, ale oprocz tego, ze bylem rozluzniony, to tez troche przytepiony. Przestawilem sie na bardzo male ilosci wodki, ktora dziala "kozystniej" szkoda tylko, ze zapach alkoholu jest tak bardzo intensywny,

Na dluzsza mete, alkohol nam nie pomoze, leki jak byly, tak dalej sa, tylko bardziej niedostepne, :roll:
Gringo
Offline

przez Oliwka333 13 sty 2007, 20:26
A ja sie zgadzam ewo z toba,troche to wlasnie postrzegam jako metode relaksacji napewno nie przyczynilo sie to do mojego ozdrowienia mam nadzieje ze nie tymczasowego,gdybym brala leki to pewnie bym nawet o tym nie pomyslala a ze zazywalam krople homeopatyczne to przeciwskazan bylo mniej,dobre towarzystwo jak najbardziej wskazane,nie powiem ze bylo mi latwo robic dobra mine do zlej gry ale na przekor nerwicy nawet gdy sie czulam okropnie staralam sie wychodzic do ludzi i cos poprostu robic zeby o tym zapomniec i na ogol sie to udawalo.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
02 gru 2006, 13:35

Avatar użytkownika
przez telimenka 13 sty 2007, 21:05
Co do alkoholu - nie powinno sie myslec o nim jako o srodku tlumiacym leki! Bo jak juz ktos napisal - on je tylko maskuje, a potem wszystko wraca ze zdwojona sila. Ja teraz biore leki, gdy nie bralam - pilam bardzo malutko (piwo -dwa co pare miesiecy), ale czasem mysle, ze fajnie by bylo sie napic, pobujac w rytm muzyki, zapomniec - i to jest ZŁE podejscie! Miejcie tego swiadomosc i nie pijcie po to, by zapomniec, bo tak sie zaczyna uzaleznienie...
pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez arla 14 sty 2007, 16:53
może i alkohol tłumi lęk ale tylko na momencik, gorzej jest jak sie obudzisz nastepnego dnia i zaczyna Cie trzasc....zaczynasz sie bac no a potem co...trzeba stumic lęk i znowu po cos sie siega..błędne koło :roll:
'Zacząć jest łatwo. Wytrwać jest sztuką'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
06 sty 2007, 18:19

Moje Odczucia!!!!!!

przez Integra 16 sty 2007, 21:07
Witam wszystkich użytkowników!!!.Podobnie jak inni ,kiedyś i ja nie stroniłem od alkoholu,ale nadszedł dzień w którym postanowiłem już nigdy po niego nie sięgać-dlaczego -bo stwierdziłem,że to on stał się główną przyczyną mojego obecnego stanu?!.Dzisiaj sam nie wiem czy mam nerwice lękową,nerwice,depresje a może jedno i drugie?.Są dni a szczególnie okres poranny którego bardzo nie znosze,czuje się zawsze fatalnie.Zaraz po przebudzeniu bóle brzycha,rozdrazenie,splątane myśli itp,pózniej w ciągu dnia troche lepiej,po południu dobrze,a wieczorem super i tak cały czas.Na początku lekarz stwierdził depresje,pózniej depresje lękowa,następny depresje umiarkowana,ale za to silną nerwice.Całemu okresowi leczenia towarzyszyła farmakologia po której czułem się jeszcze gorzej.Postanowiłem odstawić leki,i nie jest najlepiej,ale za to jestem w pełni świadom tego co się wokół mnie dzieje.Sam nie wiem co mam robić,bo są dni kiedy nic mi się nie udaje,samopoczucie mam fatalne,a życie traktuje jak kare.Może kilka rad ,wsazówek?-Bardzo prosze o pomoc i cenne uwagi.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 19:49

Avatar użytkownika
przez echnaton 16 sty 2007, 21:17
Walne posta bo ja wlasnie przez alkohol nabawiem sie nerwicy.. Minela a raczej zostala zagluszona na 8 lat prawie i wrócila pól roku temu wlasnie przez glupia okazje do napicia.. Nie mówie zeby sie sugerowac i nie pic wogóle bo to chyba moja obsesja alkohol i lek przed nim odkad wyszedlem z alkoholizmu.
Pozdrawiam wszytkich i wracajmy do zdrowia
Mimo nerwicy siedze tu za granica i mimo leków przebijam sie do przodu...........
Wilk Stepowy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
08 paź 2006, 14:12
Lokalizacja
bieszczady

Nerwica i alkohol

przez Michał78 28 sty 2007, 17:18
Wiem, że już niejeden post o tym temacie był, ale chciałem się z Wami podzielić swoim dzisiejszym doświadczeniem.

Więc ogólnie rzecz biorąc moja nerwica nie jest tak straszna, żeby mi uniemożliwiała jakieś w miarę normalne życie. Lekarz mój stwierdził, że wpadam w pewnego rodzaju histerię z hiperwentylacją itp. Zresztą na pewno niejedna osoba z Was wie o czym piszę. Staram się jak mogę eliminować stres, bo to stres u mnie wywołuje niestety te stany.

Więc tak... byłem wczoraj na imprezie i wypiłem może z 2 piwa i 6 kieliszków wódki. Czułem się oczywiście wspaniale aż do przebudzenia się dziś rano. Nie ma nic gorszego dla osób z nerwicą niż kac. Czuje się obecnie jak zdechła żyrafa, pół godziny temu wziąłem jedną tabletkę Xanax-u MR i powoli powoli zaczynam czuć poprawę. Z objawów, które miałem: skręcanie w żołądku i jelitach, uczucie pulsującego brzucha (mocny puls)... mam już tego dość i zdecydowałem, że od dziś już w ogóle nie pije, bo więcej z tego potem nieprzyjemności niż mogłoby to być wart.

A jakie wy macie z tym doświadczenia?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
22 sty 2007, 11:10

Avatar użytkownika
przez Róża 28 sty 2007, 21:47
Ja straciłam przytomność po kilku kieliszkach.I przedtem mialam coś takiego jak ty-straszne jazdy żołądkowe.Przez to musialam pójść na zwolnienie kilkudniowe,bo nie mogłam dojść do siebie(a jaki wstyd przed lekarzem :oops: ).To mnie skutecznie wyleczyło z picia.Na coś ta nerwica mi się przydała.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Michał78 29 sty 2007, 00:28
Róża napisał(a):Ja straciłam przytomność po kilku kieliszkach.



Nic miłego... w Twoim przypadku było widać jeszcze o wiele gorzej... ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W końcu bez wódki się żyje zdrowiej...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
22 sty 2007, 11:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 14 gości

Przeskocz do