Z czego się utrzymujecie?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez waleriana 01 paź 2008, 19:43
Trudno napisać mi ten wątek , gdyż mam 33 lata , od 8 lat mam napady paniki w komunikacji miejskiej, nawracającą dystymię(cechy depresji) , byłam na komisji- ale dała mi stopień :lekki -bez świadczeń i pieniędzy. Żyję z rodzicami ,ale słyszę co jakiś czas ,że wiecznie żyć nie będą-i ja głupia nie jestem.Wiem. Przeszłam terapię 10tyg na oddziale nerwic- biorę efectin er 75 , doraźnie xanax- i ...nie jezdzę. Rozpoznanie: lęk napadowy z agorafobią plus...fobia społeczna :( . Jak się nie trudno domyśleć brak srodków to pozostaje wizyta w poradnii do ktorej nie muszę dojeżdzać czyli na osiedlu- czeka się na termin 2 miesiące-Paranoja- Rodzice nie są konsekwentni- raz dawali na prywatnego lekarza- potem nie-uważając ,że to niedorzeczne.
Moi drodzy nieznajomi- pomijajac fakt-ze ja juz nie widze wyjscia z tego magla- Chcialam dyskretnie Was zapytać---Z CZEGO SIE UTRZYMUJECIE? ILE MACIE LAT I JAK WYGLADA WASZA EGZYSTENCJA ? To cenne dla mnie odpowiedzi-gdyż nie znam w najblizszym otoczeniu nikogo kto siedzi w domu, zero pracy , zero nauki. :(

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 paź 2008, 19:34

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez aldara.35 01 paź 2008, 21:00
Witaj na forum:)
Wyslalam Ci wiadomosc na priva.Daj znac czy doszla bo cos przy wysylaniu mi sie podzialo :mrgreen:
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez eligojot 01 paź 2008, 21:11
Witaj!
Co do lęków w środkach komunikacji miejskiej to miałem i jeszcze trochę mam ten sam problem. Przeczytaj wątek
l-k-w-rodkach-komunikacji-t1462.html?hilit=l%C4%99k%20w%20%C5%9Brodkach

Może pomoże. Ja też mogę podpowiedzieć jak sobie z tym radzę, jeżeli chcesz.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez waleriana 01 paź 2008, 22:39
Witaj-)

Kazda odpowiedz bedzie wazna dla mnie. !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 paź 2008, 19:34

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez agia510 01 paź 2008, 23:19
Zachorowałam na te dziadostwo 4 lata temu, chodziłam na kolanach, zażywam teraz pernazinum 25 mg 2 razy dziennie, Alprox 1 mg 2 razy dziennie i Lorafen 1 mg raz dziennie. Leczę się w Poradni Zdrowia Psychicznego-to jest z kasy chorych. Leki tylko opłacają rodzice-80 zł miesięcznie. Poszłam teraz do pracy od 1 wrzesnia i już mnie mobbingują i krach na giełdzie. Ale wiesz boję się pociągów. Leki wyeliminowały strach przed autobusami i innymi rzeczami, natomiast pociagami i samolotem nie da się. Dobrać leki jest ciężko. Poza tym chodziłam na terapię dość długo do psychologów. Coś to dało, ale wróciłam do tej pracy , po której się rozchorowałam ciężko 4 lata temu, no i klapa, robią sobie jaja ze mną.Nerwy mi strzelają równo, a baba po mnie ryczy i ryczy i konca nie ma. Nie mogę iść na rentę bo sie załamię. A do pracy też już nie chcę bo sie znęcają nade mną. No koniec.Sama nie wiem co robić. Poradzę tylko Ci jedno -iść do Portadni Zdrowia Psychicznego- tam jest z kasy chorych, natomiast trzeba wykombinować pieniądze na leki . Pozdrawiam.rOBIŁAM TEŻ STUDIA PODYPLOMOWE. Ale przy tej chorobie rzuciłam, świat wydaje mi się bez sensu.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 wrz 2008, 23:25

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez strengelets 01 paź 2008, 23:59
ja w sumie choruję od jakiegoś czasu... też ciężko mi się było znaleźć w jakiejkolwiek pracy... tymbardziej, że były to zajęcia bardzo stresujące wymagające kontaktu z ludźmi... akwizytor, kelner, sprzedawca w sklepie... no jakoś nie bardzo, ale myślę, że w końcu znalazłem coś dla siebie... zrobiłem prawojazdy C.. i jeżdżę Ciężarówką... (początki nie były łatwe, ale jest ok) nikt mi się nie wcina... czuję się wolny, auto daje poczucie bezpieczeństwa...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
30 wrz 2008, 00:23

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez ewa125 02 paź 2008, 15:42
a ja wam powiem ze z nerwica da sie i pracowac i uczyc sie!! jakbym nie pracowala i siedziala w domu przez nerwice to by byl juz moj koniec w moich oczach. trzeba walczyc ludzie, a nie zamykac sie w domu z lekami no ale to wasz wybor.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez Misiek 02 paź 2008, 15:45
ewa125, masz zupełną racje... tylko czasem jest ciężko :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez strengelets 02 paź 2008, 16:01
http://pl.youtube.com/watch?v=FmcmyC9ciB0

piosenka detykowana Pani walerianie :) i nie tylko...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
30 wrz 2008, 00:23

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez waleriana 02 paź 2008, 17:28
No dzieki za utwor he he he .... Nie napisalam tego watku by przeczytac--ludzie wezcie sie za siebie...wasz wybor itd... Takie rady mozna sobie w dupcie wlozyc jak sie ma pojemna:P
Ok. Kto nastepny? Czytam wszystko i dziekuje :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 paź 2008, 19:34

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez ewa125 02 paź 2008, 17:40
wiesz waleriana, mnie nie interesuje czy ty sobie te rady w dupcie wlozysz czy jeszcze gdzie indziej. bylo wiadomo ze "uderzylam w stol i nozyce sie odezwaly". ludzie z nerwica dziela sie na tych co chca wyzdrowiec i na tych co nie chca, wola siedziec w domku i dostawac jeszcze rente najlepiej. prawda jest jednak taka ze kazdy MA WYBOR i wiem co mowie bo ja nie jestem z tych ktorzy nie wiedza o czym pisza bo tego nigdy nie przezyli. ja jestem z tych co przezyli i w miare z tego wyszli. a ty jakiej odpowiedzi oczekujesz ? gdzie jest zakopany skarb z pieniedzmi za ktore bedziesz zyla do konca zycia siedzac w domu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez strengelets 02 paź 2008, 17:51
a ja jestem z tych którzy właśnie powoli z tego wychodzą... i wierz mi, że tylko dzięki własnej walce. Niestety na nerwicę nie ma tak naprawdę magicznego lekarstwa... są leki które łagodzą objawy (przy okazji niszcząc nasze człowieczeństwo - moim zdaniem). Ja bym nawet nie nazwał tego chorobą - cierpią na to po prostu wrażliwi ludzie, którzy nie potrafią odnaleźć się w świecie. Lecz mimo tej wrażliwości... trzeba spróbować stawić czoła światu, chyba, że zamiast życia wolisz egzystencję.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
30 wrz 2008, 00:23

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez inez3 02 paź 2008, 21:20
ja zachorowalam po pierwszym roku studiow. mialam wyjechac na oboz (na zaliczenie) na 10 dni. dostalam takich atakow paniki, ze cos mi sie stanie, ze bedzie mi slabo, niedobrze itd., ze w koncu nie pojechalam mimo, ze bylam tam z rodzicami (wczesniej obiecalam, ze zabiore ze soba kolezanki, wiec musialam pojechac). to bylo straszne, pomyslalam sobie, ze sie poddalam. wcale to niepolepszylo mojego stanu, wrecz odwrotnie, bylo gorzej. nie moglam jezdzic komunikacja miejska, ba nawet wyjsc do sklepu pod domem. pozniej zaczely sie studia. musialam je zmienic na zaoczne, bo nie moglam codziennie tam byc, dojezdzac. na poczatku do szkoly w weekendy jezdzila ze mna mama (nie, nie zostawala na zajeciach). mniej wiecej w tym samym czasie zaczelam brac leki i chodzic na terapie. oprocz tego calymi dniami siedzialam w domu. na poczatku strasznie, lezalam przed tv i myslalam nad tym jak jest beznadziejnie itd. w koncu moj stan zaczal sie poprawiac, zaczelam gdzies tam wychodzic sama, na sile jezdzilam autobusem, nawet kilka przystankow bo nie chcialam tak zyc. po niecalym roku bylam juz tak znudzona i zmeczona ciaglym siedzeniem w domu, ze juz nic mi sie nie chcialo, kompletnie. w koncu zaczelam szukac pracy... udalo sie... nie zaluje, mimo, ze potem mialam nawrot, nie zrezygnowalam. poszlam na urlop, zeby przezyc powrot na leki... chcialam pracowac, bo wiedzialam, ze takie siedzenie jest najgorsze, bo wtedy ma sie czas na uzalanie nad soba i myslenie o swojej chorobie. teraz po 2 latach po nawrocie mam juz 3 prace z kolei (no co, chce sie w koncu wiecej zarabiac i spelniac, nie?), biore leki stale i jest ok. jakos daje rade mimo, ze czasem sa gorsze dni... nie wyobrazam sobie siedzenia w domu, to by mnie zniszczylo totalnie, a dodatkowo w moich oczach bym sie poddala, a ja chce zyc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez agia510 02 paź 2008, 23:37
No niestety na początku musisz pomału kroczkami iść do przodu, zafundować sobie leki i znależć pracę-tylko nie taką co szefowe wrzeszczą jak u mnie. W czasie pracy człowiek nawet zapomina brać wyznaczonych dawek. Nie wiem co Ci doradzić, ale na pewno nie siedzenie w domu-bo człowiek wtedy wegetuje i rozmyśla i jeszcze popada w gorszą nerwicę. Pozdrawiam.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 wrz 2008, 23:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do