Nerwica a głowa,zawroty, ucisk i inne dolegliwości głowy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez moniczka_toruń 29 sty 2008, 09:06
cleo27 napisał(a): muslałam,ze oszaleje z tym uchem poszłam do laryngologa ona zagląda i mówi,ze nic nie widzi ,ale dmuchała mi przez nos tą gruszką ,ale to nic nie pomogło,słyszałam w tym uchu szumy,trzaski,piski....ło matko to był horror i sie okazało pózniej ze skleiła mi się trabka eustachiasza,kazał mi lekarka własnie zatykac noc i dmuchac na siłe no i po kilku dniach mi to pomogło w końcu,ale do dzisiaj czasami mam w tym uchu jakies dziwne odgłosy....acha....nie wiem czemu ,ale kazała mi brac jeszcze wapno i witc bo powoedziała,ze to wazne dla tej trąbki :D :D :D


hehe to Ci trąbka :) śmieję się ale sama oczywiście miałam to samo robione :))) Nie musisz mi mówić jak to do szału doprowadza, ja dosłownie zasnąć nie mogłam przez te dźwięki w ucholach, bo się żem skupić nie mogła :)))))

Zahn, po moim poście widzisz ile wytrzymałam, żeby nie czytać nic na forum :) No ale przynajmniej miły początek dnia, bo się uśmiałam z tego co napisała cleo27. Miłego wtorka więc Wam ludki życzę!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 paź 2007, 09:42

przez Moniczka 29 sty 2008, 09:42
Prosze was o pomoc, ostatnio zle sie dzieje w mym zyciu i chyba nerwica wraca. W nocy mialam jakis dziwny atak, ktory trwa nadal. Obudzilam sie z uciskiem i takim strasznym uderzeniem goraca, pot az mi splywal po szyi, balam sie wstac zeby nie dostac wylewu:( Spalam juz zle a ucisk trzyma nadal, mimo ze wzielam alprox, boje sie ze dostane wylewu, mam jakies zawroty i mroczki. Nie mam juz sily, kazdy dzien to tylko lzy i wycie do ksiezyca o jakakolwiek pomoc :cry:
Moniczka
Offline

przez 1507 29 sty 2008, 13:36
delvin, a jaki wypadek miałes co sobie uszkodziłes? bo szukanie w głowie moze byc błędne. znalazłem w sieci artkuł na nst temat:
• dyslordoza kręgosłupa szyjnego,
Przedmiotem opracowania jest wpływ zmniejszonej bądź zniesionej lordozy szyjnej na zaburzenia neurowegetatywne oraz znaczenie terapii manualnej w leczeniu przedmiotowych dolegliwości.
Obserwacje przeprowadzono na grupie 94 chorych leczonych w gabinecie lekarskim autora w latach 2002 –2005. Wśród badanych 79 % stanowiły kobiety a 21% mężczyźni.

Nazwy objawów są nazwami najczęściej podawanymi przez pacjentów. Starano się nie zmieniać otrzymanych informacji, aby nie sugerować chorym dolegliwości.


źródło:http://www.bonimed.pl/pliki/dyslordoza.rtf



Dolegliwości u badanych pacjentów można podzielić ze względu na częstość występowania następująco:
1. Dominującym objawem są zawroty głowy.
2. Druga grupa objawów to zaburzenia widzenia pod postacią mroczków, bóle w kręg. C i drętwienie rąk, które to występują u ok. 3/4 pacjentów.
3. U 2/3 zaburzenia słuchu występujące pod postacią szumu w uszach, pisków i dzwonienia, ból głowy tworzą trzecią grupę objawów.
4. Czwarta grupa objawów to: lęk, kołatanie serca, zaburzenia widzenia pod postacią mgły, nudności - wymioty oraz suchość w gardle i ustach występujące u ok. połowy badanych osób.

Wnioski:

1. Związek Dyslordozy szyjnej z zaburzeniami neurowegetatywnymi wydaje się pewny.

2. Zaburzenia neurowegetatywne częściej występują u kobiet. Być może wynika to z większej wiotkości stawów u tej płci bądź jest związane z konstrukcją osobowości.

3. Zaburzenia nerwowegetatywne wywołane dyslordozą szyjną stanowią duży problem diagnostyczny i terapeutyczny. Zaburzenia krzywizny kręgosłupa szyjnego i wynikające z niej biomechaniczne dysfunkcje nie są dostatecznie i prawidłowo interpretowane przez lekarzy. Radiolodzy często bagatelizują w opisie radiogramów fakt zaburzenia krzywizny kręgosłupa. – spotkałem się z takimi opisami wielokrotnie.

4. Zaburzenia neurowegetatywne stanowią problem natury medycznej, jak i również problem z pogranicza psychiatrii, psychologii i socjologii.
Chory z objawami zaburzeń neurowegetatywnych spotyka się często z niezrozumieniem we własnej rodzinie, pracy a także niestety u lekarzy. Przypina im się etykietkę (przepraszam za wyrażenie) „znerwicowanej baby” co jeszcze bardziej nakręca spiralę dolegliwości.
Kiedy pacjent zwróci się do lekarza o pomoc standardowa droga wygląda następująco: zaczyna się od neurologa lub laryngologa, potem trafia do okulisty, internisty czasami kardiologa a na końcu jest najczęściej psychiatra, który stwierdza , iż chory ma zespół lękowy (istotnie wtedy już go ma). Lekarz wprowadza leki przeciwlękowe, które chorzy zażywają przez całe lata.

5. Terapia manualna odgrywa niebagatelną rolę w leczeniu zaburzeń neurowegetatywnych wywołanych dyslordozą szyjną, a często jest jedyną skuteczną metodą terapii.


Metody terapii:




1. Manipulacje stawów kręgosłupa i / lub stawów krzyżowo – biodrowych – wszyscy pacjenci (100%)

2. Mobilizacja stref komórkowo bólowych okolicy karku i górnej części pleców – 90% pacjentów

3. Relaksacja poizometryczna mięśni, głównie prostowników głowy i szyi – rzadko – 15,5% pacjentów

4. Leki homeopatyczne – sporadycznie – 9% pacjentów


Podejrzewam ze do wielu z nas pasuja objawy, bagatela niby kręgosłup, kręgi szyjne, a jednak!!! Warto poszukac u siebie i konsultować z neurologiem. Lata trwania w nerwicy z niejasnego powodu powoduja coraz to nowsze komplikacje psychiczne znam to z własnego doswiadczenia, nie boje sie wychodzic z domu , pracuje , ćwicze na siłowni a jednak mam lęki i dlaczego? Wyleczyłem sie z napadów paniki z którymi trafiłem do spacjalisty w pare m-cy , objawy takie jak u wszystkich, żyje bez paniki długo a poleczniu i w trakcjie jego trwania przyszło nowe doznanie lęku, czy to leki czy mój zjechany umysł, a może mam gdzies ucisk nan nerw i tu tkwi problem?
Warto rozpatrzec i ta kwestje w poszukiwaniu drogi do zdrowia.
1507
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Moniczka 29 sty 2008, 14:13
Ja mam lordoze szyjna,wyszla mi na rtg ale prof.neurochirurg, ktory na Slasku wykonywal setki operacji stwierdzil, ze ma to co drugi czlowiek i oprocz masazow, nie garbienia sie i basenu nic tutaj nie pomoze.Mysle,ze nerwica wspoldziala z objawami lordozy i na odwrot ale akurat u mnie nerwica przewaza, bowiem luzak leczacy sie na kregoslup nie spanikowalby tak przy kazdym zawrocie czy szybszym uderzeniu serca,jak to dzieje sie u nas!
Moniczka
Offline

przez 1507 29 sty 2008, 14:42
napisane jest wyraznie że może powodować szybką akcje serca, a dopóki wydaje ci sie że to wina serca bedziesz zyc w tej nieświadomości i z lekiem, skoro uważasz że lordoza to pikuś i ma niewiele z twoja nerwicą to życze szcześcia na dalszej drodze zycia z psychiatrami i lekami. Skrzywiny kręgosłup daje ucisk na nerw a ten daje impus do mózgu, mózg odbiera to jako zakłocenie i daje objaw na jakis narząd, jak otworzysz sobie atlas anatomi na budowie układu nerwowego to sobie tam doczytasz o połączeniach nerwowch z rdzenia kręgowego i ich związku z poszczególnymi narządami, takimi jak SERCE, zołądek płuca itd, jesli masz ucisk na nerw w kręgosłupie to możesz mieć ból za mostkowy taki jak przy zawale serca! Znam przypadek kobitki do której karetka przyjechała bo rodzina myslała że ma zawał, ból jak cholera za mostkiem , mrowienie lewej ręki, niepokój itd, po zrobieniu badań okazało sie że zawału niet a ma chory kręgosłup. Co do lordozy to kto ci mówi o operacji , to ostatecznoś,ć jest napisane masz wyżej jak to sie leczy. Ale skoro uważasz że wpływu to nie ma na twój układ nerwowy to żyj dalej w takim przeświadczeniu i łykaj antydepresanty, za 10 lat może 15 bedziesz czekac w kolejce na przeszczep watroby, bądź bedziesz dodatowo leczyc wrzody na dwunastnicy. Facet który opisał ten artykuł leczy lordoze Tychach i pisze jasno o wpływie na dolegliwosci somatyczne. Ale skoro masz nerwicę...... Ten artykuł to nie dydrymały tylko fakt stwierdzony medycznie po przebadaniu grupy pacjentów z lordozą. Nerwice to nie tylko mózg , ale i kręgosłup, a może przeważnie kręgosłup.
1507
Offline

przez Moniczka 29 sty 2008, 14:47
Wiesz co,ja jak malo kto znam sie i na nerwicy,ktora akurat mam stwierdzona (bo mialam 3 pogrzeby w rodzinie!!!!!!!!!!) i mam tez lordoze! I lecze obie te rzeczy, ufam lekarzom zwlaszcza ze jezdze na Slask do dobrych specjalistow a wiec mi nie wmawiaj,ze nic bo wiem wiecej na temat polaczen nerwowych niz niejeden. Uwierzysz, ze od zeba madrosci nawalaly mi nerki? Nie, a wiec tak! Bo tak rosnacy zab uciskal nerwy. Ale ja daze do tego, ze pozostalo nam ufac tylko lekarzom, skoro prof.nie przerazil sie moja lordoza to nie bede madrzejsza od niego!
Moniczka
Offline

przez 1507 29 sty 2008, 14:50
a potem dopiero siada psychika, i wyuczone przez miesiące i nawet lata lęki, i dopiero w tedy wpedzamy sie w nerwicę i panikujemy, nie wszystko wychodzi z głowy....
U mnie psychika siadła dlatego że zyłem w strachu przed zawałem , muslałem że mam chore serce ale badania to wykluczyły, gdy sie pozbyłem objawów somatycznych to juz było za późno, wszystko juz zagnieździło na dobre sie w głowie i dopiero teraz potrzebuje psychoterapii, leków itp. by ze łba to wywalić !
Ja tez ufałem lekarzom i co? Uważam że siadło mi po lekach na dobre straciłem wiarę w całkowite wylecznie, a tylko dlatego ze zostałem zapakowany do szufladki z napisem NERWICA!, nik nie pytał co sie stało że na ulicy sparalizowało mnie , dostałem przykurczu miesni, zdretwiałem, ni mogłem oddychać, a badania? jakie badania, po dwóch latach jak zmieniłem lekarza pojechałem prywatnie dostałem na EEG głowy by może wykluczyć padaczke i mikrozmiany w mózgu , oraz tomograf, za bardzo ufasz lekarzą i ,mam wrażenie że chcesz uzależnic swoje zycie od leków, nie chcesz znaleźć prawdziwej przyczyny. Lordoże ma każdy ja byc może też, stwierdono u mnie spłaszczenie kręgu szyjnego pare lat temu, gdy cierpiałem na bóle głowy, które leczyłem objawow 3 lata, wiesz ile chorób można sobie przypisać gdy cos tak długo cie boli? Lekarz nie leczy ci przyczyny dolegliwości tylko ich objawy, za każdym razem gdy odstawisz leki objawy nerwicy wrócą jak bumerang. Bo przyczyna pozostaje nie tknięta i nie odnaleziona. Lekarz zbagatelizował twoja lordoze w takim razie skoro tak to opisujesz i załozył od razu ze masz nerwice tak jest dla niego prościej i ma z toba mniej kłopotu. Jka poszedłem do lekarz i powiedziałem ze mam skokicisnienia i żeby mnie zbadał pod tym kątem, to skoro dowiedział sie że leczyłem sie u psychiatry , powiedział że to nerwowe i nic z tym nie zrobi. Ma to leczyc u psychiatry, rozumiesz do czego zmierzam?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:02 pm ]
od pogrzebów nie dostaje się nerwicy a raczej objawy depresji, przerabiałem pogrzeby bliskich mi osób i wyłem jak bóbr nie mogłem sie z tym pogodzić, ale czy dostawałem od tego palpitacji serca? Nie. Jedynie odczuwałem cięzar na duszy, ale to nie nerwica. To ból duszy.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:08 pm ]
widzisz sama piszesz że przez ząb miałas problemy, a przez lordozę ich nie masz? Czy aby napewno? Lekarz powie ci nie , ale 100% pewnosci ci nie da
1507
Offline

przez moniczka_toruń 29 sty 2008, 21:12
Moniczka napisał(a):Prosze was o pomoc, ostatnio zle sie dzieje w mym zyciu i chyba nerwica wraca. W nocy mialam jakis dziwny atak, ktory trwa nadal. Obudzilam sie z uciskiem i takim strasznym uderzeniem goraca, pot az mi splywal po szyi, balam sie wstac zeby nie dostac wylewu:( Spalam juz zle a ucisk trzyma nadal, mimo ze wzielam alprox, boje sie ze dostane wylewu, mam jakies zawroty i mroczki. Nie mam juz sily, kazdy dzien to tylko lzy i wycie do ksiezyca o jakakolwiek pomoc :cry:


cześć Moniczko, a co takiego złego dzieje się w Twoim życiu? Pytam wprost, bo czasem tak jest, że problemy wydają nam się tak ogromne, że nie możemy sobie z nimi dać rady.
A dopiero jak spojrzy na nie ktoś z boku, zupełnie postronny - to porafi obiektywnie coś doradzić.
Może coś pomyślimy Wszyscy dla Ciebie i znajdziemy jakieś rozwiązanie...? Może nie jest źle a Ty niepotrzebnie się stresujesz..

A apropos pogrzebów w rodzinie, to wg. mnie 1507 NIE MASZ racji. Każdy reaguje różnie. Jeden człowiek wpadnie w depresję, drugiego wcale to nie ruszy a trzeci dostanie newicy, a czwarty człowiek mix wszystkiego co możliwe.
Ja jestem najlepszym przykładem wariantu trzeciego, gdy na moich oczach umarł mi Tato... I ja nie mam depresji, tylko od tego czasu nerwicę, bo po tym wszystkim strasznie się boję śmierci.

Ale grunt to się nie poddawać, mieć dobre myśli i dzielnie stawiać czoła takim trudnym dniom jak Moniczka dziś akurat ma.
I niech to forum będzie miejscem, gdzie można znaleźć wsparcie wśród ludzi, którzy wiedzą jak życie z nerwicą wygląda. Wiedzą z autopsji a nie z podręcznikowych mądrości.
Także Moniulek, uszy do góry i pamiętaj, że nie jesteś sama w tym :)
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 paź 2007, 09:42

przez Moniczka 30 sty 2008, 11:10
Dziekuje ci moniczka. Od pogrzebow mozna wlasnie dostac nerwicy lekowej a nie depresji,tak uwazam i jestem tego strasznym przykladem.Do kolegi powiem tylko tyle: dretwialam wiele razy jak kloda, zaminailam sie w kamien,nie mogl mi wyprostowac reki ani nogi,trwalo to zawsze ok.20 minut,myslalam udar,wylew,zawal ale zawsze nerwica.Mam swoj sposob-jak ide do lekarzy i cos mnie boli to nigdy nie mowie,ze mam stwierdzona nerwice,udaje greka a kazdy lekarz zawsze i tak przypisal mi nerwice!
C do zycia codziennego,bardzo zle uklada nam sie z mezem i nie nerwica jest powodem.Po roku od malzenstwa zaczynamy myslec o rozwodzie,czuje ze nie mam po co i dla kogo zyc :cry:
Moniczka
Offline

przez moniczka_toruń 30 sty 2008, 23:02
Moniczka, co do samopoczucia, to ja chciałam się Ciebie zapytać czy cierpisz na bóle głowy w ziązku z nerwicą?
Pytam dlatego, że mnie od 2 dni taki ból trzyma, że poprostu nie mogę normalnie funkcjonować. Mam takie uczucie jakby mi głowę coś od środka rozsadzało, rozpierało. O zawrotach głowy nawet nie wspominam. I pojęcia nie mam czy to może jakaś migerna, a może stres przed egzaminowy (sesja), czy nerwica? Leczę się ibupromem ale efekt mizerny...

A co do Ciebie i Twojego męża, to naprawdę mi przykro, że tak właśnie układają Ci się osobiste sprawy... Na pewno ma to wpływ na to, że nasilają Ci się nerwicowe symptomy. W takiej sytuacji każdy, nawet totalnie zdrowy (czytaj: bez nerwicy) człowiek źle się czuje i fizycznie i psychicznie, bo przeżywa to wszystko.
Próbowałaś porozmawiać z Nim co się dzieje? W czym jest problem? Skoro się pobraliście to chyba coś do siebie czuliście i chyba nie jest możliwe aby się gdzieś przez pół roku ulotniło? Może to "coś" zagubiło się Wam gdzieś wśród tych naszych zwykłych ziemskich spraw...?
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 paź 2007, 09:42

przez cleo27 30 sty 2008, 23:12
1507....czemu uważasz ,ze moniczka nie nabyła nerwicy przez pogrzeby w rodzinie. Ja uważam ,ze jest to bardzo prawdopodobne,jeżeli była z tymi osobami bardzo zzyta to ich strata mogła spowodowac własnie nerwice. Bardzo często się mówi o tym,ze przezycia traumatyczne powodują nerwice i moniczka prawdopodobnie tez ja ma przez to.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

przez 1507 31 sty 2008, 13:35
ok, moniczka ma nerwice
1507
Offline

przez aldara.35 01 lut 2008, 15:10
Z zaciekawieniem przeczytalam zamieszczony przez 1507 artykul o lordozie.Niestety mam przypuszczenie ze w moim przypadku skrzywienie kręgosłupa byo początkiem stanow lękowych.Mam bardzo skrzywiony odcinek szyjny kręgosłupa ,zdaniem lekarza w dwoch plaszczyznach.A cala moja nerwica zaczęla sie od zawrotow głowy na ktore reagowalam silnym lękiem.Do dzis zawrot glowy pozostal dla mnie najgorszym z monzliwych objawow i nawet jak występuje fizjologicznie(przy naglym zwrocie itp)zawsze pojawi sie lęk.
Moja walka z nerwicą trwa juz 8 lat(intensywna psychoterapia,leki)nadal jestem w fatalnym stanie.
1507 napisz prosze jakie są szanse na pozbycie sie zawrotow glowy ,poprzez te manipulacje i relaksacje o ktorych piszą w artykule?[/list]
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

przez 1507 01 lut 2008, 16:38
aldara.35 napisał(a):Z zaciekawieniem przeczytalam zamieszczony przez 1507 artykul o lordozie.Niestety mam przypuszczenie ze w moim przypadku skrzywienie kręgosłupa byo początkiem stanow lękowych.Mam bardzo skrzywiony odcinek szyjny kręgosłupa ,zdaniem lekarza w dwoch plaszczyznach.A cala moja nerwica zaczęla sie od zawrotow głowy na ktore reagowalam silnym lękiem.Do dzis zawrot glowy pozostal dla mnie najgorszym z monzliwych objawow i nawet jak występuje fizjologicznie(przy naglym zwrocie itp)zawsze pojawi sie lęk.
Moja walka z nerwicą trwa juz 8 lat(intensywna psychoterapia,leki)nadal jestem w fatalnym stanie.
1507 napisz prosze jakie są szanse na pozbycie sie zawrotow glowy ,poprzez te manipulacje i relaksacje o ktorych piszą w artykule?[/list]


Lekarz który to opisał nazywa sie Krzysztof Blecha pracuje u Bonifratów w Tychach tu masz link http://www.bonimed.pl/go-dzialalnosc-dz ... binet.html , mozesz smiało dzwonic do niego jest w stanie wstepnie pomódz ci na telefon, proponuje by do niego sie udac mozliwe że cos ci doradzi i pomoże, leczy min. ziołami i chomeopatią.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:45 pm ]
skoro trwa 8 lat rada jest jedna : zaakceptować stopniowo te zawroty głowy, byc może lekarz ci pomoże i złagodzi objawy ale nastawienie do zawrotów musisz zmienic sama, widzisz 8 lata brania leków nic nie zmieniło, a co będzie jak zaczniesz odstawiać? w moim przekonaniu jak brac to małe dawki i nauczyc sie zyc z dolegliwościami by nie uzależniac sie od tych leków, ani psychicznie ani fizycznie, skoro znasz źródło zawrotów głowy to jesteś w b. dobrej sytuacji i moim zdaniem możesz opanowac lęk przed tymi zawrotami. Jeśli nie byłaś to powinnas udac się do neurologa, by zajął sie leczeniem kregosłupa, i na odpowiednia rehabilitacje. Ale z lekażem z Tych napewno musisz pogadać. Zycze powodzenia.
1507
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do