Moje doświadczenia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez Rafał9 24 wrz 2008, 23:23
Może tak na początek nazywam się Rafał i mam 25 lat. Wstępnie opowiem (z czasem opisze to dokładnie) co mi dolegało i dolega.

Z tego co teraz wiem od lekarza podłoże mojej nerwicy może mieć już początek w dzieciństwie (w doświadczeniach z ojcem i różnymi problemami - natury zdrowotnej, przeżyć, problemów w szkole, relacjami z ludzmi - zwłaszcza dziewczynami i gniewem, buntem itp., itd).
No jednak tak właściwie problemy te zaczeły mi przeszkadzać od dnia śmierci mojej babci (czyli 15 lipca), a właściwie po tym jak zostałem sam w domu (moja mama pracuje we Włoszech i mieszkałem tylko z babcią - teraz jestem sam). A więc zaczeło się dwa dni po tym jak zostałem sam, nie mogłem jakoś spać. Następnego dnia jak się położyłem na łóżku zaczeło mną trząść i z każdym dniem to narastało (doszło do takiego stopnia, że poczułem się dokładnie tak samo jak przed jakimś egzaminem na uczelni). Jakoś tak przeanalizowałem siebie (to też jak się okazało wyszło z nerwicy bo nigdy nie przywiązywałem uwagi do jakiegoś zgłębiania i autoanalizowania swojej osoby), że mam nerwice. Kupiłem sobie melise i magnez, a następnego dani udałem się do lekarza podstawowej opieki (przepisała mi hydroxyzinum najmniejszą dawke). Początkowo to pomagało ale weszły mi lęki o zdrowie mojej mamy i to paniczne, dodatkowo weszły mi bóle w skroni i nadgarstku (początkowo pomyślałem, że to wina leku i go odstawiłem), tak po tym zaczeły się ze mną dziać różne rzeczy - bóle w sercu, kołatanie, kask na głowie, nogi z waty i do tego te lęki o mame. Niestety wraz z tym pojawiały się natrętne myśli "musisz umrzeć, odejść, będe miał 8000 tysięcy po mamie", które powodowąły moje cierpienie.
Zacząłem się modlić do Boga (nawet przesadnie) i trochę zluzowało, z wyjątkiem tego, że teraz mi się wkręciły do tamtych lęków i myśli takie sytułacje, że Bóg nie istnieje, Boga nie ma - co też powodowało mój opór. Ze strony organizmu zaczeło się dziać coś takiego, że jak szłem do kościoła i w nim byłem to omal co nie umierałem (no jednak uparłem się, że i tak tam będe chodził i teraz to mnie omineło).No jednak pojawiły się lęki przed karą boską np: w internecie zobaczyłem jakąś dziewczyne lub pojawiła mi się myśl nachalna, że Bóg nie istnieje to bałem się jego kary (dodatkowo miałem nachalne myśli Boże ukaraj mnie - co mnie dobijało). Zacząłem się więc modlić i o swoje życie.
Stało się tak, że jakoś na kilka dni lęki prawie nie występowały, ja modliłem się o mame siebie o przebaczenie za moje grzechy i o to by się obudzić następnego ranka. I wtedy dopadły mnie lęki, że się nie obudze następnego dnia, że umre (na ten czas myśli i lęki dotyczące mojej mamy ustały), dodatkowo dopadły mnie myśli natrętne w stylu: "Jestem pewien, że następnego ranka się obudze", co jak wiadomo nie uśmiechało mi się, zwłaszcza że miałem lęki iż Bóg mnie ukara za pewność siebie (słowo jutro napawało mnie obawą) Ciągle sobie mówiłem i mówie " Boże prosze bym się obudził. Dostałem nowy lek Rudotel (musze powiedzieć, że praktycznie nie mam lęku ze strony wegetatywnej - czyli nie mam ataku, a lęk był tylko w sferze psychicznej czyli raczej obawie. Szłem zawsze spać po północy.
Była już jedna rozpoznawcza wizyta u psychologa i u psychiatry (ma mi zapisać antydepresanty, bo stwierdził nerwice o złożonym podłożu) i ja sam się nastawiłem pozytywnie mówiąc sobie, że na śmierć i tak nic nie poradze więc po co się bać. I ten lęk jakoś odszedł do całej gamy tych, które już miałem (bo odnośnie myśli natrętnych czasami wyszystkie wracają z tych wszystkich wątków).
No niestety wczoraj coś mnie wziełona czytanie po necie i wlazłem na wątek o schizofreni (pojawiła się natrętna myśl "on ma schiza" bo wyczytałem tam, że ludzie z tą chorobą słyszą jak się o nich mówi w trzeciej osobie). Dobra ale ranojuż tego nie miałem no jednak naszły mniemyśli czy ja mam tą chorobę, że nie chce jej mieć (czytając na necie szukałem dzisiaj czegoś związanego ze mna i tymi objawami). Teraz wieczorem stałem się wyczulony na każdy dzwięk (w moje ucho wpada wszystko - coś czym wcześniej nie zawracałem sobie głowy np: to, że sąsiadka dwa piętrea wyżej zamyka drzwi) - wiem, że nie miałem wcześniej omamów, halucynacji itp, no ale jednak obawiam się, że teraz mi się zacznie faza z schizofrenią.

Teraz chciałem jeszcze wrócić do objawów z przed śmierci babci, a więc w marcu leciał program o egzorcyzmach Anneliese Michel (jest to teraz na Youtubie ale nerwicowcą nie polecam), po którym to programie bałem się, że zostane opętany - dodatkowo miałem nachalne myśli, że chaciałbym się zmierzyć z opętaniem. Potem w kwietniu przechodziłem angine z ropniem i mi się wkręcio, że to rak. Jak się teraz okazało śmierć babci wyzwoliła w pełni wykształconą nerwice.

I co tam o tym myślicie?
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Moje doświadczenia

przez Katarzynka35 25 wrz 2008, 17:07
Witaj Rafał!
No wydaje mi się, ze masz rzeczywiście rozlega nerwicę.... i lekową i hipochonddryczna troszkę (lęk, ze to rak) i troszkę natręctw... być może śmierć Babci uruchomiła cay mechanizm i teraz niczym efekt domina ruszyły wszytskie skrywane od lat obawy i leki... szukaj pomocy u psychiatry - musisz się wyciszyć, bo chyba masz straszny natłók myśli....
trzymaj się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
12 lip 2008, 19:13

Re: Moje doświadczenia

przez Misiek 25 wrz 2008, 17:11
Idź do psychiatry / psychologa i opowiedz mu to co tutaj napisałeś... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 wrz 2008, 19:08
To tak właśnie z tym jest, od dziecka mamy z czymś problemy, czasem nawet nie zdawałoby się sprawy że to mogą być powody nerwicowe, i to nie tylko jakieś problemy życiowe, ale i takie jak trudności w kontaktach z innymi, jakaś nieśmiałość silna, samotność, a przede wszystkim niska samoocena, i to się tak kumuluje i kumuluje aż w końcu coś naruszy tą bombe i trach, jest nerwica i jej objawy. Jedna rzecz jeszcze do ciebie Rafał nie czytaj o tych chorobach psychicznych, bo to nie ma sensu, ja też miałem w życiu takie lęki jak i ty, teraz mam inne ale takie coś też przechodziłem o Bogu itd.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez Rafał9 25 wrz 2008, 19:25
Misiek już uczęszczam do poradni zdrowia psychicznego (teraz mam jakby wstępną ocenę mego stanu), acz są to dopiero początki więc chyba długa droga mnie czeka.

Mam jeszcze jedno pytanie - bo zawsze byłem marzycielem (a może to też z nerwicy), czy wy też często uciekaliście w świat marzeń.
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Moje doświadczenia

przez madzia26 25 wrz 2008, 19:54
witam ja kiedys czesto uciekalam w swiat marzen ale niewiem czy to ma cos wspolnego z nerwica...
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
22 kwi 2008, 17:37

Re: Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez ewa125 25 wrz 2008, 21:00
moj chlopak po smierci dziadka dostal nerwicy, mial straszne ataki paniki ale po kilku m-cach mu przeszlo samo. mysel ze u niego bylo to na skutek szoku jakim byla smierc bliskiej osoby, dlatego szybko przeszlo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez Rafał9 25 wrz 2008, 21:15
No tak jednak nerwica w moim przypadku ma wcześniejsze źródła (już o tym pisałem), za dużo myśli i czynników.
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 25 wrz 2008, 21:35
oglądałam egzorcyzmy Emili Rose O_o też się boję tego ze mogę być opętana, do tej pory jak zbudze sie o 3 w nocy to po prostu totalna panika... od tej pory wogóle nie oglądam żadnych horrorów i thrillerów ;> to chyba nie dla nerwicowców ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez Rafał9 25 wrz 2008, 22:02
No to film na podstawie tego o czym ja oglądałem film dokumentaly (tam puszczali taśmy nagrań z egzorcyzmów) - straszne, straszne - no ciary mnie po plecach przechodziły, że nie wspomne o tym co mi się za jazdy wkręcały od następnego dnia. Powiem tylko, że przejechałem po necie wszystki wątki o opętaniach, demonach, okultyźmie, szatanie i siadło mi na psychike - też sobie powiedziałem "już nigdy filmów, programów i artykułów o tej tematyce".
Ostatnio edytowano 25 wrz 2008, 22:04 przez Rafał9, łącznie edytowano 1 raz
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Moje doświadczenia

przez Misiek 25 wrz 2008, 22:04
Takie filmy to raczej nie dla nas... też kiedyś miałem taką jazde że wkręcałem sobie że jestem opętany... porażka :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez Rafał9 26 wrz 2008, 00:23
Mam też pytanie, a wieczorem wam to odpuszcza (znaczy lęki) bo u mnie mimo tego natłoku myśli jest jakoś normalnie (czasami) - powiedziałbym nawet, że jak jestem senny to jest najlepiej. Właściwie to (jak jeszcze nie brałem Rudotelu) rano budziły mnie nerwy, potem totalny dół, południe zajmowąło mnie zajęciami (no ale były myśli i ewentualnie mniejsze lub większe objawy wegetatywne) potem kolejny malutki dołek. Popołudnie to już raczej myśli czasem natrętne, a wieczór to była masakra ze dwa ostre ataki paniki i mocnego lęku, że nie wspomne o sercu i, dusznościach itp. itd. no a potem natrętne myśli (lub natłok różnych bezsensownych myśli. A pora nocna to już takie zobojętnienie mimo tych myśli. A sen to dla mnie upojenie (no chyba, że jest pełnia albo coś - od wystąpienia tej ostrej nerwicy chyba tylko ze trzy razy nie spałem i nie myślałem o niczym - pomijam tu pierwszy tydzień gdy nie wiedziałem co mi jest). Teraz na rudotelu - to tak poranki są boskie (jak nowo narodzony - no ale jak już jestem po za łóżkiem to czuje zmęczenie) potem totalny dół i załamka (i jakieś odrealnienie -nie chwyta się mnie myśl i tyczy się ta załamka tylko tego jak jestem w domu - przypominam, że mieszkam sam), a tak to reszta dnia jakieś rozbełkotane myśli lub myśli natrętne (lęki mają raczej charakter obaw lub są tak mało wyczuwalne 'no może czasem silniej, alenie mam napadu paniki i ataku' - czuje tylko małe objawy wegetatywne - wczoraj nawet po raz pierwszy biegłem co nie miało miejsca od 2 miesięcy. A wieczór to ponownie ja i moje myśli i zobojętnienie na wszystko.

---- EDIT ----

Zapomniałem dodać, że ze trzy tygodnie temu miałem też tak, że miałem myśli ale nie miałem napadu paniki i dostawałem paniki (innego rodzaju niż ta na którą oczekiwałem) dlaczego nic mi się nie dzieje - mieliście też tak.
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 wrz 2008, 11:12
Moim zdaniem w nerwicy pora dnia chyba nie ma zanczenia, przynajmniej tak jest w moim przypadku, ja kiedyś na początku choroby lepiej się czułem wieczorem a za dnia koszmar teraz z kolei lepiej w ciągu dnia ale może i dlatego że pracuje, tyle że za to na wieczór dostaje strasznych jazd, i normalnie czuje jak ten lęk narasta narasta i jeszcze raz narasta, i wszystkiego się boję i wszystko jest dziwne. A co do napadów paniki, to ja też myślałem ze one inaczej by wyglądały, ale ataki paniki mają różne postacie, i objawy somatyczne i tak samo jak i psychiczne, mnie towarzyszyła zawsze totalna pustka w głowie, a czasem też bardzo wysokie ciśnienie, drętwienie twarzy, i uczucie ze zaraz zemdleje i umre, bądź oszaleje. To chyba zależy czego w danym momencie najbardziej się boję.
Do świata marzeń uciekałem zawsze, bardzo dużo razy, szczególnie że często byłem taki jakiś sam, i marzyłem a nawet czasem gadałem sam do siebie podczas tego:) i myślę że to też może mieć coś związane z nerwicą, nie tyle co marzenia ale to o czym marzymy, kim jesteśmy, kim chcialibyśmy być, i czasem zderza się to z brutalną rzeczywistością, z życiem którego się boimy. Ja nawet przez te marzenia na początku bałem się i to bardzo że to właśnie spowoduje że w ogóle zatrace się w swoim umyśle i nie będe wiedział co i jak i będe wariatem.
A horrory to już w ogóle odpadają, jazdy mam po nich że hej!!:)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Moje doświadczenia

Avatar użytkownika
przez inez3 26 wrz 2008, 14:25
hmm, kazdy organizm jest inny i inaczej (w pewnym sensie), wiec pora dnia nie ma znaczenia. w twoim przypadku wazne jest to, ze zareagowales i udales sie do lekarza. z tego wynika, ze masz wole walki, a to bardzo wiele jesli chodzi o nerwice. pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 19 gości

Przeskocz do