"Spokojnie to tylko nerwica" :/

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: "Spokojnie to tylko nerwica" :/

przez To_Ja_Rafał 16 mar 2010, 16:56
Co do pierwszego tekstu kiedyś miałem już przyjemność go czytać nawet zapisałem sobie adres http://moja-nerwica.republika.pl/index.html fajna opowieść i jak dla mnie troche podbudowująca. Warto przeczytać w całości.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 mar 2010, 16:36
Lokalizacja
SG

Re: "Spokojnie to tylko nerwica" :/

przez MoNiKa199 20 mar 2010, 14:54
Dokładnie. Im mniej się o tym myśli, tym lepiej. Trzeba się czymś zająć. Dość niedawno, kiedy zaczęłam myśleć o tym, że będę się specjalnie jakoś dostosowywać do tego - bałam się jeszcze gorzej. Zbladłam na twarzy, nie czułam jej, nie czułam bicia serca, trzęsłam się, aż rano, jeszcze przed szkołą, zaczęłam wymiotować... Oczywiście, to nie oznacza, że należy robić wszystko, co popadnie. Jak już naprawdę nie możemy albo po prostu nie chcemy doprowadzać swoich nerwów do ostateczności, nalezy odpuścić...
MoNiKa199
Offline

Re: "Spokojnie to tylko nerwica" :/

przez riffa24 14 cze 2010, 08:27
JaLukas! napisał(a):- No więc panie doktorze, czy ja umrę??
- Haha ależ nie! Spokojnie to tylko nerwica.

Odetchnąłem z ulgą i poczułem się jakby z serca spadło sto ton kamieni.

-Czyli co to oznacza? Zapytałem

- A no nic tak naprawdę. Proszę: o to Propranolol. Będzie pan brał doraźnie i wszystko będzie ok.

Z gabinetu wyszedłem jak na skrzydłach, wszelkie mroczne wizje zawału serca czy chorób mózgu okazały się tylko moimi domysłami.
Wykupiłem propranolol i w pełni szczęśliwy pobiegłem do domu.

Przez kolejne kilka dni wszystko było ok, wszystkie objawy przeszły a ja znów czułem się normalnie.
Az pewnego ranka budząc się jak zwykle do pracy, w łóżku opanował mnie paraliżujący strach. Zerwałem się jak głupi budząć moją dziewczynę, a ona tylko popatrzyła na mnie i powiedziała, ze się spóźnie :/
Nie wiedziałem co się dzieje, bałem się że zaraz padnę na podłogę i juz nigdy wiecej nie wstanę, do tego wszystko w koło wydawało się takie obce i dziwne, jakbym był w tym domu po raz pierwszy.
Niestety praca wzywała, musiałem iść.

Tylko co skonczyłem szkołe i zdałem maturę. Nie chciałem iść na studia, chciałem się usamodzielnić i jak najszybciej wyprowadzić z domu. Przeprowadziłem się do najblizszego miasta razem z moją dziewczyną, podjąłem się pierwszej lepszej pracy i byłem z tego powodu niesamowicie szczęśliwy.
Pracowałem na myjni samochodowej, zarobki nie były złe, a i praca nie najcięzsza, ale co najważniejsze byłem NIEZALEŻNY.

Tego dnia poszedłem do pracy mimo, ze czułem sie bardzo źle. Dzień ciągnął sie jak lata, a ja ciągle byłem pewien, ze umieram.
Zawsze byłem typem twardziela, który nikomu nie mówił o swoich problemach. Chciałem to wszystko zatrzymać dla siebie. W koncu i tak nikogo to nie interesuje.

Po pracy strach minał, ale zostało to napięcie, napięcie które przypominało mi czasy szkolne.
W szkole byłem sportowcem, zawsze ambitnym i zawsze gotowym do walki o każdy kawałek bieżni, długodystansowiec z sukcesami, sukcesami którymi zawdzięczałem TYLKO sobie, ciężka praca, codziennie 2 treningi, a wszystko po to, zeby być najlepszym.
Za każdym razem kiedy stawałem na lini startu, moje ciało było maksymalnie zwarte i gotowe do najgorszego wysiłku, nie mogłem dać ciała, nie po to biegam codziennie 20km, zeby teraz dać ciała... i właśnie te napięcie: Mięsnie napięte do maximum, pochylony czekam na strzał, serce wali jak szalone, te kilka sekund trwa wieczność, obok mnie dwustu chłopa mający ten sam cel, być pierwszym na meci... ból w podbrzuszu, jakbym musiał iść zaraz na stronę, ale to normalne, zawsze tak miałem.
Czekam..... strach przed tym co się zaraz stanie..... strzał!! I wszystko przeszło, teraz liczy się tylko bieg i bycie tam przed tą chołotą.

Szczerze mówiąc kochałem to uczucie, ta adrenalina i wogle, ale mimo tego ze teraz czuję się podobnie, nie jest fajnie. Dlaczego?

Wtedy miałem powód, a teraz? Strach przed... niczym
Serce wali, bół w podbrzuszu, napięcie, wszystko tak jakby coś się zaraz miało stać. Ale wiem, ze nic się nie stanie.
I to jest problem.

-------------------------------------------------------------------------------------

moje gg 3701299 to nakladz mi do glowy jak ja mam sobie wybic to z glowy jest jedna chcororna ktroej sie panicznie boje to depresja,!!!! ateraz ejstem w ciazy i wkrecam sobie ze nie ebde kochala dziecka, bede zla matka itd itd przed slubem mialam znow ze ja mzoe nie kocham emza itd itd
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 cze 2010, 07:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "Spokojnie to tylko nerwica" :/

przez jola7804 11 sie 2010, 16:58
Jak to czytam mam wrażenie że piszesz o mnie samej .... To takie straszne uczucie
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
21 lip 2009, 20:08

Re: "Spokojnie to tylko nerwica" :/

przez robert_53 02 wrz 2010, 20:13
Ale p.......cie moi drodzy i pocieszacie się sami. Oczywiście że na nerwicę się nie umiera ale napad np. lęku może wywołać atak serca czyli zawał bo powoduje : nagły wzrost ciśnienia, tachykardię i arytmię serca.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
10 sie 2010, 19:14

Re: "Spokojnie to tylko nerwica" :/

przez milkfish 20 gru 2010, 06:16
Według mnie problem jest w tym, że teraz czujesz się tą "chołotą". Nie wiem czy ktoś napisał o tym wcześniej, szczerze mówiąc jest 5 w nocy i nie chce mi się czytać ;) zerknę jutro ;)

[Dodane po edycji:]

W woli ścisłości: nie zrealizowane marzenia pomimo sukcesów i popularności w młodości, miernota na dzień dzisiejszy. Trochę chamsko, ale nie owijajmy w bawełnę, życie jest uczciwe, czasami.
milkfish
Offline

Re: "Spokojnie to tylko nerwica" :/

przez PauliPri 24 gru 2010, 00:39
ja uważam ze wiele napadów cz ataków nerwicowych jest spowodowane gadaniem o NIEJ....Ja sie staram zapominac ze oprocz mnie , spokojnej i optymistycznej dzwieczyny jest gdzies ONA ..siedzi w srodku i czeka na moment kiedy znowu przyjsc ale staram sie o tym nie mysleć...

Ktos napisał wczesniej ze ludzie ktorzy podchodzą do nas chorych olewacko i sie smieja to daje siłę ( no nie tak dosłownie to było napisane ale cos w ten deseń) ja tak nie uważam i mysle ze to nie jest dobry sposób...innaczej gdy lekarz powie " spokojnie to tylko nerwica" a innaczej jak ktos znajomy powie " phi kazdy ma nerwice i kazdy ma depresje bez przesady" Ludzie nie wiedza co to naprawde nerwica i depresja ze to nie tylko " o "jaki jestem nerwowy mam nerwice" Mnie takie nasmiewanie tylko drażni...

pytasz jak chodzic do pracy z nerwicą... jesli aż tak Ci ciązy idz do psychiatry...na forum można troche podbudowac porozmawiac o tym jak sie żyje z chorobą ale nikt Cie nie wyleczy bo tego sie wyleczyc nie da...trzeba nauczyc sie z tym żyć...Jesli napady sa bardzo męczące lepiej wziac psychotropy i brac je przez jakis czas i miec spokoj ...troche zapomniec zaczać zyc na nowo a po jakims czasie powoli odstawiac.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
23 gru 2010, 20:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do