Nerwica a mama ...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez Chiquitita 12 lip 2008, 13:54
Czesc wszytskim,
Chcialam się poradzić wam, jako osobom z 'zwenątrz' że tak powiem, zebyście mi powiedzieli co o tym sądzicie bo ja juz naprawdę zaczynam wariować.
Jestem studentką (obecnie 2 rok), mieszkam nadal z rodzicami. Są okersy kiedy jest wszytko OK, ale coraz częściej puszczają mi nerwy i staję się coraz bardziej zlękniona, nerwowa, niezdolna do funkcjonowania ... po prostu koszmar.
Chodzi o moją mamę w szczególności - wiem, że moje pytanie może być dziwne, ale czy jest możliwe że ona mi 'szkodzi' ? (choć wiem, że chce jak najlepiej), i dzięki niej mój stan się pogarsza, czy może próbuję tylko zwalić to na kogoś ? Właśnie dlatego piszę, żebyście obiektywnie na to spojrzeli.
Nie będe się rozpisywać, więc moze w punktach napiszę typowe zachowania mojej rodzicielki z którymi stykam się na codzień :

* uważa że nic nie mogę zrobić sama, bo nie umiem wg niej, co mi otwarcie mowi i wszystko za mnie robi (jak juz cos zrobie to zazwyczaj powie ze źle i że nie myśle itp.)
* gdy mi cos kupi (tak bez okazji), to pokazuje np. moje ulubione mydelka i chowa, a jak ja pytam czemu to gada ze ja wszytko zaraz zgubie/zuzyje i jestem za glupia na to, żeby u siebie je mieć (potem wydaje po jednym)
* gdy rozmawiam przez telefon, zawsze powtarza ze ja to nie interesuje ale zawsze musi sie wtrącic i gadac mi co powinnam powiedzieć w trakcie rozmowy (potem się ktos mnie pyta 'czy ktos ci mowi co masz mowic, czy co ?', bo to slychac przeciez), albo pokazuje mi ze jestem glupia w trakcie rozmowy bo wg. niej co glupiego powiedzialam
* robi mi na sile np. herbate, no to ja mowie ze przyjde potem po nia a ona nie skonczy gadac 'masz herbate, masz herbate' zanim nie przyleze, a jak mowie ze slysze ze mam i potem przyjde to stwierdza ze mi trzeba przypominac bo nie mysle
* mam dobry humor, cos tam rozmawiamy, ja sie glosniej zasmieje - ona 'zwariowalas?! co sobie sasiedzi pomysla?'
* czepia sie wszytkiego np. mowie ze 'jest taki wiatr ze kartki mi zaraz powywiewa' a ona 'to trzeba nie byc takim glupim, tylko w zeszycie pisac'
* jak mi puszcza nerwy i podniose glos ze mam dosyc to stwierdza ze jej nie szanuje, ze czekam tylko kiedy ona umrze, ze cieszylabym sie gdyby dostala zawal i moze sie niedlugo doczekam itp. albo placze i stwierdza że lepiej sie psy traktuje niz ją, i ze lepiej mam ja zabic i bede spokoj miala
* pytam normalnie czy wziela moja ksiazeczke zdrowotna to zaraz 'tak ja bez przerwy ci cos biore, ja zawsze jestem ta zla, najgorsza' itp
* pytam gdzie cos jest to slysze 'przeciez ja jest glupia to co sie pytasz glupiej matki'

To sa nieliczne przyklady z ostatniego tygodnia ... Ludzie ja zaczynam wariowac bo moja mama jest naprawde slabego zdrowia i boje sie ze jej sie cos stanie, i oczwywiscie bede miala wyrzuty sumienia ze to przezemnie, bo przeciez stale powtarza, ze ja ja do grobu wpedzie, pol zycia zabralam itp ...
O wyprowadzce nie ma mowy bo by chyba zawalu naprawde dostala, tata zreszta tez.
Przez to wszytko coraz czesciej mam leki, nawet jak mamy nie ma w poblizu to jestem wystaszona ze cos nie tak robie, nie moge normalnie gadac z ludzmi bo mysle ze cos zle powiem, mam nisko samoocene, jestem przewrazliwiona na punkcie zdrowia itp.
Poradzcie mi cos prosze ... Czy to moze byc przez moja mame, czy po prostu probuje sie usprawiedliwiac ? Co zrobic ?

Teraz to ja sie boje nawet na uczelnie isc- niedobrze mi, mam mdlosci itp po drodze bo stale mysle ze cos zle robie, co mam powie itp
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
16 maja 2008, 15:47

Re: Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez nieudacznik 12 lip 2008, 14:25
jak mi puszcza nerwy i podniose glos ze mam dosyc to stwierdza ze jej nie szanuje


Ona Cie nie szanuje. Musisz jej wytłumaczyc pewne sprawy. Powiedz jej ze nie podoba Ci sie to jak Cie traktuje bo masz przeciez swój rozum, a ewentualne "poniesienie głosu" jest spowodowane tym ze drażni Cie to.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:31
Lokalizacja
polen

Re: Nerwica a mama ...

przez macki_11 12 lip 2008, 15:32
Chiquitita,Ja mialem podobnie tylko ze z ojcem.wprawdzie nie był nadopiekuńczy ale dopierdal**ał sie o wszystko(a to w kiblu za długo siedzisz a to zjadłem jego czekolade ,ato że wszkole się żle ucz ,ato że żle trzymam sztućce ,że mlaskam tutaj mógłbym wymieniać w nieskończoność).Mam podobne problemy jak ty tzn. wydaje mi sie że co kolwiek robie to robie to zle nie tak jak trzeba .Z obiawami depresyjnymi walcze już ok. 8 lat.Na początku wydawalo mi sie ze jak sie wyprowadze z domu to wszystko minie ale to nie bylotakie proste.Wyjechałem za granice zacolem pracować ale problemy zostały(bóle żołądka, duszności niska samo ocena,nieustanne napięcie itp itd)postanowilem jednak zainwestować w psychologa i raz w tygodniu jeżdziłem porozmawiać (dużo mi to dalo bo mogłem przez rozmowe z psychologiem spojżeć na wszystko i na siebie z dystansem)polecał bym ci pójść do psychologa tylko nie zrażaj sie jak nie bedzie ci pasowal,każdy musi znaleść "swojego".POzatym w polsce poszedlem do psychatry i który przepisał mi lekarstwa po których lepiej się czuje
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
20 lut 2008, 19:56
Lokalizacja
torun

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez Chiquitita 12 lip 2008, 15:35
no własnie, najbardziej boje się, że mi tak zostanie i się pogorszy ... Boję się jak to będzie w przyszłości bo już teraz widzę różnicę jak było przed powiedzmy rokiem a jak teraz ... Dzieki za rady :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
16 maja 2008, 15:47

Re: Nerwica a mama ...

przez macki_11 12 lip 2008, 15:38
Chiquitita,staram równiż nie zamykać się na ludzi wychodzić z domu pracować inie poddawac się chocież wiem że czasami nie jest to prosteJeśli masz jakiś pytania napisz
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
20 lut 2008, 19:56
Lokalizacja
torun

Re: Nerwica a mama ...

przez macki_11 12 lip 2008, 15:41
jA MIESZKAŁEM ZA STARYMI 20 LAT I TERAZ WIEM ŻE GDYBYM SZYBCIEJ SIE WYPROWADZIŁ.MNIE MUSIAŁ BYM MIEĆ TYCH WSZYSTKICH PROBLEMÓW
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
20 lut 2008, 19:56
Lokalizacja
torun

Re: Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 lip 2008, 16:02
Chiquitita, moja mama zachowuje się podobnie. Jeżeli chodzi o typ charakteru to dokładnie to samo. U mnie to skończyło się okresem awantur, i to porządnych, po to, żebym miał trochę przestrzeni dla siebie w tym domu (tak to czułem się jak kukiełka - sterowany cały czas). Niestety muszę Cię zasmucić pod pewnym względem. Po tym co piszesz wnioskuję, że nie masz zbyt agresywnego charakteru i wchodzenie komuś w drogę jest nie w twoim typie. Ale z drugiej strony dzięki tym awanturom wywalczyłem trochę dla siebie w tym domu, do tej pory tylko mogłem szokować najbliższych kumpli, przyjaciół tym, co się u mnie dzieje (ukryć się tego niestety nie da, jeśli nie można gdzieś wyjść, kogoś odwiedzić, wpuścić kogoś do domu, a już ma się dość wymyślania tanich historyjek pod rozkaz mamy, poza tym problem jest z podstawami, niedawno moja mama przepychała mnie i starała się usilnie nie dać mi dojść do lodówki, gdy byłem głodny i chciałem coś zjeść, a na obiad, który zwyczajowo jemy wszyscy razem nie można się było doczekać ani coś przy nim zrobić). Co prawda to co wypracowałem to minimum albo jeszcze mniej, ale gdybym tego nie wypracował to nie wyobrażam sobie życia w tym domu (tak jak pamiętam, co było gdy byłem mniejszy). Mam swoją minimalną przestrzeń, a jeśli zostaje ona naruszona, to kończy się to ostrą awanturą, bo od niedawna nie odpuszczam ani trochę (gdy biorąc pod uwagę co komu wolno mam 10% swobody, to na mniej już sobie nie pozwolę). I wyprowadzka to podstawa w tej kwestii i trzeba w takiej sytuacji korzystać z każdej nadarzającej się okazji. Ja też studiuję (też 2 rok ;) ) i o niebo lepiej się czuję się na studenckiej stancji, choć wiele tam do doskonałości brakuje. Chętnie bym dowiedział się, jak to można 'pokojowo' załatwić, ale na razie posiłkuję się tym, czym można. Nie pozwól sobie niszczyć życia, czasem osoba nie wie jaką robi krzywdę drugiej, często tylko na własnej skórze może się przekonać jak to jest się tak a nie inaczej czuć. Jeśli odczuwam z drugiej strony brak szacunku, to odwzajemniam, kończy się to pretensjami albo awanturą a ja potem mówię że też nie ma wobec mnie szacunku. Trochę to ją hamuje. Nie chcę sobie wyobrażać co by było, gdybym nie stawiał oporu, chyba bym mógł się z jakimkolwiek życiem pożegnać, bo to co by zostało byłoby egzystencją pod dyktando (to charaktery, które lubią rządzić i zawsze im mało, jeśli postawisz krok do tyłu i na coś pozwolisz, to będzie chcieć więcej i więcej). Co prawda możesz też próbować rozmawiać, tłumaczyć, może się uda - u mnie to skutku nie przyniosło. Dobrze jest tylko na odległość (gdy jestem daleko i przez dłuższy czas poza domem). Podczas pierwszego roku studiów miałem złudzenia, że jest lepiej, ale okazało się że kompletnie wszystko jest po staremu. Trzymaj się dziewczyno i nie daj się!!

macki_11, mi dobre pół roku zajęło dojście do jako takiego stanu, gdy wyjechałem. Ale na to też trzeba czasu, i przede wszystkim trzeba mieć się komu wyżalić, żeby z człowieka to spłynęło, widocznie dlatego tak psycholog Ci pomógł ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez Chiquitita 12 lip 2008, 16:29
Dzięki IceMan :) Masz rację, ja nie mam agresywnego charakteru i raczej idzie to wszytko wlasnie w odwrotna strone ... Chyba dlatego, że boje się że mojej mamie się coś stanie, bo ona ma cos z sercem a przecież widze ze sie stale denerwuje błachostkami, którymi niestety ja też sie zaczynam stresować, i myśle że nie poradze sobie z myślą że przezemnie coś jej sie stało, bo mam juz to zakodowane w głowie - ona mi zawsze mowila ze ja jej pol zycia zabieram i wmawia mi że JA chce zeby ona umarła :/

I to mnie bardzo paraliżuję i nie moge się na nic zdobyć konkretnego ...
Teraz już faktycznie zaczynam się czuć zagubiona jak jestem sama np, na ulicy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
16 maja 2008, 15:47

Re: Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 lip 2008, 16:41
Jedno, że nie pozwala ci na samodzielność, przez co nie daje Ci możliwości przystosowania do życia, możliwe że potem będziesz miała nieco do nadrobienia, a drugie - to jej mówienie o zabieraniu połowy życia jest z jej strony niepoważne. Zastanawia mnie tylko, czy chce cię omotać czy faktycznie nie jest świadoma tego, co Ci robi :/ Jeśli się obawiasz stawiać jej opór to innego wyjścia jak wyprowadzka nie ma... nie masz możliwości na czas studiów się wyprowadzić? To dobry start, zwykle mieszkając w miejscu studiów szybko znajdujesz tam pracę i osiadasz na dobre...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 lip 2008, 00:52
Kurcze mam dokładnie takie same problemy z matką jak Wy.Sczerze mówiąc to mam już tego wszystkiego dosyć,tej atmosfery w domu,najchętniej bym wyszedł stamtąd i nie wrócił.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 lip 2008, 01:43
Ja mam trochę związane ręce, wakacyjne kursy poprawkowe mnie dosięgły, ale za rok, jeśli takowych nie będzie, na wakacje myślę o pracy, może tam gdzie studiuję, a może za granicą... Najlepiej tak, bo przez rok akademicki się przekonałem, że na odległość potrafi być bardzo ok. Tylko ciężko jest żyć pod jednym dachem.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Nerwica a mama ...

przez kazia_z8 13 lip 2008, 11:18
Ludziska kochane oddajcie swoje matki do lekarza moze to przekwit powoduje ze takie sa.One sa chore!!!Wasze depresje pojawiaja sie z tego ze macie chore mamy.Ja jestem taka mama,niedawno to do mnie doszlo.Po rozmowie z psychologiem,mam depresja po takiej mamie jak wy.Ona tez mi mowila ze jestem do niczego ze nie poradze sobie gdy pojawia sie dzieci.Nawet jak wyszlam za maz to przesladowala mnie telegramami,wyjechalam daleko.,przyjezdzaj bo nie wiem gdzie pieniadze schowalam itp..Po tylu latach zrozumialam ze maiala depresje,bala sie,mowila mi to ale ja bylam glucha na jej wolania o pomoc.U was jest podobnie,tylko ze wasze mamy maja mezow a moja byla wdowa i ciezko jej bylo samej gadac ze scianami,gdy mnie zabraklo.Trzeba pogadac z kims madrzejszym o tym problemie nie wolno tego tak zostawic bo bedziecie mieli potem zal do siebie i wyzuty sumienia tak jak ja do dzisiaj,gdy juz jej nie ma przy mnie.To jest jedyne wyjscie z tej sytuacji.Ciekawa jestem czy wam sie uda zmienic wasze zycie bez robienia sobie wroga z mamy.Wybaczcie im zachowanie,pomozcie jesli mozecie.
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
21 cze 2008, 22:10

Re: Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 lip 2008, 12:18
Obawiam się, że u mnie w domu podejście do psychologa jest zacofane, wszyscy boją się o tym mówić, a jeśli próbowałem coś o tym mówić, to uznała to za obrazę. Kazała mi się leczyć :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Nerwica a mama ...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 13 lip 2008, 15:46
* uważa że nic nie mogę zrobić sama, bo nie umiem wg niej, co mi otwarcie mowi i wszystko za mnie robi (jak juz cos zrobie to zazwyczaj powie ze źle i że nie myśle itp.)
* gdy mi cos kupi (tak bez okazji), to pokazuje np. moje ulubione mydelka i chowa, a jak ja pytam czemu to gada ze ja wszytko zaraz zgubie/zuzyje i jestem za glupia na to, żeby u siebie je mieć (potem wydaje po jednym)
* gdy rozmawiam przez telefon, zawsze powtarza ze ja to nie interesuje ale zawsze musi sie wtrącic i gadac mi co powinnam powiedzieć w trakcie rozmowy (potem się ktos mnie pyta 'czy ktos ci mowi co masz mowic, czy co ?', bo to slychac przeciez), albo pokazuje mi ze jestem glupia w trakcie rozmowy bo wg. niej co glupiego powiedzialam
* robi mi na sile np. herbate, no to ja mowie ze przyjde potem po nia a ona nie skonczy gadac 'masz herbate, masz herbate' zanim nie przyleze, a jak mowie ze slysze ze mam i potem przyjde to stwierdza ze mi trzeba przypominac bo nie mysle
* mam dobry humor, cos tam rozmawiamy, ja sie glosniej zasmieje - ona 'zwariowalas?! co sobie sasiedzi pomysla?'
* czepia sie wszytkiego np. mowie ze 'jest taki wiatr ze kartki mi zaraz powywiewa' a ona 'to trzeba nie byc takim glupim, tylko w zeszycie pisac'
* jak mi puszcza nerwy i podniose glos ze mam dosyc to stwierdza ze jej nie szanuje, ze czekam tylko kiedy ona umrze, ze cieszylabym sie gdyby dostala zawal i moze sie niedlugo doczekam itp. albo placze i stwierdza że lepiej sie psy traktuje niz ją, i ze lepiej mam ja zabic i bede spokoj miala
* pytam normalnie czy wziela moja ksiazeczke zdrowotna to zaraz 'tak ja bez przerwy ci cos biore, ja zawsze jestem ta zla, najgorsza' itp
* pytam gdzie cos jest to slysze 'przeciez ja jest glupia to co sie pytasz glupiej matki'

Moja matka robi to samo oprocz przykładu z herbatą
No i zawsze moja matka uważa<nawet jeżeli naprawde siemyli>,że to co myśli jest słuszne i jej zdanie jest najważniejsze.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 13 gości

Przeskocz do