Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

przez kazia_z8 07 lip 2008, 12:07
Dzisiaj mam juz swoje lata i wiem ze czesto za duzo mowie.Czasem sama sie lapie na tym ze dostaje slowotoku.A kiedy jestem w pracy to albo zamysle sie albo gadam jak najeta i nie slysze kto co do mnie mowi.Nikogo nie dopuszczam do glosu jak bym chciala powiedziec wszystko na raz.To jest okropne i czesto sie zdaza ze ludzie nie chca ze mna przebywac.Kiedys balam sie odzywac bo bylam wysmiewana nie tylko w szkole ale przedewszystkim w domu.Najczesciej slyszalam jestes smarkata i zamknij sie,masz g... do gadania.Tak bylo a teraz mam wrazenie ze chce to nadrobic.Zawsze balam sie zaprzyjaznic bo mama mowila ze dziewczyny sa glupie,plotkuja i sa zlosliwe.Wjednym sie zgadzam,plotki.Nie lubie tego, po spotkaniu z taka osoba mam takiego kaca jak po kielichu,ja nie pije wcale.Wiec jak sprobuje jednego to chora jestem trzy dni.Nie oczekujmy akceptacji ze strony calego otoczenia,to niemozliwe Mozna spotkac normalnych ludzi ktorzy potrafia rozmawiac,film,ksiazki,komputer a nie ile kto umie wypic ile mu sie udalo ukrasc,rozwalic albo komus dokuczyc.Szczyca sie tym jak pawie,piekne ptaki ale glos maja ochydny.Ludzie tacy jak my wrazliwi na zycie ,piekno, dobroc i milosc.Jest nas coraz wiecej.Nie bojmy sie swiata i tych ktorzy chca nas uziemic.Swiat zaczyna do nas nalezec tylko tych" zdrowych" musimy odseparowac od nas.Wyslemy ich na bezludna wyspe bez mozliwosci powrotu.Jak wam sie podoba?
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
21 cze 2008, 22:10

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

Avatar użytkownika
przez IceMan 07 lip 2008, 12:22
Odseparować to się zgodzę, ale czemu "zdrowych"? Tu się nie zgodzę bo z tego postu wynika, że "zdrowym jest taki typ:
kazia_z8 napisał(a):ile kto umie wypic ile mu sie udalo ukrasc,rozwalic albo komus dokuczyc

Przecież nie każdy zdrowy jest zły tak jak i nie każdy nerwicowiec/depresant jest dobry :] ale tych których zacytowałem z twojego postu - chętnie ale niech nie zanieczyszczają wyspy, najlepiej gdzieś do odległej galaktyki ich wysłać :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 07 lip 2008, 13:37
Dobrych zdrowych - zostawić. Złych zdrowych - wywalić.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

przez ewaryst7 07 lip 2008, 15:43
poruszyliście , bardzo trudny temat...Kto to jest DOBRY CZŁOWIEK??? Myślę , że każdy znas będzie miał inną definicję....J a w ludziach cenię UCZCIWOSĆ .W małych sprawach i w dużych również...Bezinteresowność , Dyskrecję , kulturę .Często wydaje się nam , ze taka osoba , będzie nadętym bufonem....A to nieprawda!!Ludzie są chamscy , a mowią o sobie , że są przebojowi! Są postępni - a mówią o sobie , że są operatywni....P_rzykłady można mnożyć w nieskonczoność...NIe chcę taka być!!!! kilka dni temu , znalazłam komórkkę, znajomi mówili mi , zatrzymaj ją sobie.Ale ja mam świadomość , że patrzą na mnie moje dzieci.Czego więc ich nauczę , zatrzymując sobie cudzą rzecz?Oddałam komórkę .Właściciel , dziękował i dziękował..Myślałam sobie"za co ?" przecież to powinno być NORMALNE!!! Ale niestety , to co powinno być normą , jest nienormalne ...i odwrotnie! pozdrawiam was serdecznie...

kazia_z8, Kaziu..masz rację..Trochę naiwne jest oczekiwanie , że polubi nas cały świat...pozdrawiam cie...
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

przez nariko19 07 lip 2008, 23:15
witam. chciałbym opisac tu swuj problem, zauszmy ze zaczne z tej strony, ide sobie miastem widze jedna osobe głowa w duł i korkociąg myśli w głowie, ide dale troje czworo no i cały hodnik osób, jak w tedy wyglądam, znajomy opisał to tak, nie opczajasz co sie dzieje na drodze, zaras sie wjeb..sz pod samochud ty psycholu lecz sie, a ja to opisze tak, potworny lęk przed spojrzeniami ludzi czy opcych czy znajomych bez znaczenia, wyobrazacie sobie ze jak pogorszyło mi sie w 2 klasie liceum to jak w 3 przez sekunde zerknełem na jakąs osobe to poprostu nie wiedziałem czy aby napewno ten ktos hodzi do mojej szkoły, ja poprostu nie potrawie juz funkcjonować jestem w takiej fazie depresji ze zaczynam bac sie spojrzen zwierzat, na własnego kota patrze z pod oka i to tylko w tedy jak on nie patrzy. Cyrki za darmo
jest tu ktos z podobną zhizą moze wie ktos jak z tego wyjść, jeśli hodzi o psyhologa byłem dał mi proszki i to tyle łykałem, łykałem i nic w głowie dalej plewy a do tego spac sie chce cały czas, szceze jeszcze gozej sie po tym czułem. A jeśli chodzi o pytanie czy mnie ludzie lubią, jest tylko jedna odpowiec, na dzień dzisiejszy nienawidzą, wyśmiewają, poniżają, szydzą, wyzywają, kpią, i szczeze nie dziwie sie im, ludzie moze jest jakis zakład zamkniety cokolwiek izolatka. Ja juz nawet nie mam siły krzyczec, mam 20 lat i zero perspectyw na przyszłość, rodzina udaje ze jestem normalny i to mnie jeszcze bardziej dobija, moze sie poślahtam wtedy mnie gdzieś zamkną i nie bede musiał widywac ludzi, kocham samotność, i zarazem jej nienawidzę, idzie sie powiesic :(
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
30 cze 2008, 22:53

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

Avatar użytkownika
przez IceMan 07 lip 2008, 23:51
nariko19, mam nadzieję, że ostatnie słowa to tylko z nerwów ale tego nie zrobisz. Kwestia wygląda nieco na fobię społeczną, przynajmniej mi się tak wydaje. I zmiłuj się Boże nad tym lekarzem, nie wiem jak proszki mają na taką dolegliwość pomóc. Przypominam sobie z dzieciństwa, że chodziłem po ulicy wpatrzony w ziemię, jakieś 3 metry przed siebie żeby się z czymś nie zderzyć, podnosiłem wzrok tylko np. przechodząc przez ulicę. Nie pamiętam czy chodziło o spojrzenia ludzi, czy może o to żeby "nie czuć ich wzroku na sobie". Jakkolwiek - dałem sobie z tym radę i nie był to żaden cudowny sposób ani cudowny lek. Po prostu trening samego siebie - radzę Ci, żebyś zaczął od pojedynczych osób, nie musi wychodzić długo, nie musi wychodzić w ogóle, ważne żebyś ćwiczył. Efekty z czasem przyjdą, jeśli będziesz odpowiednio cierpliwy. A jeśli chodzi o podejście ludzi do Ciebie - wynika z tego, że się od nich izolujesz, między innymi w taki sposób jaki opisałeś. Pracując nad sobą to też zniwelujesz, zaczną inaczej na ciebie patrzeć. Tylko się nie poddawaj, pokaż co potrafisz. Pozdrawiam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

przez cadarxx 08 lip 2008, 00:54
ewaryst7 napisał(a):Bardzo żałuję , że nie urodziłam się 100 lat temu.Nie było komputerów , telewizji ...Ludzie byli szczęsliwi.Rodzina , ojczyzna , uczciwość ...były niepodważalnymi wartościami . a teraz ? pieniądze! Duuużo pieniedzy!I wieczna gonitwa...Za czym..? gdzie..? Po co?


IceMan napisał(a):ewaryst7, mądrze piszesz, jednak mam wrażenie, że nieco idealizujesz ten "dawny" świat. To, o czym pisałaś na początku postu - było przecież już dawno. Zawiść, zazdrość - towarzyszyły ludziom praktycznie od kiedy istnieli (Kain i Abel).



Bardzo mądra i ciekawa dyskusja. Myślę dokładnie tak samo jak ewaryst7. Ja też chciałbym się urodzić 100 lat wcześniej(choć szkoda, że nie było wtedy komputerów ;) ), wtedy to wszystko miało jakiś sens, a teraz rzeczywiście głównym miernikiem wartości człowieka są pieniądze. Dla mnie pieniądze są bardzo istotne ale nie po to, żeby się nimi chwalić tylko po to, żebym mógł robić to co chcę, a brak odpowiedniej sumy pieniędzy mnie ogranicza.
IceMan zawiść, zazdrość ludzkości towarzyszyły zawsze, ale nie na taką skalę jak teraz.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
23 maja 2008, 01:36

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

Avatar użytkownika
przez IceMan 08 lip 2008, 01:02
cadarxx, moim zdaniem skala była taka sama, ale nie wiedziało się o wszystkim. W obecnej "globalnej wiosce" wiesz co się dzieje gdziekolwiek. Człowiek jest bombardowany wiadomościami z całego świata. Kiedyś to ograniczało się do niedalekiego sąsiedztwa. Po prostu o wielu rzeczach się nie wiedziało, takie jest moje wrażenie...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

Avatar użytkownika
przez Zmorek 08 lip 2008, 07:20
zaczynam bac sie spojrzen zwierzat

Znam to... Miałem tak dzień, czy dwa, ale wtedy pomyślałem, że to już przesada i się wściekłem na choróbsko, wypowiedziałem wojnę. Trudno mi coś radzić, bo jak widać, miewam dni lepsze i gorsze. Jednak podstawa to odstawić zupełnie kawę i alkohol, pracować nad sposobem myślenia i pracować w czasie rzeczywistym, w momencie odczuwania lęków przede wszystkim. Dobrze jest też przekonywać siebie, że jest się zdrowym, bo jest tak w istocie - to tylko myśli, a myśli można zmienić. Polecam książkę "Powiedz stop apatii, depresji, chandrze..." Mirosława Słowikowskiego. Powodzenia :smile:
Jeśli masz do wyboru myśli głupie albo mądre, to dlaczego nie wybierasz tych mądrych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
06 sie 2007, 22:52
Lokalizacja
Z Zagubinowa

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

przez ewaryst7 08 lip 2008, 08:47
Nie wolno się poddawać ponurym myślom...One nas zatruwają . Chociaż trudno jest myślec o sobie dobrze , kiedy ma się deprechę.Poczucie własnej wartości spada , na leb na szyję , do zera.A to nas dołuje jeszcze bardziej. I tak w kołko..
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

przez Asiula81 20 lip 2008, 02:02
hej , w sumie tak czytam te posty i mi trochu lepiej wiedząc, że aż tylu nas jest. To trochę ściąganie w dół ale działa. Ja już tak długo mam depresje i nerwice ze nie pamietam kiedy się zaczęło. Chyba jak miałam około 10 lat a mam teraz prawie 30-kę. Z depresja jakoś sobie radze sama, po tylu terapiach chyba mój facet okazał się najlepszym lekarstwem. Najgorzej jest z nerwicą, boję sie ludzi i walka z tym jest ciężka. Udaje oczywiście żeby nie wyszło ze jestem słaba, chociaż coraz częściej nie boje sie do tego przyznawać. Żal mi ze nie mam przyjaciół, chłopak tez ubolewa nad tym ze nie mamy z kim sie na piwko umówić i ja wiem ze to moja wina. Odpycham ludzi. Jestem lubiana, czuje to ale stwarzam wokół siebie takie pole ze nikogo nie wpuszczam. moje relacje z ludźmi są płytkie, przyjazne ale płytkie. moje reakcje są takie ze jak kogoś poznaje to mam taki słowotok i jestem tak towarzyska ze ludzie sa mną zachwyceni, a jak tylko ktoś wyciągnie do mnie rękę po cokolwiek to ja mam panikę. od znajomych nawet telefonów nie odbieram bo sie boje ze będą sie chcieli umówić. I te wieczne kłamstwa... Cały czas coś wymyślam żeby tylko sie nie tłumaczyć. Nic nie umiem załatwić przez telefon, a jak mam iść do jakiegoś biura czy coś to jest to dla mnie klęska. Wyprawa na pocztę mnie tyle kosztuje ze nie da sie tego opisać. Skrywam oczywiście to wszystko jak sie da i mało kto zauważa moje problemy. Tak bardzo chciałabym osiągnąć cos w życiu, marze o własnej firmie, ale przecież ja nie dam rady. Za wiele barier nie do przeskoczenia. I jeszcze te natrętne myśli, wieczny bałagan, natłok chaosu który mnie meczy. tak nie da sie żyć. nie umiem sie z niczego cieszyć. niby mam dobry humor, ale zawsze znajdę jakieś "ale". niestety moja opoka - chłopak tez chyba zaczyna sie kruszyć, nie rozumie mnie. ma do mnie pretensje ze spalam za sobą mosty, ze nie umiem sie cieszyć życiem, ze jestem marudna i dzika. Cos czuje ze mi tak cale życie przeleci a ja tak tego nie chce. Poszłabym do psychoterapeuty bo to chyba byłaby jedyna możliwość wyleczenia sie ale nie stać mnie nawet na półroczną terapię, po prostu mnie nie stać. Tak marze o jakimś sukcesie i o tym żeby dobrze o sobie myśleć ale juz tyle lat minęło i nic sie nie zmienia, tak mi przykro ze jestem skazana na porażkę. takie to żałośnie smutne i tak prawdziwe. Przekreślone marzenia na starcie.[size=85][/size]
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
20 lip 2008, 01:06

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

Avatar użytkownika
przez IceMan 20 lip 2008, 02:34
Asiula81, bariery są do przeskoczenia, marzenia sama próbujesz przekreślić, nie poddawaj się i walcz!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

przez ewaryst7 20 lip 2008, 14:45
IceMan, powiedz jak walczyć , kiedy męczy cię WSZYSTKO wokół? ...Kiedy nie mamy siły już nawet płakać?..Kiedy nie istnieje jutro ,a jest tylko wczoraj.... Jak?.....
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

Avatar użytkownika
przez IceMan 20 lip 2008, 15:36
ewaryst7, zatrzymaj się, stań z boku, spójrz na swoje życie, dlaczego Cię wszystko męczy, skąd wiesz czy jutro nie istnieje, jesteś w stanie przewidzieć przyszłość? Czy jesteś w stanie zagwarantować, że nie nastąpi w Twoim życiu chwila, która może zmienić szybko? Czy ręczysz za to, że mimo ciężkiej pracy nad sobą efektów nie będzie? Skąd ta bezsilność? Kiedy zakładasz, że będzie źle, oczywiście że tak będzie. Bo nie trzeba zazwyczaj nic robić, żeby było źle. Po co w ogóle coś robić, jeżeli nie ma szansy na to, że będzie dobrze? A może spojrzeć na to z drugiej strony? I nic się nie zmienia w mgnieniu oka. Nikt nie zapadł w nerwicę w ułamku sekundy, nikt z niej w ułamku sekundy nie wyjdzie. Potrzeba na to czasu. Pomyślcie o osobie, która nie może chodzić. Marzy o tym, aby móc samodzielnie postawić pierwszy krok. Ale marzenia same się spełniają tylko w filmach z uroczym, słodkim happy endem. Czasem miesiące, lata ciężkiej pracy, olbrzymiego wysiłku, wielu prób psychiki i siły woli owocują, że taka osoba stawia pierwsze, chwiejne kroki. Z czasem jeśli nie zaprzestaje walki jest coraz lepiej. Trzeba taką osobę pytać, czy warto było? Nie muszę chyba mówić jaka jest odpowiedź takiej osoby. Co byś zrobiła, gdybyś wpadła do głębokiego jeziora? Nie ważne, czy umiesz pływać czy nie, pierwsze co robisz to podejmujesz się energicznego wysiłku próbując utrzymać się na wodzie. Krzyczysz, oczekując na czyjąś pomocną dłoń. Niestety prawda o wielu osobach na tym forum jest taka, że (przyrównując ich depresję, nerwicę do takiego jeziora) nie podejmują się żadnej reakcji, kulą się, zamykają w sobie i idą na dno. Bezwładnie. A walka z tym to naturalny odruch, którego się ŚWIADOMIE pozbawiacie, bojąc się podjąć wysiłek, stawić czoła problemowi. Taka brutalna prawda. A recepta nie jest skomplikowana, strach trzeba przełamać. Jak? Po trochu, ale dążyć do tego żeby było lepiej. Jeśli boisz się wyjść gdzieś, to staraj się to zrobić. Raz zatrzymasz się w połowie drogi do drzwi, potem może pod drzwiami, następnym razem je otworzysz. Może po paru próbach będziesz w stanie wyjść na chwilę przed dom. Powiesz że to nic? To jest COŚ. Bo jesteś dalej niż na początku. I możesz zabrnąć o wiele dalej, jeśli tylko będziesz chciała. Po prostu PRÓBUJ.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do