Problemy z jedzeniem przy ludziach

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Problemy z jedzeniem przy ludziach

Avatar użytkownika
przez Ferrari 14 maja 2008, 17:27
Od pewnego czasu męczy mnie pewien problem.
Mam problem z jedzeniem przy ludziach.
Od razu zaczynają mi się trząść ręce (a przynajmniej tak mi się wydaje), mam wrażenie, że tracę kontrolę nad dłońmi, że np. mogę nie trafić ręką w szklankę, jestem jakaś taka dziwna, jakbym odpływała trochę, taka dziwna świadomość, wszystko staje się takie mniej realne, no i przede wszystkim bardzo się denerwuję.
Mam wrażenie, że wszyscy to widzą i jeszcze bardziej mnie to stresuje.

Zaczynam stosować jakieś mechanizmy ucieczkowe.
Kombinuję, co zrobić, żeby nie musieć przy ludziach jeść.
Udaję, że nagle rozbolała mnie głowa, że nagle odechciało mi się jeść.
Zaczyna to być coraz większym problemem.
Nakręcam się.
Boję się chodzić na szkolenia.
Nawet na spotkaniach różnych w pracy mam problem z nalaniem sobie kawy do filiżanki, czy wzięciem ciasteczka z talerza.
To coraz bardziej chore!
Coraz trudniej mi z tym żyć.

Czy ktoś z Was miał podobny problem?
Co z tym zrobić?
Domyślam się, że to tylko fragment góry lodowej, że to jakiś objaw większego problemu.
Co robić?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:48

Re: Problemy z jedzeniem przy ludziach

przez marmarc 14 maja 2008, 21:47
Miałem/miewam to samo. U mnie pojawiło się pierwszy raz na rodzinnym przyjęciu jak miałem 16-17 lat. Problemem jest wszystko co oficjalne - np. przy znajomych to nie występuje, ale miałem już tak że i przy rodzicach nie mogłem donieść łyżki z zupą.
Do tego dochodzi trzęsienie przy podpisywaniu czy innych precyzyjnych czynnościach w "oficjalnym" otoczeniu.
To był główny powód dla którego trafiłem na to Forum i zdecydowałem się napisać.
Otrzymałem odpowiedź że to objaw fobii społecznej.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Re: Problemy z jedzeniem przy ludziach

Avatar użytkownika
przez Ferrari 14 maja 2008, 23:22
I co z tym zrobiłeś?
Wyszedłeś z tego jakoś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problemy z jedzeniem przy ludziach

przez maciejb 17 maja 2008, 23:10
Hehe ja z tego powodu wylałem szampan na tort urodzinowy w moje 18 urodziny :)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
29 lut 2008, 19:35

Re: Problemy z jedzeniem przy ludziach

przez nobody 18 maja 2008, 20:40
Wiem, że nie jest to miejsce do siania defetyzmu, ale....podobne objawy i stosowane rozwiązania ( ucieczka) mam od wielu lat. Przez ten okres mechanizmy zostały tak nakręcone, iż mam wrażenie, że nie ma z tego wyjścia...
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
08 sty 2006, 19:22
Lokalizacja
Kraków

Re: Problemy z jedzeniem przy ludziach

Avatar użytkownika
przez Ferrari 18 maja 2008, 22:40
Kurcze, nie brzmi to zachęcająco.
Ale musze cos z tym zrobić, bo zwariuje.
Mam juz dosyc ucieczek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:48

Re: Problemy z jedzeniem przy ludziach

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 16 paź 2008, 19:59
Hej,
Jestem nowa na forum, przedstawiłam się już w wątku o strachu przed ludźmi, dopiero teraz udało mi się znaleźć ten wątek - strzał w dziesiątkę, przynajmniej jeśli chodzi o moje objawy heh

Ja również czuje się bardzo nieswojo w sytuacjach formalnych, nie mówiąc już o posiłkach -w domu jest już OK, był czas, że i z mamą bałam się przy stole wspólnie jeść, teraz jest na ogól dobrze, chociaż mogło być lepiej..-, natomiast wszelkie spotkania czy to koleżeńskie na mieście, czy, o zgrozo, obiady rodzinne/świąteczne itp są prawdziwą torturą i niestety zaczęłam unikać tego jak ognia. A tak przecież nie można żyć.

Niestety, jako, że 'problem' ciągnie się już parę ładnych lat, zauważyłam, że objawy zaczynają się nasilać i "przechodzić" na inne sfery życia, ogólna nerwowość, czasem problem z wejściem do metra (jakoś ta dziura między peronem a wagonem zaczęła mnie odstraszać heh), nie mówiąc o tym, co dzieje się przy stole - na początku problem był z samymi zupami, więc przestałam je jeść, potem zaczęło się to jakby rozwijać, do tego stopnia, że już nawet kieliszek boje się podnieść (wiadomo jak działa mechanizm: jeszcze nic się nie stało, a strach już jest przed tym co MOŻE się stać); kiedyś myślałam, że łyk wina wystarczy, żeby było ok (pomaga, prawda? ale to oczywiście żadna faktyczna 'pomoc', groteskowe stało się to, że wielki rodzinny obiad mogę zjeść bez sensacji dopiero po wypiciu np. lampki wina), teraz czasem mam takie uczucie dziwne, że boje się podnieść kieliszek, w obawie, że wyleje, że ręka mi się zatrzęsie czy coś tego typu. Tragedia. Zaczynam się izolować, nie jestem już taka, jaka byłam 4 lata temu, każde zaproszenie gdziekolwiek mnie wewnętrznie mrozi - myślę panicznie czego mogę się tam spodziewać, czy będzie jedzenie/picie, itp.

Chce być taka jaka byłam - normalna. Chce wreszcie móc cieszyć się z różnych zaproszeń, moim MARZENIEM jest pójście na obiad z duża grupą ludzi/rodziną i możliwość zrelaksowania się i faktycznego zjedzenia w spokoju i przyjemności (jak dawniej), wzniesienie toastu bez strachu, że ja nie mogę/nie umiem, bo nawalę i tutaj. Jak to wszystko pisze to aż śmiać mi się chce, że coś takiego może być dla kogoś problemem, że JA mam ten problem i nie umiem sobie z nim nijak poradzić. Stałam się kłębkiem nerwów, który ciągle myśli naprzód, starając się wyeliminować wszelkie "przeszkody", ciężkie sytuacje, w których teraz nawet już nie podejmuje walki, po prostu się od tego odcinam.
Z ogólną nerwowością sobie radzę, nie unikam tych sytuacji, wręcz często sama się sprawdzam i prę naprzód, ale prawdziwą gehenna stał się dla mnie temat publicznego jedzenia/picia. To jest nie do wytrzymania, bo są to sytuacje, których po prostu nie da się uniknąć, a każda "wpadka" jest w takim przypadku widoczna jak na dłoni.

Czy ktoś z Was miał/ma podobną paranoje oraz czy udało się to komuś rozwiązać??
Myślę nad wybraniem się do psychologa bądź psychiatry, ale się boję, że nie uda się tego wyleczyć i już do końca życia będę skazana na ten ogromny strach i dyskomfort, który zaczyna rządzić moim życiem =/
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Problemy z jedzeniem przy ludziach

przez Misiek 17 paź 2008, 12:30
Ja nawet nie mam problemów z jedzeniem przy ludziach.... choć może jest troche inaczej niż przedtem... dziś byłem w KFC i jakoś przeżyłem :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Problemy z jedzeniem przy ludziach

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 20 paź 2008, 02:43
;)
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Problemy z jedzeniem przy ludziach

przez agnieszka.96 07 cze 2011, 16:55
mam tak samo, u mnie to ogólna wina babci i matki, które 3 lata temu wpychały mi na siłe jedzenie mimo że wyglądałam w sam raz ;c gdy nie dawał czegoś rady zjeść to to wyrzucałam, nie miałam innego wyjścia, i teraz boje sie przy kimś cokolwiek zjeść, bo boje sie że dadzą mi za dużo i posądzą o anoreksje, tak jak już sie to kiedyś stało, po prostu jak mi ktoś coś na siłę wciska to od razu mnie odrzuca od tego i mi niedobrze ;c nie wiem co robić, żeby nie jechać na zjazd rodzinny udawałam chorobe, wspólne wakacje to był koszmar, właśnie wtedy posądzała mnie najbardziej o anoreksje i mam teraz same problemy ;c
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 cze 2011, 16:33

Problemy z jedzeniem przy ludziach

Avatar użytkownika
przez Morphine 07 cze 2011, 17:12
Ferrari, Smutasek,
wiem o czym mówicie, choć u mnie wygląda to nieco inaczej. Mam lęk przed połykaniem. Z początku problem pojawiał się przy obcych ludziach - zadawali mi przy obiedzie czy deserze pytanie, a ja siedziałam jak wryta z kęsem jedzenia w ustach i po prostu nie mogłam go przełknąć - czas stawał w miejscu, miałam wrażenie, że umieram, że się już nigdy nie poruszę, a oni wszyscy patrzą na mnie i widzą, że coś jest nie tak. W końcu miałam problemy także z jedzeniem w samotności, a w dramatycznym momencie nie potrafiłam jeść nic. Schudłam do 40 kg i płakałam wciąż, bo tak chciało mi się jeść, a jedzenie utykało mi w przełyku, każda próba przełknięcia to był tak ogromny stres jak przed jakimś egzaminem. Lekarz przepisał mi Afobam, po którym wszystko wróciło do normy... do kolejnego posiłku w towarzystwie, który odnowił moją fobię.
Teraz nie biorę żadnych leków, lęk wraca co jakiś czas, ale świadomość, że to mija, że umiałam sobie już raz poradzić, łagodzi go i nawet jak memlę obiad godzinę i strasznie się męczę, to zjem. Po prostu oswajam strach, staram się jeść małe porcje, ale często - dawkuję sobie źródło lęku i powoli wszystko wraca do normy. Ale restauracji i obiadów - zwłaszcza u teściów - unikam jak ognia - wiem czym to się skończy.

Chce być taka jaka byłam - normalna. Chce wreszcie móc cieszyć się z różnych zaproszeń, moim MARZENIEM jest pójście na obiad z duża grupą ludzi/rodziną i możliwość zrelaksowania się i faktycznego zjedzenia w spokoju i przyjemności (jak dawniej)

Podpisuję się obiema rękami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
06 cze 2011, 20:04
Lokalizacja
Wielkopolska

Problemy z jedzeniem przy ludziach

przez uzytkownik 07 cze 2011, 18:20
Też miewałem takie problemy. Rok temu na spotkaniu biznesowym tak mi ręka drgnęła, że zalałem 5 osób otwartymi napojami na ważnym spotkaniu - najpierw swoim, a później chcąc się powstrzymać strąciłem resztę ;) Do dzisiaj mi ciarki przechodzą na samą myśl. Zup to w ogóle nie jadałem, bo takie napięcie miałem, że nie mogłem sobie do dzioba trafić, a ręce mi się trzęsły jak jakiemuś alkoholikowi - a im bardziej ktoś zerkał.... już nie muszę dopowiadać.
uzytkownik
Offline

Problemy z jedzeniem przy ludziach

przez nikamo 12 cze 2011, 19:12
Mam podobnie.
Jak mam coś zjeść np. u babci czy mamy to jest koszmar. W brzuchu mi burczy, bo jestem głodna, ale nic nie mogę przełknąć. Tylko że ja nie mogę wziąć nic do ust bo się boję, że mnie brzuch rozboli albo będzie mi niedobrze. Biorę jedzenie do ust i już czuję się pełna. Gardło zaciśnięte, ręce spocone. Jak piję herbatę to cały kubek się trzęsie. Czasem jak wiem, że zaraz będę wychodzić do domu to dopiero zaczynam jeść. Potem wychodzę i jest ok ;)
Najgorsze jest to, że za 3 tyg. impreza rodzinna i nie wiem co mam zrobić. Już się stresuję.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
12 cze 2011, 18:51

Problemy z jedzeniem przy ludziach

przez Sabaidee 12 cze 2011, 19:16
Rok temu na spotkaniu biznesowym tak mi ręka drgnęła, że zalałem 5 osób otwartymi napojami na ważnym spotkaniu

Ja prychnąłem zupą pomidorową pa wsiech
Sabaidee
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do