Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Avatar użytkownika
przez pracownik 17 cze 2008, 18:34
mnie się właśnie wydaje że oni wiedzą o tym co się dzieje, przez to mam akcję z samo kontrolą żeby nie dać poznać po sobie że coś takiego mogę mieć....
Jak mnie tu nie ma to jestem na [spam]
Niech moc będzie z wami !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 03:23
Lokalizacja
Warszawa

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Avatar użytkownika
przez pracownik 17 cze 2008, 18:50
Zmorek napisał(a):Hehe... A co powiecie na sytuację, w której mój ówczesny szef rzucił mi: "Weź się, k**wa, człowieku wyluzuj, bo jesteś taki spięty, że ja to czuję i się czuję jak popierdo**ny. Jesteś taki wydygany rolo!". Fajne, co?:/
A teraz mam inną pracę, ciągle z ludźmi i nieustannie przerażony chadzam. Oooo, spooky!



a to dobre, właśnie ciekaw jestem czy wszyscy odczuwają to co my czujemy? i jak się czują...
Jak mnie tu nie ma to jestem na [spam]
Niech moc będzie z wami !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 03:23
Lokalizacja
Warszawa

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

przez SHEep 18 cze 2008, 19:17
Wśród ludzi ogólnie
W miejscach publicznych
Przy jedzeniu z innymi
W kolejce
+ sklep, ulica! mijani ludzie

tak

Przy sytuacjach intymnych
Przy mężczyznach

wrecz przeciwnie
SHEep
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

przez honey77 18 cze 2008, 20:24
ja się najbardzie j boję nowych sytuacji,jak muszę coś załatwić i jest to nowe miejsce i nieznani ludzie, problem mam nawet jak mam isc do lekarza a jest jakis nowy
np. teraz muszę sobie poszukać nowej pracy i na samą myśl o rozmowie z przyszłym pracodawcą zaczyna mi się robić supeł w żąłądku,ręce mi się pocą i napięta jestem jak struna,tak było w szkole również
najbardziej boję się ośmieszenia
w towarzystwie zazwyczaj tylko obserwuje wszystkich albo się wygłupiam (to też jest jakiś sposób),zresztą najlepiej się czuje w towarzystwie najbliżysz znajomych
w kontaktach z obcymi mężczyznami poprostu się wstydze
a jeść to lubię tylko to co sama zrobię
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 cze 2008, 00:05

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Avatar użytkownika
przez nanom1 18 cze 2008, 20:34
Odczuwam strach/wstyd/skrępowanie:
Wśród ludzi ogólnie
W pracy (obecnie nie pracuje ,ale jak pracowałem to wiecznie było ''źle'' )
W miejscach publicznych
Przy wygłaszaniu przemówienia
Przy sytuacjach intymnych
Przy kobietach
Przy mężczyznach (mniej niż przy kobietach)
W sytuacjach towarzyskich
Przy jedzeniu z innymi (tak ,ale do chwili ''oswojenia się'' z tymi samymi osobami przy stole )
W kolejce
Gdy podróżuję środkami transportu (przemieszczam się tylko samochodem ,także odpada.W przciwnym razie napewno.)
Wśród ludzi których mało znam !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
21 lut 2008, 17:42

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

przez mysia223 30 cze 2008, 17:30
Odczuwam strach/wstyd/skrępowanie:
Wśród ludzi ogólnie
W pracy
W miejscach publicznych
Przy wygłaszaniu przemówienia
Przy sytuacjach intymnych
Przy kobietach
Przy mężczyznach
W sytuacjach towarzyskich
Przy jedzeniu z innymi
W kolejce
Gdy podróżuję środkami transportu
Wśród ludzi których mało znam
Wśród znajomych


nie przy kobietach, nie wśród znajomych

reszta sie zgadza :)
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
29 cze 2008, 19:05

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

przez nariko19 30 cze 2008, 23:19
Witam jestem tu nowy. wpisałem w google strach przed ludzmi i znalazłem wasze forum fajnie ze nie jestem sam z tym szambem pozdrawiam wszystkich i help zarazem bo niewiem jak sobie poradzic z tym czymś.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
30 cze 2008, 22:53

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

przez nariko19 30 cze 2008, 23:34
moje lenki:miastem chodze jak kret dosłownie
na nikogo nie spojze, wstydze sie mijac ludzi, a na przyjeciach to juz wogule masakra, siedze pięc minut przy stole zbiera sie wemnie paralizujacy lek strach, nerwica, depresja, dotego drgawki, suche usta poprostu cały dygocze i jest mi potwornie żle. A wszystko dlatego że boje sie ludziom spojżec w oczy, boje ze mnie znienawidza, mija pięć minut na byle jakiej imprezie i poprostu wychodze ide sie schowac (niby oglądac telewizje ale i tak karzdy wie ze mam zrytą banie ) mam 20 lat i jestem sam jak palec i tak niestety bedzie zawsze. Jestem żywym trupem, zero reakcji na ten cudowny swiat który mnie otacza. Ludzie co sie ze mną stało, jeszcze 4 lata temu byłem tryskajacym energia wesołym chłopakiem, cos wemnie umarło nie czuje tej iskry, powera nie czuje chęci zycia umieram
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
30 cze 2008, 22:53

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

przez Greta 19 sie 2008, 22:37
Hej. Mam naimie Greta i od roku mieszkam w Anglii...:( Jak byłam w Polsce owszem byłam nieśmiała ale wszyscy wkoło mnie akceptowali i świetnie się czułam w towarzystwie które mnie otaczało... Potem się dowiedziałam że musze wyjechac do mojego taty za granice gdzie był już siedem lat. Wiec z całą rodzinką wyjechaliśmy... Tam zaczełam chodzic do szkoły i tu się zaczeło... Strasznie sie bałam tam chodzic chociaz tak naprawde nikt mi nic nie robił... Miedzy czasie chodziłam na spotkania do bierzmowania na ktorym byli sami polacy a balam sie jeszcze bardziej...Nie gadalam tam z nikim a tydz przed tymi spootkaniami strasznie sie balam...Ale przetrwalam skonczyłam szkołe ale ide do innej.. Jak pomyśle to poprostu strasznie sie denerwuje...:( Boje sie wychodzic do tych ludzi i mam jeszcze blokade jezykowa...:( POMOCYYY!! jak mam sie tego pozbyc...:(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 sie 2008, 22:20

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 16 paź 2008, 17:48
Witam wszystkich,
Muszę przyznać, że już od dłuższego czasu chciałam dołączyć do tego forum, ale coś we mnie dawało mi złudną nadzieję, że może wcale nie będzie trzeba, może uda się z tego wyjść oraz, chyba przede wszystkim, wiedziałam, że jak już tutaj wejdę, to będę musiała poważnie zabrać się za to, co dzieje się ze mną już od dłuższego czasu. Ignorowałam to. Od lat. Każdy kolejny atak paniki, wszystkie towarzyszące mi lęki starałam spychać gdzieś daleko daleko, ufając, że przejdzie, że to nie może być TO. Ale nie przeszło:) Jest gorzej.

Ataku nie miałam w sumie od dawna, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że ograniczam wszelkie kontakty i spotykam się tylko z osobami, z którymi czuje się pewnie, kiedy wiem, że nie powinno być źle. No, ale tak dalej żyć nie można. Jak każdy z Was, nie potrafię opisać tego jak bardzo zmieniłam się przez parę ostatnich lat, odkąd zrozumiałam, że jednak mam jakiś poważny problem. Te same sytuacje, jedzenie przy ludziach - nie ma szans, na samą myśl o obiedzie rodzinnym u mojego chłopaka mnie skręca. Nawet z bliską koleżanką boję się pójść do knajpy i coś zjeść...no, ale z koleżanką jak z to z koleżanką - można zawsze pójść na piwko, prawda? Gorzej z innymi, w innych sytuacjach, na święta, imprezy itp. Przez te cztery lata robiłam takie uniki, że wstyd. Nie wiem, czy ktoś się czegoś domyśla, czy tylko myślą sobie, że jestem dziwna i tyle. Nie obchodziło mnie to, wmawiałam sobie, że mam prawo żyć sobie jak chce i robić jak chce i nikomu nic do tego. Oczywiście jest w tym wiele prawdy, ale jeżeli Twój lęk paraliżuje Ci właściwie cale twoje życie, to zaczynasz szukać rozwiązania.

I tu zaczyna się kolejny problem - moje wychowanie, to jak zawsze liczyłam sama na siebie i nie jestem raczej typem osoby wylewnej (w razie jakiegoś problemu). Nikt nie wie nic. Ukrywam skrzętnie, to, co niepotrzebne już udało mi się z powodzeniem z życia wyeliminować.......i na tym właśnie etapie jedyne co pozostaje to chyba pusty śmiech. Rozstałam się z facetem, którego kocham (nie z tego powodu, ale wiem, że częściowo właśnie z tego, chciałam spokoju od ciągłego "wymawiania się z imprez itp - bo zajęta, bo pracuję, bo to i tamto, a byłam zbyt dumna (i głupia), żeby przyznać w czym problem).

Napisałam Wam widzę już cały esej, a to dopiero kropla w morzu...

Nawet teraz waham się czy to wysłać, bo jak wyśle, to KTOŚ wreszcie się dowie, i może wreszcie przyjdzie czas, żeby przestać udawać, że jakoś sobie sama poradzę, skoro wiem, że jest to niemożliwe.
Nie wiem czemu boję się komukolwiek powiedzieć, nie wiem czemu boję się pójść do lekarza, czuję ogromną niechęć jak myślę, że będę musiała to wszystko jakoś ogarnąć i komuś przedstawić tak, żeby mi pomógł, boję się, że jednak nie da się tego wyleczyć i narobie sobie tylko nadziei na normalne życie.......A przecież żyłam normalnie, jeszcze 5-6 lat temu byłam normalną, zdrową dziewczyną i wydawało mi się, że świat stoi przede mną otworem. A teraz to ja chowam się przed światem.

Pozdrawiam serdecznie ;*
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

przez Misiek 19 paź 2008, 23:21
Jeszcze świat będzie stał przed Tobą otworem...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Avatar użytkownika
przez adam_s 19 paź 2008, 23:52
_Smutasek_, myślę że jak najbardziej masz jeszcze szansę na normalne życie. To co opisujesz jest fobią społeczną, na którą cierpi stąd bardzo wiele osób. Z tego co opisujesz wynika fakt, że unikasz sytuacji w których występują ataki. To podstawowy błąd bo przed ludźmi nie da się uciec na długo. Przede wszystkim musisz zacząć od powolnego przełamywania lęku - jeżeli boisz się jazdy autobusem to najpierw jedź jeden przystanek, gdy poczujesz się nieco pewniej to pojedź dwa itd. Wszystko stopniowo i będzie już lepiej. Następnym krokiem będzie terapia a i dobrze by było udać się do psychiatry po leki. Musisz się przemóc i iść do lekarza bo im szybciej to zrobisz to i szybciej poczujesz wreszcie że żyjesz. Walka będzie mozolna zapewne ale zawsze na końcu tunelu jest jakieś światełko. Przede wszystkim musisz zrozumieć że jest szansa na wyleczenie a i musisz pojąc wreszcie że potrzebna Ci jest pomoc bo samo z siebie to nie minie.
Pozdrawiam serdecznie :)
GG: 5988000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

przez Misiek 20 paź 2008, 11:44
_Smutasek_, adam_s ma rację... idź do lekarza... i zacznij walke z tym dziadostwem... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Avatar użytkownika
przez _Smutasek_ 20 paź 2008, 13:06
Dzięki za rady i wsparcie:)

Zdaje sobie sprawę, że potrzebuje lekarza, ale do tej pory nie mogę uwierzyć, że tak faktycznie jest. Wiem też, że byłoby mi o wiele lżej, gdybym powiedziała co się dzieje, chociażby mojej najbliższej rodzinie, ale tego nie zrobię. Dla mojej mamy psycholog, nie daj boże psychiatra, to takie coś śmiesznego co jest i dobrze, że jest, bo pewnie wielu osobom pomaga, byle tylko nie potrzebowała takiej pomocy jej rodzina - innym słowem taki ktoś od wariatów i poważnych świrów. Osiwiałaby chyba jakby się dowiedziała.

Ja powoli godzę się z tym, że niestety takiej pomocy potrzebuje, ale okropnie deprymujące jest to, że jakby ktoś wiedział to by mnie wyśmiał, nie wierząc, że można mieć takie problemy. I tutaj ja się pod tym trochę podpisuje - czasem jak o tym myślę, to mi się śmiać chce - ludzie są śmiertelnie chorzy, okropnie cierpią, głodują itp itd, mają tyle przeróżnych tragedii i problemów.......a moim problemem jest podniesienie łyżki co to by ją sobie można było zgrabnie do gęby przy posiłku skierować ;) Komedia pomyłek. A jednak - jest mi tak cholernie wstyd jak o tym myślę, że coś tak makabrycznie wręcz śmiesznego może zrobić z człowieka takie oto dziwadło - oprowadź znajomych po mieście - nie, bo co ja biedna zrobie jak znajomi zgłodnieją - "zajęta jestem, mam pracę odo napisania, żegnam". 'Dziwak, no nie bądź dzikus.' Niedobrze się od tego robi, a jednak tak jest. To ja już wolałabym cokolwiek innego, ale coś, czego nie trzeba się tak strasznie wstydzić, czego i tak nikt, nawet jak już się przyznasz, nie zrozumie, wręcz pomysli o tobie, że ty dziwny jesteś bo się ludzi i sytuacji jakiś śmiesznych, o których nikt zdrowy nawet nie myśli, boisz. To my tobie już podziękujemy, idź swoją drogą dziewcze i daj znać jak będziesz miała dobry dzień:)

...tak sobie tu teoretyzuje, ale zakładam, że potrzeba naprawdę otwartej osoby, żeby zaakceptować czy też móc porozmawiać o tym właśnie dziadostwie. Ludzie boją się tego, czego nie znają, a ja jak o tym myślę, to czuję się jak trędowata jakaś:) A jak jest z Wami, żyjecie z tym po cichu czy rozmawiacie z rodzinami/przyjaciółmi i stawiacie sprawę wprost? Ja bym się nigdy nie odważyła, a przynajmniej nie osobom, na którym naprawdę najbardziej mi zależy :) Jakie to smutne heh Najgorsze jest to, że głupi człek wiedząc, że byłoby mu tysiąc razy lżej, jakby się przyznał, i tak nie mówi i chowa i kręci, kręci..

Z drugiej strony myślę, że im więcej o tym czytam, tym w większą paranoje powoli zaczynam wpadać - no, ale co mi po leczeniu, jak to jest coś, czego wyleczyć do końca nie można, ale tylko zaleczyć (I guess..?) - to w mojej głowie ciągle będzie siedzieć to, że ok: dziś jestem na lekach/terapii i jest dobrze, za miesiąc po odstawieniu jest dobrze, ale cholera wie kiedy rączka znowu dygnie nie tak jak powinna - i wracamy, lekcja nr jeden, gabinet nr...."Pani doktor, toto wróciło!";)

I tak już tytułem P.S.'a małego: wiem, że temat wałkowany non stop (i sama naczytałam się już tysiąc wątków o lekarzach itp), ale jeżeli ktoś z Was ma naprawdę dobrego psychologa (Warszawa), który Wam pomaga (a najlepiej to pomógł hehe) to proszę piszcie - ja się zbieram w sobie i zbieram, ale od paru dni robię giga research i dojrzewa powoli we mnie idea załatwienia sobie profesjonalnej pomocy heh ale póki co mam tylko jeden typ, i to poniekąd metodami niekonwencjonalnymi (piszę poniekąd, bo to, z tego co czytam, również psycholog, ale wplata też te elementy niekonwencjonalne) - wiadomo jak jest, tonący brzytwy się chwyta :)

Doszła też dodatkowa motywacja - znajomy z za granicy przyjeżdża pierwszy raz do Polski...i generalnie pierwszy raz go też zobaczę w realu - oj ściska w żołądeczku, ściska heh

I znowu esej walnęłam, a wcale nie planowałam - tych niecierpliwych (więc i siebie, bo ja przecież niecierpliwa bardzo jestem!) przepraszam, postaram się może na przyszłość skracać swoje wywody.
A tych czytających serdecznie ściskam, bo ja jak takie posty widzę, to mi włos się jeży :)
I'll draw another line for you
That way you know I'm hip, that way you know I'm cool
I'll smoke another smoke for you
I'll blow back in your mouth and you can blow back too
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
16 paź 2008, 16:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do