Boję się, nie radzę sobie, nie wiem... POMÓŻCIE!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez seeyou 01 kwi 2008, 21:24
Dzieki za porade. Boli nie ta glowa, takie gorąco czuje na niej, ale tempaeratury nie mam, i takie uczucie jak by mi coś strzelało w niej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
25 lut 2008, 16:15

przez neina 01 kwi 2008, 21:58
to chyba mało komfortowo
hym nie wiem czy warto czekać czy nie będzie to za ryzykowne ..
Może jakieś sprzężenie z poprzednimi lekami
może za duża dawka
nie wiem lekarzem nie jestem
snuje na podstawie swoich doświadczeń ...

a taki objaw nie wygląda standarowoi raczej nie jest to pozytywny efekt leku
...póki co uczę się żyć...
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
04 cze 2007, 18:44
Lokalizacja
warszawa

Re: Boję się, nie radzę sobie, nie wiem... POMÓŻCIE!

przez adusia 11 kwi 2008, 12:15
[quote="mikos"]Boje się. Boję się ludzi. W kontaktach z nimi występuje u mnie bardzo silny stres,który nie pozwala mi normalnie funkcjonować,który niszczy mnie psychicznie.
Ja podobnie jak ty mam silne leki. Zamknęłam się w sobie , nie wychodze z domu w obawie , że za chwile zemdleję lub umre i nikt nie będzie wiedział co sie ze mną stało.Boję sie niemal wszystkiego, wszystkiego co mnie otacza z czym mam kontakt. Najlepiej czuje sie w swoim towarzystwie, wraz ze swoimi myślami i odczuciami. Biore permazinę i zomiren od 2 lat, od roku chodzę na psychanalizę i nic. Nie widzę żadnej poprawy. NADAL STRACH I BÓL, PUSTKA KTÓRA MNIE PRZYGNIATA.
Balbina
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 11:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Boję się, nie radzę sobie, nie wiem... POMÓŻCIE!

Avatar użytkownika
przez metka 11 kwi 2008, 19:56
adusia napisał(a): od roku chodzę na psychanalizę i nic. Nie widzę żadnej poprawy. NADAL STRACH I BÓL, PUSTKA KTÓRA MNIE PRZYGNIATA.


widzisz, bo to jest tak że nie na każdego działa taka sama forma terapii. Z tego co wiem jest jakiś wybór i o ile miałabyś szansę skorzystać, to może warto zmienić? 2 lata to jest już trochę czasu...
Druga opcja, to taka że Twój analityk może widzieć jakieś zmiany w Tobie, tylko sama ich nie dostrzegasz - bo w zasadzie przebiegają wolno.
Twoje ostatnie zdanie chyba dobrze rozumiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
04 paź 2006, 13:13
Lokalizacja
land polski wschodniej

Boję się, nie radzę sobie, nie wiem... POMÓŻCIE!

przez adusia 12 kwi 2008, 13:38
Cieszę się że jest ktoś kto mnie rozumie.
Odnośnie psychoanalityka to może masz rację od samego pocz atku mówiono mi ,że dużo czasu może minąć zanim poczuję poprawę. Najgorszym problemem dla mnie jest to , że lekarz uważa iż przechodziłam jakąś traumę w dzieciństwie i to są następstwa tego. Cały czas błądzę myślami wokół tego i nic nie mogę sobie przypomnieć. Zastanawiające jest to, że pamięć może być tak zablokowana. Zawsze mi sie wydawało, że o rzeczach przykrych lub bolesnych się nie zapomina.
Boję się boję się wszystkiego Ludzi bólu cierpienia jakie odczuwam, czasami boję się sama siebie i nie potrafię przestać. Leki jakie biorę trochę tłumią strach, ale ile można być na lekach.
Pozdrawiam.
Balbina
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 11:47

przez stz 23 kwi 2008, 00:10
Nerwica objawila sie u mnie jakieś trzy miesiace temu. Najpierw miałem nudności. Na drugi dzień zaczęły nachodzić mnie czarne mysli. Dołujące rozmyslanie trwało jakis tydzień. I zaczeły sie ataki. Czasami było to szybkie kołatanie serca, skoki cisnienia, pare razy bylem bliski utraty przytomności. Na szczęście z atakami szybko sobie poradziłem przestałem sie nimi przejmować i jakoś idało sie je zwalczyć. Jednak nie moge sobie poradzić z natretnymi myslami, ciagle obawiam sie o zdrowie i życie bliskich, non stop meczą mnie czarne scenariusze. Lęki czasami nasilają się do tego stopnia że wpadam w panikę. Zacząłem od czuwać bóle z lewje strony brzucha. Dosyć dziwny rodzaj bólu, wcale mi nie dokucza zbytnio, gdy naciskam miejsce, nic mnie nie boli. Do tego pare tygodni temu pojawily mi sie męty w oczach. Boje się że jest to spowodowane odklejaniem się siatkówki. Zaczynam coraz bardziej panikować i wmawiać sobie kolejne choroby
stz
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 lut 2008, 15:49
Lokalizacja
lublin

przez magdalena4 29 kwi 2008, 10:14
Witam! a ja mam teraz taki problem...ja zachorowałam na nerwice juz dawno w kwietniu 2006 r., nie brałam leków, od razu poszłam na terapie, miałam wtedy taki zapał i nadzieje ze wyjde z tego. No i cały 2007 r minał ok..,czułam ze z najgorszego wyszłam, chodziłam cały czas na terapie. Ale jestem w zwiazku z chlopakiem który tez ma nerwice, jest impulsywny i czesto sie kłocilismy a on wtedy zawsze mnie wyzywał, zreszta ja go tez, ale to było w formie obrony...ale nie potrafiłam go zostawic...W styczniu tego roku zamieszkalismy razem. I tam zaczeły sie wkreny...tzn kłotnie z nim mnie przerazały, zaczełam sie bac kłotni, jego tez w pewnym sensie i od marca tego roku pewnego dnia cos pekło, wrocił zły stan fizyczny, biegunka, niepokój i brak apetytu. Do dzis to trwa, choc z przerwami...schudłam z 4 kilo, doszło do tego ze boje sie zyc, boje sie ze sobie nie poradze z tym, ze co to za zycie z takimi stanami...potem zaczełam se wkrecac ze mam depresje i ze se cos zrobie, jak słysze o samobójstwach to czuje ogromny lek, jak pomysle o tym ze ja bym tak mogła...to zaciska mi sie zołądek...okropnośc. Chodze na terapie, a psycholog mi powiedział ze to nie depresja, ale ja sie boje, boje sie ze sobie nie poradze...Mam dni, kiedy jest wszystko ok i wtedy mam swiadomosc, ze to lęki, ze one mnie blokują i straszą i ze poradze sobie, ale wtedy od razu mam mysl, ze moge miec depresje i sie zabic i znów lęk...albo ze mam depresje dwubiegunowa, ze ten stan pozytywny to jakas euforia...szok. Z drugiej strony słyszałam ze depresji tak naprawde ludzie nie są swiadomi, moze po prostu martwie sie tymi lękami, odczuwam zły stan fizyczny i przypisuje to depresji (ale w kontaktach z ludzmi wiem ze nikt by nie powiedział ze cos mi jest, potrafie sie smiac i normalnie reaguje na wszystko...ale ten lęk, ze sobie nie poradze i ze bede sie chiała zabić, ze nie podołam zyciu tak mnie przeraza, ze od razu zaczynam sie zle czuc. Co o tym myslec? nie wiem, czuje sie tez gorsza,ze mam takie problemy ze sobą, ze ludzie mają gorsze i sobie radza..a ja?
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Re: Boję się, nie radzę sobie, nie wiem... POMÓŻCIE!

Avatar użytkownika
przez AnkaSzklanka 04 cze 2009, 20:35
mikos napisał(a):Boje się. Boję się ludzi. W kontaktach z nimi występuje u mnie bardzo silny stres,który nie pozwala mi normalnie funkcjonować,który niszczy mnie psychicznie. Próbuję sobie przetłumaczyć,że nie ma powodu do nerwów,ale to jest już niezależne odemnie,nie kontroluję tego. Boje się ludzi,wstydzę się ich,boję się ich krytyki,ich oceny mnie,złego zdania. Wszystko spowodowały kompleksy na punkcie wyglądu. Przecież to chore! Kto się tym tak przejmuje,grrr. Jestem zły na siebie,że mam te objawy,że nie potrafię wyluzować. Ubzdurałem sobie,że mogę coś zmienić w wyglądzie...że mamy w końcu XXI wiek,że z moim wyglądem jest do tego stopnia coś nie tak,że musi być on spowodowany jakąś chorobą (mam problem z uśmiechem i rysami twarzy-nie akceptuje ich i uważam,że gdy się uśmiecham to wygląda to na grymas...wszyscy zapewniają że tak nie jest,ale ja im nie wierze-bo wydaje mi się,że widzę,widzę to za każdym razem w lustrze...). Ubzdurałem sobie,że zmieniając wygląd zaakceptuję siebie i mój stres ustąpi. Ale co tak na prawdę mogę zmienić? Chyba nic znacząco nie zmieni moich rysów twarzy. To główna przyczyna sprzeczności i pobudzenia w sytuacjach kontaktu z ludźmi. Pobudza mnie to,bym zmienił wygląd,ale ja nic nie mogę zrobić. Błędne koło. Próbowałem zaakceptować siebie takiego,ale nie mogę. Mam bardzo silne objawy somatyczne-leje się ze mnie pot,napinam mięśnie twarzy,przez co wyglądam na zdenerwowanego,przestraszonego,robi mi się zimno i zaczynają się problemy z krążeniem. W silnym stresie nie potrafię myśleć,rozmawiać. Gdy stres mija (tzn gdy jestem w domu i nie mam kontaktu z ludźmi,bo chyba tylko w domu udaje mi się odstresować) czuję silne zmęczenie.

Zdecydowałem się iść do psychiatry i psychologa.
Czy są jakieś leki,które zmniejszą tą reakcję stresową organizmu????
Nie chciałbym się czuć słaby po nich :( I czy będąc na lekach psychoterapia działa lepiej? Czy uda się przerwać to błędne koło? Czy zmienie moje tory myślowe,które weszły już chyba w podświadomość?



masz to samo co i ja, to jest bardzo silna nerwica w która sam się wkopałes, musisz to leczyc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:01
Lokalizacja
Warszawa

Re: Boję się, nie radzę sobie, nie wiem... POMÓŻCIE!

przez robert1212 06 lip 2009, 11:33
Polecam dr Sokołowskiego z Rudy Dwór koło Iławy. Wspaniały specjalista.

[Dodane po edycji:]

Jak ktoś jest zainteresowany dr Sokołowskim z Rudy Dwór niech pisze na gg 2005540.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lip 2009, 11:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: amandia i 44 gości

Przeskocz do