Przemijanie życia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez julie 13 lis 2008, 23:50
arturk napisał(a):Wiecie co ja jestem wierzący i śmieszą mnie te wasze wywody na temat wiary i życia po śmierci. Myslicie, kombinujecie, stwierdzacie... szczególnie Ty julie i co? Tyleś książek przeczytała, angielkie zwroty wciąż powtarzasz, takas mądra i wykształcona a nie pomyślałaś nigdy, że gdyby Bóg chcial żeby wszyscy wierzyli to po prostu powiedziałby hej jestem tu wierzcie we mnie, bo jestem. Na tym polega cała istota wiary, zbawieni bedą tylko ci którzy uwierzyli a nie widzieli!


Arturk:
-wcale nie uważam się za mądrą ani wykształconą, (mądrych i pretensjonalnych wykształciuchów to mamy dziś na pęczki:), a agnielskich zwrotów używam bo lubię ten język i często nie mogę znaleźć polskiego odpowiednika i jest taki miszmasz jak słusznie zauważyłeś->jeśli Cię to irytuje to przykro mi, ale nie zamierzam się zmieniać :)
-co do kombinowania to masz rację, ale chyba taka nasza ludzka natura: wątpić, szukać dziury w całym :) gdyby jednak nie dziura w całym to pewnie do dzisiaj siedzielibyśmy w jaskiniach wierząc, że zncznie bezpieczniej jest się nie wychylać i siedzieć cicho o pustym żołądku niż próbować złapać jakiegoś wielkiego zwierza;
-wracając do wiary w Boga jednak-najpiękniejsze jest w niej to, że nikt ani nic na tej Ziemi nie może Ci jej odebrać ani narzucić, tylko Ty sam:) inni mogą mówić, gadać, pisać o Bogu/wierze co chcą i jak mądrze chcą ale to Ty sam ostatecznie wierzysz (lub nie) i daje Ci to wolność od tego całego syfu dyskusji i dlatego wiary nie imają się moim zdaniem teorie i jest ona kwestią prostą: wierzę/nie wierzę;) a jak już nas tam będą zbawiać i czy na podstawie wiary a nie np całego spectrum innych czynników to Bóg jedyny wie:) i niech tak pozostanie:) dlatego nie pisz proszę, że zbawieni będą tylko Ci co uwierzyli a nie widzieli bo sam pretendujesz w tym momencie do pozycji mądrego wykształciuszka-teologa&demagoga który opiera się na wiedzy i pewnej demagogii ("będzie tak a tak") a nie na wierze -wierzysz w Boga to super, ale resztę pośmiertnego Osądu pozostaw Bogu;

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez Voytek 14 lis 2008, 21:17
Bardziej,w obliczu przemijania o którym mowa,boli mnie to,że nie radzę sobie ze swoją fobią.Poruszam się po omacku,czasem nie robię nic,bo jestem już zmęczony walką,a czas leci.Czuję się jakbym pogrążony był w jakimś śnie i chciałbym się z niego obudzić,ale gubię się i nie mogę(a czasami nawet nie chcę bo obojętnieję) znaleźć drogi.Cały czas w tej samej miejscowości,w tym samym mieszkaniu,pokoju i naprawdę nie przychodzi mi do głowy gdzie możnaby wyjść.Znajomi zajęci swoimi sprawami,barów i innych tego typu "bawialni" nie lubię.A czas płynie nieubłagalnie.Czuję się jakby mnie przykuto kajdanami do podłogi.Niby takie proste-spakować się,pojechać gdzieś w cholerę,byle tylko odetchnąć,zderzyć się z inną rzeczywistością.A w praktyce to inaczej wygląda.
"Po pierwszym ad personam kończę dyskusję."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
22 maja 2008, 23:36

Re: Przemijanie życia

przez Xerus_Ona 29 lis 2008, 01:43
Ehhh... znam to... Czasem wydaje mi się, że minęło już tyle czasu a ja nic nie osiągnęłam... boje sie, że nie wykorzystam swojego czasu... Czasem myślę, że zwariuje... Przypominają mi się jakieś sceny z dzieciństwa, te przyjemne i zamiast je miło wspominać to ogarnia mnie jakaś pustka, uczucie, którego nie potrafię opisać...
"...niesie Cię pozytywna myśl, że nie jest źle, że to wszystko ma jakiś sens..."
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
16 paź 2006, 19:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Przemijanie życia

przez cleo27 29 lis 2008, 13:17
Xerus_Ona napisał(a):Ehhh... znam to... Czasem wydaje mi się, że minęło już tyle czasu a ja nic nie osiągnęłam... boje sie, że nie wykorzystam swojego czasu... Czasem myślę, że zwariuje... Przypominają mi się jakieś sceny z dzieciństwa, te przyjemne i zamiast je miło wspominać to ogarnia mnie jakaś pustka, uczucie, którego nie potrafię opisać...



Ja tez mam wrazenie,czas mi ucieka,ze nic nie osiagnelam ( choc to nie dokonca prawda bo ukonczylam moje wymarzone studia a wiec powinnam sie z tego cieszyc )....czyje jakby zycie przelewalo mi sie przez palce :( , tez czesto przypominaja mi sie sceny z dziecinstwa tyle,ze ja wtedy do nich tesknie,chcialabym byc znow ta dziewczynka stoja ca przd blokiem w bialych podkolanowkach i nie majaca zadnych problemow,nerwic ani innego g...a.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez anonimowa 29 lis 2008, 15:59
Tak, tak, czas ucieka, zegar tyka. Mam już 17 lat i zastanawiam się jak to się stało, przecież niedawno byłam jeszcze małą dziewczynka z dwoma warkoczami. Również tęsknię za dzieciństwem, najlepiej gdybym miała ciągle 6 lat, ale taka jest kolej rzeczy- ludzie rodzą się, dorastają, a następnie umierają. A właśnie co osiągnęłam? Nawet dobre wyniki w nauce, a poza tym chyba nic. Mam tylko jedną koleżankę (zwana koleżanką, bo ani ona ani ja nie uznajemy przyjaźni- przyjaźni nie ma), która zresztą czasem, może nawet nieświadomie mnie poniża, ale nie mogę bez niej żyć, wystarczy mi nawet fakt że jest. Poza tym nigdy nie zaznałam tego uczucia, jakim jest miłość.
Śmierci boję się jak każdy (a najbardziej takiej w samotności), ponieważ ludzie boją się tego co nieznane. Bardziej jednak boję się, aby śmierć nie przyszła za szybko do moich rodziców. Nie cieszą się dobrym zdrowiem, dlatego strasznie mnie to męczy, myśl o śmierci najbliższych mi osób. Czasem jak śpią sprawdzam czy jeszcze oddychają. Często o tym myślę i tworzę w mojej głowie scenariusze jakby to było, gdyby...
Gdybyśmy wiedzieli, kiedy przyjdzie na nas pora, moglibyśmy się przygotować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: Przemijanie życia

przez cleo27 29 lis 2008, 17:00
Anonimowa ....dziewczyno,Ty masz dopiero 17 lat,zaznasz jeszcze w swoim zyciu pewnie nie jednej milosci i kolezenstwa wiec nie zadreczaj sie tym....a to,ze martwisz sie o rodzicow to norma,martwimy sie o tych,ktorych kochamy...ja tez bardzo martwie sie o mame,tata juz nie zyje :(
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 01 gru 2008, 02:14
Mam 21 lat..,i kurcze moje życie jest.....właściwie go nie ma....większosc swojego życia przesiedziałem w domu bo nigdy nie radziłem sobie ze sobą,z ludżmi,w relacjach z nimi czego wynikiem było ciągle poniżanie itp przez ludzi....Podczas gdy wiekszośc coś robi:..pracuje,studiuje,bawi się ze znajomymi.......ja nie mam znajomych,boje siepodjąć prace......mam nerwice,depresje,astme i jakieś inne problemy somatyczne i dlatego tez boje się śmierci...boje sie że umre z świadomością tego,ze moje życie było ...nudne,smutne,pełne cierpienia i lę ku....a no i boje sie śmierci w postaci wylewu,uduszenia się:(..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez Victorek 01 gru 2008, 19:25
Mnie też śmierć przeraża totalnie, kiedy nie miałem nerwicy też się tego bałem ale nie musiałem aż tak o tym myśleć jak nie chciałem, no chyba że wieczorami mnie nachodziło i panikowałem, ale teraz niby sobie myślę że od niektórych rzeczy od dd by mnie śmierć uwolniła ale jak głębiej o tym pomyśle to aż mnie ciarki przechodzą... najbardziej przraża mnie ta nicość, to że zamkne oczy i już... i mnie nie będzie, będzie pustka i ciemność, nie bedzie tam nic NIC NIC i to jest dla mnie najgorsze, nie do zniesienia, kiedy mam ataki teraz o do tego te myśli to mam ochotę czasem biegać żeby tylko nie umrzeć, żeby uciec przed tym co czeka nieuchronnie.
Człowiek nerwica ja też w prawie całym swoim (piszę prawie bo po dwudziestce jakoś to przechodziło i zmieniałos się na lepsze) zyciu miałem fobie, lęki blokady, nie bawiłem się, obserwowałem innch i im zazdrościłem tego że moga żyć pełnią, a ja co? pustka, nicość, szarość nawet nikt by specjalnie nie płakał gdybym nawet umarł. To mnie przerażało. Teraz tylko widzę, mając sieczke w głowie i koszmarne samopoczucie, że tak naprawdę to chcę mieć z powotem to szare życie, że je kocham, że moge być taki jaki byłem, byle tylko dobrze się czuć...byle czuć wszystko normalnie.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 gru 2008, 21:40
Psycho logic tak szczerze mówiąc to trochę mam w d..u..p.ie to ile zniczy będzie płonąć na grobie:) i czy będe w czyjejś pamięci czy też nie. Pisałem że płakac nikt za mną nie bedzie, bo naszła mnie refleksja o to jak przeczytałem trochę tego tematu i wypowiedź człowieka nerwicy. Widzisz ja nie lubię udawać że jestem kimś innym i że jest inaczej niż faktycznie jest. Całe życie walka z fobiami lękami jakimiś natręctwami, i tu nie chodzi o przyklejanie etykiety, tak po prostu było, przecież wiem sam co czułem i co lepsze nigdy tymi odczuciami się z nikim nie dzieliłem, to forum to pierwszy tego typu wylew emocji :) Nigdy nie starałem się być jak inni bo sam byłem inny i dobrze mi z tym było, gdyby nie pewne lęki.
Masz rację jestem dorosły facet, tyle że co do tematu śmierci odnoszę się w sposób taki jak czuję, nie siedzę i nie dumam kiedy umrę i jak i się tego boję, tylko mam atak i panicznie s.r.am w gacie ze strachu choćby dlatego ze umrę i od razu nasuwają się myśli o śmierci co dalej itd. i niestety nie są to dla mnie wtedy pierdoły, choć staram się to zmienić ;) . Na tym forum piszę bo chciał nie chciał mam nerwicę i wszystko kierowane jest lękiem, gdybym się przestał bać a mam nadzieję że tak będzie, raczej bym nie dumał nad tym wszystkim. Każdy jest inny i dla jednego pewne sprawy i problemy mogą być błahe a u innego rujnują życie ;)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 gru 2008, 22:18
Właśnie też odkryłem jakiś czas temu :) że moje własne drogi kierowane były nie tylko takim jakimś charakterem ale i też nerwicą a co za tym idzie zaburzonymi emocjami, ja akurat jestem wierzący ale jakby to nie sprawiało w tym względzie różnicy, bo jakby chociaż pomagało... a to dodaje dodatkowych czasem natrętnych, niepotrzebnych rozważań ;)
Mnie moje jakieś lęki, natręctwa w ogóle nerwica pozwala dostrzeć może nie piękno, jakiś przygniatających tematów ale prostych rzeczy, czynności jakie wykonywałem bez tego shitu, choćby i oglądanie telewizji, a nawet leżenie bezczynne w łóżku i myślenie o "niczym" - teraz jest to prawie niewykonalne, i w ogóle wiele wiele podstawowych spraw które teraz nie dają prawie żadnej radości bo podszyte są tym całym lękiem kojarzą się z atakami, posra.nymi myślami i innymi jazdami.
No nic ale dobrze żeśmy się zrozumieli :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez pajak 02 gru 2008, 22:37
Dokładnie, wcześniej tak naprawdę nawet nie świadomie można było cieszyć się wszystkim. Nawet obudzenie się rano i spokojne podniesienie się i rozpoczęcie nowego dnia cieszyło. Dziś budze się rano i myśle czy już będę miał atak czy za chwilę. Wszystko robię nerwowo, staram się za bardzo nie nakręcać bo skończy się to atakiem, jednocześnie staram się za bardzo nie zluzować bo wtedy usiądę i nic nie zrobie, nie zjem śniadania, nie pójdę do pracy. To pewnie przez tą depresję która mi się przypałętała do nerwicy. Z jednej strony nerwy mnie jedzą, z drugiej troche pozwalają żyć. Znów koło zamknięte jakich dużo w tej chorej jeździe zwanej nerwicą.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
12 sty 2007, 00:30
Lokalizacja
Człuchów

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez julie 02 gru 2008, 23:16
psycho-logic napisał(a):bo depresja na prawdę pozwala dostrzec piękno, jeżeli ktoś jest poetą czy artystą to na prawdę można złapać mega wene


to prawda, już nie raz myślałam nad tym i zastanawiałam się, czemu nie mam żadnego pożytku z własnej emocjonalnosci i depresyjnego charakteru-poza rzucaniem mnie na kolana,doprowadzaniem do weltschmerz'u i pokazywaniem mi że jestem nikim nie mam żadnego pożytku z mojej ciemnej strony osobowości :roll: wielcy ludzi byli często depresyjni czy lękowi, z tą różnicą że owe nastroje coś im dały (wenę twórczą)...a większosć z nas?.... nic z tego, k#$#@ mać nie ma, tylko ból, ból, ból przeplatany parszywą nadzieją; szkoda słów...
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Re: Przemijanie życia

przez Xerus_Ona 02 gru 2008, 23:55
"bo depresja na prawdę pozwala dostrzec piękno, jeżeli ktoś jest poetą czy artystą to na prawdę można złapać mega wene"

w końcu najwięksi artyści nie radzili sobie ze sobą jak np van Gogh czy chociażby Marylin Monroe ;) poza tym jako osoba b.wrażliwa myślę, że o wiele bardziej przezywamy smutek ale także szczęście :)
"...niesie Cię pozytywna myśl, że nie jest źle, że to wszystko ma jakiś sens..."
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
16 paź 2006, 19:53

Re: Przemijanie życia

Avatar użytkownika
przez pajak 07 gru 2008, 01:05
Tak , tylko że trudno być osobą wrażliwą i często się to kończy nerwicą...
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
12 sty 2007, 00:30
Lokalizacja
Człuchów

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do