Nerwica a trudności z oddychaniem (astma,duszności)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Jovita 20 sie 2007, 18:44
owszem to typowe dla nerwicy!!!! najgorzej jest wlasnie z wdychaniem p[owietrza bo wydychac jest latwo , ale na to nie ma lekarstwaa i trzeba sie z tym nauczyc zyc, jesli to bardzo dla ciebie uciazliwe to terapia u psychologa moze ci w tym pomoc, ale z czasem samemu nauczymy sie to przeczekac.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:16 pm ]
misia72 napisał(a):Cześć! Czy te duszności męczą Was całymi dniami? Ja mam wrażenie, że muszę kontrolować oddychanie, bo mięśnie jakby nie chciały same pracowac. Największy problem mam z wdechem. Jak mam zamknięte usta, to niby oddycham przeponą, ale wydaje mi się, że i tak się duszę, chcę wtedy nabrać głęboko powietrze, ale nie mogę i jest jeszcze gorzej. Nic z tego nie rozumiem oddycham przeponą, ale i tak non stop się duszę. Macie tak?


owszem mam tak samo jak i wiele osob tutaj, najgorsze jest to ze ciezko sobie wtedy uswiadomic ze nic nam nie jest bo jednak cos jest!!! mam tak samo jak ty to uczucie ze ciezko mi zrobic wdech jakbym tego wdychanego pow wogole nie czula !!!!! czasem jest az tak zle ze dretwieje cala do tego dochodzi lęk , oblewaja mnie goroce poty i czesto czuje jakbym miala zacisniete gardlo!!!!!! owszem mam tak calymi dniami nie tak ze po paru godzinach mi przechodzi to trwa kilka dni potem jest ok no i za jakis czas znowu sa dni z dusznosciami!!!
probuje sobie tlumaczyc ze to moja psychika mi tylko wmawia ze mam dusznosci a moj org normalnie oddycha, robie tez glegokie i powolne oddechy ale i tak za jakis czas wraca spworotem i nie skutkuje!!! chyba sie wybiore na jakas psychoterapie bo zwariuje nie dlugo!!! bo oprocz dusznosci czuje mocny ucisk w gardle!!!!dodam ze nie mam zadnych stresow ani sie nie denerwuje a mimo to objawy jak byly tak sa, czasem wydaje mi sie ze te dusznosci mam od nerwicy serca, a mam tez nerwice lekową !!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Twilight 21 sie 2007, 19:27
Lekarz na pogotowiu, chociaż w skrótowy sposób, to miał rację - gdybyś nie oddychała przez chorobę, to byś nie żyła. To wymysł chorobowy, objaw jak każdy inny - niczemu nie zagraża, ale powoduje duży lęk ;)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Jovita 21 sie 2007, 20:59
no wiem wiem , moze za bardzo sie tym przejmuje ??? ale staram sie bardzo bo chce zaznaczyc ze mam tez nerwice serca-wypadanie platka zastawki mitralnej i ona moze powodowac takie dusznosci i uczucie lęku ale czy nerwica serca i nerwica lekowa to podobne choroby??? stwierdzam na swoim przykladzie ze tak!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez misia72 22 sie 2007, 17:27
Cześć! Zrobiłam badania tarczycy i spirometrię. TSH mam w porządku, jeśli chodzi o spirometrię, to wyniki są następujące:
FVC 84%
FEV1 85%
FEV1%FVC 88%
Lekarka nic więcej nie chciała mi powiedzieć, bo zapłaciłam tylko za spirometrię z opisem. Powiedziała jedynie, że wyniki są w normie, ale jak na mój wiek, mogłyby być lepsze i powinnam zgłosić się do pulmonologa ( czy jakoś tak ). W związku z tym mam pytanie, jakie są wasze wyniki, bo już sama nie wiem, czy łazić dalej po lekarzach, czy dać sobię spokój. Może poprostu brakuje mi kondycji?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 cze 2007, 09:12

BSM i Samozdraw na nerwicę

przez deeibe 03 paź 2007, 17:32
Wszystkim borykającym się z problemami zdrowonymi - w tym nerwicowymi - polecam metodę samoleczenia BSM. Wpiszcie w wyszukiwarkę "Samoleczenie BSM". Polecam tę metodę. Pomogła mnie i innym chorym. Wielu już uratowała zycie i zdrowie. Spróbujcie a nie pożałujecie. Polecam! Nie dyskutujcie, czy to może działać, czy nie! Po prostu sprawdźcie sami!
Godny uwagi wydaje się również aparat do oddychania nazywany "Samozdraw" - ale to juz inna bajka. Poszukajcie!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 paź 2007, 17:26

Oddech płytki i nie pełny

przez arturk 04 paź 2007, 18:02
Witam. Nie mogę uwierzyć, że znalazłem stronę na której inni mają identyczne problemy jak ja. Moje problemy z oddechem trwaja od kwietnia 2006 i zaczęły się na imprezie na której jak wiele razy wczśniej piliśmy alkohol (normalny nie jakis rosyjski - także to napewno nie miał owpływu). Od tego czasu dzień po porządnej popijawie bo takich nie unikam cierpie jak nikt. Chodzę kiedy wszyscy śpią i wsadzam głowę pod kran by się ożeźwić i złapać trochę świeżości, duszno mi nie mogę wziąć pełnego głebokiego oddechu , nic nie jem, drętwieją mi kończyny i czuje mrowienie w okolicach serca. Boję się, że zaraz się uduszę. Jednak nie tylko po imprezach mam coś takiego, takie sytuacje pojawiają się w sytuacjach stresowych typu dalekie wyjazdy, egzaminy na studiach. Żyję na wysokich obrotach - w tygodniu praca, w weekendyu studia - obecnie zaczynam magisterke z czego jestem dumny ale wiem ze to kolejna droga przez mękę z moimi dolegliwościami. Czasami mam okresy kiedy zupełnie niewiadomo dlaczego przez tydzień chodzę wycieńczony, mam płytki oddech jakby zmniejszyłły mi się płuca, staram się wtedy głęboko oddychać przeponą. Ale co to za zycie!!! Jestem ambitny dużo podrużuję w sprawach firmowych - spotkania z powaznymi ludzmi a mnie sie rece poca i zachowuje sie jak wariat jak nie nawciagam sie tabletek ziolowych i herbatek z melissa!!! Często wiem, ze polegaja na mnie ludzie bo mam odpowiedzialne zadania i wtedy wiem ze musze i koniec jest ok. Jak mam zajecie jako takie i niemam czasu o tym myslec nie jest zle ale teraz np jestem przeziebiony i 2 dzien siedze w domu i juz mnie bierze ;/ zawroty w głowie drętwienie ciałą, pocące sie, zimne kończyny i te potwoerne duszności z płytkim oddechem ;( Byłem u psychologa nawet na tygodniowych badaniach w klinice gdzie stwierdzono ze wszystko ok i przypisano mi nerwicę lękową. Powiedzcie mi czy da sie z tego jakos wyleczyc prosze. Nie chce tak dalej zyc ciągle myśląc żeby sobie wstydu nie narobić przed ludźmi którzy uważają mnie za twardziela i zaradnego chłopaka co zawsze daje rade - w środku siedzi jednak potwór i trzyma mnie swą wielką łapą za gardło a ja niewiem jak mam się mu wyrwać!!! Pomocy...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:26 pm ]
Tak pozatym wszystkim to brawo dla tego serwisu <brawo> !!! Szukałem pomocy wszędzie nikt jednak nie potrafi zrozumieć moich problemów a znajjomym i przyjaciołom się nie wypowiadam na ten temat bo poprostu mi wstyd, że nie jestem kozakiem na jakiego yglądam tylko trzęsącym sie ze strachu chłopaczkiem - a kiedys było wręcz przeciwnie - nie bałem się niczego. Moje wypowiedzi tutaj mogą troche nie miec składu i wogóle budowa zdań itd ale ja poprostu bardzo sie cieszę (paradoksalnie), że nie jestem sam, że wielu innych ludzi ma podobnie i, że moge wkońcu mogę z kimś porozmawiać anonimowo na ten temat bo na codzień bardzo się tego wstydzę. Cieszę się, że niektórzy z was sobie z tym radzą i ja również chciałbym poznać sposoby na radzenie sobie z tym . Czuję sie jak opentany ale będę odwiedzał ten serwis bardzo często, być może to będzie moja anonimowa terapia grupowa ;) Zwariowałem - cieszę się, że jestem nienormalny ;D
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Avatar użytkownika
przez Jovita 04 paź 2007, 21:29
no wiec arurk jestes kolejnym do kolekcji osob z nerwica , nie ma na to rady jak wlasna silna wola , lekami to mozesz sie tylko wspomagac ale one za ciebie nie przegonia tej choroby , potrezbna ci jest pomoc najlepiej kogos bliskiego kto cie zrozumie i komu sie wygadasz gdyz kazda choroba ma jakies podloze i trzeba to wykryc! mysle ze mozesz sobie kupic w aptece taki lek -Validol i jesli zlapia cie dusznosci to ssac , on kosztuje malo i jest dla nerwicowcow! tutaj mozesz smialo pisac o tym co cie trapi bo tu sa wspaniali ludzie i na pewno cie wysluchamy i doradzimy! ja mysle ze nie powinienes sie wstydzic swojej choroby, bo nie ma czego a tak na prawde nerwica lekowa jest uleczalna tylko trzeba ja leczyc. U mnie tez sie objawila nerwica lekowa dusznosciami i atakami spazmy no i mialam dosc przez co wpadalam w depreche i obecnie mam nerwice natrectw , wiec rob co tylko mozesz zeby nie pogarszac swego stanu .
pozdrawiam.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez arturk 04 paź 2007, 22:19
Jowita dzięki za szybką odpowiedź. Przeczytałem tutaj wszystkie 15 stron od godziny 18 aż do teraz i widze, że spokojnie moge wstąpić do waszego klubu. Wiesz ja niewiem jak z nimi walczyć, ja sie po prostu ie poddaje, ide w zaparte, mowie sobie ze twardy jestem i wyobraz sobie, ze z tym potworem w srodku podróżuje po świecie wzdłuż i wszerz, bo niemam czasu się zatrzymać choć na chwilę. Mam pomoc u mojej dziewczyny, która jedyna na świecie wie oprócz moich rodziców, którzy też by nie wiedzieli, gdyby nie dzień w którym mnie do szpitala wieźli bo się opanować nie potrafiłem a wtedy myślałem, że to jakiś atak albo zawał bo nie wiedziałem o moich zaburzeniach lękowych). Odkąd uświadomiłem to sobie jest i tak juz znacznie lepiej, bo jedynym problemem jest ten płytki oddech, strasznie pocące się dłonie i niekiedy zgaga, która może być też jednym ze skutków tego shitu. Czasem myślę sobie, że to wszystko przez bogate życie towarzyskie prowadzone latami, które miało pewnie jakiś wpływ (mam 23 lata) znacznie jednak je ograniczyłem w ostatnim czasie bo 1 atak pojawil sie w kwietniu 2006, ale nie moge zostawić swego życia i jeżdze na rózne wypady, cierpię po imprezach alkoholowych, na wyjazdach służbowych, na egzaminach na studiach, w ogóle w życiu codziennym, ale nie potrafie tego ogarnac. Co dziwne są sytuacje, kiedy musze tydzień zostać gdzieś sam (tzn bez bliskich) i wtedy wiem, że mogę liczyć tylko na sibie i to mnie buduje w jakiś sposób i jestem silny, biorę wszystko w swoje ręce, niemam czasu na myślenie o pierdołach jakimi są, teraz już wiem te posrane nerwice. Najgorzej jak mam za dużo wolnego czasu (wakacje) to mnie stresuje – paradoksalnie. Wiesz co sobie pomyślalem tak przed chwila? Takie pozytywne stwierdzenie - czym sa nasze problemy podłóg problemów innych ludzi np. tych głodujących w Afryce albo biedaków w Azji - my mamy problem z zaczerpnieciem swiezego powietrza - banalne, tym bardziej, iż wiemy , że to wszystko drzemie w naszej psychice. Tak czy inaczej świetnie, że jest ta stronka, zostane z wami napewno i będziemy się wspólnie wspierać i Dzielic doświadczeniami. Pozdrawiam schizole ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:37 pm ]
Dodam jeszcze, że to wszystko jest chronologiczne trwa okresami - np. od 3 dni mnie chapie. Są okresy nawet miesiąc albo lepiej, że zdarzy sie tam jakiś minimalny stres ale to normalne u każdego człowieka i w tym okresie myślę sobie... ok juz sobie poradziłem przezwyciężyłem to szajstwo - jestem wielki, pewny siebie wtedy, niczego się ni boje jak kiedyś przed tym kiedy to się zaczęło, aż przychodzi dzień i ni stąd ni z owąd nagle wraca. Niewiem czy to ma podłoże wyłącznie psychiczne, bo problemy to ja mam codziennie, głównie te związane z wykonywaną pracą, która jest nerwowa i przebiega w szybkim tempie. Cięzko rozszyfrować co jest przyczyną, choć czasem sytuacje, które powinny mnie zżerac potrafię tak opanować, że jest poprostu perfekt. Także u mnie to jest ciężkie do ogarnięcia. Sam już niewiem jak to ogarnąć i czy kiedyś uda mi się wypędzić tę bestię!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:41 pm ]
aha jeszcze jedno... dla mnie najlepszą terapią jest seks !!! ;) on zabiera wszystko i dodaje mi pewności siebie :D myślę, że to forum też dobrze podziała bo juz mnie brało a po tych kilku spędzonych tu godzinach jest znacznie lepiej. Dzięki, że jesteście, choć wolałbym żeby nas wogóle nie było, no ale skoro już jesteśmy ... ;)
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

przez Dzastina 03 lis 2007, 18:52
Witam Was. Dziś źle się czuję i przypadkiem trafiłam na to forum. Tak bardzo mnie zainteresowało że spędziłam tutaj blisko 1,5 godz. Ciesze się że nie jestem sama na świecie, która męczy się z tymi dusznościami, bo są one takie same jak i wasze. Też byłam u wielu lekarzy i część z nich wskazywała na nerwicę ale ja nie chciałam wierzyć, nie dopuszczałam do siebie tej myśli a często miałam nadzieję że to można wyleczyć. Jeszcze dziś chciałam wierzyć, że to iż mam trudności z oddychaniem i szybko sie męczę przy prostych pracach to skutki anemii...Uświadomiliście mi dziś że z tym jak pisała Jowita trzeba nauczyć się żyć! Kilka tygodni temu skończyłam 20 lat ale moje problemy z trudnością ,,złapania oddechu" pojawiły sie w bardzo wcześnym dzieciństwie i to raczej wystąpiło po sytuacjach stresowych, z którymi moja psychika nie dawała sobie radę. Zawsze gorzej niż inni radziłam sobie ze stresem i tłumiłam swoje emocje i myślę, że właśnie dlatego mam tę chorobę. Po prostu mam słabą psychikę.Mam nadzieję że pomożecie mi w tym jak sobie radzić z tym WYROKIEM. A może ja się komuś przydam, w czymś pomogę ....
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 lis 2007, 18:35

przez Pstryk 03 lis 2007, 19:10
Mam pytanie Kochani: gdy zaczynam się denerwować od razu ściska mi gardło. Wiadomo - wszystko wcześniej opisaliście. Ale - moje pytanie dotyczy sposobów, jakie macie, na opanowanie lub zmniejszenie dolegliwości związanych z skurczem oskrzeli. Co z tym robicie?
Pstryk
Offline

przez neura 05 lis 2007, 15:24
Jestem tytaj nowa więc witam wszystkich i ....cieszę się że jesteście, właśnie w tym miejscu... To może ja wam opiszę z czym ja się borykam od jakiegoś czasu, moze znajdę bratnie dusze z którymi będziemy się wspomagać...
Otórz moze na początek napiszę ze mam astmę od wielu lat i chyba przez ten czas nauczyłyśmy się jak razem żyć...Kilka lat temu lekarz psycholog stwierdził u mnie Zespół Lęku Napadowego, objawy sobie podaruję,zeby nie "nabijać " olejnego typowego dla tego wątku postu...Z nimi też nauczyłam się sobie radzić...Ale do sedna...W czerwcu br wracając ze sklepu dopadło mnie to "napadowe coś" i zauważyłam ,że nie mogłam głęboko zaczerpnąć powietrza,wpadłam w panikę...W domu mogłam już tylko zadzwonić po moich mieszkajacych opodal rodziców...Mama zaaplikowała mi jakieś krople uspokajajace bo nawet nie byłam w stanie jej wytłumaczyć gdzie mam tabletki na taką okoliczność...Ten brak powietrza skojarzyłam oczywiśćie z moja astmą...Nic bardziej błędnego...Atak astmy jest świszczący i powoduje problemy z oddychaniem już praktycznie od samej krtani...Tak się tym ciągłym zapotrzebowaniem na tlen przejęłam,ze zaczęłam kontrolować oddech, do tego stopnia ,zeby każdy głęboki oddech był pełen i przynosił ulgę...
Wczesniej wygladało to tak...cały czas miałam wrazenie ,ze brakuje mi tlenu, organizm domagał się głębokiego wdechu, albo ziewnięcia więc na przemian chodziłam i albo głęboko oddychałam albo ziewałam...Jeden na ileś tam wdechów przynosił ulgę i odprężenie, reszta mnie dodatkowo męczyła...Do tego z tego wrazenia braku tlenu zaczęły mnie męczyć najprostrze czynności domowe...Serce zaczynało mi walić jak po dystansie 1000 m biegiem.Przeszło mi...Niestety nie na zawsze! Znów mnie dopadło i trzyma od ponad 2 tyg...jUż nie wiem co mam z tym paskudztwem zrobić...Ciagła klucha w gardle, ucisk w klatce piersiowej, wrazenie sztywnienia szczęk i karku oraz ten cholerny brak tlenu...Rano jeszcze jakoś daję radę...Niby przechodzi jak siedzę i czymś się zajmę lub jak czytam książkę, ogladam TV...Nie męęczy mnie konwersacja i nie mam napadów w nocy...Pomózcie, ma ktoś podobne objawy???
Pozdrawiam!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:25 pm ]
Jestem tytaj nowa więc witam wszystkich i ....cieszę się że jesteście, właśnie w tym miejscu... To może ja wam opiszę z czym ja się borykam od jakiegoś czasu, moze znajdę bratnie dusze z którymi będziemy się wspomagać...
Otórz moze na początek napiszę ze mam astmę od wielu lat i chyba przez ten czas nauczyłyśmy się jak razem żyć...Kilka lat temu lekarz psycholog stwierdził u mnie Zespół Lęku Napadowego, objawy sobie podaruję,zeby nie "nabijać " olejnego typowego dla tego wątku postu...Z nimi też nauczyłam się sobie radzić...Ale do sedna...W czerwcu br wracając ze sklepu dopadło mnie to "napadowe coś" i zauważyłam ,że nie mogłam głęboko zaczerpnąć powietrza,wpadłam w panikę...W domu mogłam już tylko zadzwonić po moich mieszkajacych opodal rodziców...Mama zaaplikowała mi jakieś krople uspokajajace bo nawet nie byłam w stanie jej wytłumaczyć gdzie mam tabletki na taką okoliczność...Ten brak powietrza skojarzyłam oczywiśćie z moja astmą...Nic bardziej błędnego...Atak astmy jest świszczący i powoduje problemy z oddychaniem już praktycznie od samej krtani...Tak się tym ciągłym zapotrzebowaniem na tlen przejęłam,ze zaczęłam kontrolować oddech, do tego stopnia ,zeby każdy głęboki oddech był pełen i przynosił ulgę...
Wczesniej wygladało to tak...cały czas miałam wrazenie ,ze brakuje mi tlenu, organizm domagał się głębokiego wdechu, albo ziewnięcia więc na przemian chodziłam i albo głęboko oddychałam albo ziewałam...Jeden na ileś tam wdechów przynosił ulgę i odprężenie, reszta mnie dodatkowo męczyła...Do tego z tego wrazenia braku tlenu zaczęły mnie męczyć najprostrze czynności domowe...Serce zaczynało mi walić jak po dystansie 1000 m biegiem.Przeszło mi...Niestety nie na zawsze! Znów mnie dopadło i trzyma od ponad 2 tyg...jUż nie wiem co mam z tym paskudztwem zrobić...Ciagła klucha w gardle, ucisk w klatce piersiowej, wrazenie sztywnienia szczęk i karku oraz ten cholerny brak tlenu...Rano jeszcze jakoś daję radę...Niby przechodzi jak siedzę i czymś się zajmę lub jak czytam książkę, ogladam TV...Nie męęczy mnie konwersacja i nie mam napadów w nocy...Pomózcie, ma ktoś podobne objawy???
Pozdrawiam!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 lis 2007, 14:53

przez cleo27 05 lis 2007, 15:31
to może być nerwicowe jak najbardziej,ale ja myślę ,ze najpierw idz i zrób sobie badanie na poziom żelaza bo takie objawy jak trudności z oddychaniem,szybka czynność serca przy zwykłych czynnosciach domowych( ja tak mialam i 3 lata sie z tym męczyłam) moga byc z braku żelaza.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

przez neura 05 lis 2007, 17:01
A czy poziom żelaza jest zależny od poziomu hemoglobiny we krwi??
Jeśli tak, a tak mi się wydaje to wszystko jest ok bo hemoglobinę mam na odpowiednim poziomie...Dzięki za odpowiedz w każdym razie...Ja myślę ze to zmęczenie to się bierze z powodu wrazenia braku tlenu :-|
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 lis 2007, 14:53

przez cleo27 05 lis 2007, 17:34
Ja miałam tez hemoglobine w normie i wogóle całą morfologie krwi mialam ok a żelaza prawie wcale. Zrób samo żelazo.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do