Nerwica a trudności z oddychaniem (astma,duszności)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Jovita 06 sie 2007, 11:51
kasss3 napisał(a):już wiem ze to nerwica a nie żadne serce czy płuca

robilas badania czy sama do tego doszłaś??
Ja mam nerwice serca i mam tak samo.
kasss3 napisał(a):Jestem zła na siebie ze do tego doszlo


czemu jestes zła na siebie??!! przeciez to nie twoja wina!! czesto nie dawalam sobie z tym rady ale nigdy nie mozna siebie obwiniac bo kazdego to moze spotkac,cieszmy sie przynajmniej z tego ze to ''choroba uleczalna'' !! a nie np nowotwor!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez kasss3 06 sie 2007, 12:07
Jovito

Badania robiłam , od dawna chodziłam
po wszystkich lekarzach
bo nikt nie wpadł na to że to nerwica
Co chwilę mi coś było
w zeszłym roku przeszło 3 tyg. byłam w szpitalu i nikt nie wiedział co mi jest
na wypisie napisali neuralgia z atypowym zapaleniem płuc
bo wszystkie badania i prześwietlenia były ok
a objawy bolowe świadczyły o chorobie
setki zastrzyków
potem już co chwile coś innego mi diagnozowali
bol nerek i przez 8 miesięcy krew w moczu i to dużo , a nerki i drogi moczowe zdrowe
kobiece sprawy a po badaniu zdrowa
starszny bol w klatce, duszności , brak powietrza i kula w gardle
niby serce ( pogotowia, szpital co cghwila)
i nic w ekg i innych nie wykazuje ( prócz przyspieszonego rytmu)
Więc chyba jestem zdrowa a te objawy to nerwica
najgorsze z nich to właśnie te dusznośći, strach ze sie udusze
Masz rację że dobrze ze to nie żaden nowotwór.

Zła jestem bo myślałam ze jak już wiem co mi jest to duszności nie będzie
a to chyba za daleko zaszło
no i chyba oprócz leków potrzebuję dobrej psychoterapi
aby wymazac coś z pamięci
co wg.mnie było chyba i jest istotne[/quote]
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 sie 2007, 07:39
Lokalizacja
Orzesze

Avatar użytkownika
przez Jovita 06 sie 2007, 13:28
kasss3 napisał(a):najgorsze z nich to właśnie te dusznośći, strach ze sie udusze

IDENTYKO JAK JA DOKLADNIE TEGO SAMEGO SIE BAŁAM !!!! te dusznosci sa najgorsze u mnie nic nie stwierdzaja bo wlasnie tacy lekarze sa do dupy!!! DOPIERO NA usg SERCA WYSZŁO-NERWICA SERCA!!!i te dusznosci od tego. Radzilabym ci tylko jeszcze to badanie USG serca bo na ekg nie wyjdzie ci NIGDY ze to nerwica serca tylko na usg!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kasss3 06 sie 2007, 13:40
Jovito

a tę nerwicę serca to leczy kardiolog
czy to powiazane z nerwicą lękową ( u mnie taką diagnozę postawił psychiatra)
i leczy sie to tymi lekami od psychiatry ???????????????
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 sie 2007, 07:39
Lokalizacja
Orzesze

Avatar użytkownika
przez Jovita 06 sie 2007, 13:52
na nerwice lękowa mozna brac leki ale doraznie tak jak ja, tak poza tym to tego sie nie da wyleczyc trzeba sie nauczyc z tym zyc, niestety.. tylko ze ja tak niedawalam rady z tymi duznosciami ze az wpadlam w depresje i lęki!!!! to ma cos wspolnego powiem ci podobno zmiany psychosomatyczne!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez kasss3 06 sie 2007, 14:02
Masz rację to moze doprowadziś do depresji
ja już jedną nogą w niej siedziałam
ten lęk a własciwie towaszyszące temu objawy
dobijały mnie
tak się bałam że umrę, ze jest mi coś poważnego
bałam się położyć że się udusze
chciałam łyknąć powietrza a tu ból i blokada
i ten okropny strach że nie zdażę tylu rzeczy zrobić
Z WSZYSTKICH OBJAWOW NERWICY - TO DUSZENIE SIĘ JEST NAJGORSZE
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 sie 2007, 07:39
Lokalizacja
Orzesze

przez Pstryk 06 sie 2007, 19:17
Przepraszam, że wcinam się w rozmowę.
Potrzebuję Waszej opinii. Od tygodnia paskudnie się czuję i z dnia na dzień mam coraz większe problemy z oddychaniem. Byłam nawet dzisiaj u lekarza rodzinnego, bo myślałam (i miałam nadzieję), że to oskrzela - mój nieuleczalny problem, ale lekarz porządnie mnie przebadał i stwierdził, że oskrzela są OK. Czy to może być efekt zmiany leków. Tak się składa, że półtora tygodnia temu psychiatra zmienił mi leki.
Pstryk
Offline

przez mtajemnica 06 sie 2007, 20:19
Moj problem może być dziwny, ale sama zastanawiam się nad tym wszystkim. Aktualnie choruję na bulimię, w między czasie doszła depresja, stany lekowe przed wyjsciem z domu i teraz nerwica.
Zaczeło sie od...


Wysłany: Sro Lip 18, 2007 19:57
Ja jestem po kilku dniowej wizycie w niemieckim szpitalu. Bylam w wesołym miasteczku gdzie bylo bardzo gorąco.. Po powrocie do domu poszłam ledwo zywa spac. Wieczorem zaczęłam zwracać, dusic sie i mialam dreszcze.. Wydawało mi sie ze jest bardzo zimno. Tato zapakował mnie do samochodu i pojechaliśmy na pogotowie.. od razu robili mi badania i powiedzieli ze muszę zostac bo jest to bardzo niebezpieczne. Przez kilka nocy leżałam podłączona pod kroplówką. Na drugi dzien mialam dwa ataki gdzie sie dusiłam. Lekarze od razu podali mi cos po czym od razu zasnelam. Nie mialam ochoty jesc ani pic, gdzie musialam bo by mi nerki poszly.. pierwsza jeszcze nie pewna diagnoza: słońce i bardzo "silna" dawka lekow przeciwdepresyjnych które biore.(anafranil 25tki, 2 razy dziennie.. dodam ze to sa moje juz 6 leki)

Wysłany: Czw Lip 19, 2007 19:02
Pojechałam z chłopakiem do ogrodu, w którym wycinał żywopłot. Nic nie robiłam..poszłam po komórkę i zaczęłam sie dusić. zanim doszłam do faceta minelo 15 min. Przez kolejne 15 min leżałam na lawce z moim woreczkiem...
Zadzwonił do ojca i szybko do szpitala. od razu 2 lekarzy nad glowa i 2 pielegniarki...wenflon, ekg, badania... sprawdzali tez krzepliwość krwi.. (pobierali krew z ucha)... Lekarze mówią ze to na tle nerwowym...


Dzień po tym jak robili mi te badania, miałam po południu atak.. zaczęłam sie dusic i oddychac, przez ten woreczek.. To byl jedyny raz kiedy udało mi sie bez pomocy lekarzy zlapac oddech. Wieczorem tego samego dnia siedziałam z ojcem i Sebastianem przed tv, nagle chwyciłam pompkę i wyszłam do 2 pokoju.. zaczęłam sie dusic przez 30 min.. Zadzwonili po karetkę... po czym musieli wzywać druga, bo ciężki przypadek.. Na noszach wynieśli mnie do szpitala..Leżałam noc, zeby sie uspokoić.
Po wyjsciu ze szpitala bylo dobrze.. Byla to sobota.. robiliśmy ognisko, w niedziele pojechaliśmy do Belgii. W poniedziałek atak... ojciec zawiózł mnie bliżej do lekarzy,ale oni od razu transportowali mnie karetka do szpitala..zwijałam sie z bolu.. nie mogłam zlapac oddechu. Przez zle oddychanie palce zaczelo mi wykrecac, w brzuchu wszystko bolalo...Lekarz dal mi cos na uspokojenie i zawiezli mnie na oddzial.. Przeleżałam kolejne 2 dni, oczywiscie kroplowki co chwile dostawałam. Jednego dnia mialam ataki co 2 godizny, skrecalo mnie, pielęgniarki podnosily zebym usiadla a ja im sie przelewałam przez ręce... Chłopak byl przy wszystkich napadach.. Lekarze dzwonili do szpitala psychiatrycznego.. tam stwierdzili ze moga mnie przyjac bez problemu ale nie znam jezyka i zebym wracala do polski bo to nie ma sensu. Tak wiec w srode rano ojciec przyjechal po mnie... dostalam leki i miałam 12h(tu kartka przetlumaczona na jezyk polski gdzie napisali lekarze http://i6.photobucket.com/albums/y209/p ... C03651.jpg ) na przejazd do Polski. Ojciec chcial zeby mnie przetransportowali helikopterem, ale ubezpieczalnia placi polowe a reszte my.. i to sa bardzo duze pieniadze. Przed Berlinem napad... ojciec wezwal karetke.. Zaczelam zasypiac a lekarz, nawalal mnie po twarzy... kroplówka.. badania zawiezli do szpitala psychiatrycznego... Czemu psychiatryk ? bo to wszystko na tle nerwowym i tylko tam lecza takie sprawy.. dostalam leki i moglam jechac dalej. O 1 w nocy dojechaliśmy dopiero do domu...

od tego czasu co 2 dni mialam napady, ktorych nie potrafilam opanowac... przyjezdzala karetka po 2 godzinach dusznosci. Pierwsze 15 minut jakoś probuje sobie radzić, później oddech jest coraz szybszy i juz nie mam jak łapać powietrza. Lekarze ciagle daja mi relanium, itd. Bylam u swojej psychiatry ktora przepisala mi xanax 2 razy dziennie i w czasie napadu tez mam brac. mam jeszcze seroxat. Wczesniej bralam rozne psychotropowe leki: fluoksetyne, zoloft, trittico, mobemid, velafax, anafranil byl ostatnim lekiem 25ki 2 razy dziennie.
Od czasu brania lekow mijaja 5 dni...za 4 dniem-czyli wczoraj od godziny 13zaczely sie dusznosci. Siedzialam nagle w ogrodzie i czulam ze cos jest nie tak... Po 14 pojechalismy z chlopakiem na pogotowie.. dali mi 10relanium i cos jeszcze... wyniki wszystko ok. Pojechalismy do jego ciotki gdzie poszlam spac. Kolo 20stej obudzil mnie ze wracamy do domu... po 5 minutach czulam ze znowu sie zaczyna... do tego samego szpitala, nastepna dawka relanium 10tka, kroplowka... i dopiero o 3 w nocy do domu wrocilam.
Nie wiem co mam robic, bo xanax w czasie napadow nic mi nie pomaga...
a to nie trwa juz godzine, tylko o wiele dluzej :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:19 pm ]
Moj problem może być dziwny, ale sama zastanawiam się nad tym wszystkim. Aktualnie choruję na bulimię, w między czasie doszła depresja, stany lekowe przed wyjsciem z domu i teraz nerwica.
Zaczeło sie od...


Wysłany: Sro Lip 18, 2007 19:57
Ja jestem po kilku dniowej wizycie w niemieckim szpitalu. Bylam w wesołym miasteczku gdzie bylo bardzo gorąco.. Po powrocie do domu poszłam ledwo zywa spac. Wieczorem zaczęłam zwracać, dusic sie i mialam dreszcze.. Wydawało mi sie ze jest bardzo zimno. Tato zapakował mnie do samochodu i pojechaliśmy na pogotowie.. od razu robili mi badania i powiedzieli ze muszę zostac bo jest to bardzo niebezpieczne. Przez kilka nocy leżałam podłączona pod kroplówką. Na drugi dzien mialam dwa ataki gdzie sie dusiłam. Lekarze od razu podali mi cos po czym od razu zasnelam. Nie mialam ochoty jesc ani pic, gdzie musialam bo by mi nerki poszly.. pierwsza jeszcze nie pewna diagnoza: słońce i bardzo "silna" dawka lekow przeciwdepresyjnych które biore.(anafranil 25tki, 2 razy dziennie.. dodam ze to sa moje juz 6 leki)

Wysłany: Czw Lip 19, 2007 19:02
Pojechałam z chłopakiem do ogrodu, w którym wycinał żywopłot. Nic nie robiłam..poszłam po komórkę i zaczęłam sie dusić. zanim doszłam do faceta minelo 15 min. Przez kolejne 15 min leżałam na lawce z moim woreczkiem...
Zadzwonił do ojca i szybko do szpitala. od razu 2 lekarzy nad glowa i 2 pielegniarki...wenflon, ekg, badania... sprawdzali tez krzepliwość krwi.. (pobierali krew z ucha)... Lekarze mówią ze to na tle nerwowym...


Dzień po tym jak robili mi te badania, miałam po południu atak.. zaczęłam sie dusic i oddychac, przez ten woreczek.. To byl jedyny raz kiedy udało mi sie bez pomocy lekarzy zlapac oddech. Wieczorem tego samego dnia siedziałam z ojcem i Sebastianem przed tv, nagle chwyciłam pompkę i wyszłam do 2 pokoju.. zaczęłam sie dusic przez 30 min.. Zadzwonili po karetkę... po czym musieli wzywać druga, bo ciężki przypadek.. Na noszach wynieśli mnie do szpitala..Leżałam noc, zeby sie uspokoić.
Po wyjsciu ze szpitala bylo dobrze.. Byla to sobota.. robiliśmy ognisko, w niedziele pojechaliśmy do Belgii. W poniedziałek atak... ojciec zawiózł mnie bliżej do lekarzy,ale oni od razu transportowali mnie karetka do szpitala..zwijałam sie z bolu.. nie mogłam zlapac oddechu. Przez zle oddychanie palce zaczelo mi wykrecac, w brzuchu wszystko bolalo...Lekarz dal mi cos na uspokojenie i zawiezli mnie na oddzial.. Przeleżałam kolejne 2 dni, oczywiscie kroplowki co chwile dostawałam. Jednego dnia mialam ataki co 2 godizny, skrecalo mnie, pielęgniarki podnosily zebym usiadla a ja im sie przelewałam przez ręce... Chłopak byl przy wszystkich napadach.. Lekarze dzwonili do szpitala psychiatrycznego.. tam stwierdzili ze moga mnie przyjac bez problemu ale nie znam jezyka i zebym wracala do polski bo to nie ma sensu. Tak wiec w srode rano ojciec przyjechal po mnie... dostalam leki i miałam 12h(tu kartka przetlumaczona na jezyk polski gdzie napisali lekarze http://i6.photobucket.com/albums/y209/p ... C03651.jpg ) na przejazd do Polski. Ojciec chcial zeby mnie przetransportowali helikopterem, ale ubezpieczalnia placi polowe a reszte my.. i to sa bardzo duze pieniadze. Przed Berlinem napad... ojciec wezwal karetke.. Zaczelam zasypiac a lekarz, nawalal mnie po twarzy... kroplówka.. badania zawiezli do szpitala psychiatrycznego... Czemu psychiatryk ? bo to wszystko na tle nerwowym i tylko tam lecza takie sprawy.. dostalam leki i moglam jechac dalej. O 1 w nocy dojechaliśmy dopiero do domu...

od tego czasu co 2 dni mialam napady, ktorych nie potrafilam opanowac... przyjezdzala karetka po 2 godzinach dusznosci. Pierwsze 15 minut jakoś probuje sobie radzić, później oddech jest coraz szybszy i juz nie mam jak łapać powietrza. Lekarze ciagle daja mi relanium, itd. Bylam u swojej psychiatry ktora przepisala mi xanax 2 razy dziennie i w czasie napadu tez mam brac. mam jeszcze seroxat. Wczesniej bralam rozne psychotropowe leki: fluoksetyne, zoloft, trittico, mobemid, velafax, anafranil byl ostatnim lekiem 25ki 2 razy dziennie.
Od czasu brania lekow mijaja 5 dni...za 4 dniem-czyli wczoraj od godziny 13zaczely sie dusznosci. Siedzialam nagle w ogrodzie i czulam ze cos jest nie tak... Po 14 pojechalismy z chlopakiem na pogotowie.. dali mi 10relanium i cos jeszcze... wyniki wszystko ok. Pojechalismy do jego ciotki gdzie poszlam spac. Kolo 20stej obudzil mnie ze wracamy do domu... po 5 minutach czulam ze znowu sie zaczyna... do tego samego szpitala, nastepna dawka relanium 10tka, kroplowka... i dopiero o 3 w nocy do domu wrocilam.
Nie wiem co mam robic, bo xanax w czasie napadow nic mi nie pomaga...
a to nie trwa juz godzine, tylko o wiele dluzej :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:46 pm ]
http://i6.photobucket.com/albums/y209/p ... C03543.jpg
mam specjalny woreczek przez ktory oddycham jak czuje ze nadchodzi napad
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 lut 2007, 20:41

przez misia72 16 sie 2007, 18:53
Mam pytanie: jakie badania powinnam wykonać aby wykluczyć chorobę układu oddechowego. Od jakiegoś czasu męczą mnie potworne duszności, jeszcze niedawno sobię z tym radziłam, ale teraz już nie.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 cze 2007, 09:12

Avatar użytkownika
przez Jovita 16 sie 2007, 23:11
idz do alergologa i zrob badania na tarczyce jezeli nic ci nie wyjdzie to nerwica!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez agapla 16 sie 2007, 23:18
nie tylko trzeba wykonać wiecej badań a napewno wszystko może wykluczyć pulmonolog!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez a2d2 16 sie 2007, 23:47
Najprostszy sposob wstepny to zaobserwowac kiedy sie te dusznosci pojawiaja, pozniej tak jak napisala agapla spirometria u pulmologa, alergolog, kardiolog RTG pluc i juz mozesz podejrzewac ze goscisz w gronie nerwicowców. Problem z nami taki ze najczesciej my ciagle szukamy innych przyczyn nie dowierzajac lekarzom ze jest z nami OK tylko z emocjami nie po drodze.

Co do moich poczatków i zdania Jovity
Jovita napisał(a):te dusznosci sa najgorsze u mnie nic nie stwierdzaja bo wlasnie tacy lekarze sa do dupy!!!


Jak zawitałem do lekarza psychiatry i powiedzialem mu, że mam duszności to poradził mi że muszę głeboko oddychac
Chyba nie zrozumialem tego zartu bo niemiło odpowiedzialem "Jakbym potrafil prosze Pani to z całym szacunkiem ale byśmy się dzisiaj nie widzieli tutaj"
I to obrazuje jak nas sluchają co niektorzy pseudo fachowcy.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

Avatar użytkownika
przez Jovita 17 sie 2007, 13:21
tak dokladnie mi lekarz na pogotowiu powiedzial ze ''przeciez pani oddycha , gdyby pani nie oddychala to by pani NIE ODDYCHALA'' czyli bym nie zyla???? glupota, ale ja dotad mam dusznosci i zyje a lekarze jak zwykle bagatelizuja nie chce im sie pomyslec szerzej..
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez misia72 18 sie 2007, 17:55
Cześć! Czy te duszności męczą Was całymi dniami? Ja mam wrażenie, że muszę kontrolować oddychanie, bo mięśnie jakby nie chciały same pracowac. Największy problem mam z wdechem. Jak mam zamknięte usta, to niby oddycham przeponą, ale wydaje mi się, że i tak się duszę, chcę wtedy nabrać głęboko powietrze, ale nie mogę i jest jeszcze gorzej. Nic z tego nie rozumiem oddycham przeponą, ale i tak non stop się duszę. Macie tak?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 cze 2007, 09:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do