Nerwica a trudności z oddychaniem (astma,duszności)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez bibi 10 cze 2007, 09:54
Jeżeli chodzi o twoją świadomość to tak to będziesz odbierać, że jeszcze ci będzie powietrza brakować :). Ale nadmierne przewietrzenie płuc tlenem powoduje zawroty głowy i możliwość utraty przytomności. czyli pogarsza sytuację. jak pokazują coraz częściej na amerykańskich filmach --oddychanie dwutlenkiem węgla uspokaja, znosi panikę, rozluźnia.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

co mi jest??

przez pawlopawlo 10 cze 2007, 17:23
witam wszystkich !!! mam pytanie do was , moze ktos sie spotkal z czym takim i wie co z tym robic jak leczyc itp. mianowicie mam problem od ponad 3 lat z oddechec , chodzi o to ze skupiam sie na oddechu caly czas bez chwili relaksu wydaje mi sie ze powinienem czuc muj oddech a wcale go nie czuje mam plytki oddech i nie moge nabrac duzego glebokiego oddechu nie moge przez to normalnie funkcjonowac poniewaz ciezko mi jest wychodzic do ludzi wogole wszedzie zareaz mam napady i sie dusze mam suchy oddech i wogole zaczynam myslec tylko o oddechu . moze ktos cos na wie odnosnie powyzszego prosze o znak dzieki :cry:
pawlo
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 cze 2007, 18:57

Avatar użytkownika
przez NnNn 10 cze 2007, 21:10
pawlo witaj :D nie jestes sam ja tez sie dusze nie moge nabrac glebokiego wdechu wrecz zaciagnac sie powietrzem :P ja juz rok wiec widze ze 3 lata i mozna :D nie jestes sam pisalem juz o tym milion razy inni tez sa torepki cwiczenia przepony i inne duperele ale jedynym sposobem jest o tym nie myslec :D zaloze sie ze jak sie czyms zajmiesz to wdech sie poddaje :P z czasem przezuci sie na cos innego jak z kims rozmawiasz itd nie myslisz o tym to tez przechodzi widzisz skupiamy sie zbytnio na tym ale trudno sie nie skupiac :oops: ja uwazam ze to najgorszy objaw somatyczny z wszystkich serio wlasnie ten plytki oddech ;) 3maj sie i pisz kiedy chcesz :D aha czy podczas wysilku jeszcze gorzej ci sie oddycha ? mnie az boli klatka czasami a sercu nie wspomne :D
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moja krótka historia

Avatar użytkownika
przez luka1976 12 cze 2007, 12:32
Witam! Jestem tu nowy. Bardzo się cieszę, że taka strona istnieje. Szacunek za chęć i pracę włożoną w jej powstanie i utrzymanie dla autora.
Podobnie jak wy, ja również męczę się z nerwicą. Chciałem natomiast opisać, jak wyglądała moja droga przez lekarzy do momentu "oświecenia", czyli do chwili, w której dowiedziałem się co mi dolega.

1. Zacząłem mieć problemy z napadami paniki i lęku. Uczucie duszności, niemożności złapania i opanowania oddechu, zawroty głowy były koszmarne. Pierwszy raz złapało mnie to kilka lat temu kiedy wieczorem poszedłem pobiegać dla relaksu. Ledwo wróciłem do domu. Od tego czasu zaczęły się wizytu u lekarzy. Byłem przekonany, że to coś z sercem itp.
2. Wizyta u lekarza ogólnego w przychodni. Opisałem objawy. Diagnoza: zalegająca w drogach odechowych wydzielina. Dostałem Mucosolvan. 2 tygodnie zażywania i nic, dalej to samo. Druga wizyta u lekarza, zmiana diagnozy: prawdopodobnie alergia. Dostałem Zyrtec. Znowu nic. Trzecia wizyta u lekarza. Znów inna diagnoza. Tarczyca. Badania krwi. Wszystko dobrze. Dostałem skierowanie do pulmonologa (choroby płuc).
3. Pulmonolog. Pierwsza wizyta: Rentgen klatki piersiowej. Wszystko dobrze. Druga wizyta: rentgen klatki piersiowej z kontrastem (taka śmietana do wypicia). Nic nie wykazał, wszystko dobrze. Dostałem skierowanie do kardiologa.
4. Kardiolog. Pierwsza wizyta zlecone EKG + UKG. Wszytsko w porządku. Druga wizyta zlecona ponownie EKG i Holter (EKG 24 godzinne). Znów wszystko dobrze. Diagnoza: do psychiatry.

I tak minęło sobie prawie pół roku. Do psychaitry już nie poszedłem. Próbowałem dawać sobie z tym radę. Za wszelką cenę unikałem wysiłku fizycznego, którego się bałem. Przez 2 lata jakoś sobie żyłem, aż któregoś dnia w sklepie znowu mnie dopadło. Wtedy po wizycie u lekarza pierwszego kontaktu dostałem Xanax w małej dawce, który rzeczywiście mi pomagał. Brałem go około 3-ch m-cy, później zacząłem powoli odstawiać, aż przestałem go brać. Z nerwami sobie jakoś radziłem, i tak minęło kolejne 1,5 roku kiedy dopadł mnie atak jakich do tej pory nie miałem. Zdarzyło mi się to między ludźmi. Nie potrafiłem iść o własnych siłach, nie potrafiłem ruszać rękami, bo mi tak zdrętwiały, nie panowałem nad oddechem. Ludzie myśleli, że się duszę. Wezwano do mnie pogotowie ratunkowe. Lekarz stwierdził nerwicę. Dostałem zastrzyk Hydroxyzynę. Przeszło. Teraz czekam na wizytę u psychiatry. Nie będę już z tym zwlekał. Generalnie najbardziej dokucza mi właśnie ten oddech, boję się wysiłku fizycznego, bo wtedy pierwszy raz mnie to złapało.
Dzięki za "wyczytanie". Pozdrawiam.
"Trzeba żyć, a nie tylko istnieć."
Pozwól mi żyć...
Luka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 cze 2007, 12:04
Lokalizacja
Małopolska

przez Pstryk 13 cze 2007, 19:32
Cześć. W ubiegłym tygodniu cały czas bolało mnie w mostu przy głębszym wdechu. Trzy dni temu miałam jakieś duszności. Tak mnie przydusiło, że wylądowałam na pogotowiu. Czy może to być spowodowane nerwicą i czy ból w mostku jest czymś w rodzaju "zapowiedzi"?
Pstryk
Offline

Wrażenie że się duszę .... u mnie - oczywiście nerwicowe :)

przez Szczęściara 16 cze 2007, 11:01
Hej :)

moja krótka historia:

przeczytalam cały wątek o hiperwentylacji. Pewnie ze nie można generalizować, nie każdy przypadek uczucia duszności jest spowodowany neerwicą, ale bywa ze jest to wlasnie jeden z objawow nerwicowych. Tak jak u mnie :? od tego zreszta rozpoczął sie mój pierwszy kontakt z lekarzem.

Kilka lat temu pojawił się u mnie problem z uczuciem duszności, nawet nie tyle ścisku w gardle co wrażenia ze po prostu brakuje mi powietrza. Tak jak by przez moją "szyje" przepływało do płuc za malo tlenu. Efektem bylo to, ze nabieralam coraz glebsze oddechy (jakbym biegla 5 km....). Ale im wiecej nabieralam powietrza gleboko, tym czesciej musialam to robic. Dochodzilo do takich sytuacji ze po np. 20 min takich glebokich wdechow mialam wrazenie ze mnie bolą pluca. Glupie a jednak mozliwe.....

moje nienaturalne oddychanie zaczelo niepokoic najbliższych, mnie zreszta tez. Widocznie widac bylo ze jakos dziwnie oddycham. Co ciekawe takie nazwijmy to napady zaczely pojawiac sie nawet w sytuacjach gdy z pozoru sie niczym nie denerwowalam!!!!!!!!!!!

wszytko to bylo tak uciazliwe i wkurzajace dla mnie ze w koncu poszlam do lekarza, najpierw internisty. Ku mojemu wielkiemu szczesciu trafilam do bardzo sensownej pani doktor, ktora po osluchaniu pluc i oskrzeli praktycznie od razu zasugerowala, ze takie hiperoddechy moga byc objawem nerwicy. oczywiscie dla pewnosci skierowala mnie na badania oddechowe, ktore jak sie mozna bylo spodziewac nie wykazaly zadnych nieprawidlowosci ukladu odddechowego!!!!!

Od tego zaczelo sie moje leczenie nerwów :)) Ale wiecie co - pomimo ze jestem już po głównym etapie leczenia, odstawieniu mocnych leków i zejsciu juz tylko na leki podtrzymujące to czasem czasem uczucie dusznosci nadal powraca. Jesli mam jakis przewlekly strs ktory mi dokucza, np napiecie w pracy albo sytuacje w rodzinie albo przypomne sobie o czyms niemilym z przeszlosci no to zowu pojawia sie to samo glupawe uczucie i automatycznie wraca mi poczucie że sie nie dotleniam wystarczajaco. Pomimo ze doskonale wiem ze to jest tylko podswiadome, to niestety ciezko mi to opanowac. No ale coz. To pokazuje chyba ze nie do konca jestem jeszcze wyleczona albo ze po prostu moj organizm w taki sposob reaguje na stres ktory przeciez każdy jakoś musi zwalczac. Jeden idzie pobiegac, inny sobie wrzeszczy, ktos tam sie wyżywa na ludziech (to dopiero jest okropne!!!) no i masa innych sposobow "odreagowania".

Moj organizm sobie wmawia ze sie dusi :) Chociaz tego nie nawidze, staram sie to kontrolowac, to to jest jak czkawka! Jak juz sie pojawi, musi troche potrwac, nawet gdybym wstrzymywala powietrze :)

Oczywiscie jest o wiele lepiej niz kiedys, ale marze o tym by sie tego problemu zupelnie pozbyc. Ciekawe czy to możliwe :?
Szczęściara
Offline

Avatar użytkownika
przez Iwoncia 17 cze 2007, 11:18
witam, czytam Wasze wypowiedzi od kilku dni i pomimo, że wiedziałam iż nie jestem sama lżej mi się zrobiło na sercu. Nie czuję się taka samotna, gdyż nikt z zewnątrz nie potrafi mnie zrozumieć jak z dziewczyny pełnej życia zamieniłam się zgorzkniałą babę!!! Nie mam siły im już tłumaczyć, że to choroba mnie zmieniła i nie jestem tym faktem uradowana!!!! Choruję już 7 lat i dopiero teraz nauczyłam sobie radzić z paskudnymi objawami. Do tego mam astmę i tak do końca nie wiem z jakiego powodu brakuje mi powietrza i czy faktycznie się nie uduszę!!! Koszmar koszmarem pogania!!!Najgorsze dla mnie jest to, że te duszności u mnie już zostaną jak nie z powodu nerwicy to z powodu astmy!!! Co robić???? :? Dodam jeszcze, że z powodu moich dolegliwości nie dzieje się dobrze u mnie w rodzinie i żyję w ciągłym stresie!!! Takim mega, mega!!! :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 cze 2007, 09:19
Lokalizacja
Toruń

przez sebcio 17 cze 2007, 16:04
A jak macie dusznosc to gdzie czujecie? ja czasami mam tak dziwnie ze czuje tak bardzo wysoko az tam gdzie gardlo jest, przez pewien czas leczylem sie z astmy i wtedy wyraznie czulem dusznosc w okolicy oskrzeli, a czasami czuje taki jak by opor z okolicy zoladka, a czasem gdzies kolo przepony, wiem ze jest cos takiego jak refluks zoladka (refuks?) moj tata ma, to chyba jest dziedziczne moj brat to ma, moze ja tez?, wystepuje szczegolnie wtedy jak szybko napije sie, czegos gazowanego
sebcio
Offline

Avatar użytkownika
przez Iwoncia 17 cze 2007, 16:53
różnie czuję raz jest to ucisk w klatce piersiowej jakby słoń na niej siedział a innym razem klucha w gardle! Ale ja mam astmę więc może tylko u mnie tak jest??? :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 cze 2007, 09:19
Lokalizacja
Toruń

przez sebcio 17 cze 2007, 17:12
No przeciez pislem ze ja tez mam astme, dziwne bo lekow typowo rozkurczowych nie biore, juz nie wiem co sie ze mna dzieje, i tez raz mam kluche w gardle, a raz nawet cos z okolicy zoladka, a raz takie jakby uczucie obreczy na plucach
sebcio
Offline

oddychanie

przez magda17 18 cze 2007, 12:46
witam was chcialam sie do was przylaczyc poniewaz opisane tu ojawy to moje lustrzane odbicie te klopoty z oddychaniem sa okropne karetki u mnie i wizyty na pogotowiu to normalka zawsze dostawalam zastrzyk z hydroksizyny dodam ze jestem nowa na tym forum pozdrawiam
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
29 maja 2007, 13:11
Lokalizacja
Włocławek

Avatar użytkownika
przez Iwoncia 18 cze 2007, 18:07
witaj Magda 17 czyli dobrze trafiłaś i myślę, że będzie Ci z nami dobrze!!! Ja też jestem tu całkiem od niedawna i wreszcie znalazłam to czego szukałam!!!!


pozrówka :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 cze 2007, 09:19
Lokalizacja
Toruń

Czy u Was jest tak samo??

przez ToMeK 77 18 cze 2007, 18:42
Witam
U mnie objawy są następujący następujące najpierw:
1. Taki dziwny strach i uczucie w klatce piersiowej
2. Tak jakby brakowało mi tchu ( czasem pomaga głęboki oddech)
3. Później zaczyna mi tak dziwnie coś jeździć pod żebrami tak jakby pęcherze powietrza
4. a ten etap jest najgorszy uczucie ze mogę zemdleć robi mi sie słabo ale po chwili przechodzi.
I to tyle.
Czy mam z tym isc do psychologa czy wystarczy do lekarza pierwszego kontaktu.
Mam afobam tylko nie wiem jak go zażywać.
Czasem mam tak ze przez 3 dni czuję sie świetnie a czasem muszę brać 1/2 z 0,25 afobamu na dobe.
Nie boję sie niczego ludzi tłumu z tym nie mam problemów
Tylko ten strach czy to przejdzie samo??

Pozdrawiam
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
16 maja 2007, 12:52

Avatar użytkownika
przez inez3 18 cze 2007, 19:02
hmm, rozni sa ludzie i roznie jest to z objawai. to co ty przezywasz moze byc tylko epizodem zwiazanym z jakims dlugotrwalym stresem albo tez duzym napieciem. natomiast jezeli tak masz od jakiegos czasu(dluzszego) to moze byc to objaw nerwicy.

najlepiej bedzie jak skonsultujesz sie z lekarzem, nawet z takim zwyklym, rodzinnym, a jak jest na prawde zle to polecam psychiatre i psychologa. moze sie okazac, ze nie jest to nerwica.

co do afobamu, ja go kiedys dostalam wlasnie 0,25, ale po zazyciu od razu odpadlam, nawet nie wiem kiedy usnelam i spalam chyba ze 3 godziny i czulam sie otumaniona, ale kazdy inaczej reaguje. mi lekarz przepisal afobam doraznie w razie ataku leku, ale wzielam go raz i na tym sie skonczylo.

nie wiem czy ci to lekarz, ktory pzepisal powiedzial, ze ten lek silnie uzalezniac przy dlugim stosowaniu, wiec jezeli nie masz brac inaczej to bierz tylko kiedy np. wiesz, ze bedziesz mial stresujaca sytuacje.

a tak poza tym to sie nie martw - jezeli to nerwica to przyjdzie tak samo jak poszla.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do