Nerwica a trudności z oddychaniem (astma,duszności)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez toya75 04 sie 2006, 10:28
Oczywiście że masz szansę :!: Ja brałam seronil 10 m-cy ale moje nastroje również zaczęły sie zmieniać.Dlatego lekarka podjęła decyzję że zmieniamy lek na efektin.Narazie nie powiem Ci czy jest różnica , poniewaz efektin biorę dopiero 4 dzień.Ale jestem dobrej myśli i wydaje mi sie że w końcu pozbędę się lęku przed samotnym podróżowaniem.Niezbędna będzie psychoterapia ale na razie szukam fachowca z Katowic.Nie bój się nie zwariujesz , nerwica nie jest chorobą psychiczną.Daj sobie szansę - wierzę w Ciebie ,tylko nie odpuszczaj , pamiętaj że leczenie nerwicy to mozolna praca.Więcej wiary ;)
toya75
Offline

przez wojtek_112 05 sie 2006, 10:10
Nie wiem co mam napisać.No pewnie dumna nie jesteś.Ale nie sądzisz że jest w tym troche prawdy?
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

cześć

przez Asiula 23 lis 2006, 11:29
:smile: Cześć.Ja też od niedawna mam duszności.Strasznie to przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu.W autobusach mam napady lęku i czuję,że zaraz zemdleję.Na razie tylko stosuję głębokie oddechy.Na krótką metę to pomaga.Dochodzi jeszcze szybsze bicie serca.Nie chcę na razie iść do lekarza,bo nie lubię,kiedy ktoś faszeruje mnie lekami.Czytając Wasze wypowiedzi,trochę mi ulżyło,że nie tylko ja mam taki problem.Pozdarwiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 lis 2006, 11:17
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez PysiaX 01 gru 2006, 15:06
Witam, też pierwszy raz piszę na tym forum, również mam dziwne problemy z oddychaniem. Kiedyś zwalałam winę na serce, zrobiłam wszystkie badania, nawet kardiolog przepisywał mi jakieś leki, które brałam bez sensu, bo serce mam zdrowe. Ostatnio tak do mnie dotarło, że to musi być nerwica, bo objawy nie trwają ciągle, tylko co jakiś czas się pojawiają, np. kłopoty z oddychaniem ( wydaje mi się że się uduszę, jak nie odetchnę głębiej...) też mam tak że jak jestem zajęta w pracy i nie myślę o tym to jakby mija, a jak zaczynam panikować to się nasila, koszmar...oprócz tego miałam wczesniej jakieś zaburzenia widzenia i uczucie jakbym miała zemdleć, ale niestety :? no i drętwienia kończyn ( notorycznie )...to strasznie męczące. Nie wiem skąd u mnie nerwica czy depresja, bo jestem ogólnie osobą bardzo pozytywnie nastawioną do życia i ludzi, mam dobra pracę, zdrwego syna, faceta i ukochane hobby...czy to przez ta ciągła pogoń i brak czasu, już sama nie wiem, ale złapałam się na tym że jak biorę jakieś ziołowe uspakajacze to wydaje mi się że mi lepiej :roll: . Co o tym sądzicie? Pozdrawiam wszystkich, odrazu lepiej się człowiek czuje, jak wie, że nie jest sam :lol:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 gru 2006, 14:42

przez shaman 01 gru 2006, 21:08
Hej!Też mam bardzo podobne objawy do Twoich.Uczucie że się zaraz udusze i głębokie oddechy..ostatnio zaczyna mnie nawet dziubać w okolicach przepony,obawiam się że to właśnie od tych wdechów.Wkręcam sobie że to coś poważnego,czuję w brzuchu ogólny niepokój.Drętwienie rak i nóg też występuje,szczególnie podczas jazdy samochodem.Mialem podobne objawy ok 3 lataa temu,poszedłem wówczas do kardiologa bo myślałem że to serce.Po zrobieniu echa serca okazało się wszystko ok i objawy natychmiast ustąpiły.Jakieś 2-3 miechy temu to znów zaczęło wracać tylko o wiele częściej niż wtedy i z większą siłą.Od kilku miesięcy pracuje non stop w sztucznym świetele,6 dni w tygodniu,zazwyczaj po 8 godzin więc światło słoneczne idzę tylko przez chwilę rano.Jestem ogólnie rozdrażniony i łatwo wyprowadzić mnie z równowagi.Nie wiem czy to nerwica lękowa,czy coś innego,może to jakieś objawy SAD w związku z brakiem światła...Na co dzień nie mogę narzekać,jestem w stałym związku i mam dobrze płatna prace.Na gruncie rodzinnym niestety trochę zawirowań więc to napewno mnie w jakimś sensie zżera.Boję się że to będzie dalej postępować,co mam robić???
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 gru 2006, 20:40

przez beatka1 01 gru 2006, 21:40
Witaj Pysiu
z oddychaniem mam taki sam problem jak ty i borykam się z nim od paru lat. też mam wrażenie że nie oddycham wystarczająco głęboko, że zaraz się uduszę. najgorzej gdy zaczynam o tym myśleć bo wtedy nie potrafię oddychać
a jak o tym zapominam to jest o.k też od lekarza miałam xanax na to ale cóż nie można bazować cały czs na tabletkach, mam to od bardzo dawna i wciąż żyje. trzymaj się ciepło pozdrawiam beata
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
10 paź 2006, 00:03

przez PysiaX 04 gru 2006, 16:21
Witam ponownie :smile: szczerze mówiąc, jestem bardzo zaskoczona, że aż tak wiele osób ma podobne objawy, hm..to chyba jakaś choroba XI wieku 8) . Zastanawia mnie jedna rzecz, dlaczego jak się nie myśli o oddychaniu, bo jest sie bardzo zajętym to jakoś przechodzi, a jak tylko wolna chwila to wraca..
Shaman - nie przejmuj się - też tak mam, że jak sobie wbijam, że nie mogę głębiej odetchnąć i próbuje na siłę co chwilę, to puźniej w płucach boli...ale za to jaka ulga jak raz na 10 razy się uda :shock:
beatka - a od jak dawna tak masz? bo ja z tym oddychaniem to co jakiś czas i przechodzi, ale teraz od tygodnia się męczę i jakoś nie puszcza :?
p.s. próbowałam z ta papierową torebką, ale jakoś na mnie nie działa - ale zauważyłam, że jak jeżdżę konno to mi przechodzi ( mam swoje pyśki) - pewnie dlatego że konie wpływaja pozytywnie na moją bynajmniej psychikę..Pozdrawiam ciepło wszystkich :mrgreen:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 gru 2006, 14:42

przez aspire666 09 gru 2006, 23:08
Opowiem wam to co ja niestety czuje od jakiegoś czasu nie mogę spać , nie mogę normalnie żyć , nikt to tego nie miał nie wyobraża sobie co to jest za paskudna dolegliwość gdy prubuje zasnąć wydaje mi się że zaraz się udusze do tego nie mogę połknąć śliny , siadam na łóżku otwieram wszystkie okna na maxa dzwi i dopiero jest troche lepiej.Powiem wam że nie mogę się skupić na niczym jednakże ostatnio zaczełem z tym walczyć przedewszystkim postarałem się dowiedzieć jak najwięcej o tym czytałem dokładnie na forum wszystkie problemy.Zauważyłem że trzeba wybić sobie z głowy to iż można się udusić bo poprostu nie można.To co nam się dzieje to blokada przepony która blokuje się przez stres myślenie intensywne o czymś lub poprostu tak samo się zrobiło.Ja dalej to mam ale wyciągam z tego gówna wnioski przedewszystkim trzeba sobie powiedzieć to nie jest choroba to moje urojenie normalnie oddycham wielkim błedem jest wdychanie mocne na maxa wtedy jest jeszcze gorzej delikatne równe oddechy + równe oddychanie nosem czasami pomaga.Pomaga również na noc ibuprom noc po zjedzeniu teog spię normalnie , Jeżeli chcecie by na kilka dni wam pomogło wystarczy zmusić organizm do ogromnego wysiłku np 10 kułek do okoła boiska gwarantuje że płuca wasze zaczną owiele szybciej pracowac mam to samo co wy identyczne objawy ale musimy sobie sami z tym poradzić niema na to żadnego leku:)Podobno pomaga też SEX oraz bekanie i ziewanie :) O właśnie znowu to mam niemogę połknąć sliny , właśnie czuje ze zaraz się uduszę ale tłumaczę sobie to w ten sposób zaraz włącze sobie grę zapomnę o tobie durna chorobo i tak właśnie zrobie powodzenia:)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 gru 2006, 22:53

przez Margherita 13 gru 2006, 21:37
cześć ja też mam problemy z oddychaniem są chyba skutkiem mojego dzieciństwa, znam to uczucie kiedy łapie oddech i nie moge go złapać jezeli ktoś się z tym uporał prosze pomóżcie
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 gru 2006, 21:31

:)

przez Asiula 14 gru 2006, 08:12
U mnie te dusznośći to chyba z nerwów.....przynajmniej tak mi się wydaje.Stosuję sobie na razie ziołowe tabletki uspokajające.To pomaga.Pozdrawiam :P
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 lis 2006, 11:17
Lokalizacja
Bydgoszcz

przez Margherita 14 gru 2006, 13:49
Dzięki sprubuje z tymi ziołami jakoś nie bardzo mam ochote iść do psychologa i faszerować się psychotropami, z lękami sobie poradziłam sama to mam nadzieje ze z tymi dusznościami też
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 gru 2006, 21:31

przez sz_szymon 20 gru 2006, 01:59
Jestem tu nowy więc na początek witam wszystkich.

Chciałbym opisać swoją historię bo czytając posty innych mnie to bardzo pomogło.
Wiecie,wszystko zaczęło się ok 1,5 roku temu za granicą.Nie mogłem długo zasnąć a do tego byłem podziębiony.Leżąc w łóżku w pewnym momęcie poczułem ,że zaczynam mieć trudności ze złapaniem oddechu.Zaczęło mi się robić na przemian gorąco a za chwilę łapały mnie drgawki i zaczynało być mi zimno.Nie będe ukrywał ,że z każdą minutą objawy , strach i niepokuj zaczęły być coraz większe.Strach potęgowało także to ,że nigdy wcześniej mnie nie spotkało nic podobnego.Byłem przerażony.Obudziłem tatę i chwilę później siedziałem już w samochodzie pędzącym do szpitala.Strach i coraz szybszy puls ( a w konsekwencji niedotlenienie - które jak się potem okazało w szpitalu ) spowodowały ,że jadąc do szpitala zacząłem tracić czucie kolejno w rękach do łokci ,w nogach do kolan a później także nos.Nigdy nie zapomnę tej nocy,gdyż czułem,że zaczynam umierać.Nie będe też ukrywał ,że jadąc samochodem zacząłem panikować i zachowywać się jakbym tracił zmysły ze strach.
Gdy już dotarliśmy do szpitala i położono mnie na łóżko od razu zaczęto mnie badać gdyż nikt nie wiedział co może mi być.Miałem EKG ,badaną krew , prześwitlenie klatki piersiowej i mnóstwo innych badań które wykazały ,że poza silnym przeziębieniem jestem zdrowy jak koń.
Dodam ,że już w kilka minut po wejściu do szpitala wszystko zaczęło wracać do normu.Szybko się uspokoiłem , później nawet żartowałem z pielęgniarką.
Leżałem podobno ponad 3 godziny a mnie ten czas mniął jak w 10 minut.
Na koniec podeszła do mnie lekarka ,bardzo miła , młoda ( i ładna :-)) i uśmiechając się do mnie powiedziała.Szymon , ty jesteś znerwicowany a nie chory.
Wtedy pierwszy raz usłyszałem i zobaczyłem co potrafią zrobić z człowiekiem nerwy.
Po dwuch tygodniach wróciłem do polski i szybko o tym zapomniałem.
Minął rok , kolejne wakacje u taty za granicą a ja właśnie siadałem na fotel przy oknie w samolocie którym wracałem do polski.
I...i wtedy poczułem to dziwne z początku uczucie trudności oddychania.W sekundzie przypomniałem sobie skąd je znam.Pamiętając co się działo tamtej nocy od razu wiedziałem ,że muszę przestać się denerwować.Ustawiłem nadmuch z klimatyzacji prosto na twarz,zamknąłem oczy i zacząłem moje myśli kierować ku wszystkiemu co miłe,byle się nie denerwować.Pomogło...uff.
Wróciłem do domu i tylko mimi chodem tego wieczora wspomniałem o zdarzeniu mojej dziewczynie i mamie.
Minęły dwa tygodnie i pewnego wieczoru leżąc w łóżku po raz kolejny zacząłem czuć ,że z moim oddechem dzieje się źle.W ciągu kilku minut byłem już zlany potem i drgawkami na całym ciele , ledwo oddychającym wrakiem i strzępkiem nerwów.Spanikowałem.Atak trwał kilkanaście -kilkadziesiąt minut.Było strasznie.
Na kolejny już nie trzeba było długo czekać bo jedynie kilkanaście dni.
W krótkim czasie doszło do tego ,że działo się to niemal codziennie.Całe dnie w mojej głowie była pamięć tego stasznego uczucia gdy przychodzi atak.Bałem się nadejścia wieczoru wiedząc ,że cały koszmar znów może się powtórzyć.Od powrotu do polski z nikim nie rozmawiałem ,że mam takie problemy.Czyłem ,że nikt nie jest mi w stanie pomóc - nikt.
Ale gdzieś w głębi serca słyszałem głos który wołał ,że jeśli nic nie zrobię to będzie ze mną naprawdę źle.Zacząłem czuć ,że popadam w jakąś psyhozę.to było straszne.
Którejś nocy przyszedł taki atak ,że popoprostu ściął mnie z nóg.I chyba dobrze bo zaprowadziło mnie to w środku nocy do sypialni mojej mamy.
Przez kilka minut nie mogło mi przejść przez gardło przyczyna tej wizyty.Zacząłem udawać ,bełkotać ,że tak po prostu dziwnie się czuję i chciałbym dziś spać obok niej ( a dodam ,że mam 24 lata) ale czująć znowu nadchodzący koszmar i wielki wstyd przyznałem się w końcu ,że mam problem.Rozmawialiśmy długo aż w końcu usnąłem.
Przez następne kilka dni czułem się wspaniale.wreszcie nie jestem sam,wreszcie ktoś wie o moim problemie.
Ale za dwa tygodnie duszności znów zaczęły wracać ,a ja mimo że już mówiłem o tym mamie znów nie potrafiłem wyksztusić słowa ,że znów się zaczęło.Czułem straszny wstyd.Ale czas z jakim teraz zaczęło wszystko wracać był powalający.I wiedziałem,że nie ma odwrotu.że albo zacznę działać ,albo kłopoty zaczną się z potrojoną siłą.
Przez trzy dni zbierałem się aby o wszystkim powiedzieć mamie.W końcu udało się.Ale myśl ,że o tak poważnym problemie nic nie wiem moja dziewczyna która jest też moim najlepszym przyjacielem była nie do zniesienia.nie pamiętam jak długo zbierałem się do tego by jej o tym powiedzieć.W końcu zrobiłem to.

I to był pierwszy z kroków do mojej zdrowia.Jeszcze tego samego dnia to właśnie ona przysłała mi link do tej strony.
Wtedy właśnie po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułem się radosny.Wreszcie nie jestem sam.Są inni któży też mają takie problemy żyją , radzą sobie z nimi.Mam dziewczynę , mamę i innych którzy są przy mnie i chcą ( i mogą mi pomóc).
Minął jakiś czas,duszności prawie ustąpiły.Odzyskałem radość życia.


Na koniec chcę powiedzieć wam wszystkim któży to czytacie.Mój i inne posty.Pamiętajcie ,nie wilno nam zamykać się z tymi problemami.Nie wolno nam myśleć ,że nikt nie może nam pomóc.Gdy przychodzi atak ,-pamiętajmy ,że to zaczyna się w naszej głowie i odrobiną woli tam się za chwilę skończy.A gdy przyjdzie nie panikujmy.Ja staram sie uspokoić ,zająć głową innym myślami.A gdy jest trochę gorzej cały czas sobie powtarzam , zaraz mnie i wszysto będzie dobrze.Idźmy od razu na spacer ,porozmawiać z bliskimi czy w jakikolwiek inny sposób próbować przestać o tym myśleć.
Pamiętajmy ,nie jesteśmy jedyni.I nie próbujmy na własną rękę się uporać z tymi problemami.To możliwe ale po co się katować.Momoc innych naprawdę bardzo bardzo pomaga.Mi nawet czytanie tego forum bardzo pomaga,bo wiem ,że nie jestem sam.ze są inni którzy sobie z tym radzą a więc I JA MOGĘ SOBIE Z TYM PORADZIĆ.

I tego wam wszystkim życzę.
:D

[ Dodano: Sro Gru 20, 2006 12:59 am ]
Ach i zapomniałem dodać jak ja sobie z tym radzę oprócz tego co wyżej napisałem.Noszę przy sobie tabletki Hydroxyzinum ( łagodne uspokajające ).Piję cherbatki ziołowe z melisą w które mnie zaopatrza ;) moja dziewczyna.Mama ma mi kupić jakieś ziołowe tabletki których nazwy nie pamiętam ale napiszę jak tylko je dostanę.

Teraz o moim problemie wiedzą już prawie wszyscy.Z perspektywy czasu widzę ,że wstyd przed przyznamiem się do nich był niczym nie uzasadniony.Wiem i widzę jak inni starają się mi pomóc i nie patrzą na mnie jak na dziawaka ,ale jak na kogoś kto jak każdy ma problemy.

Pozdarwiam
Pamiętajmy o tym ,że nie jesteśmy sami ze swoimi problemami!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 gru 2006, 00:21

Avatar użytkownika
przez Agressia 20 gru 2006, 18:15
tez tak mam

ostatnio sie pogorszyło [w niedziele]
tak to wystarczał mi aspargin...
ale teraz nawet leki lekrze od asparginu nie wiele dają
zaobserwowałam ich tylko skutki uboczne

u mnie tez podejrzewają astme

więc:

nie moge oddychac bo sie denerwuje, denerwuje się bo nie moge oddychac...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 gru 2006, 17:44
Lokalizacja
Olkusz

astma czy nerwica?

Avatar użytkownika
przez Agressia 20 gru 2006, 18:58
U mnie dusznosci pojawiły sie w czerwcu...nie mogłam wziąś głebszego oddechu, cały czas ziewałam i to nie dokońca. Zrobiono mi EKG, tento miałam 100..za duze jak na mój wiek. Dali mi jakies leki na uspokojnenie, przeszło...
Później nie było juz tak źle, brałam aspargin.
Ale ostatnio, w niedziele...oglądałam sobie cos na kompie...chciałam wziąś głębszy oddech i nie mogłam..wpadłam w panike...było mi duszno, nie mogłam oddychac, jak chodziłam czułam sie jakbym nie zyła, jakbym nie była sobą...miałam wrazenie ze umieram...potem zaczełam sie cała trząśc...nie miałam sił na nic...nawet na podniesienie ręki..zatrzymałam sie...złączyłam u ręki palec serceczny z małym[czytałam/słyszałam ze to uspakaja], próbowałam głeboko oddychac nosem na 4 i o niczym nie myslec...torche sie supokoiłam, ale nadal trudno mi sie oddychało.
Poszłam na drugi dzien do lekarza.
Pierwsza lekarka uznała :"to od alegri" kadała mi zrobic spirometrie...pojemnośc puc miałam powyzej 100 czyli dobra, ale babka tam powiedziała do mojej mamy : "jeśli miała juz atopowe zapalenie skóry[a miałam] to nie ma co sie oszukiwac, to astma, i ta spirometria niewiele daje".
Przepisała mi leki..jakies wziewne i tabletki...po taletkach mozna było u mnie zaobserwowac tylko skutki uboczne, po tym do wdychania nie czuje sie wcale lepiej, ani troche. Dzis znów byłam u lekarza...tentno 100 cisnienie 130 na 80 [niby dobre] dała mi leki na uspokojenie...wziełam propranol, poczułam sie dziwnie, źle...mimo ze tentno i cieśnienie spadło nadal czuje ze cos mnie cisnie...przy próbie smiechu mnie dusi..zatyka..kiedys nawet boało mnie w mostku, kuło jak sie smiałam....
Nerwica jest u mnie tak samo prawdopodobna jak astma...

A tak ogólnie to uwazam siebie za optymistke z histerią

Przez najblizsze miesiące, dotąd dopuki nie pojade do arelgologa, będe musiała brac to na astme i na uspokojenie

a moze mam to i to? :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 gru 2006, 17:44
Lokalizacja
Olkusz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do