Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

moje objawy - co o tym sadzicie?

przez bioxetin 04 paź 2008, 19:42
Napiszę Wam moje objawy - napiszcie proszę co o nich sądzicie - tzn. jakie to zaburzenie.
1. pesymizm
2. niskie poczucie własnej wartości
3. kiepskie relacje z ludźmi, źle znoszę odrzucenie i wszystkie relacje wydaja mi się płytkie i bezsensowne
4. nadmierna wrażliwość
5. łato się irytuję i o małe sprawy potrafię się czasem mocno pokółcić
6. senność w ciągu dnia mimo przespania całej nocy
7. częste rozpamiętywanie przeszłości (szczególnie wieczorami mnie nachodzi...)
8. podobno mam cały czas "skrzywioną" minę przez co niektórzy mnie unikają

pewnie coś mi się jeszcze przypomni...bardzo proszę o opinie...
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
07 sie 2008, 14:55

Re: moje objawy - co o tym sadzicie?

Avatar użytkownika
przez linka 04 paź 2008, 19:45
Stan obniżonego nastroju, w końcu jesień idzie albo początki depresji.
Jeśłi nie utrudnia ci to życia radzę szybciutko się czymś zająć - sport, spotr, spotr i jeszcze raz sport:-)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: moje objawy - co o tym sadzicie?

przez bioxetin 04 paź 2008, 19:49
Dzięki za szybką odpowiedź...stan taki utrzymuje się w zasadzie bez większych przerw od przynajmniej 9 lat...
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
07 sie 2008, 14:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: moje objawy - co o tym sadzicie?

Avatar użytkownika
przez linka 04 paź 2008, 20:09
Hmmm ale czysz się?
Sądząc po nicku bierzesz jakieś leki?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: moje objawy - co o tym sadzicie?

przez bioxetin 04 paź 2008, 20:16
Tak, biorę antydepresant. Byłem u lekarza, ale jakoś nie mogę się z nim dogadać, wybieram się wkrótce do innego - póki co nie usłyszałem konkretnej diagnozy i ciekaw jestem czy to pasuje na nerwicę lękową czy coś innego może...

Dodam, że miewałem objawy lęku takie jak szybkie bicie serca czy uczucie gorąca, odkąd biorę leki minęły.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
07 sie 2008, 14:55

Re: moje objawy - co o tym sadzicie?

Avatar użytkownika
przez linka 04 paź 2008, 20:27
Hmm a ile bierzesz już ten antydepresant?
Bo kurcze 9 lat to kawał czasu i nieciekawie żeby się z tym cholerstwem tyle męczyć.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: moje objawy - co o tym sadzicie?

przez bioxetin 04 paź 2008, 20:31
Biorę leki od 2 lat, zmieniałem kilka razy w poszukiwaniu tego "naj..." przez te wiele lat zdążyłem się przyzwyczaić do tego stanu, że może być inaczej poczułem dopiero jak zacząłem brać leki...
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
07 sie 2008, 14:55

Re: moje objawy - co o tym sadzicie?

przez krysiunia 04 paź 2008, 21:22
bioxetin ,,,,,zaburzenie depresyjno-lękowe!!!!!!!!!!!!!!! :o i tyle,...dobrze dobrane leki i psychoterapia i bedzie coraz lepiej........ :P
krysiunia
Offline

Re: Strach mimo diagnozy...

przez Misiek 05 paź 2008, 11:01
To mnie troche uspokoiłyście... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Moja historia z nerwicą. Proszę o porady.

przez marekka 05 paź 2008, 14:26
Witam.
Długo się zastanawiałem czy opisać swe przeżycia gdzieś na jakimś forum, ale stwierdziłem że nie zaszkodzi, a może pomoże, bo dziś dnia nie do końca wiem co mi dolega – o ile dolega…
Moja historia miała początek wczesną wiosną 2007 roku. Wszystko zaczęło się od dnia kiedy na kacu wstałem rano i nie czułem się zbyt ciekawie. Czułem że coś ze mną jest nie tak. Dodam że nie stroniłem od alkoholu i zawsze, przeważnie wieczorową porą, wypijałem dosyć pokaźną dawkę, aż do tego felernego dnia. Wcześniej miałem sporo różnego rodzaju przeżyć osobistych – rozwód, poważne choroby córek (wychowywałem je sam przez 12 lat), koleżeństwo z ludźmi „czarnego światka”… Po pewnym czasie znalazłem zajęcie o jakim marzyłem przez większość swego życia, lecz nawet już wtedy miałem głupie myśli, że „…mam nadzieję, że jak się teraz mi zaczęło układać w życiu i robie to co lubię, to nie dopadnie mnie jakaś choroba…”. Niestety… Z końcem 2006 roku zarejestrowałem swą działalność jako firmę i wszystko było Ok., do dnia kiedy pierwszy raz w życiu zostałem „powalony na kolana”. Byłem bezsilny, a nigdy wcześniej – przynajmniej nie pamiętam kiedy wcześniej – byłem u lekarza. Można by rzec…, byłem i miałem się za okaz zdrowia. Tego felernego dnia, wstałem rano na kacu (po kilku miesięcznym, wieczornym dawkowaniu alkoholu). Czułem się naprawdę źle, na tyle źle że zadzwoniłem do pracy do żonki i powiedziałem, żeby przyjechała do domu bo cos ze mną jest nie tak, że nie tak się czuję. Przyjechała z koleżanką i uzgodniliśmy że zawiozą mnie do moich rodziców i tam sobie będę czekał Az minie kac. Niestety…, w połowie drogi miałem coś jak by atak jakiś…, w oczach ciemność, ciśnienie podskoczyło na bardzo wysokie, cały się trzęsłem, a serce waliło mi że myślałem że to zawał. Miałem wrażenie, że za chwile stracę przytomność. Było to okropne. Żona wezwała pogotowie i po jego przyjeździe, lekarz stwierdził, że nic takiego mi nie dolega, tylko się przepiłem ostro. Dostałem coś na uspokojenie i kazano mi jechać do domu, leżeć i czekać aż kac minie. Kac minął i wróciłem niby do normy, ale w głowie pozostało to co przeżyłem, lecz tłumaczyłem sobie (jakoś samo tak mi się to wbiło do głowy), że „…spoko jest, przecież ja jestem zdrowy i to pewnie faktycznie od tego picia…”. Postanowiłem że nie będę pił jak dotychczas, ale tylko „od święta”. I wszystko byłoby Ok., ale któregoś dnia, po kilku miesiącach, podobne objawy dopadły mnie na trzeźwo. Udałem się do lekarza i stwierdził że mam nadciśnienie i nerwicę – lecz tego nie był pewien na 100%. Od tego dnia zacząłem się jakoś samoczynnie kontrolować. Byle ból Glowy i myślałem że to jakiś guz na mózgu. Mały ból w piersiach, myślałem że to może zawał… Nie mogłem nad tym zapanować. Co raz częściej budziłem się z obawami, lękiem. Nawet zakupiony nowy sprzęt służący mi do pracy, oraz wyremontowane lokum, nie cieszyły mnie. Cały czas miałem w Glowie jedno…, MOJĄ ŚMIERĆ! Balem się że mając 36 lat umrę. Przestałem snuć plany przyszłościowe. Balem się zostawać sam w domu, jak też brać kąpiel przy zamkniętych drzwiach w łazience. Telefon, komurka musiał być zawsze naładowany, bym w razie czego mógł kogoś zawiadomić. Pewnego dnia dostałem namiary na lekarkę neurologa i udałem się do niej z wizytą. Stwierdziła nerwicę lękową i pierwsze stadium depresji. Powiedziała mi że da się to wyleczyc. Dostałem leki i jakiś czas – od września 2007, do marca 2008 – było Ok. Lekarka kazał mi odstawić leki, ale stopniowo. Od kwietnia tego roku nie biorę już leków i myślałem przez kilka miesięcy ze już wszystko jest Ok., bo i wypiłem nawet trochę kilka razy, po czym nic się nie działo, ale… I właśnie! Od jakiegoś czasu, coraz częściej mam złe samopoczucie. Coraz częściej wracają myśli o śmierci - o umieraniu. Co raz częściej, miewam dni kiedy wstanę rano i jest Ok., ale po godzinie…, dwóch, trzech, samopoczucie zmienia się masakrycznie. Mniewam cos w rodzaju osłabienia, czuje się kiepsko. Serce lekko zaczyna być wyczuwalne że bije mocnej. Nie wiem już sam, czy choroba wraca? Czy faktycznie nie ma szans na jej wyleczenie. Postawiłem przed sobą zadanie, że nie dam się tak łatwo, ale niekiedy i to nie pomaga. Czuje że cos się zaczyna dziać ze mną na nowo. Prawdę mówiąc, to nawet kiedy moje samopoczucie było suer, to zawsze w głowie, gdzieś głębiej, miałem myśli że jednak nie czuje się tak samo dobrze jak kiedyś. A kiedys byłem „wszędzie”. Wszędzie mnie było pełno. Dzisiaj żyje z dnia na dzien i ciesze się ze jeśli dobrze się czuje, to jest dobry dzień. Powiedzcie, czy tak już będzie do konca mojego życia, czy są jakieś sposoby na to? Kiedyś, dawno dawno temu, uczęszczałem na lekcje chińskich sztuk walk dalekowschodnich i już nawet to mi dało do myślenia, że medytacja i koncentracja, daja spokój ducha. Może taka droga jest dobra? Może nie trzeba się szprycować lekami, może wystarczy duchowa odnowa człowieka, bo przecież nerwica, depresja to wynik działania naszego umysłu… Napiszcie jak z tym walczyć, bo może wystarczy dobre nastawienie do życia – choć sam wiem że jak przyjdą „TE” chwile, to nic nie pomaga. Pozdrawiam was gorąco.

PS: Czy w moim przypadku, to na pewno nerwica?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 paź 2008, 13:20

Re: Moja historia z nerwicą. Proszę o porady.

Avatar użytkownika
przez carlos 05 paź 2008, 14:33
Ten charakterystyczny atak paniki.. Zaufaj mi, mnóstwo ludzi to przerabiało.
Niestety nerwica dotyka bardzo wielu ludzi. To tzw " choroba XX wieku". Sam mam dopiero 19 lat a lecze się na zaburzenia lękowo - depresyjne. Miewałem ataki paniki spowodowane niczym, zupełnie niczym. Po prostu czułem się źle i tyle, bęc , serce wlaiło jak oszalałe, bałem się niewiadomo czego. Aktualnie pracuje nad sobą, nie dostaje ataków paniki i czuje się całkiem nieźle. Polecam wybrać się do psychologa , opowiedzieć o tym wszystkim.. Możliwe, że skieruje wówczas do psychiatry ( I NIE MA CZEGO TU SIĘ WSTYDZIĆ , TYLKO POGODZIĆ Z TYM I WALCZYĆ ). Zapewniam cie, że wiele osób pokonało nerwicę. Jeżeli zaczniesz nad sobą pracować , wierzyć w zdrowie i się leczyć, to tym szybciej to wszystko wróci do normy.

Pozdrawiam !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Mam nerwice - Pierwsze wrażenie

Avatar użytkownika
przez carlos 05 paź 2008, 14:44
Podpisuje się pod innymi. To było piękne uczucie, jak po 3 miesiącach życia w niepewności dowiedziałem się, że to nie jest schizofrenia.
Jak wyszedłem od psychiatry, to tak jakby mi ktoś dodał skrzydeł.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Moja historia z nerwicą. Proszę o porady.

Avatar użytkownika
przez ewa125 05 paź 2008, 15:04
wyglada na to ze masz nerwice.jezeli pisesz ze miales nawet w okresie "zdrowienia" leki i mysli ze to jeszcze nie przeszlo to znaczy ze to ciagle byla nerwica. zauwazylam ze ona pojawia sie nie w trakcie problemow, trudnych sytuacji ale jakis czas po nich. mozliwe ze odreagowujesz stres zwiazany z rozwodem i choroba dzieci. tylko ze teraz masz troche ulgi i to wszystko wychodzi z organizmu. alkohol tez tu ma troche do powiedzenia ale nie jest to przyczyna nerwicy, raczej taki zaplon (ona i tak by sie kiedys pojawila, moze nie tak gwaltownie i pozniej). pewnie ze mozna wyjsc z nerwicy ale to trwa. przygotuj sie ze moze to potrwac roczek, dwa. oczywiscie bedzie coraz lepiej, nie zawsze tak tragicznie jak na poczatku. poszukaj dobrego psychologa od nerwic, umow sie przynajmniej na kilka wizyt zebys sie upewnil ze to jest nerwica i poznal jej mechanizmy. staraj sie tez nie nakrecac. jezeli sie zle czujesz to mow sobie ze zaraz ci przejdzie, to tylko atak, nic ci nie bedzie. nie nakrecaj sie myslami- o zle sie czuje, co teraz bedzie, zwariuje, zemdleje itd. bo nic sie nie stanie, przejdzie. wiem co mowie mialam juz w zyciu chyba setki atakow i nigdy nic mi sie nie stalo, po prostu zle sie czulam i przechodzilo. farmakologia moim zdaniem nie ejst dobrym rozwiazaniem bo nerwica powstaje podobno z "nierozwiazanych konfliktow wewnetrznych "a Leki to tylko dorazna pomoc. poza tym jezeli pijesz alkohol to pobierz jakis czas duze dawki (tzn najwieksze dozwolone) magnezu z potasem bo mozesz miec go wyplukanego. pozdrawiam i glowa do gory.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Strach mimo diagnozy...

Avatar użytkownika
przez carlos 05 paź 2008, 15:12
Ten twój strach jest w tym stanie ( w czasie nerwicy ) zupełnie normalny.
Spójrz, ja mam postawioną diagnozę zaburzeń lękowych, a dalej zastanawiam się czy to nie schizofrenia. Proste, trzeba wmawiać sobie , że to nie jest prawda. Wmawianie sobie pomaga, nawet jeśli się w to nie wierzy.

Spójrz misiek, troche czasu już chorujesz i jeszcze nie umarłeś. Od nerwicy się nie umiera !

Zdrowia i spokoju życzę :).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do