Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Witam Panią Nerwice spowrotem

Avatar użytkownika
przez linka 02 paź 2008, 17:48
Trzymam kciuki za nas :D
Przynajmniej teraz wiemy jak sobie z nią radzić...choć troszkę.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Witam Panią Nerwice spowrotem

przez BeOk 02 paź 2008, 17:54
Ja tez trzymam za nas kciuki, za nas wszystkich, zeby predzej czy pozniej (lepiej predzej ) udalo nam sie to zwalczyc, pozdrawiam:)
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
02 paź 2008, 12:28
Lokalizacja
Wrocław

Re: Dalszy temat do "pomóżcie"

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 02 paź 2008, 18:33
agia510, pracowałam w podobnych warunkach przez ponad 2 lata i na szczęście dostałam wypowiedzenie bo byłam na chorobowym.Tam nabawiłam się gorszych lęków. Każdego dnia bałam się chodzić do pracy ale sama nie odważyłam się zwolnić bo wiadomo skąd wziążć póżniej pieniądze na życie tym bardziej że ja mam dwóch synów.Powinnaś zmienić pracę bo przy twoich dolegliwościach to nie ma sensu tego ciągnąć. Wiem że łatwo tak mówić ale jeśli masz tam nadal pracować i męczyć się i wpadać w jeszcze gorszy dołek i załamanie nerwowe to radzę to rzucić im prędzej tym lepiej ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja historia od A do Z po raz ostatni

Avatar użytkownika
przez inez3 02 paź 2008, 21:27
Kaska22, no i super, ze zdecydowalas sie na lekarza (wreszcie wlasciwego :P). on pomoze ci spojrzec na wszystko z innej perspektywy (mowie o psychologu) i w koncu zaczniesz zyc...
świrem nie jestes, ani nikt z nas z tutaj obecnych!!! zadnych takich tekstow bo cie kopne wirtualnie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

MOJA SMUTNA OPOWIESC...:|

Avatar użytkownika
przez SZUKAMPOMOCY79 02 paź 2008, 21:36
Witam wszystkich "psycholi"<= tak w myślach zaczęłam nazywac siebie...Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony :)

Mam 29 lat, od 11 lat mam nerwice lękową, smutne ale prawdziwe....nie leczoną
Zaczęło się jak wyjechałam z chłopakiem do Ośrodka wczasowego popracowac w wakacje przed rozpoczęciem studiów...
WALENIE SERCA, PIERWSZY ATAK PANIKI, POGOTOWIE, WIDZIAłAM WSZYSTKO JAK PRZEZ MGłę:(
KOSZMAR....miał się dopiero zacząc. Natychmiast Rodzice zabrali mnie do domu, poszłam do lekarza pierwszego kontaktu, zrobił EKG- w normie, bad krwi - w normie itd. przepisał PERSEN, ziołowe placebo, brałam sumiennie przez około 3 miesiące.
Pierwszy "ATAK", który spowodował nasilenie się już wówczas nieciekawego stanu, przytrafił mi się na zajęciach, przestałam widziec na jedno oko, towarzyszył temu niesamowity ból głowy, oraz kompletna dezorientacja, drętwienie ręki, twarzy i języka, oraz uczucie że język wpada mi do gardła:(
Znowu tarfiłam do lekarza pierwszego kontaktu, znów nie był w stanie chociaz w przybliżeniu określic co to i od czego....
Zaczełam sobie"wkręcac" codziennie że znów mi się to przytrafi, żyłam w takim stresie przez ROK, natrętne mysli nie dawały mi spokoju, bałam się od rana do nocy każdego dnia. I stało się kolejny napad jeszcze gorszy od tego pierwszego, nie mogłam mówic, mało tego stało sie to, jak pisałam koło na uczelni. Przyjechała karetka zabrali mnie, i wiadomo, rutynowy wywiad, EKG, zastrzyk w tyłek z jakimś uspokajaczem doraźnym....wreszcie przyszła Pani doktor i ze stoickim spokojem powiedziała: "Dziecko chorujesz na nerwice" Pomyślałam wtedy, pewnie powinnam mniej sie denerwowac...

Już wtedy od 3 lat brałam tabletki antykoncepcyjne....niby nieistotny szczegół, ale...jak się okazało JEDNAK ISTOTNY.

OD NIEPAMIęTNYCH CZASóW MIAłąM URAZ PRZED POłYKANIEM TABLETEK, CZY CZEGOKOLWIEK WIęKSZEGO, WSZYTSKO JEM POWOLI TYSIąC RAZY MIELę W USTACH I KONIECZNIE MUSZę POPIJAC, BYł TAKI OKRES W MOIM żCIU żE RESTAURACJA I EWENTUALNY POSIłEK WśRóD LUDZI TO BYł MóJ KOSZMAR, MIAłAM WRAżENIE żE WSZYSCY MNIE OBSERWUJą, BAłąM SIę żE SIę UDłAWIę, NIWELUJE TO TYLKO ALKOHOL, TZN. WYDAJE MI SIE żE JAK JESTEM ROZLUźNIONA, POPROSTU O TYM NIE MYśLę....

Kolejny przykry atak miałam jakieś 3 lata po pierwszym u mojego chłopaka w domu, jadłam kanapkę, a jedząc zawsze kontrolowałam przełykanie, zagadałąm się z nim i jednego kęsa połknełąm, jak to nazywam "na luzaku" :) i się zaczeło zrobiło mi się słabo zaczełam panikowac ze ten kęs stoi mi w gardle, że się dusze, oczywiscie przyjechało pogotowie, pani Doktor mnie opierdzieliła z góry do dołu, mówiąc ze to nerwica i nic w gardle mi nie stoi....
POtem zaczeły się porblewmy w zwiazku, kompletnie niezrozumienie ze strony teraz już BYŁEGO faceta, wyśmiewanie mnie, zarzucanie hipochondrii, również ze strony Rodziców którzy mieli dosyc tych moich NAPADÓW...
Następnie SŁYNNA KULA W GARDLE, czyli nieodłączny element każdego chorego na nerwicę, miałam ją 7 misięcy, próbowałam wykaszlec, wykrztusic, wreszcie poszłam do LARYNGOLOGA tłumaczac mu ze tam cos mam i natychmiast ma mi to wyjąc, dopiero gdy lekarz poinformował mnie znerwicowaną kobietę że "w Pani gardle kompletnie nie ma ciałą obcego" następnego dnia KULA najzwyczajniej w świecie zniknęła, oczywiście pojawia się co jakiś czas, ale ja już nie panikuję... tak przeżyłam kilka lat a i tak najgorsze miało się dopiero wydarzyc

Któregoś ranka obudziłam się rano i poczułam jakby mi ktoś zaczął wbijac w środek głowy metalową balchę, ból tak dziwny, tak przerażający że oczywiście byłam pewna że mam wylew, do tego zaczeło mi walic serce, wtedy pierwszy raz zobaczyłam że moja kochana Mama się przestraszyła, oczywiście przyjechało pogotowie, zastrzyk i znów jakiś czas spokoju, niestety bóle głowy stały się nieodłącznym elementem mnie, umiekscowiły się w tyle głowy, nie mogłam funkcjonowac, do tego zawroty głowy takie, że nie mogłam ustac na własnych nogach, zrezygnowałam z pracy.... szukałam pomocy u neurologa badania EEG głowy, brałam wszystkie dostępne leki przeciwbólowe na receptę, bez żadnej poprawy, bałam się że mam guza mózu :( ile razy marzyłam, żeby przyszedł do mnie wielki murzyn z ZIELONEJ MILI i wyssał ze mnie to choróbsko....:( Mam nadzieję, że Ci co oglądali ten film wiedzą o czym piszę....

Trafiłam do wspaniałego lekarza internisty, co dziwne, lekarz ten wysłuchał co rozgorączkowana opowiadam, że już brak mi sił, że się boję i przepisał....XANAX 0,25. KAZAŁ NATYCHMIAST ODSTAWIC TABLETKI ANTYKONCEPCYJNE!!!!

Jak przeczytałam ulotkę, czego mi zresztą robic nie wolno, bo mam wszystkie objawy niepożądane :P, pomyślałam, to koniec!!! Jestem wariatką, mam coś z głową i teraz będę rośliną...

Próbowałam zwalczyc ta cholerna nerwice SAMA, niestety nie dałam rady i 3 tygodnie od przepisania XANAXU jak juz nie mogłam wychodzic z domu, jak juz mój facet miał tego dosyc, jak Rodzice mieli resztki cierpliowsci, jak ja sama miałam dosyc samej siebie - wziełam XANAX, po 30 minutach CZUŁAM SIĘ NAJZDROWSZĄ OSOBA NA ZIEMI!!!! i tak sobie łykałam mojego wybawiciela przez kolejne 2 lata...

Trafiłam do psychiatry, próbował ze mną psychoterapii Behawioralnej, kazał ostawic XANAX, uświadomił mi, ze na maxa uzależnia:( Przerwałam terapie bo było tylko gorzej.... Wcale nie lepiej, ale rady o odstawieniu wzięłam do siebie, co najgorsze czułam się wyalienowana, z tą swoją "TAJEMNICĄ O MAGICZNYM XANAXIE".
Najgorsze jest to, że ludzie którzy mnie znają postrzegają mnie jako, atrakcyjną pewną siebie kobietę, której wszystko lekko przychodzi, władczą i nieco nadpobudliwą:((( przecież nie mogłam się rozkleic, pokazac swoje słabości - NIGDY

Dostałam pracę moich marzeń, rozwinęłam się zawodowo, miałam tylko swoją malutką tajemnicę, swój magiczny lek, wybawiciela, barałam zawsze jedna tabletkę rano, bez względu czy czułam się dobrze czy źle, brałam.... bo bałam się, że wrócą wszystkie objawy.
Któregoś pięknego dnia, jakieś 3 lata temu będąc na spotkaniu z kontrahentem, przypomniałam sobie,że nie wzięłam XANAXU, jakie było moje zdziwienie że nie mam zawrotów głowy, że się nie duszę, nie mam ataku paniki, Boże jak ja się cieszyłam!!!! Postanowiłam, że wytrzymam, że dam radę i DAŁAM, wróciłam do "żywych", bo w głębi duszy zawsze zazdrościłam TYM WSZYSTKIM NORMALNYM LUDZIOM, którzy nie muszą nic brac i czują się dobrze, zawsze chciałam taka byc - "NORMALNA". Pamiętałam, że w ulotce było napisane, że nie wolno odstawiac leku gwałtownie, więc zaczęłam kroic tabletki najpierw na pół, po jakimś czasie, brałam połowę połowy i wreszcie odstawiłam zupełnie.
Mimo wszystko miałam XANAX zawsze przy sobie na wypadek, gdybym potrzebowała.
Ponieważ należę do osób niezwykle nadwrażliwych, po odstawieniu całkowitym, zauważyłam, że gorzej znoszę krytykę, źle reaguję na stresy życia codziennego, szkoda tylko że widzę to dopiero teraz i z perspektywy czasu...
C>D>N
Behind Enemy Lines
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
02 paź 2008, 19:25
Lokalizacja
Gdańsk i okolice

Re: MOJA SMUTNA OPOWIESC...:|

Avatar użytkownika
przez inez3 02 paź 2008, 21:48
witaj SZUKAMPOMOCY79! w sumie to nie wiem co mam napisac. ja sie lecze troche krocej, ale biore leki, ktore troche inaczej dzialaja nie tak jak xanax, ze przechodzi po 30 min cala nerwica. nie rozumiem zwiazku z tabletkami anty. moj psychiatra nie kazal mi ich odstawiac, bo jedno na drugie nie wplywa...
faktycznie, szkoda, ze dopiero teraz dowiedzialas sie co ci "dolega", trafilas na zlego terapeute... moze gdybys wtedy poszukala innego byloby inaczej...
mam nadzieje, ze teraz bedzie lepiej :) pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: MOJA SMUTNA OPOWIESC...:|

Avatar użytkownika
przez SZUKAMPOMOCY79 02 paź 2008, 21:56
inez3 napisał(a):witaj SZUKAMPOMOCY79! w sumie to nie wiem co mam napisac. ja sie lecze troche krocej, ale biore leki, ktore troche inaczej dzialaja nie tak jak xanax, ze przechodzi po 30 min cala nerwica. nie rozumiem zwiazku z tabletkami anty. moj psychiatra nie kazal mi ich odstawiac, bo jedno na drugie nie wplywa...
faktycznie, szkoda, ze dopiero teraz dowiedzialas sie co ci "dolega", trafilas na zlego terapeute... moze gdybys wtedy poszukala innego byloby inaczej...
mam nadzieje, ze teraz bedzie lepiej :) pozdrawiam


Droga inez3
chciałam troszkę więcej napisac właśnie o tabletkach, okazało się w między czasie, że kompletnie zaburzyły mi gospodarkę hormonalną, co również nie pozostaje bez wpływu na nas nerwicowców, szczególnie kobiety :(
Gdy odstawiałam, miałam wszystkie objawy DO NATYCHMIASTOWEGO ODSTAWIENIA TABLETEK, w dodatku dostałąm żylaka na nodze. Tak na prawdę żaden lekarz nie jest w stanie przewidziec, co mogą w przyszłości spowodowac tabl. antykoncepcyjne. Brałam Mercilon przez 7 długich lat. Udowodnione jest natomiast to, że kobiety w dawnych czasach w okresie menopauzy, "wariowały" właśnie z powodu hormonów, w tym przypadku akurat ich spadku, lekarz powiedział jedno słowo, skończyłam paczę i nigdy więcej świństwa do ust nie wezmę....Wniosek, hormony odpowiadają również za stan emocjonalny...
Odnośnie mojej choroby, postaram się dokończyc wkrótce bo to co się ze mna teraz dzieje, to jakaś MASAKRA :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
Behind Enemy Lines
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
02 paź 2008, 19:25
Lokalizacja
Gdańsk i okolice

Re: Czy to nerwica, depresja czy co??

przez antoine 02 paź 2008, 23:01
po co Kachula tyle razy to samo wklejasz? A poza tym to post kogoś innego, lepiej załóź swój.

Odnośnie autora postu , mogę Cię uspokoić : miałem to samo, bardzo podobne objawy i też napady złości , zaczęło się lękami i nerwicą, bezsennością a zarazem brakiem całkowitym koncetnracji...
wynik : nerwica + depresja
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
31 sty 2007, 00:07

Re: Dalszy temat do "pomóżcie"

przez agia510 02 paź 2008, 23:23
Dziękuję Wam wszystkim za radę, przemyślę to, fakt jak czytam Wasze wypowiedzi to wysnuwam 1 wniosek , że muszę poczuć się pewnie siebie i postawić kontrę, najwyżej wylecę, no trudno. Jak dalej tak bedzie ta babka ryczeć to odchodzę faktycznie, Wiecie jak to ciężko z tą nerwicą lękowo-depresyjną.Wiecie ale serce po pracy mi pracuje ciężko muszę przyznać , no i spać nie umiem po nocach za bardzo ostatnio. Staram się radzić sobie z tym, ale nie ma sensu wciąż zwiększać dawki, Dziekuję Wam.

---- EDIT ----

Boże, wyobraźcie sobie, że w tej pracy codziennie opieprzają się i ryczą. Mnie już serce skacze co idę i siedzę w tej pracy, no nie idzie na dłuższą metę. O każdy przecinek krzyczy kierowniczka, o każdą kropkę, czy też zdanie napisane nie tak. Ja muszę już wszystko wiedzieć , z dopiero 1 miesiąc i pół przepracowałam. Jestem nerwowa co niedzielę jak mam wrócić w poniedziałek do pracy. No horror.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 wrz 2008, 23:25

Re: miałem tak że sprawdzałem czy rozumiem jeszcze słowa czy nie

przez antoine 02 paź 2008, 23:29
ja też to miałem , nie puszczało mnie bardzo długo, jeszcze czasami mnie łapie, jak np w tej chwili , gdy czytam że ktoś inny ma też takie coś ;)
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
31 sty 2007, 00:07

Re: MOJA SMUTNA OPOWIESC...:|

Avatar użytkownika
przez inez3 02 paź 2008, 23:55
zgadzam sie, ze hormony mieszaja w organizmie, dlatego trzeba badac ich poziom...
jak sie wygadasz napewno bedzie ci lepiej... nie ma sytuacji bez wyjscia. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

czy te objawy to nerwica lękowa?

przez bimbro 03 paź 2008, 00:49
Witam. To mój pierwszy wątek na tym forum. Bardzo proszę o pomoc.
Od kilku lat zauważam u siebie następujące objawy;

1)strach przed pójściem do jakiegoś nowego miejsca np kawiarnia, kino, biblioteka, w tym też zawiera się strach przed pójściem do lekarza dentysty itd.
2)strach przed nowymi, ludźmi od razu zakładam, że mnie nie polubią albo że się wygłupie przy jakiejś sytuacji
3) brak wiary w siebie, szukanie akceptacji u innych (zachowywanie się tak aby ludzie mnie akceptowali a nie bycie sobą)
4)brak planów na przyszłóść, kompletna obojętność nad własnym życiem, nie umiem też często sam podjąć ważnej decyzji - przychylam się do opinii rodziców
5)przez ten strach wpadanie w dołek emocjonalny typu; jestem sam, nie mam przyjaciól, brak planów na przyszłóść - nic na mnie w życiu dobrego nie czeka, myśli samobójcze - fantazje
6) przy sytuacjach stresowych mam b. szybkie bicie serca, mocno się pocę - zalewa mnie zimny pot, ucisk na pęcherz, częste oddawanie moczu
7) zauważyłem również, że gdy mam iść w nowe miejsce to zastanawiam się czy tam jest toaleta i od razu pojawia się strach, że nie będzie tam gdzie załatwić swoje potrzeby fizjologiczne itd. dotyczy to również sytuacji jak mam gdzieś autokarem na wycieczkę jechać
8)denerwują mnie miejsca gdzie jest dużo ludzi
9)żyję przeszłością - mam do siebie za złe, że w przeszłości mogłem coś zrobić inaczej dzięki czemu moje życie byłoby teraz lepsze
10)potrafię rozpłakać się na filmie natomiast względem np rodziców jestem jak "kamień"- zimny bez emocji to samo tyczy się w sytuacji, gdy jestem na studiach , poprostu w danej sytuacj nie wiem jak się zachować przez co przez cały czas mam ten sam wyraz twarzy, zero emocji itd

Czy ktoś z Was ma takie objawy?
Dodam również, że od wielu lat walczę z nałogiem onanizmu, czy może to być ze sobą powiązane?

Z góry dziękuję za pomoc

student 21 lat
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 paź 2008, 00:42

Re: czy te objawy to nerwica lękowa?

przez Alexandra 03 paź 2008, 03:55
jezeli strach towarzyszy Ci ciagle lub bardzo czesto, to nerwica. Jesli tylko czasami- to mysle, ze kazdemu sie to zdarza. Masturbacja jako forma rozladowania napiecia moze byc jak najbardziej zwiazana z nerwica.
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: czy te objawy to nerwica lękowa?

przez antoine 03 paź 2008, 08:12
objawy typowo nerwicowe , ja mam też takie może z wyjątkiem tego 'sikania podczas wycieczki autobusem' ;)
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
31 sty 2007, 00:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do