Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Lęki a nowy rozdział w życiu.

przez Neko 18 wrz 2008, 14:35
Hej! Nie wiem czy to Cię pocieszy - ale miałam ten sam problem rok temu. Dodatkowo wyprowadziłam się z domu, musiałam znaleźć pracę i odnaleźć się w wielkim mieście. Ale poradziłam sobie jakoś. Studia to nie liceum, jednak tryb życia jest inny i wydaje mi się, że mniej stresujący (jeżeli chodzi o widoczność, można sie schować jakoś w wielkiej grupie osób). A jaki kierunek, jeżeli można wiedzieć? :mrgreen: Ja trafiłam poza tym na super ludzi - wykładowców, egzaminujących (wyjątkowo cierpliwi i wyrozumiali) co mi pomogło na pierwszych egzaminach ustnych.
Przykre jest, że nie masz oparcia w najbliższych :( Ale nie poddawaj się, z tą wstrętną okrutną chorobą trzeba walczyć :twisted: , a jak zrezygnujesz to będzie jeszcze gorzej...
Neko
Offline

czuje sie obco!!!

przez krysiunia 18 wrz 2008, 19:12
witam....jestem tu nowa!!! mam 26 lat i do 8 choruje na nerwice lekowa ,,,przechodziłam jej rozne fazy i rozne objawy miłam juz wszystko co jest mozliwe KOSZMAR!!!,,,,leczona juz byłam tez wieloma lekami antydepresyjnymi z roznymi skutkami ..raz było lepiej raz gorzej....oczewiscie fizycznie jestem zdrowa jak byk,,,miłam juz wszystkie badania jakie sa mozliwe....ale od okolo roku doszła mi nowa schiza ktorej nie moge zniesc ,,,,nie moge na siebie patrzec w lustrze!!!! jak patrze czuje ze to nie ja i ze gdzies siebie zgubiłam ...totalnie mnie to wkurza i mam głupie mysli....chciałabym sie dowiedziec czy ktos z was tak miał ????czy tylko mnie tak odwaliło,,...? pozdrawiam wszystkich :D czekam na odpowiedz buzka
krysiunia
Offline

Moja historia

przez asiak 18 wrz 2008, 19:33
Od stycznia tego roku rozstałam się z mężem, po 17 latach wspólnego zycia.
Mój mąż, od 30go roku życia leczy się na epilepsję,
która jest oporna na wszelkie jak do tej pory stosowane leki. Każdy jego atak powodował u mnie silne stany lękowe (leczę się na
nerwicę lękową i uporczywą bezsenność)przez lata żyłam w poczuciu zagrożenia i lęku o niego, jednak przez myśl by mi nie przeszło
ze moglibyśmy się rozstać, starałam się szukać wszelkiej pomocy także w medycynie alternatywnej, niestety bez skutku.
Mąż stracił pracę, bardzo się tym martwił, ataki się nasiliły, co jeszcze bardziej utrudniało znalezienie pracy, to było błędne koło.
Jakby tego było mało,jego ataki zaczęły stawać się coraz "dziwniejsze" np. upadał i wstawał, chodził po mieszkaniu zupełnie bez kontaktu,
wyjmował wszystko z szafek, i np. brał nóż do ręki i patrzył na mnie szklanym wzrokiem, ja po prostu odchodziłam od zmysłów, nie wiedziałam co za chwilę zrobi (czy chce kroić chleb czy,,,)
i kiedy się to skończy, później nic nie pamiętał. Neurolog rozkładał ręce, mówił, że tak mogą też wyglądać i
ataki padaczki i zaburzenia psychiczne,
diagnoza jest trudna. Ja już wtedy brałam garść leków, żeby zasnąć i nie mogłam spać - lęk był tak silny -żebym mogła funkcjonować, chodzić do pracy,
zdecydowałam, że na noc będę wychodzić spać do rodziców ( mieszkają bardzo blisko)czułam się z tym okropnie, bo wiedziałam, że jest mu przykro i
czuje się odrzucony i zostawiony w chorobie.
Jakby tego było mało, w święta Bożego Narodzenia dostał ataku psychozy, przejawiło się to bardzo gwałtownie, w nocy, to był po prostu koszmar, nawet nie chcę tego opisywać
był miesiąc w szpitalu, objawy dość szybko ustąpiły, ale ja nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie siebie z nim w jednym mieszkaniu tak strasznie się boję,
zdecydowałam, że nie będziemy razem, bo czuję, że niedługo ja tez bym się chyba znalazła na takim oddziale.
Więc jesteśmy osobno, on mieszka u swojej mamy, rozmawialiśmy wiele razy o tym wszystkim, o moich lękach, o tym, że jest mi bardzo bliski, ale nie potrafię
mieszkać razem z nim. Czuję się z tym fatalnie, jakbym zdradziła najbliższą mi osobę, czuję się winna, że teraz kiedy on jest chory i potrzebuje mnie, ja zawiodłam.
I nie pomaga mi tłumaczenie sobie, że musiałam ratować siebie, kiedy to wszystko piszę łzy leją się same, czuję że nie zdałam egzaminu z życia.
Mój mąż jest bardzo dobrym człowiekiem, o dobrym sercu, dostałam od niego wiele miłości, a teraz kiedy jest chory nie potrafię przy nim być.
Chociaż może wyolbrzymiam poczucie zagrożenia, odeszłam od niego, bo czułam że muszę się ratować, ale to nie pomaga uwolnić się
od olbrzymiego poczucia winy, które mnie teraz bardzo męczy.

Dodam jeszcze, że mimo wieloletniego leczenia, nie mamy dzieci (przyczyna po jego stronie).

Czyli: mam 41 lat, nie mam dzieci, rozpadło się moje małżeństwo, za to mam nerwicę lękową i czuję, że jestem na równi pochyłej(w dół oczywiście)
Jak przetrwać ten trudny czas, biorę leki, chodzę na terapię, próbuję coś z tym zrobić, ale to tak boli, czuję się bardzo samotna, może tutaj znajdę osoby, które mnie zrozumieją...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 wrz 2008, 19:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: czuje sie obco!!!

przez Pstryk 18 wrz 2008, 19:38
Witaj krysiunia na forum. Założę się, że każdy przechodził coś podobnego. Dodam, że to o czym piszesz jest szczególnie charakterystyczne dla osób, które długo borykają się z chorobą - im dłużej to trwa tym większe natężenie. Próbowało się różnych metod, różnych sposobów ble ble sama wiesz i ma się tego dość - jest się wściekłym i to może stać się plusem jeśli ukierunkujesz tą złość przeciwko chorobie a nie sobie :!: Powiem Ci, że trzy lata temu byłam w podobnym stanie - ten stan trwał blisko rok sprawiając, że stało mi się totalnie obojętne, co się stanie ze mną, miałam w 4literach co inni czują lub będą czuć gdy odejdę [bo nawet próbowałam się zabić]. Wówczas stał się cud i całą złość przez przypadek skierowałam na chorobę - poszłam do szpitala itd... i dopiero wtedy stał się cud - udało mi się :mrgreen:
Pstryk
Offline

Re: czuje sie obco!!!

Avatar użytkownika
przez ewa125 18 wrz 2008, 19:45
ja to przechodzilam. tragedia!! :x
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: czuje sie obco!!!

przez betty_boo 18 wrz 2008, 20:35
tez nie mogłam patrzec na siebie w lustrze. wychudzona, blada, podkrązone z niewyspania oczy, ponure ubrania, przestraszony wzrok jak u psa w schronisku dla zwierzat... to nie byłam ja, czułam sie jak zombie.
obroniłam sie i nawet nie chciałam zrobic sobie zdjęcia do sdplomu. nie chciałam miec TAKIEGO zdjecia, nie chciałam w ogóle żadnych zdjęc z tego okresu.

na szczescie to przeszłość,znów jestem soba, śmieję się, ubieram kolorowe ciuchy i chce mi sie zyc. nie boje sie patrzec w oczy ani ludziom, ani sobie.
trzymam kciuki za Ciebie
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czuje sie obco!!!

Avatar użytkownika
przez ewa125 18 wrz 2008, 20:51
betty_boo mysle ze autorce nie o takie patrzenie w lustrze chodzilo tzn. nie chodzi o to ze ma sie podkrazone oczy i jak sie wyglada, problem wyglada troche inaczej ehh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Lęki a nowy rozdział w życiu.

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 18 wrz 2008, 21:52
samotnna, tutaj mozesz sobie jęczeć ile chcesz ;) powinnas chyba troche popracować nad samooceną, nie zakładaj z góry ze ktoś cię nie zaakceptuje... a twój chłopak jak gada takie rzeczy, to chyba nie jest godny tego zeby być twoim chłopakiem :P ja na twoim miejscu przemówiłabym mu do rozskądku ;) trzymaj się, dasz sobie rade na pewno, przynajmniej spróbuj, jak już będzie strasznie źle to zawsze mozęsz zrezygnowac :)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: czuje sie obco!!!

przez betty_boo 18 wrz 2008, 22:11
myślę że równiez o to, to co sie dzieje w wewnatrz widać na zewnątrz, czytalam o objawach depresji :przygarbiona sylwetka, chodzenie wolnym krokiem i cala reszt jw.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czuje sie obco!!!

przez Misiek 18 wrz 2008, 22:18
Ja też mam podobnie... :(
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Lęki a nowy rozdział w życiu.

przez Zagubiona=> 18 wrz 2008, 22:50
samotnna, ja też zaczynam za niecałe dwa tygodnie studia, i dokładnie tak samo się czuję,też boję się że mnie nie zaakceptują, że nikt mnie nie polubi i będę tam samotna i zdana tylko na siebie, nie wspominając o wykładowcach.Ale nie rezygnuję z góry, bo studia to nasza przyszłość, o którą musimy zawalczyć.
Trzymam za Ciebie kciuki ;)
Zagubiona=>
Offline

Re: Moja historia

Avatar użytkownika
przez Stokrotka_G 19 wrz 2008, 08:15
Witaj Asiak!
Tak zeczywiscie znalazlas sie w bardzo trudnej sytuacji i co by sie teraz nie zrobilo to jest zle :( to z pewnoscia bardzo trudne zostawic kogos kochanego i to w dodatku w chorobie.Ja rozumiem twoj lek i strach przed zagrozeniem,bo sama cierpie na nerwice lekowa.My ten strach przed zagrozeniem odczuwamy chyba jeszcze z wieksza sila.....To nie wina meza ze sie tak zachowuje bo robi to nieswiadomie,zreszta ty to doskonale wiesz.......jednak mysle tak samo jak ty ,ze moze byc zagrozeniem.Trudno jest Ci co kolwiek doradzic,a cos z tym zrobic musisz,bo sama sie zadreczysz.Mysle ze nie odsuwaj sie tak calkiem od meza,spedzaj z nim czas,daj mu odczuc ze jest dla ciebie wazny.Przedewszystkim,lecz sie i daj sobie czas.Moze jak nabiezesz sil i pewnosci siebie,zobaczysz cala sytuacje w innym swietle......teraz potrzebujesz spokoju zeby sie zajac swoim zdrowiem.Wiec nie miej wyzutow sumienia ze tak postapilas,moze ta sytuacja bedzie tylko na jakis czas.Czlowiek kiedy jest w dolku widzi wszystko zupelnie inaczej.Pozdrawiam goraco i zycze duzo sily ;)

---- EDIT ----

Asiu co tam u Ciebie,jak sobie radzisz? odezwij sie,nie zamykaj sie na swiat.Z kazdej sytuacji mozna znalezc wyjcie.Ja w to wierze ;)

---- EDIT ----

Asiu co tam u Ciebie,jak sobie radzisz? odezwij sie,nie zamykaj sie na swiat.Z kazdej sytuacji mozna znalezc wyjcie.Ja w to wierze ;)

---- EDIT ----

Asiu jak leci? Wczoraj tu pisalam do ciebie i poszlo w ten pierwszy post.Cos chyba zle zrobilam. Odezwij sie prosze,napisz jak sobie radzisz.Pozdrawiam serdecznie :smile:
Prosilem Boga o zdrowie,zeby robic zeczy wielkie....on dal mi chorobe zebym robil zeczy lepsze....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 14:50

Re: Lęki a nowy rozdział w życiu.

przez samotnna 19 wrz 2008, 10:58
Dziękuję Wam wszystkim, jesteście Kochani. Pokazujecie mi, że nie jestem sama. Dziękuję.
Neko, dostałam się na terapię pedagogiczną z oligofrenopedagogiką. A Wy co studiujecie? Jestem strasznie ciekawa
Zagubiona: Ja również trzymam za Ciebie kciuki, wszystkim Nam się uda. Widzę, że Ty też lubisz Comę :D "Piosenka pisana nocą" jest super :D
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 wrz 2008, 12:57

Re: czuje sie obco!!!

przez krysiunia 19 wrz 2008, 11:19
witam...! dziekuje za odpowiedzi,,,,serdecznie!!! mi własnie nie chodzi o to ze zle wygladam ....tylko o to ze patrzac na siebie czuje sie obca dla samej siebie ,....to jest cholernie dziwne i trudno to wytłumaczyc...ale duzo ludzi mowi ze to podobno tez po lekacha tak sie dzieje,ale rowniez sadze ze bethi ma racje ze moga to miec osoby ktore juz długo na to choruja....ale dodam ze zaczeło :P :lol: sie to dziac jak zaczałam brac lek anafranil....wiem ze po nim ludzie własnie tak sie czuja...teraz juz długo nie biore ale to zostało ...niewiem starm to odganiac ale te natretne mysli same nachodza...ale coz trzeba walczyc i nie dac sie tej pieprzonej NERWICY.....zycze tego wszystkim ...trzymajcie sie mocno!!!!!
krysiunia
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do