Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez SirMartinezik 17 wrz 2015, 13:32
Cześć wszystkim nerwuskom. Chciałbym podzielić się swoją historią, być może ktoś miał podobnie i wspomoże mnie swoimi doświadczeniami. Moja prawdopodobnie nerwica zaczęła się w styczniu b.r. Otóż podczas remontu u mnie w pracy bardzo się kurzyło a mnie to strasznie denerwowało, pragnę nadmienić że nie tylko mnie. Pojawiły się objawy gorzkiego smaku na języku i bardzo zatkanego suchego nosa. Oczywiście poszedłem z tym do lekarza, stwierdził że to uczulenie przepisał jakieś proszki i dzięki Bogu po 2 tyg przeszło, tylko w tej chwili ciężko jest mi stwierdzić czy to po tabletkach czy tylko dlatego że remont się skończył. Suma sumarum mi przeszło. Ale niestety objawy wróciły gdzieś w maju nie wiedzieć czemu, miałem zatkany nos, gorzki smak na języku, przestało mi wszystko smakować i tak trwa to do dziś, wspomnę jeszcze o kłuciach w żołądku pod lewym to prawym żebrem. Odwiedziłem już czterech laryngologów, miałem TK zatok, morfologię, wymaz z gardła na grzyby ( wyszła candida dość liczna ale na to dostałem leki które oczywiście nie pomogły ). Udało mi się pozbyć zatkanego nosa płucząc zatoki ale piekący język pozostał, czuję tak jakby cały czas był poparzony. Dodatkowo doszła gula w gardle. Laryngolodzy nic nie widzą, rodzinny mówi że to nerwica. Byłem u psychiatry dostałem Symestical 5 mg , chodzę na terapię ale dopiero od miesiąca. Oczywiście nie muszę wspominać że cały czas mam myśli że to jakaś straszna choroba, ale jak 4 laryngologów nic nie widzi to chyba tak nie jest. Może odezwie się ktoś kto miał podobnie i mnie wspomoże radą jak wygrać z tym cholerstwem. Za wszystkie wskazówki będę wdzięczny
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 wrz 2015, 13:10

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Tomek330 29 wrz 2015, 22:40
Cześć wszystkim!

Nie wiem czy to do końca odpowiednie miejsce, lecz widzę, że wiele osób opisuje tutaj swoje zaburzenia, więc też zdecydowałem się poprosić o radę, a tak właściwie - to o ratunek.

Postaram się mój problem dosyć skutecznie streścić. Nie mogę do końca stwierdzić kiedy wszystko się zaczęło, bo problemy natury nerwicy natręctw mam od kiedy pamiętam (obgryzanie paznokci, trzepotanie nogą, kompulsywne gryzienie lub niszczenie przedmiotów), zawsze też byłem osobą nerwową i reagowałem nerwowo na sytuacje dla większości nie stwarzające problemu. Myślałem jednak, że to normalne, gdyż wychowywałem się wśród osób równie nerwowych i nie rozpoznałem tego jako odmienności.

Kiedy miałem 18 lat wyprowadziłem się z domu i zacząłem palić trawę. No i ten specyfik, a konkretniej - marihuana - pozwoliła mi ujarzmić w stu procentach moje nerwowości. Paliłem coraz więcej i coraz częściej (towarzystwo i "działka" w której siedzę, czyli muzyka), w wyniku czego ostatecznie codziennie, przez 2 lata wieczorem odpalałem skręta i wypalałem albo wszystko co miałem, albo aż czułem że zaraz zasnę na siedząco. Przy tym też świetnie się bawiłem, aczkolwiek najczęściej paliłem samemu w domu - tylko ja i muzyka. Nie miałem wtedy też żadnych problemów. Do czasu.

Obudziłem się po sylwestrze 14/15, i tak samo jak zawsze, rutynowo zapaliłem sobie wieczorem - na przypieczętowanie wejścia w nowy rok. Miałem więc pierwszą nerwicową schizę, jeszcze jednak nie nazywałbym tego atakiem paniki. Przez chwilę wydawało mi się, że źle oddycham, a moje serce bije za mocno. Spanikowałem trochę, pooddychałem chwilę aż… zapomniałem o całej schizie, zajmując myśli czymś innym. Trzeba zaznaczyć, że znacząco pomagał mi w tym stan w którym się znajdowałem. Takie schizy pojawiały się codziennie przez okres niemal 4 miesięcy, powiedzmy, że co 4 dzień jej nie miałem. Zawsze występowały kiedy byłem zjarany, więc doszedłem do wniosku, że to zwykłe schizy palacza marihuany i nie zaprzątałem sobie tym myśli. W końcu byłem też uzależniony, i żadne argumenty przekonujące o tym, że palenie mi szkodzi nie docierały do mnie.

Z końcem kwietnia na stałe przestałem palić, a po tygodniu zaczęła się prawdziwa sieczka w moim życiu. Pierwszy atak paniki był najintensywniejszy. Dzień wcześniej intensywnie popiłem. Rano napiłem się kawy, czego nie robię nigdy, a 1,5 godziny później zaczął się atak. Typowe objawy. Jakaś arytmia, uczucie duszności, tachykardia, niepokój, ucisk w klatce piersiowej i wyostrzenie kolorów otaczającego świata. Na pogotownie trafiłem z ciężką hiperwentylacją (do takiego stopnia, że nie czułem swojego ciała a moje kończyny wyginały się w niekontrolowanych spazmach). EKG w normie, badania ciśnienia też ok, w badaniu krwi wyszły braki potasu. Uzupełniałem go później Kalipozem. Wtedy też pierwszy raz zarzucili hasłem: nerwica.

Następny czas był w miarę unormowany, aczkolwiek w obawie przed ciężką chorobą zrobiłem większość badań (tu już maj/czerwiec 2015). A więc: echo serca super ok, holter EKG i ciśnieniowy też mega ok. Przez chwilę było spokojnie, lecz ataki paniki nawróciły, a wraz z nimi lęk przed każdą prostą czynnością. Stały, niezmienny już od jakiegoś czasu. Następne ataki były mniej intensywne, aczkolwiek czasem trafiałem jeszcze na pogotowie (ostatnio dwa tygodnie temu) przy dużych skokach ciśnienia.

Tutaj warto dodać pewien czynnik lękowy, który zaburza mi stale funkcjonowanie. W czerwcu rutynowo badałem ciśnienie w domu, wyniki jak najbardziej prawidłowe, czyli 120/80 a nawet mniej (utrzymywały się takie przez dwa/trzy tygodnie. Po wizycie na pogotowiu dwa tygodnie temu panicznie boje się badań ciśnienia. Trafiłem tam właśnie w wyniku wyrywkowego badania: 160/100, co wprowadziło mnie w panikę. Teraz najprawdopodobniej działa to na zasadzie błędnego koła - sam dźwięk pulsu z ciśnieniomierza powoduje u mnie wchodzenie w atak paniki, a kiedy zobaczę wynik - zawyżony przez stres - dostaję ogromnej paniki. W związku z tym, nie wiem jakie mam spoczynkowe ciśnienie, bo zawsze ogromny wpływ na nie ma stres. Najwyższa wartość jaką zarejestrowałem to 190/100. W takim stresie średnio wynosi 140-150/90-100. Od około tygodnia nie mierzę już ciśnienia, bo po prostu boje się wyniku.

Nie wydaje mi się abym miał nadciśnienie wynikające z czegokolwiek innego niż stres. Lecz dlatego właśnie bardzo przed tym panikuję. Sama myśl o nadciśnieniu powoduje skok ciśnienia no i zapętlamy się, jak wiadomo. Boje się więc panicznie zawału, udaru, albo innych powikłań wynikających ze skoków ciśnienia (nie wiem też do końca czy to możliwe, lekarze nie mówią przejrzyście). Totalnie deorganizuje to moje życie codzienne. Do tego stopnia, że czasem boje się wstać, a o poranku czuję się najgorzej, bo gdzieś wyczytałem, że rankiem ciśnienie jest najwyższe.

Na ten moment mam 20 lat. Nie palę trawy od 5 miesięcy (w międzyczasie 2/3 razy zapaliłem okazyjnie, bardzo niewiele, reagowałem za każdym razem przyśpieszeniem pulsu i skokiem ciśnienia). Zmieniam swoją dietę, bo była tragiczna (mięso i "zapychacz", zero warzyw, zero owoców, napoje słodzone + palę papierosy). Zaczynam chodzić regularnie na basen, co pomaga mi przynajmniej na płaszczyźnie totalnego powodnego wykończenia i wyluzowania. Chodzę na psychoterapię od 3 miesięcy, z nerwicą nie pomaga za bardzo, ale z samopoczuciem owszem. Nie jestem bowiem smutny, na ogół mam dobry, może nawet świetny humor. Nie mam więc powikłań depresyjnych. Jednak boje się, i to czasem całymi dniami (a czasem na kilka dni wyjadę i prawie zapomnę o problemie).

Do psychiatry poszedłem po ostatnim ataku. Przepisał mi najpierw końską dawkę assentry, co mnie totalnie rozwaliło (bałem się też leku) wynikiem tego były ostatnie w moim życiu badania ciśnienia. Wyniki - dosyć wysokie (160/85, 150/100). U lekarza dostałem receptę na propranolol na skoki ciśnienia. Od tamtego czasu nie badam ciśnienia. Dwa dni później dostałem inny lek, jako że na ten zareagowałem strasznie, mianowicie Seronil (fluoksetyna - prozac) w dawce 10mg. Biorę już 11 dzień i czuję lekką zmianę, a przynajmniej zanik objawów somatycznych. Czasem na napady biorę też propranolol (tylko 5 mg) i/lub hydroksyzynę (10mg)

W międzyczasie miałem przeprowadzany szereg innych badań - FT4, FT3 (te tarczycowe) i TSH - w normie. Borelioza - brak. Ogólne moczu - podwyższona ilość bakterii w moczu, reszta w normie. Morfologia - w normie. Podczas ostatniej wizyty na pogotowiu była morfologia z badaniem np. potasu, też wszystko ok. No i ponownie, zalecenie, że nerwica i się ogarnąć.

Lekarze mówią, że z moim zdrowiem wszystko ok i do psychologa/psychiatry. No ok. Ale ja czuję, że nie mogę z tej choroby wyjść, a właściwie się w nią pogłębiam, chociaż siły psychiczne do walki z nią mam i nie wydaje mi się bym nie potrafił panować nad swoimi emocjami. Od początku psychoterapii do teraz jest tylko gorzej, nie widzę poprawy.

Trochę w życiu medytowałem, w ogóle jestem bardzo zainteresowany psychologią, psychiatrią, psychoanalizą, samoświadomością, jogą itd. itp. Stąd nigdy takiej choroby się nie spodziewałem - a tu nagle, coś, co totalnie mnie rozwala.

Dzisiaj miałem kolejny atak. Do szybkiego bicia serca doszły teraz bóle w klatce piersiowej. Wziąłem ten propranolol no i cóż, ustało. Cholernie się boję, że moja przypadłość to jednak nie nerwica, a jakaś choroba. Z drugiej strony wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że nie, że jestem zdrowy, tylko w głowie mam niepoukładane. Pomóżcie, błagam. Nie wiem już co robić. Leki, mimo że je zażywam jeszcze nie pomagają, a ja z dnia na dzień czuje się coraz gorzej. Boje się nawet jutrzejszego poranka, wyjścia z łóżka, jakiejkolwiek czynności w obawie przed zawałem albo udarem. Ostatnie kilka dni nie ruszam się praktycznie z domu (a jeśli wyjdę to napełnione jest to lękiem). Tracę już totalnie siły, a zajęcia na uczelni zaczynają się już pojutrze…

EDIT: Dodam tylko, że moje objawy przy atakach to bardzo długa lista: duszność, panika, lęk, szumy i piski w uszach, wyostrzenie widzianych kolorów, utrata czucia w kończynach (takie 'z waty'), szybkie lub bardzo silne bicie serca, skoki ciśnienia, mrowienie, czasem nawet utrata czucia, omdlenia, zaburzenia równowagi, uczucie spadania. Ostatnio tak jak już pisałem, zdarzyły się bóle w klatce piersiowej.

Nie palcie trawy, jeśli wiecie, że to sposób na ukojenie nerwów, bo to srogo kosztuje!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 wrz 2015, 22:31

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez strumyk 30 wrz 2015, 12:46
Witam wszystkich.na nerwice lecze sie od 7 lat.uczęszczałam na różne terapie,bralam leki juz chyba wszystkie możliwe.od 2.5 lat uczęszczam na terapię psychodynamiczna.4 miesiące temu razem z terapeuta postanowiłam odstawić leki,oczywiście stopniowo,byl to efevelon Sr.no i udało sie.czułam się jak wolny ptak,samopoczucie znakomite.jednak trwalo to tylko 1.5miesiaca.nerwica wróciła z podwójną sila.znowu powrót do efevelonu Sr,obecna dawka 75 i dodatkowo xsanax 0.5sr.jednak dalej jest beznadziejne,do tego stopnia,ze terapeutka powiedziała że jak nie zmienię swojego myślenia to dalsza terapia nie ma sensu.poczułam sie tak jakby dla mnie nie bylo juz ratunku.mam 2 dzieci i męża który mnie wspiera,jednak nie mogę sobie z nerwica poradzić.ciągle plącz,niska samoocena,ze jestem zla matką i żoną,ze jestem dla nich ciężarem.dodatkowo kołatanie serca,drżenie całego ciała,budzenie sie 5 rano i juz nie śpię,te zle natrętne myśli,przez które staczam sie na dno.nie wiem co mam dalej robic?zrezygnowałam z pracy,bo objawy tak mi dają popalić,ze nie moge normalnie funkcjonować.szkoda mi moich dzieci,które muszą patrzeć na wciąż zapłakaną matkę.mlodszu syn nie chce chodzić do szkoły,bo boi się,ze jak zostane sama w domu to sobie cos zrobię.jestem taka bezradna,wszyscy przez zemnie cierpią.dlaczego bylo tak dobrze a nagle taki skok w tyl.chce wyzdrowieć,ale ta gorsza część mnie ciągnienie mnie w dol.poradźcie co robić?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
06 sie 2012, 10:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Jest_źle 03 paź 2015, 14:00
Strumyczku, ja też mam przerąbane. Codziennie ryczenie, niepokój taki, że aż chce się zwariować. Też poczucie, że jestem ciężarem dla rodziny, i też nie wiem jak sobie poradzić.
Co u Ciebie?
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 wrz 2015, 17:40

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Siarlek 05 paź 2015, 22:25
Większość z was piszę o atakach paniki, albo somatycznych objawach nerwicy.
Moim ogromnym problemem jest lęk wolnopłynący w lęku uogólnionym. Najgorsze jest to, że ten lek potrafi być intensywny a druga rzecz, że występuje bez powodu. Po prostu nagle przychodzi i trzyma mnie 6 godzin. NIe mogę wtedy funkcjonować, myśleć ani działać jestem sparaliżowany, derealizacja, depersonalizacja itp. Czasami w ogóle nie daje objawów somatycznych a czasami czuje silny ścisk w klatce, gardle, i brzuchu.
Ciężko się z tym cholerstwem walczy. Podobno jest to bardziej lekooporne niż ataki paniki.
Dotychczas brałem: Paroksetyne + mirtazepnie - poprawa duża, ale skutki uboczne nie do wytrzymanaia - 6 miesięcy
Escitalopram - bez poprawy - 3 miesiące
Wenafleksyne- tylko gorzej - 6 mieesięcy
Brintellix - żart a nie lek - 2 miesiące
Także tylko paroksetyna była skuteczna. W związku z tym, że na antydepresanty reagowałem dość słabo to teraz biorę kwetapine 150 mg. Zobaczymy jak to będzie.
Jest tu ktoś z lękiem uogólnionym jakieś doświadczenia co pomaga?
Z tego co słyszałem to na ten rodzaj lęku dobrze działają stabilizatory
Avatar użytkownika
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
28 maja 2015, 18:26
Lokalizacja
Obóz na bagnach

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez ela1979 06 paź 2015, 23:48
witam jestem tu nowa i nie wiem od czego zczc jestem chora na depresje lekowa .zaczęło się to jakies 2 lata temu chodze do psychologa .lekarz swierdził ze teraz w listopadzie mam ostatnie spotkanie i kończymy terapie w czerwcu kazał mizeby przerwac leki brałam xanax 2 razy dziennie przez pierwsze 2 miesiące było wmiare ok.ale napady paniki pojawiły się znowu na początku września nie radze sobie z tm boje się ze to znowu wraca .

:cry:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 paź 2015, 23:10

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez strumyk 07 paź 2015, 16:54
Witam ponownie.zdecydowałam sie po 4 miesiącach przerwy ,podjąć pracę.przestraszyłam sie,ze moja terapeutka zakończy ze mną terapie przez moje zle nastawienie do wszystkiego.wspomne ,ze byla to jedyna osoba ,ktora mi powiedziała,ze nerwice można całkowicie wyleczyć.od 10 lat pracowałam w domu,natomiast teraz do pracy dojeżdżam autobusem.wstając rano jestem tak przerażona,ze nie mogą sie na niczym skupić,drżenie całego ciała,zaczynam popłakiwać,serce mi wali jak oszalałe i ogólne rozdrażnienie.nerwica lecze juz od prawie 7 lat,obecnie przyjmuje efevelon Sr 75 i xsanax Sr 0.5 rano i wieczorem.teraz psychiatra kazała mi zmniejszyć powoli xsanax Sr ,nie wiem czy mozna go wogule dzielić.do tego dochodzi powrót do pracy i nie wiem czy sobie poradzę.przychodząc z pracy czuje takie napięcie mięśni kręgosłupa szyjnego,bola mnie mięśnie rąk i nóg.nie wiem czy to od wysiłku w pracy,bo od 4 miesięcy bylam zaszyta w domu ze wszystkimi objawami nerwicy,czy to nerwica poprostu się buntuje ,ze sie jej przeciwstawilam i wyszłam z domu do pracy.ciesze ,sie ze zrobilam krok w przód,ale obawiam się ze zaraz nastąpi jakiś kryzys jak to u mnie zawsze bywa.ciagle męczą mnie tez natrętne myśli ze nigdy sie nie wyleczę,a mam dla kogo.mam 2 dzieci i męża,który mnie wspiera.kiedy to moje cierpienie sie skończy i jak dlugo zdolam popracować,nieuwięziona we własnym domu.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
06 sie 2012, 10:40

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Jest_źle 10 paź 2015, 16:59
Strumyku,
wiem, co przeżywasz. Najgorsze jest to poczucie, że to się nigdy nie skończy. Poszłam na terapię, może się wydobędę.
Nie wiem, czy wenlafaksyna jest dla Ciebie akurat dobra. raczej coś powinno Cię wyciszać, a wenla chyba mocno aktywizuje? Może Cię jeszcze bardziej pobudza? Ile i jak długo bierzesz xanax?
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 wrz 2015, 17:40

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez strumyk 12 paź 2015, 10:14
Xsanax Sr,biore 2 razy dziennie 0.5 juz prawie od 4 miesięcy.teraz psychiayra zdecydowala o zmniejszeniu jego dawki,wacham się z tym od tygodnia.ciągle mi się przypomina mój stan,kiedy calkiem odstawilam leki,i do tej pory nie moge dojść do siebie.poprostu sie boje.dodatkowo każde moje wyjście do pracy zaczyna sie okropnymi mdlosciami a nawet wymiotami,drgawkami,i przyspieszonym biciem serca.pracuje od 2 tygodni,a po pracy czuje sie jak staruszka,bola mnie wszystkie mięśnie,zawroty głowy,drżenie rąk.jestem poprostu załamana swoim stanem.efevelon biorę,bo on na początku mojej choroby zadziałal najlepiej.bralam juz chyba wszystkie leki z różnych grup.moze faktycznie powinnam zmienić na co innego.od rana nie mam wogule energii,nic mi się nie chce,kazda czynność jest dla mnie wyzwaniem.niby mam walczyć i robic kroki w przód,ale jak z takim objawami mozna normalnie funkcjonować.czemu jak juz myślałam,ze chorobę mam juz za sobą ,to ona wrocila?boje się ,ze kolejnego kryzysu nie pokonam,ze sie poddam!a musze walczyć dla moich dzieci i męża,niestety choroba pokonuje mnie.nie wiem co dalej robic?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
06 sie 2012, 10:40

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Inga_beta 12 paź 2015, 10:29
strumyk,
Jeżeli ta terapia ci nie pomaga to może pomyśleć o zmianie terapeuty?
terapeutka powiedziała że jak nie zmienię swojego myślenia to dalsza terapia nie ma sensu.

Takie słowa T swiadczą o tym że ona czuje sie bezsilna i nie potrafi ci pomóc.
Offline
Posty
2380
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez alu 12 paź 2015, 10:48
Inga_beta napisał(a):strumyk,
Jeżeli ta terapia ci nie pomaga to może pomyśleć o zmianie terapeuty?
terapeutka powiedziała że jak nie zmienię swojego myślenia to dalsza terapia nie ma sensu.

Takie słowa T swiadczą o tym że ona czuje sie bezsilna i nie potrafi ci pomóc.


Co za bzdura! To co ma powiedzieć terapeutka? Że będzie dobrze? Że znajdzie magiczny przycisk, który po włączeniu rozwiąże wszystkie problemy? Takie zaburzenia jak nasze są w głowie i tylko praca nad sobą i zmiana myślenia mogą coś podziałać. Punkt dla terapeutki, taki kubeł zimnej wody czasem się przydaje. Lepsza szczerość, niż mówienie, że jeszcze, roczek, dwa, pięć terapii i na pewno będzie lepiej :blabla:
alu
Offline

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Inga_beta 12 paź 2015, 10:57
alu
Terapia nie polega na wywieraniu presji. Bo zmiana myślenia nie następuje pod wpływem wysiłku woli. A brak zmiany po 7 latach terapii też o czymś świadczy, i na pewno nie o tym że terapia jest dobra.
A poza tym proszę grzeczniej, bez atakowania.
Jak chcesz to sam dawaj rady strumykowi, zamiast mnie atakowac że jej odpisałam.
Można wyrażać swoje opinie bez atakowania innych.
Offline
Posty
2380
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez alu 12 paź 2015, 11:20
Inga_beta, nie atakuję Cię, tylko po co w 1 zdaniu od razu podważasz sens terapii strumyka? Widzisz, że ma moment załamki, a Ty sugerujesz, że to bezsilność terapeutki, no proszę Cię.

strumyk, tak, nerwicę można wyleczyć w 100%. I tak, potrzebna jest tu zmiana myślenia! Mam podobnie jak Ty - panika, pocenie, drżenie, mdłości, obawa, że zwariuję. Też zamknęłam się w domu co było STRASZNYM błędem. Teraz wychodzę ze swojej strefy komfortu, bo nerwica rujnuje mi zdrowie i życie rodzinne (mój mąż mnie bardzo wspiera, ale ileż można być rekonwalescentem niż żoną?). Sama spójrz na to, co napisałaś:

strumyk napisał(a):zdecydowałam sie po 4 miesiącach przerwy ,podjąć pracę.przestraszyłam sie,ze moja terapeutka zakończy ze mną terapie przez moje zle nastawienie do wszystkiego.

Kubeł zimnej wody podziałał, ruszyłaś 4 litery, a więc punkt dla Ciebie! Złe nastawienie - niestety, nerwice, depresje biorą się własnie z nieprzydatnych stylów myślenia i ich pielęgnowania!

strumyk napisał(a):ze byla to jedyna osoba ,ktora mi powiedziała,ze nerwice można całkowicie wyleczyć

No, a inni to mówili, że to do konca życia, no nie? Tacy ludzie w ogóle nie powinni leczyć :silence:

strumyk napisał(a):od 4 miesięcy bylam zaszyta w domu ze wszystkimi objawami nerwicy

Witaj w klubie ;) To od razu nie minie, trzeba się nieźle namęczyć, zaliczyć mase wpadek i tragicznych dni, ale przecież warto, no nie?

strumyk napisał(a):.ciesze ,sie ze zrobilam krok w przód

I tego się trzymaj!!!

Widzę, że masz dość podobną sytuację do mojej więc mogę Ci polecić program "Thrive" Roba Kelly'ego - poczytaj, rozważ, nic nie tracisz ;)
alu
Offline

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Inga_beta 12 paź 2015, 11:46
alu
Mam prawo dawać rady takie jakie uznaję za słuszne, a ty możesz dawac odwrotne.
Uważam że jeżeli po 7 latach terapi nie ma zmiany, to należy zmienić terapeutę.
Offline
Posty
2380
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do