Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica ... mam już dość ;()

przez riko1989 16 gru 2014, 21:35
Witajcie. u mnie zaczęło się od serca 3 lata temu potem wmawiałem sobie raka płuc, mózgu, SM, niewydolność serca, HIV itd. w moim szpitalu mnie znają wszyscy lekarze ... ;-) przez kilka msc. codziennie chodziłem że coś się dzieje ... w końcu się ktoś wkurzył i skierował mnie do szpitala psychiatrycznego gdzie diagnozę potwierdzono... ostatnio miałem częstoskurcz nadkomorowy i w końcu mnie przyjęli na oddział chorób wew. i co znów nic.. badania zrobione EKG w ostatnich 3 latach miałem chyba z 50 razy zrobione, badania krwi, moczu, błędne koło mam już dość od 3 lat nic z moim życiem nie daje się zrobić mam czasem wrażenie że mam całe ciało sparaliżowane i nie mogę się ruszyć ale jednak mogę wymaga to większego wysiłku co prawda ale daje radę najlepsze jest to że człowiek jest tego świadomy że jeśli byłby chory somatycznie to przez taki czas choroba by albo zabiła nas albo tak wyłożyła że nie było by wątpliwości że człowiek jednak umiera ... ale nie kaszelek jest to zaraz szukanie raka itd. dodatkowo miałem robione w zeszlym roku EEG itp. w sumie leki przyjmowałem i lęki się uspokoiły ale odstawiliśmy z moją Panią doktor ... po 6-7 msc od odstawienia choroba powróciła... co mam robić?... cały czas mam wrażenie że lekarze niestety popełniają jakiś błąd... w sumie nawet miałem atak w Warszawie a jestem ze śląska ... i tam też badania i nic nie wykazali żadnych argumentów że coś się może dziać ... proszę was pomóżcie mi bo nie wiem jak mam żyć...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 gru 2014, 21:22

Nerwica ... mam już dość ;()

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 16 gru 2014, 22:01
Witaj riko1989!

Jeżeli cierpisz na nerwicę, to leczenie farmakologiczne pomaga tylko na trochę, na jakiś czas. Potem istnieje duże ryzyko, że choroba powróci, co miało miejsce w Twoim przypadku. Co robić? Idź do lekarza psychiatry, do którego dotychczas chodziłeś i wspólnie rozważcie możliwość skorzystania z psychoterapii, która zapewnia leczenie przyczynowe. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Psycholog
Posty
7581
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Nęrwica po jednorazowym zapaleniu dopalacza.

przez fixor001 17 gru 2014, 22:56
Witam chciałbym zapytać jak długo może u mnie trwać nerwica po dopalaczach? Chciałbym dodać, że moje samopoczucie się polepsza.
Na tą chwilę pozostały mi tylko nocne kołotanie serca.Miałem nerwicę dość pogłębioną gdy nie wiedziałem co mi jest.W tej chwili wiem, że moje serce jest zdrowę i stwierdzona nerwica.Nie mam lęków już takich jak miałem bezpośrednio po zażyciu, w tej chwili tylko doskwiera mi kołotanie serca podczas zasypiania i czasami mam duszności.Lecz w tej chwili leczę się antybiotykiem na zapalenie gardła i zatok i lekarz swierdził, że duszności spowodowane są chorobą a nie nerwicą.Naprawdę moje samopoczucie jest dużo lepsze teraz bo wiem, że to nerwica.Najgorsze objawy jakie teraz mam to właśnie kołotanie serca i kucie w klatce czasem.Po prostu chce się dowiedzieć czy mi to kiedyś minie? Da się z tym żyć w tej chwili bo moje objawy już nie są takie drastyczne jak na początku, ale chciałbym całkowicie pozbyć się nerwobóli.Zażywam magnezb6 2x dziennie i piję melisę na uspokojenie.Popełniłem ogromny błąd, że
zapaliłem to dziadostwo i zrujnowałem sobie układ nerwowy w ten sposób.Chce dodać, że było to dwa miesiące temu i bezpośrednio po tym zachorowałem na zapalenie ucha środkowego i do tego czasu choruję.Brałem tonę antybiotyków, dość mocnych.Także one mi trochę rozregulowany układ nerwowy bo źle je tolerowałem, w tej chwili także biorę antybiotyk ale czuję się dobrze.Chciałbym dodać, że stany lękowe miałem największe 2 dni po zażyciu dopalacze, a później się pogłębiły przy antybiotykoterapi.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
17 gru 2014, 22:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nęrwica po jednorazowym zapaleniu dopalacza.

przez DeFunk 18 gru 2014, 16:02
Siemka! Po pierwsze to nie pal tego gówna. Pewnie po zapaleniu miałeś jakieś lęki, i przemieniło Ci się to w nerwice. Idź do psychologa on Ci powinien pomóc. I nie pal tego świństwa!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
16 gru 2014, 20:12

Nęrwica po jednorazowym zapaleniu dopalacza.

przez fixor001 18 gru 2014, 16:23
Zgodzę się z panem całkowicie, po zapaleniu miałem ogromne lęki bo miałem wysokie tętno i dziwne szumy.
Nie palę tego, to był jednorazowy wypad.Do dziś żałuje, byłem u psychologa polecił mi psychoterapie.Dodam, że nie mam już jakiś ataków paniki, po prostu nerwobóle i kołotanie serca.Ataki miałem jak nie wiedziałem co mi jest, teraz wiem że to nerwica i powiem, że poprawa jest zdecydowana.
Nie mam żadnych lęków, że coś mi jest itd (nie wkręcam sobie chorób) jak coś zaboli mnie to wiem, że to nerwoból.Najlepsze lekarstwo to nie myśleć o tym i czymś się zająć, zauważyłem po sobie.Jeszcze chce dodać, że na początku wpadłem w paranoje.Mierzyłem ciśnienie sobie po 4x dziennie, czasami spoglądałem na puls.Było to przed wizytą w szpitalu, teraz nie mierzę ciśnienia ani nie wsłuchuję się w swój puls.Zdecydowana duża poprawa mojego stanu jest, ale nie mogę pozbyć się tego kołotania serca w nocy.W dzień nie mam prawie żadnych problemów, podczas zasypiania pozostał jeszcze lekki problem mianowicie właśnie te kołotanie serca.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
17 gru 2014, 22:44

Nerwica ... mam już dość ;()

przez riko1989 21 gru 2014, 22:20
znów miałem atak... czemu tak trudno sobie to uświadomić że moje ciało jest zdrowe natomiast psychika cierpi .. i że mi nic nie grozi?... atak wrócił ale był łatwiejszy do opanowania - zażywam od kilku dni velafax... czuję poprawę związaną z atakiem ... bardzo szybko udało mi się go oswoić... i w sumie kolejny lekarz który powiedział "ja jednak myślę że to na tle nerwowym panu się dzieję, proszę pilnie skontaktować się z lekarzem psychiatrą"
ehh mam już dość takiego życia każdy fragment mego ciała mnie denerwuje ... uczucie bicia serca również cały czas wrażenie że coś jest nie tak... to mnie masakrycznie wykańcza :/ potrzebuję dowiedzieć się dlaczego... co mi w tej psychice siadło booże ;( i cały czas wrażenie że lekarze się mylą ... proszę was forumowicze POMÓŻCIE MI!! BŁAGAM!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 gru 2014, 21:22

Nęrwica po jednorazowym zapaleniu dopalacza.

Avatar użytkownika
przez Psychoanalepsja_SS 23 gru 2014, 19:05
Jak długo? Niestety, może przez całe życie, jako że najwyraźniej wyzwoliła się genetyczna skłonność do zaburzeń psychicznych.
Posty
1406
Dołączył(a)
16 mar 2014, 19:38
Lokalizacja
Warszawa

Nęrwica po jednorazowym zapaleniu dopalacza.

przez DeFunk 23 gru 2014, 23:24
Z tego co czytalem nerwice możesz mieć całe życie. Jedyn słowem gówniana choroba. Ja mam jej już dość to są pewnie pierwsze objawy. Nie chcę Cie straszyc ale może być gorzej. Cos o tym wiem, u mnie też sie od serca zaczynało. ;)
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
16 gru 2014, 20:12

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez nebraskas 27 gru 2014, 22:26
oleander15 napisał(a):.Jakieś bóle,kłócia,lęki?
I ciągle te uczucie że się nie wyrobię,że mam mało czasu itd
Zaczynam biegać po specjalistach.Pewnie coś poważnego.Może już mam zejść z tego świata?Cholera,chyba trochę za wcześnie.
Co za uczucie...wizyta u psychiatry by mi się przydała...ale zwlekam bo leków nie chcę brać.Lepiej pobiegać po specjalistach i wykluczyć zawał,raka czy guza.Cholerna nerwica!


o, jakżeż mi to znane... ja polecam psychoterapię... zwłaszcza grupową... bardzo mi pomaga, co jakiś czas do niej wracam, bo zmienia się coś wokół mnie, we mnie i znów jest nad czym pracować... na leki nie reaguję dobrze... :(

dziś mam słabszy dzień... lęki... dużo lęków, niepokój, napięcie... bóle zębów, głowy, takie wewnętrzne rozedrganie... coś bym zrobiła, coś bym zjadła (mam tez zaburzenia odżywiania)... boję się nadchodzącej nocy, zwłaszcza, ze mąż idzie do pracy i będę sama... właściwie trudno mi określić, czego się boję i o co mi chodzi, czego potrzebuję... swędzi mnie skóra... nie pomaga mi tez fakt, ze jestem krótko przed okresem, więc PMS... puchnę, objadam się, dramatyzuję... mam tunelowe myślenie, czarnowidztwo, boję się o przyszłość, wyszukuję tematów do zmartwień - praca, mój związek (całkiem niezły, ale zawsze można coś schrzanić, prawda?), nieokreślone nieszczęścia... najchętniej bym zasnęła na wieki i jednocześnie odkładam moment położenia do łóżka z lęku przed atakiem paniki...
pisze, żeby nie zostać z tym sama... wiem, ze to irracjonalne, ze to "tylko" objawy zaburzenia, ze to minie... że mogę zrobić sobie relaksację, pooddychać, pomodlić się, pomedytować... zapominam jednak o tym, gdy jest to wszystko silne, tak jak teraz... ogarnia mnie histeria i poddaje się użalaniu nad sobą... skupiam się na sobie, chociaż wiem, że pomaga wyjście z siebie i zobaczenie innych...
cieszę się, ze znalazłam to forum... że jesteście tu z podobnymi myślami i emocjami, ze nie wyśmiejecie i nie zlekceważycie...
dziś zdałam sobie sprawę, ze już dawno nie mam przyjaciółki, ani nie jestem niczyja przyjaciółka... nie licząc męża i korespondencyjnego kolegi... ot, lęk przed bliskością, odrzuceniem i zranieniem...
dzięki, ze mogłam to wam napisać...
"- Profesorze, czy to się dzieje w mojej głowie, czy naprawdę?
- Oczywiście, że w twojej głowie. Ale czy to znaczy, ze nie dzieje się naprawdę?"

("Harry Potter i insygnia śmierci")
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 gru 2014, 21:56

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez oleander15 28 gru 2014, 17:35
Witaj nebraskas!
Miło że człowiek nie jest sam.Jeśli chodzi o terapię grupową to mówisz że pomaga?Gdzie bierzesz w nich udział?
już nie wiem co mam ze sobą robić.Jeżdzę do psychologa ale to za mało.Tabletek wolałabym nie brać ale jak będzie trzeba to trudno.Był czas że brałam i byłam jakby odseparowana od tego co się dzieje wokół mnie,dlatego nie trzęsło aż tak,ale czy to dobry kierunek?Pozdrawiam Ciebie i wszystkich forumowiczów :papa: :papa: :papa:
"...Życie jest małą ściemniarą,wróblicą,wygą,cwaniarą,plącze nam nogi i mówi idź!..."
Igor Herbut
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 cze 2011, 22:09

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez nebraskas 28 gru 2014, 22:45
oleander, dzięki za odzew :)
w tej chwil nie jestem na terapii, ale wcześniej to zahaczałam się, gdzie nfz pozwolił ;) pierwsza na oddziale psychiatrycznym w krakowie - terapia 3miesięczna, byłam dochodząca, na oddziale zaburzeń łaknienia... potem jako DDDR przy ośrodku leczenia uzależnień... a potem jako uzależniona behawioralnie... uczestniczyłam tez indywidualnie, ale grupowe ruszyły mnie z kopyta... brałam tez czasem leki - jak już było bardzo źle i depresyjnie (z myślami samobójczymi), ale prochy to dla mnie ostateczna ostateczność - mam za dużo nieprzyjemnych efektów ubocznych :/ terapie pozwoliły mi na zmianę sposobu myślenia, przepracowania kilka bolączek... po 40 latach byłam w końcu w stanie komuś na tyle zaufać i wejść w bliski, małżeński związek... sam związek to dla mnie "terapia"... ;) teraz zamieram jeszcze popracować z psychoterapeutą indywidualnie... sama widzę i spece twierdzą, ze mam dać sobie czas i cierpliwość... akceptować tez niezmienialne... coraz lepiej funkcjonuję, nie tracę nadziei na całkowite uleczenie, czyli cud ;D być może będę jednak musiała pracować nad sobą do końca mych dni i nieraz mierzyć się z gorszymi dniami...
próbuje spostrzegać moje zaburzenie jako dar - co innego zmusiłoby mnie do pracy nad sobą, do trudnych zmian...? najważniejsze, to się nie poddawać... :) :great:
"- Profesorze, czy to się dzieje w mojej głowie, czy naprawdę?
- Oczywiście, że w twojej głowie. Ale czy to znaczy, ze nie dzieje się naprawdę?"

("Harry Potter i insygnia śmierci")
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 gru 2014, 21:56

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez oleander15 29 gru 2014, 09:56
w tej chwil nie jestem na terapii, ale wcześniej to zahaczałam się, gdzie nfz pozwolił ;) pierwsza na oddziale psychiatrycznym w krakowie - terapia 3miesięczna, byłam dochodząca, na oddziale zaburzeń łaknienia... potem jako DDDR przy ośrodku leczenia uzależnień... a potem jako uzależniona behawioralnie... uczestniczyłam tez indywidualnie, ale grupowe ruszyły mnie z kopyta..


hej nebraskas!
Widzę,że sporą drogę już przeszłaś :uklon: Na pewno masz duże doświadczenie co do terapii i metod.Wiadomo,każdy próbuje tu i tam
ale nie wszystko przynosi rezultaty.Tobie chyba się udało w dużej mierze?
Tak jak piszesz,to że terapię zakończyłaś nie oznacza wyzdrowienia,to ciągła praca nad sobą,metoda prób i błędów,ale coż nam pozostało?
Każdy bagaż za sobą ciągnie ale podobno taki,który zdoła udźwignąć.Miejmy nadzieję,że tak jest...
Pozdro :papa: :papa: :papa:
"...Życie jest małą ściemniarą,wróblicą,wygą,cwaniarą,plącze nam nogi i mówi idź!..."
Igor Herbut
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 cze 2011, 22:09

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez nebraskas 29 gru 2014, 11:51
witam :-|
wczoraj było lepiej, dziś się obudziłam - gorzej... ciągle swędzi mnie skóra, dokuczam sobie, że przez objadanie się (objadam się kompulsywnie) i szybkie tycie (rozstępy)... zazwyczaj mam tak, że gdy coś przeczytam z dziedziny szeroko rozumianej psychologii (nawet artykuł w byle gazecie), to przykładając treści do mojego życia, a zwłaszcza w związku zaczynam się bać... że nasz z mężem związek nie jest może dobry, że może coś się w nim niedobrego, nienormalnego dzieje, a ja tego nie zauważam... :( próbuję wtedy w zamieci emocji popatrzeć na fakty, jakie są fakty... ale lęk i tak zostaje... lęk, napięcie, a jak tego dużo to gniew, depresja...
inne moje dyżurne tematy, oparte na wydarzeniach rzeczywistych:
- lęk przed bólem zębów... to największy mój koszmar... w dzieciństwie miałam zapalenie nerwu, spotkanie ze "szkolnym" dentystą, który najpierw - bez znieczulenia, nieumiejętnie, pozatruwał mi zęby, a potem - po wielkim bólu je wyrywał... niektóre również na żywca... od tego czasu (minęło 30 lat) mam obsesję na tym punkcie... pedantycznie dbam o zęby, jak tylko coś tam poczuję (realnie lub wyimaginowane) od razu lecę do dentysty... :( czuje się zawstydzona, a jednocześnie ta fobia nie odpuszcza... :(
- lęk przed pluskwami... to akurat dość świeże... :/ w wakacje sąsiad z 4. piętra przywlókł ze śmietnika tapczan i załatwił cały blok (3 klatki) - wszyscy mamy pluskwy... walka z tym, to prawdziwy horror... zanim się kapnęliśmy, ze mamy gości - ja przez dwa miesiące leczyłam się u drogiego dermatologa sterydami, bo na skórze miałam paskudne bąble i rany, które mocno swędziały... potem wybuchła sąsiedzka afera, próby zatruwania robali, które nic nie dały... w mieszkaniu kilka miesięcy żyliśmy na workach foliowych, musieliśmy wyrzucić dwa tapicerowane łózka, kupić takie paskudne (również dla pluskwie) i regularnie traktować wszystko wysoką temperaturą... założyliśmy też siatki na pyłki do każdego okna, ponieważ niektórzy sąsiedzi nadal hodują te robactwo,a to przełazi :( w tej chwili nie mamy tego w mieszkaniu, ale sąsiedzi mają i żyjemy w ciągłym lęku i napięciu, że do nas robactwo przelezie i horror zacznie się na nowo... histerii dostaję, gdy coś mnie zaswędzi i pojawia się krostka :(

dziękuje, ze mogłam wam to napisać... :oops:
"- Profesorze, czy to się dzieje w mojej głowie, czy naprawdę?
- Oczywiście, że w twojej głowie. Ale czy to znaczy, ze nie dzieje się naprawdę?"

("Harry Potter i insygnia śmierci")
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 gru 2014, 21:56

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez oleander15 29 gru 2014, 13:17
U mnie dzisiaj fatal.Zawroty głowy,bóle serca.Nie nawidzę tego.Nie mogę funkcjonować.Boję się strasznie.Wzięłam tabsa na uspokojenie.Mam nadzieje że pomoże.
Jak żyć?
"...Życie jest małą ściemniarą,wróblicą,wygą,cwaniarą,plącze nam nogi i mówi idź!..."
Igor Herbut
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 cze 2011, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: matteusz89 i 26 gości

Przeskocz do