Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jak zaczelem walczyc z Nerwica

Avatar użytkownika
przez ska1977 19 lis 2014, 16:15
Możecie napisać co macie na myśli pisząc przyspieszony puls ? Ja miałem jakiś czas temu 3 incydenty, gdzie przez jakąś godzinę miałem puls 120 bez szansy na opanowanie (pomimo prób uspokojenia oddechu, skierowania myśli na coś innego) i kończyło się pogotowiem, ataraxem, hydroksyzyną... Potem beta-bloker zastopował takie ataki, ale teraz kardio polecił mi zaprzestać stosowania beta, ponieważ żadne badanie nie wykazało choroby serca. Ale ja się boje odstawić, wczoraj próbowałem ale po kilku godzinach jak puls zaczął się zbliżać do 90 dałem za wygraną i wziąłem połóweczkę beta... Dodam, że na nerwicę biorę od miecha Parogen 20mg.
Parogen 20mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
208
Dołączył(a)
09 paź 2014, 16:03
Lokalizacja
Odrzywoły

Jak zaczelem walczyc z Nerwica

przez 25.anowi 19 lis 2014, 16:47
To znaczy że skacze Ci adrenalina i serce zaczyna szybko bić-szybciej niż powinno. Mi się robi wtedy duszno, gorąco w głowie i prawie mdleje- prawie bo wychodzę na powietrze albo w tej panice ubieram się i myślę do kogo mogę uciec
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 lis 2014, 21:41
Lokalizacja
Puławy

Jak zaczelem walczyc z Nerwica

Avatar użytkownika
przez ska1977 19 lis 2014, 17:12
Taaak, ja wiem, że szybko - ale ile - 120, 130 czy jeszcze szybciej? Mnie w takim ataku momentami skakał puls do 180 :( to była masakra.
Parogen 20mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
208
Dołączył(a)
09 paź 2014, 16:03
Lokalizacja
Odrzywoły

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez D@ri@nk@ 20 lis 2014, 23:17
Moja przygoda z nerwicą (krótko żeby nie zanudzać ;) )
Lata temu codziennie "miałam" inną chorobę, raz w tygodniu badania, jak wynik był ok to od razu zdrowiałam. W końcu poszłam do psychologa ktory pogadał, powiedział że to nerwica i jak sobie z nią radzić. I tak radziłam sobie rok po roku aż w końcu od początku tego roku nerwica mnie znokautowała :evil:

Moje objawy raczej książkowe - płytki oddech, uczucie duszenia, jadłowstręt, biegunki, zimne poty, prąd w ciele, trzęsienie rąk, drętwienie palców, zawroty głowy, mdłości, wysypki, nerwobóle i ogólnie bóle wszystkich możliwych organów. "Umierałam" juz ze 100 razy, "miałam" chyba wszystkie możliwe nowotwory o braku chęci do czegokolwiek nie wspomnę :(
... i w końcu byłam tak wściekła na moja nerwicę że postanowiłam się leczyć. Trafiłam na super lekarkę, pierwszy raz się wygadałam tak od serca i od razu dostałam leki, bo ponoć nie było na co czekać.
Biorę Escitalopram actavis 10 mg raz na dobę i doraźnie Afobam (na początku brałam 10 dni dla złagodzenia działania pierwszego leku) teraz tylko jak potrzebuję, ale póki co potrzebowałam tylko raz :yeah:

No i cóż, leczę się
Mam nadzieję że uda mi się pokonać cholerną nerwicę i wrócę do żywych :)
O nerwica... Witaj, dawno żeśmy się nie widziały... Kawka, herbatka czy od razu wódeczka??

"Bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć bez znieczulenia"


Mam jeszcze tyle pięknych planów do spieprzenia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
492
Dołączył(a)
09 lis 2014, 14:11
Lokalizacja
łódzkie

Moja historia

przez szaraczek 25 lis 2014, 13:51
Cortezjusz. Jeśli zależy Ci na diagnozie swoich dolegliwości powinieneś udać się do lekarza. Forum nie jest od diagnozowania. Ja podobnie jak Ty - też doszukuję się w sobie różnych chorób i mam zdiagnozowaną nerwicę. To typowe w tej chorobie. Ale jak mówię - każdy przypadek jest inny i od diagnozy jest lekarz. Zdrowia życzę.
Zaburzenia depresyjno-lękowe

Wenlafaksyna 225 mg
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
24 lis 2014, 20:58

Moj przypadek, lęki, fobia spoleczna.

Avatar użytkownika
przez iamx 25 lis 2014, 23:14
Witam, jestem juz po 4 opakowaniach Asentry, na początku dwa tygodnie brałem 50mg, teraz 100mg, codziennie rano. Nie czuję żadnej różnicy, poza tym, że mam ogromnie obnizone libido, czyli nic nie wychodzi, nie potrafie się wtedy też skupić. Strasznie się pocę, szczególnie podczas snu, a śnię o różnych dziwnych kolorowych zwierzętach. Lęki mam straszne, szczególnie fobia społeczna, do ludzi nie wyjdę, teraz nawet z mniejsze grono. Napój przez słomkę, a jesli chodzi o jedzenie to nie ma w ogole szans, tym bardziej widelcem. Kiedy ktoś się na mnie patrzy czuję jakby obraz mi latal na boki bardzo szybko i trzęsie mi się głowa. Mam zapisany też alprazolam 1mg, nic mi to nie daje, lęki mam ciągle takie same (najbardziej przed ludźmi, przed jasnym dniem i jak w nocy przypomni mi sie jakas błacha nawet myśl o czymś czego nie zrobilem, albo o czym zapomnialem, to noc mam z głowy). Natomiast jeśli wezmę do spania alprazolam to mniej się pocę i nawet po 1mg mam jakiś lepszy sen. Ja nie wiem co już bym miał brać, chodzę jak robot, często mam drgawki, czuję jakbym miał mdleć, do galerii handlowej nie wejdę chyba nigdy, chyba, ze z kimś znajomym, wtedy nawet go nie slysze, wylatuje mi drugim uchem wszystko. Chcialbym w końcu, żeby to się skończyło. Umowilem sie do psychiatry po asertin znów i po alprazolam. Nie mam w ogole problemu z odstawieniem benzo. Chcialbym być w dzień bardziej pobudzony, ale gotowy to działania, życia, a nie, że wszystko mi się trzęsie i nogi mi się uginają. Teraz już nawet czasami po alkoholu nie jest lepiej. Najgorsze są te spięcia mięśni, muszę wyglądać jak robot. Ze schodów muszę zbiegać, bo jak schodzę to cały drgam. Chce, żeby to się już skończylo.. I nie mieć flaka podczas miłych wieczorów w łóżku..mam troche kiepską sytuację, więc mogę liczyć tylko na siebie, od lekarza dostaję wyłącznie receptę, bo na nic więcej mnie nie stać, muszę do niego zadzwonić, wtedy drukuje mi recepte i ją odbieram. Dziś czuję się strasznie, dopiero co wstałem, a zasnąłem o 8 rano. Mialem isc na pocztę, zadzwonic do psychiatry, isc tez do apteki. A nic nie zrobiłem. Zaraz znajdę jakiś wątek, może tam opisze co się dzieje i ktoś mi doradzi co brać, bo na prawdę, byłem i kilku lekarzy, kiedys jak mialem lepsza sytuację finansową to łaziłem do nich i przepisywali mi prawie to samo, kiedys bralem bioxetin, pozniej jakiś citabax, teraz asertin. Ostatnio prawie zemdlalem w sklepie. Nie jestem ubezpieczony, mieszkam w miejscowosci gdzie nie ma darmowej terapii. Mam opakowanie paroksetyny w domu, od koleżanki, ona to bierze z asertinem (Tylko to pewnie jedno opakowanie nie wystarczy). Benzo mi się też skończyły, mam propranolol, ale nic nie daje i końcówkę xanaxu. Po benzo nic nie czuje, zasnę w miare lepiej, ale na lęki to nawet 3mg nie pomagają, najgorsze jest to spięcie mięśni i to, że trzęsie mi się głowa jak próbuję coś zjeść lub się napić. Wrocilem z miasta do matki, tylko leże, na nic nie mam ochoty, denerwuje mnie to, ze nie moge sie do niczego zebrac, nawet wyjsc do sklepu, bo sie boje.

Dzięki jak komuś się chciało to czytać i przepraszam za błędy stylistyczne i brak w niektórych miejscach polskich znaków. Ten tekst to taka sklejka innych postów, ale nie chce robić już OT.

Czekam na jakąś odpowiedź z niecierpliwością.

Pozdrawiam.
Stare już nie jare, założyłem nowe: http://www.lastfm.pl/user/iamxiamx


LEWICA WITH LOVE
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
29 wrz 2014, 14:33
Lokalizacja
DLŚ

Moja historia

przez Cortezjusz 27 lis 2014, 23:11
Nie wiem czy nie doszła do tego jakaś nerwica żołądka... ostatnio dużo się denerwuję i zaczęło się bodajże 4 dni temu.. po zjedzeniu posiłku dziwne uczucie pustki w żołądku (ssanie) na drugi dzień obudziłem się z kującym bólem brzucha, cały dzień się prawie utrzymywał.. i kolejne 2 dni do teraz pobolewa mnie tak minimalnie ale jednak...
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Moj przypadek, lęki, fobia spoleczna.

przez maciek-zsm 28 lis 2014, 00:11
Cześć, mogę Ci tylko podpowiedzieć, że co byś nie brał to nic to nie da bez Twojej inicjatywy. Leki nie załatwiają sprawy bez pracy nad sobą - one tylko ją ułatwiają. Musisz się mierzyć ze swoim lękiem codziennie. Np boisz się iść do sklepu - to idź postój przed sklepem się oswajać, po dwóch dniach wejdź do sklepu i po nim pochodź, po 4 dniach coś kup itd. Tak trzeba robić ze wszystkim czego się boisz bo unikanie sytuacji stresowych tylko wzmacnia lęk, a oswajanie się z nimi powoduje że przestaje to być takie straszne i każdego dnia możesz więcej. I jeszcze jedno: ile razy zdawało Ci się że zemdlejesz a nie zemdlałeś? Ile razy w ogóle faktycznie zemdlałeś? Ani razu, co? Tak działa lęk, boisz się czegoś co się nigdy nie wydarzyło ani nie wydarzy.
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
13 lis 2009, 19:54
Lokalizacja
Gdańsk

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

przez Pawelt 03 gru 2014, 01:23
piti_88, no i jak po wizycie? Warto spróbować powalczyć o siebie w ten sposób?
Pzdr.
X_x
Offline
Posty
660
Dołączył(a)
31 mar 2014, 10:34

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

Avatar użytkownika
przez DelRey25 05 gru 2014, 19:14
piti_88, miałem jakieś 7 lat temu identyczne objawy. Cały czas kontrolowałem swój oddech i oddychałem świadomie ponieważ byłem przekonany, że jeśli przestanę to się uduszę. Do tego tak samo jak Ty miałem non stop wrażenie, że wdycham za mało powietrza i miałem poczucie duszności. Ataki wyglądały identycznie: chęć ucieczki, duszność, mrowienie. Trzymało mnie to wszystko jakieś 7 miesięcy, aż wreszcie w ogóle przestałem wychodzić z domu, bo każde wyjście i tak kończyło się atakiem i powrotem. Na zajęciach było podobnie. Jeden wielki koszmar. Oczywiście przy okazji straciłem swój czas chodząc po lekarzach. Byłem u pulmunologa nawet :D Oczywiście wszystko w normie. Dopiero lekarz rodzinny po kolejnej z rzędu wizycie delikatnie zasugerował wizytę u psychiatry. Zrobiłem po przyjściu z domu research, wpadłem na to forum i okazało się, że jest mnóstwo ludzi, którzy mają podobne problemy. Oczywiście nadal nie wierzyłem, że to 'tylko nerwica', ale poszedłem do psychiatry, dostałem lek (Velafax) i w zasadzie po 2 tygodniach nie było śladu po moich dolegliwościach. Niestety zbyt szybko odstawiłem lek (po 4 miesiącach) i objawy wróciły. Trochę inne tym razem, ale o wiele gorsze. Nie będę straszył :smile: Wniosek z tego taki, że żałuję, że nie byłem na tych lekach dłużej i nie wspomogłem się terapią. Być może nie doszłoby później do wielu innych, niefajnych rzeczy.

Tak czy inaczej, śmigaj do psychiatry. Szkoda rozmyślać i się męczyć.
F31.9
F42.0
F60.8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 cze 2012, 03:49

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez patryk_22 10 gru 2014, 16:05
Ja się chyba z nerwica urodziłem. Mojej matce pierwsze dziecko zmarło , ja jestem jej drugim dzieckiem. Kiedyś znalazłem chyba wypis ze szpitala , w którym było napisane , ze kobieta bardzo nerwowa , i ze brała jakieś medykamenty uspokajające będąc w ciąży. No a po urodzeniu mnie zaczęło się toksyczne wychowywanie . Tak w skrócie , nigdy nie słyszałem dobrego słowa , zawsze powtarzano mi ze będę niczym , będę zerem , będę jej na garbie siedział . Ziapanie na porządku dziennym , w miarę upływu lat poszedłem w alkohol , nie widzac dla siebie żadnej alternatywy. Na dziewczyny nie chodziłem , koledzy traktowali mnie lekceważąco ze względu na moja podatna na wpływy osobowość i pizdowaty charakter , nigdy nie umiałem się postawić . Teraz mam 27 lat , mam nerwice , nie wiem czego , chyba wszystkiego , mam zaburzenia gastryczne , wzdęcia , gazy , trzęsą mi si ręce a niekiedy się cały trzęsę , szybko się denerwuje , chodzę i liczę tętno a w łóżku niekiedy nie mogę się ułożyć żeby nie czuć jak mi serce bije , koledzy w pracy mnie podszczypują , ze nie chodzę na dziewczyny , pytania w stylu " kiedy ostatnio ru....es" są na porządku dziennym. Od roku nie pije , biegam , maszeruje po 10 km , jezdze rowerem , nic nie pomaga . Nie wiem jak mam żyć , płakać mi się chce niekiedy . Bylem u paru psychiatrów ale oni by tylko prochy pisali , teraz zacząłem prace z psychologiem , może trochę pomoże . Obawiam się jednak , ze u mnie to jest uwarunkowane genetycznie . Rzygam tym wszystkim.
patryk_22
Offline

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Polikarp 12 gru 2014, 01:14
patryk_22 napisał(a):Ja się chyba z nerwica urodziłem. Mojej matce pierwsze dziecko zmarło , ja jestem jej drugim dzieckiem. Kiedyś znalazłem chyba wypis ze szpitala , w którym było napisane , ze kobieta bardzo nerwowa , i ze brała jakieś medykamenty uspokajające będąc w ciąży. No a po urodzeniu mnie zaczęło się toksyczne wychowywanie . Tak w skrócie , nigdy nie słyszałem dobrego słowa , zawsze powtarzano mi ze będę niczym , będę zerem , będę jej na garbie siedział . Ziapanie na porządku dziennym , w miarę upływu lat poszedłem w alkohol , nie widzac dla siebie żadnej alternatywy. Na dziewczyny nie chodziłem , koledzy traktowali mnie lekceważąco ze względu na moja podatna na wpływy osobowość i pizdowaty charakter , nigdy nie umiałem się postawić . Teraz mam 27 lat , mam nerwice , nie wiem czego , chyba wszystkiego , mam zaburzenia gastryczne , wzdęcia , gazy , trzęsą mi si ręce a niekiedy się cały trzęsę , szybko się denerwuje , chodzę i liczę tętno a w łóżku niekiedy nie mogę się ułożyć żeby nie czuć jak mi serce bije , koledzy w pracy mnie podszczypują , ze nie chodzę na dziewczyny , pytania w stylu " kiedy ostatnio ru....es" są na porządku dziennym. Od roku nie pije , biegam , maszeruje po 10 km , jezdze rowerem , nic nie pomaga . Nie wiem jak mam żyć , płakać mi się chce niekiedy . Bylem u paru psychiatrów ale oni by tylko prochy pisali , teraz zacząłem prace z psychologiem , może trochę pomoże . Obawiam się jednak , ze u mnie to jest uwarunkowane genetycznie . Rzygam tym wszystkim.


Jeśli nie jesteś gejem to idź do agencji tylko poproś o profesjonalistkę- powinno pomóc, przynajmniej w temacie seksu i docinków. A co do reszty, popracuj z psychologiem ale wymagaj więcej od siebie niż od niego/niej. I jeszcze jedna rada nic nie planuj, co najwyżej na kilka dni w przód, przestań myśleć a zacznij reagować...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 lis 2014, 12:11

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez oleander15 13 gru 2014, 20:59
Witam wszystkich!Jak dawno mnie tutaj nie było.Dlaczego znowu jestem?Coś pewnie zaczyna się ze mną dziać.Jakieś bóle,kłócia,lęki?
I ciągle te uczucie że się nie wyrobię,że mam mało czasu itd
Zaczynam biegać po specjalistach.Pewnie coś poważnego.Może już mam zejść z tego świata?Cholera,chyba trochę za wcześnie.
Co za uczucie...wizyta u psychiatry by mi się przydała...ale zwlekam bo leków nie chcę brać.Lepiej pobiegać po specjalistach i wykluczyć
zawał,raka czy guza.Cholerna nerwica!
Moja siostra która już to przeszła powiedziała by ,,błogosławiona nerwica,, a ja na to powiedziała bym:,,idiotka,,Co ona gada?
Ale zagłębiając się bardziej w mój stan myśle...ona ma chyba rację.Coś w porę kazało mi się zatrzymać,pomyśleć,przeanalizować moje życie.I co?
Muszę zmienić moje pojmowanie rzeczywistości,nauczyć się chodzić nową ścieżką,wyznaczać nowe cele.Kurcze,tylko ja nie potrafię.Jak wprowadzam zmiany. to na chwilę.
Czas uświadomić sobie że muszę nauczyć się żyć z tą cholerną nerwicą,że z tego się nie wychodzi.To praca nad sobą do końca życia.Wiadomo,można się wspomóc lekami ale czy to rozwiązanie?Jeśli nie ma innego rozwiązania to trzeba ale przy tym równolegle z terapią.
A skąd wziąć dobrego terapeutę?Takiego który nas zrozumie,pomoże,wyznaczy nowy punkt widzenia?Szukać,szukać i szukać.Może ktoś poleci.Do tego najlepiej wprowadzić metody relaksacji.Każdy wg siebie,bo każdy inny przecież jest.
To chyba tyle na dzisiaj w telegraficznym skrócie. :uklon: :uklon: :uklon: 3majcie się
"...Życie jest małą ściemniarą,wróblicą,wygą,cwaniarą,plącze nam nogi i mówi idź!..."
Igor Herbut
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 cze 2011, 22:09

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Enii 14 gru 2014, 12:37
patryk_22 co prawda niektóre choroby psychiczne są dziedziczne ( w dużej mierze) ale nerwica to nie choroba psychiczna więc nie dziedziczna. Przede wszytkim psycholog, który pomoże Tobie uwierzyc w siebie, własne sily, to ze jestes wartą i ważną osobą. Jakbys nie był nie było by Ciebie na świecie. Masz żal do matki, ale musisz jej świadomie i bez żalu wybaczyc. Trudne to ale bez tego nie ruszysz dalej, bedzie Tobie to caly czas uwierało, gdzies gnieździlo i wyjdzie wczesniej czy później.

Psychiatra jest tylko od tabsów, a pomaga psycholog ;) Oczywiście czasami znajdzie sie taki co pomoże uwierzyc w siebie, wytlumaczy dlaczego jest tak a nie inaczej.

Wydaje mi się że masz niskie poczucie wlasnej wartości. Uwierz w siebie i walcz o siebie :)
Ty kreujesz swoją własną prawdę. A „prawda” to jedynie to, w co wierzysz.
A „to, w co wierzysz” to jedynie to, co myślisz”.

Jerry Hicks
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6099
Dołączył(a)
20 paź 2013, 12:10
Lokalizacja
SZ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do