Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lekowa, hipochondria - POMOCY!

przez angie1989 25 wrz 2014, 16:04
malinka94 napisał(a):
Na dodatek jak tylko mnie cos zaboli czy zakluje to ja juz mysle ze mam powazna chorobe i niedlugo umre..

Wieszco myślę że tak to ma na tym forum bardzo wiele osób. Ja już przypisywałam sobie tyle chorob i tyle razy yslalam ze umieram ze szok teraz wmawiam sobie kolejne...;( Tego nie umie sie pozbyć. Tak samo jak ty jestem osobą młodą powinnam cieszyć sę zyciem i nie myslec o chorobach, ale nietety ciagle ie zadreczam...

Może postaraj się wybrać do jakiegoś psychiatry ktory przepisaby Ci jakies dobre leki na pewno byloby Ci lepiej.
Offline
Posty
749
Dołączył(a)
04 gru 2013, 19:04

Nerwica Lekowa, hipochondria - POMOCY!

przez malinka94 25 wrz 2014, 17:00
beladin napisał(a):Odczuwasz silną presję, pewnie dlatego nasiliły się objawy nerwicowe. Dopóki nie poukładasz swoich spraw, nie zakończysz związku, nie podejmiesz jakiejkolwiek aktywności ..w kierunku podjęcia pracy, zdecydowania się na szkołę, napięcie raczej nie odejdzie.
Pewnie Twoi bliscy regularnie podsycają emocje ..matka wyzywająca dziecko od psychicznych.. moim zdaniem nie powinnaś pozwalać na mówienie do siebie w taki sposób. Do ojca też ma taki stosunek?



Chcialabym zakonczyc ten zwiazek ale z drugiej strony on jest jedyna osoba ktora mnie rozumie, ktora wie o moich lekach i on to rozumie. Ja sama nie wiem co chce chce zeby w koncu bylo dobrze ale nie wiem jak mam to zrobic.
A matka nigdy nic nie rozumiala, ojciec tez jest beznadziejny zachowuje sie gorzej jak dziecko...
Ale masz racje, bo naprawe odczuwam presje ze powinnam cos robic a nie potrafie i zadreczam sie tylko myslami :(
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
26 cze 2014, 14:19

Nerwica Lekowa, hipochondria - POMOCY!

Avatar użytkownika
przez AtroposIsDead 25 wrz 2014, 17:37
Decyzja o zakończeniu związku to bardzo trudna sprawa. Musisz być pewna na tysiąc procent, że chcesz to zrobić, bo potem nie ma najczęściej powrotu. Spróbuj się uspokoić i na zimno wszystko przemyśleć. Odpowiedz sobie, czy go kochasz, czy widzisz przyszłość z nim, czy chcesz być z kimś innym, czy znajdziesz osobę, która zrozumie Ciebie i Twoje problemy.

Z drugiej jednak strony, jeśli jesteś pewna, że już go nie kochasz (to nie jest tożsame z tym, że nie chcesz z nim być) - powiem wprost - zakończ to i nie ciągnij tej szopki, bo załamiesz chłopaka.

Życzę powodzenia :) Jeśli nie radzisz sobie sama, zgłoś się do psychiatry, odwiedź psychoterapeutę i zacznij panować nad swoim życiem. Pamiętaj, że to życie jest Twoje i nie możesz pozwolić chorobie zawładnąć nim.
Gå inte i gräset med bara fötter; min trädgård är full av skärvor.
ChAD
Ketrel 100 mg
Kwetaplex XR 200 mg
Lamotrix 25 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1165
Dołączył(a)
07 wrz 2014, 22:31
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia -

przez Dominol93 26 wrz 2014, 19:19
Mam 21 lat i od ok. roku mam zdiagnozowaną nerwicę lękową i natręctw. Wiosną czułem się strasznie źle, bałem się jeździć autobusem, miałem trudności na studiach,pojawiała się apatia, miałem ataki paniki, czasem bez powodu, czasem z powodu silnego stresu. Wiele to mnie kosztowało, większość przedmiotów udało mi się zaliczyć, jednak nie wszystko. Mój stan jednak niedawno nieco poprawił się. Prawdopodobnie jednak będę musiał powtarzać semestr letni, we wtorek idę do dziekana, by dokładnie wszystkiego się dowiedzieć na 100 %, co mam robić itd. Bardzo chcę studiować, więc ew. chciałbym poprawić semestr i za rok dalej chodzić normalnie z młodszym rocznikiem. Bardzo obawiam się rodziny, boję się, że rodzice nic nie zrozumieją (wiedzą, że mam nerwicę, że chodzę do lekarza), że tata mnie wyklnie, nie będzie chciał ze mną rozmawiać. Boję się, że stracę moją rodzinę, te myśli nie dają mi spokoju. Nie wiem jak zareagują gdy dowiedzą się, że będę musiał powtarzać jeszcze raz semestr. Mam taki mętlik w głowie, od dwóch dni siedzę tylko w domu, boję się, że moje życie legło w gruzach. Wszyscy tak liczą na mnie, myślą, że wszystko jest w porządku, boję się, że strasznie ich zawiodę. Od dwóch dni non stop takie myśli. Czy komuś nerwica też aż tak dała w kość ? boję się, że jestem jedyny. proszę o pomoc !
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 mar 2014, 18:20

moja historia -

przez hipochondryczka777 26 wrz 2014, 21:47
nie jestes w tym temacie sama-ja takze mam bardzo podobnie-leki'napady paniki itp.sama nie wiem jak sobie z tym radzic-a czy ty korzystasz z pomocy psychiatry....psychologa...czy bierzesz jakis leki...
Posty
726
Dołączył(a)
26 wrz 2014, 20:28

moja historia -

przez monooso 26 wrz 2014, 22:39
Dominol93 napisał(a):bałem się jeździć autobusem

Odczuwam wielki dyskomfort tylko wtedy gdy siedzę w autobusie zwrócony twarzą do innych osób. Wtedy wykrzywia mi twarzy, łzawią mi oczy, ciało drży, zmysły mam bardzo wyostrzone, nie wiem co robić ze wzrokiem i zaczynam cały się wiercić. Wtedy wszyscy zaczynają się na mnie dziwnie gapić. Nienawidzę tego, wychodzę na jakiegoś poje*ańca. W takich chwilach najczęściej wysiadam z autobusu i idę na piechotę. Dodam, że nie zawsze tak jest, zależy jakie osoby siedzą naprzeciwko mnie.

pojawiała się apatia

Całe życie mam apatię.

Mój stan jednak niedawno nieco poprawił się.

U mnie odwrotnie. Bardzo dawno nie byłem w żadnym sklepie i ostatnio zdarzyła się taka możliwość. Stojąc przy kasie, mając za sobą długą kolejkę, a naprzeciwko siebie bezczelnie gapiącego się w oczy ochroniarza myślałem, że dostanę tam jakiegoś ataku padaczki. Tak się spiąłem, tak zesztywniałem, że ledwo doszedłem do kasy i zapłaciłem. Byłem jak manekin.

Mam taki mętlik w głowie, od dwóch dni siedzę tylko w domu, boję się, że moje życie legło w gruzach.

Ja siedzę już od dwóch lat, a moje życie zawsze było gruzowiskiem.

Wszyscy tak liczą na mnie, myślą, że wszystko jest w porządku, boję się, że strasznie ich zawiodę.

Wszyscy już dawno pogrzebali mnie żywcem. Uznali, że zdziczałem i zgłupiałem.
monooso
Offline

moja historia -

przez Dominol93 27 wrz 2014, 09:12
hipochondryczka777, tak korzystam, chociaż teraz były wakacje, to mnie nie było dość długi czas. Brałem Fevarin i to było ok, natręctwa w dużej mierze ustały, nie mówię, że całkowicie, ale było tego mniej i na pewno nie tak męczące jak rok temu. Natomiast Paxtin - niby czułem poprawę, ale teraz znowu to samo.


Moonoso, najgorsze jest dla mnie to, że niby rodzina rozumie, ale jak przyjdzie co do czego to się dziwią. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko co dzieje się w naszym życiu, od razu jest tylko z powodu nerwicy, jednak niektórym wydaje się, że to takie o, chodzi się do lekarza a jak jakiś problem to i tak zdziwienie. Dziś już wychodzę z domu, urodziny wujka, więc dawno go nie widziałem i wypada tam być. To może spróbuj wychodzić jednak częściej z domu np. do dalszej rodziny, kogoś znajomego. Myślę, to jednak ważne i napewno masz z kimś jakiś lepszy kontakt. Byle do wtorku !
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 mar 2014, 18:20

moja historia -

przez monooso 27 wrz 2014, 12:44
Dominol93 napisał(a):Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko co dzieje się w naszym życiu, od razu jest tylko z powodu nerwicy

W moim wszystko.

Dziś już wychodzę z domu, urodziny wujka, więc dawno go nie widziałem i wypada tam być.

Na jakieś urodziny to sam bym poszedł bo można się napić przed, w trakcie i po. Wtedy jako tako jestem w stanie się rozluźnić.

To może spróbuj wychodzić jednak częściej z domu np. do dalszej rodziny, kogoś znajomego. Myślę, to jednak ważne i napewno masz z kimś jakiś lepszy kontakt.

Dalszej rodziny nie mam, nie utrzymujemy kontaktów od wieluuu lat, nawet ich nie znam, są dla mnie jak obcy ludzie. Znajomych też już nie mam, pozrywałem wszystkie ostatnie kontakty bo mi nie odpowiadały. Najlepszy kontakt mam ze swoim psem, porozumiewamy się instynktownie. On mruknie - ja odmruczę, on nasłuchuje - ja też zaczynam, on da sygnał - ja uważam, wytężam zmysły, ja dam sygnał - on uważa, wytęża zmysły itd. Działamy na innym poziomie, nie werbalnym.
monooso
Offline

Nowy rozdział w życiu- co robić.

przez Hbmango 29 wrz 2014, 08:17
Witam. Mam pewien problem, w którym mam nadzieję mi pomożecie. Od paru dni mieszkam w innym mieście- zacząłem studia. Jednak wcześniej nigdy nigdzie nie wyjeżdżałem na dłużej- zawsze w domu z rodzicami, z którymi mam wspaniały kontakt. Jednak od dnia przyjazdu czuję się tutaj źle. Na szczęście mieszkam z dobrym kolegą w mieszkaniu, którego znam już sporo lat. Często myślę o domu, o rodzicach. Czuję się przygnębiony, czasem nawet powstrzymuję płacz. Od tego wszystkiego chyba chwyta mnie nerwica żołądkowa. Nie mogę nic zjeść, czuję się pełny. Wczoraj zjadłem całe 100g ryżu i nadal jestem najedzony. Do tego mam biegunkę, wzdęcia i wczoraj aż miałem ochotę wymiotować, w pewnym momencie było mi słabo. Pewnie stwierdzicie, że ze mnie mięczak i mam się wziąć w garść. Ale zupełnie nie wiem jak sobie z tym poradzić. Najchętniej wróciłbym do domu, do którego na szczęście nie mam daleko (~70-80km). Więc mogę i będę wracać co tydzień na weekend, a właściwie również piątek prawdopodobnie. Szczególnie dobiło mnie to właśnie w weekend, który najczęściej spędzałem z rodzicami, sporadycznie wychodząc gdzieś z kumplami. Jak sobie z tym poradzić? Może polecicie jakieś leki? Pozdrawiam i liczę na pomoc.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 wrz 2014, 07:48

Nowy rozdział w życiu- co robić.

Avatar użytkownika
przez mataforgana 29 wrz 2014, 09:27
Hbmango, rozumiem Cie. Rok temu zaczyanałam studia i miałam bardzo podobnie. Nie mam tak dobrego kontaktu z rodzicami, a i tak polowę września przepłakałam, ze muszę tam iść. Strach przed czymś nowym jest zupełnie zrozumiany, a tutaj wszystko jest nowe: miasto, uczelnia, ludzie. Tego ostatniego bałam się najbardziej, na szczęście okazali się w porządku. Nie da się przewidzieć, jak będzie u Ciebie, ale jestem pewna, że poznasz przynajmniej kilkoro ludzi godnych uwagi. Do życia w mieście da się przyzwyczaić (sama mieszkam w miejscowosci, gdzie jest z 900 osób, wiec miasto to była duża zmiana). Nie ma złotego środka, nie da się przewidzieć jak będzie. Dobrze, że w mieszkaniu masz dobrego kolegę. Pozwól sprawom toczyć się naturalnym rytmem. Trzymam kciuka :))
find what you love and let it kill you
Avatar użytkownika
Offline
Bursztynowy Słowik Forum
Posty
549
Dołączył(a)
27 wrz 2014, 23:26

Nowy rozdział w życiu- co robić.

przez Hbmango 30 wrz 2014, 08:59
Ja właśnie w ogóle się nie przejmowałem przed studiami. Ale jak przyjechałem do nowego mieszkania to coś pękło. Mam paru znajomych na uczelni, na jednym kierunku ze mną więc ludzi się nie boję. Jak już to może trochę, że nie poradzę sobie z poziomem nauczania. Bardziej chodzi o tęsknotę za starym domem, rodzicami itp. Zmieniam sobie zajęcia, żeby mieć piątek całkowicie wolny i będę mógł spędzić czas od czwartku wieczorem do poniedziałku rano w domu. Pomagają rozmowy na skypie. Codziennie rozmawiamy, wczoraj nawet 40 minut i to sporo pomaga. Jednak jak wstaję rano to często nawraca to dziwne uczucie. Gula w gardle, mam wrażenie, że za chwilę się rozkleję. Może jak zaczną się zajęcia to czymś zajmę myśli. Do tego bóle brzucha, jestem prawie pewny, że to na tle nerwowym. Wczoraj przynajmniej coś zjadłem, 2 posiłki i było lepiej. Są momenty kiedy jestem bardzo szczęśliwy przez kompletne pierdoły. Ale po jakimś czasie wraca przygnębienie. Do tego biegunka dzisiaj rano :/ ogólnie budząc się rano czułem niepokój. Może z przyzwyczajenia. Pisanie o tym na forum też troszkę pomaga uporządkować myśli, więc może czasem coś tu napiszę. Jak ktoś ma coś ciekawego do powiedzenia to zachęcam :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 wrz 2014, 07:48

Nowy rozdział w życiu- co robić.

Avatar użytkownika
przez mataforgana 30 wrz 2014, 09:18
Hbmango, zaczną się zajęcia to czas będzie leciał tak, że nie obejrzysz się, a już będzie czwartek, choć może nie na poczatku. Jakby nie patrzeć to tylko pół tygodnia. Sama żyłam odliczając tylko dni do piątku, wtedy był konkretny powód, ale to się zmieniło. Jeśli pisanie tu pomaga - pisz, rozmawiaj z rodzicami a poradzisz sobie!
find what you love and let it kill you
Avatar użytkownika
Offline
Bursztynowy Słowik Forum
Posty
549
Dołączył(a)
27 wrz 2014, 23:26

Nowy rozdział w życiu- co robić.

Avatar użytkownika
przez Cognac 30 wrz 2014, 11:56
Hbmango, to zupełnie normalne;) Ja też czułam się bardzo nieswojo. Co dziwne, bardziej nieswojo czułam sie idac na 2gi rok, niz na 1szy:D Pierwsze dni w nowym mieszkaniu, z nowymi, bardzo imprezowymi ludźmi, były dla mnie trudnym przeżyciem.
Staraj się czymś zajac, ja wysprzatalam porzadnie mieszkanie:D W sumie zawsze od tego zaczynam, w ten sposob "oswajam ta przestrzeń", jest dla mnie wtedy mniej obca, odkrywam wszystkie zakamarki i wywalam pajaki zza szafy, hehe;] Staraj sie być cały czas zajęty, może jakieś piwo integracyjne z ludźmi ze studiów? Ja nie poszłam na swoje piwo integracyjne (bo stchórzyłam, hehe) i żałuję do dziś;) A jeśli nie, to może masz jakieś swoje hobby, którym moglbys zajac sie też w nowym miescie? Jakis sport? Bieganie, basen? Jak fizycznie poczujesz sie lepiej, to warto do tego wrócić. Może chociaż spacer, żeby oswoić teren? Pomyśl, że za parę lat z sentymentem będziesz wracać do tych miejsc, może ta myśl da Ci jakiś wewnętrzny spokój, gdy spojrzysz na to jakby "z przyszłości" ;]
Tylko spokój może nas uratować.
Mój blogowątek na forum.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
14 kwi 2014, 20:18

Nowy rozdział w życiu- co robić.

przez Hbmango 30 wrz 2014, 13:42
Dzisiaj poszedłem załatwić jakieś formalności na uczelni i całkiem przyjemnie się było przespacerować, dużo lepiej się czułem psychicznie. Jak przejdą dolegliwości z brzuchem (które nadal są, dzisiaj zjadłem tylko jogurt na śniadanie) to może przejdę się na jakąś siłownię, bo w domu lubiłem sobie poćwiczyć i ćwiczę od jakiegoś czasu. Chociaż rano czułem się załamany po napisaniu tego posta, ale wziąłem się w garść. Pewnie przejdzie po jakimś czasie :) co do integracji to miałem wczoraj iść na jakąś imprezę, ale kolega nie chciał iść to sam nie miałem ochoty. Pewnie jakbym się napił piwa to byłoby lepiej- zawsze mnie to rozluźnia, ale nie lubię i nie chcę pić za często. Przy trzymaniu diety podczas ćwiczeń nie piłem w ogóle alkoholu przez kilka miesięcy, więc się troszkę odzwyczaiłem. Ale nie sądzę, żeby było to jakieś wyjście. Lepiej samemu to poukładać w głowie. Mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej.

-- 01 paź 2014, 11:44 --

A czy cokolwiek pomoże mi na dolegliwości gastryczne? Prawie 12, a ja jeszcze nic nie zjadłem, może jogurt jakiś zjem. Wczoraj wziąłem Laremid to pomogło przez jakiś czas na biegunkę. Jakieś leki ktoś poleci?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 wrz 2014, 07:48

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do