Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

moje problemy :(

Avatar użytkownika
przez tahela 11 maja 2014, 19:52
turcotte,
wiekszosc ludzi ma mieszkanie w kredycie na 30 lat i sie trzesie zeby sie w zyciu cos nie posypało bo moga zabrac i ma duzego stresa z tym zwiazanego, rzadko kogo stac by sobie za gotówke kupic, tak to jakos wyglada,ze ludzie jak sobie wchodza w zwiazek to wtedy chca miec cos swojego i jak maja dziecko w planie to chca mieszkac osobno i miec przestrzeń dla własnej rodziny, wtedy decyduja sie na kredyt w sumie z musu troche, ale taka jest rzeczywistosc i płaca , dobrze jest miec odłozone troche i np. kredyt wtedy sobie zmniejszysc , dopoki czlowiek nie ma rodziny,nie musi miec parcia na mieszkanie, może sobie odkładac kase na przyszłosć ,zeby własnie kupic mieszkanie jak nadejdzie czas,
dzieki za to ,ze jestem fajna :105: :105: :105: ;)
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10992
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

moje problemy :(

przez turcotte 11 maja 2014, 19:54
Tylko, że nie posiadanie swojego lokum ma też swoje wady. Nawet nie można pobyć we dwójkę razem na codzień i sprawdzić jak to jest być razem. Ja bym jednak wolał pomieszkać przed ślubem z tą wybranką.


tahela napisał(a):dzieki za to ,ze jestem fajna :105: :105: :105: ;)

I to nawet bardzo :great:
Offline
Posty
226
Dołączył(a)
13 kwi 2014, 12:22

moje problemy :(

Avatar użytkownika
przez tahela 11 maja 2014, 19:57
ale mysleć trzeba i warto miec odłozone cos tam na lokacie

-- 11 maja 2014, 19:02 --

no mozna wynajc wtedy ,dwie osoby dadza rade nawet jak duzo nie zarabiają, trzeba chciec tylko, wszystko jest kwestia dogadania,szacunku a jak jest dobrze to trzeba sobie zycie razem układac, jak ktos ze stron nie ma mieszkania, to trzeba wziasc kredyt i spłącac i jest wspolne lokum, jak ktos ma mieszkanie wczesniej to mieszkanie wtedy jest tego kto je miał wczesniej, tak to juz jest po prostu, to tez kwestia zaufania czasem trzeba ufac wybranej osobie bo bez zaufania to wszystko jest tez bez sensu
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10992
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Olmici 14 maja 2014, 12:31
Może wiara w to, że jednak musi się odmienić? Jak ja czuje coś takiego to ... po prostu czekam, próbuje żyć normalnie. Troszke Xanax pomaga ale bardzo rzadko się nim wspomagam. Dobre rady wskazane ... ;)
Szukaj światła w morzu cieni ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
01 lut 2013, 13:09

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez alice18 15 maja 2014, 20:55
Witam :) Postanowiłam napisać posta, by dać nadzieję tym, którzy myślą, że nie poradzą sobie z nn i nigdy z niej nie wyjdą.
Na wstępie napisze, że również tak myślałam, i ciągnęło się to od mojego dzieciństwa. A jednak- dałam rade BEZ LEKÓW (co jest dla mnie bardzo ważne), bez terapii itp itd. A jednak, da się? Da się ;)
W dzieciństwie miałam mnóstwo natręctw, głównie czynnościowych. To przesuwanie jakiś przedmiotów na "odpowiednie miejsce", to sprawdzanie, czy aby na pewno klatka chomika jest zamknięta i z niej nie wyjdzie (po kilka razy w trakcie zasypiania). Do tego natręctwa myślowe- czy aby na pewno jestem bezpieczna , kochana itp. Trwało to całą podstawówkę, gimnazjum, główne nasilenia były zimą, gdzie całymi dniami potrafiłam przesiedzieć w ciągłym strachu i paranoi. Po pewnym czasie natręctwa czynnościowe przeszły, uff. A jednak, było jeszcze gorzej- myślowe zaczęły nadchodzić ze zdwojoną siłą. Miałam problem by komuś zaufać, myślałam, że grozi mi coś ze strony najbliższych (bezpodstawnie). Ciągłe analizowanie, skupianie się tylko na tym. Im więcej analizowania, tym popadałam w gorsze bagno. Spotkałam cudownego chłopaka, dzięki któremu w pewnej części udało mi się z tego wyjść. Jednakże nasze sprawy zaczęły się komplikować przez moją nerwicę natręctw, On tego nie rozumiał, chociaż bardzo chciał, ja również. Dopiero po 2 zerwaniach pewnego lata stwierdziłam, że ze mną faktycznie jest coś nie tak. Ciągłe myśli, że jestem zła, dlaczego miałam taką myśl, że nie powinnam tak pomyśleć, że mogę zrobić komuś coś złego. Wróciliśmy do siebie, i dzięki Niemu jestem teraz w takiej sytuacji, w jakiej jestem. Rozmawialiśmy o pójściu do psyhologa- sam zadzwonił, zarejestrował mnie. Ja dalej byłam w rozsypce, ale już mniejszej. W tym okresie codziennie towarzyszyły mi natręctwa, i wieczna myśl o tym, że MUSZĘ to analizować, bo jeśli tego nie zrobię, to... sama nie wiem co, czułam straszny lęk. Myślałam, że po przeanalizowaniu on przejdzie, a tu guzik. Było jeszcze gorzej! Co chwilę spędzałam kilka minut na to, by rozłożyć coś na części pierwsze, gdy już myślałam, że problem zniknął, za chwilę wracał z jeszcze gorszym rezultatem. I znów analizowanko, bo przecież "jak ja mogłam tak pomyśleć, muszę to rozbroić tak, żeby znaleźć jakieś drugie dno!". No, ale udałam się do psyhologa. Bardzo mi ta wizyta pomogła- uświadomiłam sobie, że mam właśnie to zaburzenie. I że jest to tylko zaburzenie, z którego mogę wyjść. Więcej razy u żadnego specjalisty nie byłam. Niby wzięłam sobie do serca wszystkie rady, starałam się je wcielić w życie. Ale nie było tak łatwo- niby wiedziałam, co robić, ale i tak robiłam po swojemu- częste analizy itp. Dopiero we wrześniu ubiegłego roku powiedziałam sobie dość. Żadnego analizowania. Przestałam się aż tak przejmować natrętnymi myślami, gdy nachodzi mnie fala lęku staram się nie zwracać na nią uwagi, po chwile mija i świat wraca do rzeczywistości. W tej chwili czuję, że z nn wyleczyłam się SAMA w jakiś 90%. Po prostu, gdy nachodzą cię te myśli, których nie chcesz, olej je. Potraktuj je jak inne myśli. Nie analizuj- im więcej analizujesz, tym częściej będą się pojawiać, bo mózg je wychwytuje jako ważne rzeczy, o których trzeba pamiętać. Czytałam dość dużo na ten temat, i wiem, że sama robiłam sobie krzywdę tym całym analizowaniem.

Było mi strasznie ciężko! Naprawdę, nie chciało mi się żyć. Nie mogłam się na niczym skupić, najważniejsze były te durne myśli. Kreowały moją rzeczywistość, ale teraz jest już ok. Naprawdę, czuje się o wiele lepiej. Moim zdaniem praca nad sobą to podstawa- żadne leki Ci tego nie zapewnią.

W ciężkich chwilach często czytałam fora na ten temat. Teraz nadszedł ten czas, bym to ja pomogła chociaż komukolwiek. Chcę, żebyście wiedzieli, że to jest do przejścia. Nigdy o tym nie zapomnisz, ale gdy zaczniesz sobie z tym radzić i normalnie żyć, będziesz z siebie dumny/dumna! Tak jak ja. Nigdy nie jest idealnie, ale świadomość, że nad tym panuje jest tym, czego szukałam praktycznie większość mojego życia.

Jeśli macie jakieś pytania to chętnie na każde odpowiem :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 maja 2014, 20:09

Cała moja historia.

Avatar użytkownika
przez nadiee 16 maja 2014, 23:34
braksił22 napisał(a): Mam też pytanie. Strasznie mi się psują zęby, niedawno byłem wyleczyć 3 zęby u dentysty, a już kolejne dziury się porobiły i zaczynają boleć.
Od czego tak mogą mi się psuć te zębiska? Szczotkuję je 2 razy dziennie, płuczę jamę ustną, ogólnie rzecz ujmując dbam o higienę jamy ustnej. Co jest nie tak? Czemu ciągle postępuje u mnie ta próchnica? Mam już tego dość ;s


Płucz jamę ustną wodą utlenioną, tj. na zasadzie rozcieńczenia kilkunastu jej kropli w 1/3 szklanki wody zwykłej.
Wszystko mnie boli. Gdzie byś mnie nie dotknął, to mnie boli. Gdzie byś nie strzelił, to trafisz we mnie. Edward Stachura
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
15 maja 2014, 22:25
Lokalizacja
Zaścianek

Cała moja historia.

przez psychidae 17 maja 2014, 10:19
braksił22 napisał(a): Mam też pytanie. Strasznie mi się psują zęby, niedawno byłem wyleczyć 3 zęby u dentysty, a już kolejne dziury się porobiły i zaczynają boleć.
Od czego tak mogą mi się psuć te zębiska? Szczotkuję je 2 razy dziennie, płuczę jamę ustną, ogólnie rzecz ujmując dbam o higienę jamy ustnej. Co jest nie tak? Czemu ciągle postępuje u mnie ta próchnica? Mam już tego dość ;s




cukrzyca, choroba refluksowa
psychidae
Offline

Cała moja historia.

Avatar użytkownika
przez braksił22 17 maja 2014, 13:29
nadiee napisał(a):Płucz jamę ustną wodą utlenioną, tj. na zasadzie rozcieńczenia kilkunastu jej kropli w 1/3 szklanki wody zwykłej.


Hmm sprawdzę. Czytałem o terapiach wodą utlenioną, ale jakoś sceptycznie do nich podchodzę.


psychidae napisał(a):
braksił22 napisał(a):cukrzyca, choroba refluksowa

No to mogłoby pasować. Cukrzycy raczej na pewno nie mam (wiele razy badany cukier na czczo i po posiłkach i zawsze w normie.
Choroba refluksowa - no przy tych moich problemach z żołądkiem i jelitami (wrzody, zapalenie dwunastnicy, żołądku i przełyku) występuje u mnie refluks. Stosuję controloc i nie doświadczam refluksu, więc czy to możliwe, że skoro go nie doświadczam, to on dalej jest i mi szkodzi? :(
Tak jak Ty w tej chwili, kminisz nad swoim losem. Boisz się walczyć ze mną swoim wewnętrznym głosem. Padasz pod ciosem, paranoje Tobie niose, jak śmierć mam kosę w Twojej głowie sobie chodzę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 19:04

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Raffuss 18 maja 2014, 15:03
alice18 napisał(a):Po prostu, gdy nachodzą cię te myśli, których nie chcesz, olej je.

Ten typ zachowania nie prowadzi niestety do niczego dobrego, choć jest bardzo często powielany. Powoduje on jedynie stłumienie przyczyny, postrzeganej jaką złą i niszczącą. Tymczasem wyjście jest ciut łatwiejsze.. należy swoją chorobę zaakceptować oraz specyficzne do niej zachowania, bez oceniania siebie jako jednostki gorszej od ogółu..
Codzienna walka o lepsze jutro nerwoblog.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
14 lip 2010, 21:04
Lokalizacja
Gdańsk

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez alice18 18 maja 2014, 21:56
O to mi właśnie chodzi- nie postrzegać ich jako coś złego, coś co trzeba analizować. Trzeba traktować je jak zwykłe myśli, których każdy ma miliony w ciągu dnia. Takim właśnie olewaniem i nie zwracaniem na nie uwagi, mówieniem "ok, naszła mnie taka myśl, i co z tego? nic złego się nie dzieje" udało mi się w ogromnej mierze pokonać to zaburzenie. A raczej nauczyć się radzić sobie z nim. Akceptować wszystko co przyjdzie na myśl, nie musimy się wcale z tym zgadzać. Ja miałam tak, że podświadomie nauczyłam się pewnych schematów myślowych, które ciągle powielałam, gdy nachodziły mnie głupie myśli. Chociaż moja świadomość, to, co naprawdę czułam było całkiem inne. I dlatego na siłę zawsze wypierałam to, co mi się nie podoba, a wtedy to wracało z podwójną siłą. Teraz, gdy staram się nie zwracać na coś uwagi, moja podświadomość nie wyłapuje tego tak jak kiedyś i w razie napadów lęku radzę sobie o wiele lepiej, do siebie dochodzę po kilku sekundach, a nie tak jak kiedyś... Może napisałam to trochę w skomplikowany sposób, ale to naprawdę działa ;) Poza tym warto zwierzyć się ze swoich problemów bliskiej osobie. Jeśli ona Cię zaakceptuje, to dlaczego Ty masz myśleć o sobie inaczej? Prawdą jest to, że nie można od tego uciekać. Ale nie można też się na tym skupiać bo sama wiem jak to się kończy. Na pewno wskazana jest chociaż jedna wizyta u specjalisty- tak jak w moim przypadku, postawienie diagnozy, wiedziałam, z czym mam do czynienia. A reszta w dużej mierze zależy od nas. Polecam samodzielną pracę nad sobą, żadne leki nie dadzą takiej wolności od nn jak właśnie to.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 maja 2014, 20:09

Natrętne myśli w nerwicy lękowej

Avatar użytkownika
przez pink_hope 21 maja 2014, 13:13
Dorota20, puściło Cię trochę po lekach? jak się czujesz?
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Natrętne myśli w nerwicy lękowej

przez Fabienka 21 maja 2014, 23:53
Hey ja miałam straszne natrętne myśli. Zawsze takie same a dotykały one tego czego najbardziej się bałam. Wytłumaczylam w końcu sobie ze jestem zdrowym człowiekiem i nigdy przenigdy nie zrobilabym czegoś takiego...Ze to nie możliwe. Ze wolałabym sobie cos prędzej zrobić. I te irracjonalne natrętne myśli zniknęły. Walczyłam codziennie byłam tum wyczerpana ale w końcu udało się. Trzeba sobie. Uzmysłowić po prostu fakt że dana myśl jest nieprawdziwa. Jest naszym lękiem a my musimy przestać się tego bać wtedy przestanie być naszym lękiem więc nie będzie podstawy by nas to mecxyko i pojdzie w diabły ja sobie to tak tłumaczyłam:) daj znać jak ci poszło:)
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
25 mar 2014, 23:37

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez sinister 22 maja 2014, 20:17
Moja historia wygląda następująco.
11 kwietnia godz. 00:05 . Położyłem się spać, tóż po położeniu lewa dłoń zaczęła mi drętwieć, uderzyło gorąco, z miejsca poszedłem do toalety się wypróżnić. Puls skoczył do 140, nogi zaczęły się robić jak z waty, cały się trząsłem. Serce waliliło jak oszalałe. 2 razy zwymiotowałem.
Mama dała mi hydroxizinę 25mg i propranolol 1/4. Po 2:00 usnąłem i miałem głęboki sen. Niestety kolejny noce były coraz bardziej bezsenne. Budziłem się z lękiem w żołądku , nudności, aż w końcu całkowicie bezsenne noce.
Oczywiście kołatanie serca niedawało mi zmróżyć oka , zacząłem doszukiwać się problemów, że mam wadę serca, że będę potrzebować przeszczepu, rak mózgu, rak innych narządów, tętniak głowy, wylew krwi do mózgu itp.- oczywiście typowe objawy nerwicowe.
16 kwietnia zrobiłem badanie morfologiczne, EKG, Echo serca , Badanie hormonów taczycowych - nic wyniki jak to ujął kardiolog jak u sportowaca - diagnoza nerwica, zalecił leki na receptę ,ale bez konsultacji psychiatrycznej nie mogłem ich otrzymać. Potem zacząłem się doszukiwać raka płuc, zrobiłem RTG - nic nie wykryło. Poszedłem do psychoterapetki prywatnie , niestety nie mogła wypisać leków, ale stwierdziła, że mam początki nerwicy i, że rozregulował mi się układ nerwowy, zaleciła, krótką terapię farmakologiczną , wizytę na NFZ mam dopiero 4 czerwca, ale jakoś daje radę.
Objawy jakie mi towarzyszą do tej pory:
- wewnętrzne trzęsienie ( nasilone rano, czasem wieczorem )
- bezsenność ( płytki przerywany sen, hydroxizina nie zawsze działa )
- ostatnio ciągłe odbijanie i nudności od kilku dni znów biegunki
- aktualnie właśnie w tym momencie jak tutaj pisze uczucie ścisku z tylu głowy i sprzodu w okolicy zatok.
- uczucie osłabnia na przemian z pobudzeniem
- myśli, że jutro się nie obudzę i umrę za chwilę, albo we śnie jak tylko gorzej się czuję
- drzenie powiek po zamknieciu oczu , policzkow przy usmiechaniu sie

Czego natomiast mam mniej
- zapanowałem nad natrętnymi myślami o chorobach, chociaż przyznaję, że czasem coś przeczytam w internecie , jedna głupia myśl o chorobie i nocka z głowy
- umiem zapanować nad nudnościami tak, aby nie wymiotować

Wszystko odkładało się latami, beznadziejne liceum zarówno jeśli chodzi o towarzystwo i o kadrę nauczycielską
po liceum 4 lata toksycznej relacji, wmawianie mi , że jestem nikim, że nic nie osiągne. Ciągłe rzucanie studiów i planów z powodu drugiej toksycznej połówki. Śmierć ojca.Ciagly steres zwiazany z byc albo nie byc zawodowym - tutaj pole artystyczne w ktorym dzialam i wszystko jest pod gorke, za bardzo wszystkim sie przejmowalem.
Pol roku temu zmarla matka mojej najlepszej przyjaciolki, smierc bardzo przezylem, masa rzeczy sie nalozyla na to, a juz 9 kwietnia poklocilem sie z bliska osoba, na nastepny dzien bylem pomoc jej posprzatac mieszkanie i wtedy w nocy z 10 na 11 kweitnia wszystko siadlo.

Przez lata nie zauważałem , że np obgryzam paznokcie, ruszam nogą jak szwaczka na produkcji nerwowo poprawiam włosy itp

Mam nadzieję, że z tego wyjdę, dostałem pracę w innym miescie, zaczynam nowe zycie z dala od rodziny , w koncu trzeba na stale wyleciec z gniazda, chociaz powrotow mialem z 4, ale to przez ex, teraz aktualnie nie mam kontaktu z ta osoba od ponad pol roku , jednak blizny w postaci nerwicy zostaly.

Ostatnio wmawialem sobie sm, bolerioze itp., ale potem zrozumialem, ze zadna z tych chorob nie daje tylu objawow jednoczesnie, naprzemiennie niemalze codziennie.
3majcie kciuki zebym z tego wyszedl - macie moze jakies rady jak postepowac?
Jedyne co mnie cieszy to to, ze staje po malu na nogi jesli chodzi o zycie, i jakos od 11 kwietnia nie umarlem, a mialem takie mysli w glowie , a minelo przeciez juz 41 dni od pierwszego ataku :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
22 maja 2014, 19:43

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez TylkoSteki 22 maja 2014, 22:28
sinister nie masz czego sie obawiac mialem to samo co ty doslownie ...

mam 17 lat i moj pierwszy atak zaczal jak po prostu siedzialem w domu pilnujac mlodszego brata
jak to ujac ogladalem tv i nagle poczulem ze coraz ciezko mi sie oddycha (nie moglem zlapac tchu )
jakbym cos mial w gardle .. nagle jak mnie zlapalo dusilem sie myslac ze cos mam w gardle ciagle pilem wode nie wiedzialem co robic
2 faza glupie mysli i przyspieszony puls tak mi serce nawalalo ze az mi brzuch skakal . zadzwonilem na pogotowie i nagle powoli sie uciszalem dali mi zastrzyc i po 5min bylo wszystko git . na next dzien nagle mialem coraz wiecej objawow jak wymieniles np
-wewnętrzne trzęsienie
- ostatnio ciągłe odbijanie i nudności od kilku dni znów biegunki
- uczucie osłabnia
- myśli, że jutro się nie obudzę i umrę za chwilę, albo we śnie jak tylko gorzej się czuję
- drzenie powiek po zamknieciu oczu , policzkow przy usmiechaniu sie . no i trudnosci z oddychaniem . jeszcze nie wiedzialem ze to nerwica i pogotowie u mnie bylo 3 razy w tygodniu . wkoncu pojechalem na badania serca i krwi wszystko git stwiedzili nerwice , skierowali mnie do psychiatry przepisal mi hydroksyzyne 10mg ( bralem 3x na dzien) i sertagen . z poczatku hydroksyzyna pomagala ciagle mnie na sen bralo .. ale pozniej najgrosza bezsennosc przez miesiac spalem po 3h i do szkoly . balem sie sam siedziec w pokoju nie raz mialem tak ciezko ze nie moglem isc po jedzenie czy wode . teraz jest git bardziej balem sie o serce bo mialem ciagle przyspieszony puls codziennie sobie mierze . lekow juz nie lykam zobaczymy co to bedzie :) Pozdrawiam
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
18 mar 2014, 13:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do