Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moja nerwica

Avatar użytkownika
przez barbieturan 19 kwi 2014, 14:08
Niepokojąco to brzmi. Mi to wygląda na ataki derealizacji/depersonalizacji. Przejmujesz jakieś leki? ( psychotropowe rzecz jasna )
Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1268
Dołączył(a)
15 wrz 2013, 08:35

Moja nerwica

przez Rembrandt 19 kwi 2014, 15:14
Nie biorę żadnych leków.

Zapomniałem jeszcze napisać, że podczas pierwszego silnego ataku (tego ostatnio) czułem gorąco w lewej ręce.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 kwi 2014, 22:08

Moja nerwica

Avatar użytkownika
przez barbieturan 19 kwi 2014, 15:50
Nerwus jesteś. Do psychiatry, raz dwa !
Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1268
Dołączył(a)
15 wrz 2013, 08:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moja nerwica

przez Rembrandt 19 kwi 2014, 21:09
Najpierw idę do psychologa - ale to i tak najwcześniej w lipcu. Wcześniej nie mam czasu, bo szkoła.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 kwi 2014, 22:08

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez sebastian86 21 kwi 2014, 13:31
Filippo83, poczucie porazki to normalne gdy nie mozna robic najprostszych rzeczy,czlowiek czuje sie glupszy niz kiedykolwiek.logiczne myslenie jest zaburzone oraz pamiec slabsza
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2253
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

Avatar użytkownika
przez piti_88 25 kwi 2014, 16:34
Hej.

Potrzebuje waszego zdania - opinii - pomocy.
Już wcześniej zażywałem Hydroksyzynę, ponieważ potrafiłem się hiper-wentylować. Trafiłem nawet trzy razy na izbę przyjęć z tego powodu. Stres w pracy i domu robił swoje. Pisałem o tym na forum już parę lat temu. Do tego diagnoza - wzw c. Wiem. W dzisiejszych czasach uleczalna. Nawet wynaleziono lek dostępny od początku przyszłego roku, który ma 90% skuteczności. Ale nie o wzw tu chodzi. :(
W zeszły czwartek jakby nigdy nic wróciłem do domu. Wcześniej się zatrułem jedzeniem. Miałem "kuchenne rewolucje".
Moja Narzeczona zaczęła sprzątać mieszkanie przed świętami. Ma absolutną manię przekładania rzeczy, a potem zapominania gdzie je położyła. Tym razem wydawało się, że zgubiła tylko zatyczkę do tunera DVB-T USB. Nowego, kupionego dwa dni wcześniej.
Afery z tego nie ma co robić, ale nerwy mi puściły gdy zaczęła grzebać w drogiej elektronice, nie uważając na nią. Stwierdziłem, że sam sobie tam posprzątam. Zdenerwowany zrobiłem swoje po 8 męczących godzinach w pracy. Po chwili przypomniałem sobie, że muszę zrobić przelew dla księgowej. Okazało się, że i dokumenty bankowe z loginem i hasłem gdzieś przepadły.
Niby nie problem - gorzej jak ktoś je znajdzie w śmietniku i użyje. Wpadłem w totalny szał. Usiadłem przed komputerem aby się uspokoić i wtedy dostałem pierwszego ataku. Zacząłem się dusić, osłabłem i miałem mrówki w rękach. Czułem, że "odlatuje". To tylko spotęgowało strach przed śmiercią. Położyłem się i jakoś doszedłem do siebie.
Następnego dnia rano, byłem ledwo żywy. Słaniałem się na nogach, ale robić trzeba. Do samochodu i powtórka w pracy z kuchennych rewolucji. Podczas wieczornego powrotu do domu, zacząłem się źle czuć. Kontrolowałem oddech, ale czułem że odlatuje. Przyjechało pogotowie z podejrzeniem zawału serca. Okazało się, że wszystko jest ok. EKG w porządku, cukier ok, ciśnienie i puls prawidłowe. Zostałem zabrany do domu. W sobotę poczułem się nawet lepiej, lecz przez duszność sam kontrolowałem oddech. Dalej byłem bardzo osłabiony. Nic nie jadłem.
W niedzielę wielkanocną miałem iść do ojca. Moja Narzeczona kazała mi się szybko zbierać i wyprowadzić psa. OK - tak zrobiłem. Jednak przy stole złapało mnie to samo. Mrowienie w rękach, ciągłe zaciskanie mięśni na nogach, tracenie przytomności, poczucie duszenia się. Pogotowie przyjechało za 40 minut. Patrzyli się na mnie jak na chorego psychicznie. Stwierdzili hiperwentylacje i opierniczyli, że na to się nie umiera i mam więcej nie dzwonić. OK. Poczekałem do wtorku, aby pójść do lekarza.
W drodze do lekarza to samo - nagły atak w samochodzie.Teraz już wiem, że to przez stres związany z wizytą.
Jakoś po ścianie się do niego doczołgałem. Od razu wzięto mnie na zabiegówkę.
Sprawdzono ciśnienie i puls. Osłuchano. Cukier, EKG itp. Werdykt -hiperwentylacja lękowa, stan przed tężyczkowy.
Lekarz (ubezpieczenie prywatne) dał mi elektrolity do picia i witaminy. Stwierdził, że to mój najmniejszy problem, bo z nerwicą bywa niefajnie. Dostałem Hydroxyzynę 25mg. 2x dziennie. Rzeczywiście po wyleczeniu zatrucia apetyt wrócił, układ trawienny zaczął działać prawidłowo. Jednak nie zniknęły te objawy:

- Cały czas sam wdycham i wydycham powietrze. Nie potrafię robić tego "automatycznie".
- Mam poczucie, że wdycham za mało powietrza.
- Mam poczucie duszności.
- Nie mam na nic siły. Czuje się wiotki. Głowę mam ciężką i czuję jakby od tego powietrza "puchła".
- Czasami wydycham powietrze i nie oddycham przez chwilę. Po czym biorę głęboki wdech. Dzieje się tak, jak się np. zamyślę.
- Obgryzam skórę na palcach (na zgięciach) od dwóch lat.
- Cały czas obracam czymś w rękach. A jak nie mam czym, to pocieram nogą o nogę.
- W domu jest ok. Ale jak tylko wyjdę na zewnątrz, dostaję lęku iż zaraz może mnie złapać atak, lub zasłabnę. I oczywiście co? :D Zgadza się. Zaraz zasłabnę albo się zapowietrzę.
- Nigdy mnie nie ruszały jakieś smutne filmy czy historie. Teraz potrafię "uronić łzę" z byle powodu.
- Arytmii nie mam. Ale nie mogę się wysilać, bo serce wariuje.
- Jestem bardzo senny i osłabiony. Śpię bardzo dobrze.
- Łatwo wytrącić mnie z równowagi. Często czuję, że ktoś mnie atakuje mimo iż tak nie jest.
- Cały czas wiem,że coś się złego stanie. Boje się tego. Cały czas zakładam czarny scenariusz.
- Nic mnie już nie cieszy.

Objawy ataków:
- Poczucie niepokoju
- Uczucie, że muszę szybko gdzieś się udać
- Uczucie lęku
- Duszność
- Mrowienie rąk
- Nagłe całkowite opadnięcie z sił
- Ból oczu i czasami głowy

Potrzebuje poradzić sobie z tym oddychaniem. Dzięki temu będę mógł wrócić do pracy.Oprócz tego jestem młodym działkowcem, a grzebanie w ziemi uspokaja. Tylko jak, jak obawiam się iż dostanę atak na miejscu, oraz z powodu osłabienia ciężko mi jest cokolwiek zrobić..
Z resztą jakoś sobie poradzę.
Jak myślicie? Co poradzicie? Jak się z tym uporać?
Hydroksyzyna tylko powoduje u mnie senność i lekko uspokaja. Generalnie jakoś nie jestem z niej zadowolony.
Idę do lekarza w poniedziałek aby przedłużyć L4. Co mu powiedzieć?
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da i on właśnie to coś robi.
Chcesz pogadać - zawsze do dyspozycji :) GG:1543457
Avatar użytkownika
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
30 maja 2012, 19:54

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

Avatar użytkownika
przez Ma89 25 kwi 2014, 18:04
Przede wszystkim to się zapytaj lekarza, czy się powinieneś z tym udać do psychiatry. Nie wiem jakie objawy nerwicowe może dawać WZW C - może to jest przyczyna główna i kontrola psychiatryczna nie będzie potrzebna. Ale przy Twoich objawach nie możesz normalnie funkcjonować. Jeśli takie objawy dają problemy z wątrobą to może to w 1 kolejności trzeba leczyć - dobrze gdybyś się skontaktował też z lekarzem, który Cię leczy na to WZW.
Na hiperwentylacje, wiem ze pomaga oddychanie "w ręce" albo woreczek papierowy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 kwi 2014, 09:34

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

Avatar użytkownika
przez piti_88 25 kwi 2014, 18:36
Ma89 napisał(a):\ Jeśli takie objawy dają problemy z wątrobą to może to w 1 kolejności trzeba leczyć - dobrze gdybyś się skontaktował też z lekarzem, który Cię leczy na to WZW.


Pytałem o to lekarza.
WZW C daje co najwyżej poczucie braku zaangażowania. Wszystko powszednieje i przestaje cieszyć.
Czyli jednak pozostaje psychiatra.
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da i on właśnie to coś robi.
Chcesz pogadać - zawsze do dyspozycji :) GG:1543457
Avatar użytkownika
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
30 maja 2012, 19:54

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Fabienka 25 kwi 2014, 23:40
Ja za każdym razem jak dopada mnie atak lekowy czuje ze nie dam rady przeczę sama sobie przecież bo Ole razy sobie tłumaczyłam ze nie umrę że nic mi się nie stanie ze to głupie nierozsadne...a gdy przychodzi falami wszystkie objawy się ukazują:( i to uczucie właśnie porażki...Dobrze powiedziane...ze już nigdy mi nie przejdzie:( to jest straszne uczucie. Jednak pojawia się i znika gdy myślę że już ok znów to samo i tak wkolko...
Chyba nie ma na to środka jak jest poproszę o nazwę lub rade:):)
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
25 mar 2014, 23:37

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

przez hyperactive 28 kwi 2014, 01:14
Parę punktów z objawów mógłbym śmiało sobie przypisać. Rozpocząłeś już terapię u psychologa ? To jest podstawa, zwłaszcza, że ewidentnie nie myślisz racjonalnie (stąd te czarne scenariusze) - PRACA Z MYŚLAMI się kłania. W takich aspektach przecież psychiatra w niczym Tobie nie pomoże.
"Wytrwałość - nie siła, czy inteligencja - jest kluczem do wykorzystania pełni twego potencjału" - Winston Churchill
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
30 lis 2013, 11:39
Lokalizacja
Poznań

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 28 kwi 2014, 10:51
Piti , jak miałem 12 lat HCV . Już jestem zdrowy . Ten wirus nie daje takich objawów , co najwyżej zmęczenie , brak apetytu i tego typu rzeczy . W Twoim przypadku tylko psychiatra i takie leczenie.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

Avatar użytkownika
przez piti_88 28 kwi 2014, 13:15
hyperactive napisał(a):Parę punktów z objawów mógłbym śmiało sobie przypisać. Rozpocząłeś już terapię u psychologa ? To jest podstawa, zwłaszcza, że ewidentnie nie myślisz racjonalnie (stąd te czarne scenariusze) - PRACA Z MYŚLAMI się kłania. W takich aspektach przecież psychiatra w niczym Tobie nie pomoże.


Najbardziej ze spotkania z psychologiem martwi mnie to, że mam z psychologią sporo wspólnego.
Prowadziłem sesje Coaching-owe, szkolenia z motywacji itp. Po prostu mam obawy, iż rozmawiając z psychologiem, będę od razu widział jakich technik używa, i że tylko będę się denerwował.

Droga jest taka sesja z psychologiem? Najbogatszy to ja nie jestem ;)

Kalebx3 napisał(a): Piti , jak miałem 12 lat HCV . Już jestem zdrowy . Ten wirus nie daje takich objawów , co najwyżej zmęczenie , brak apetytu i tego typu rzeczy . W Twoim przypadku tylko psychiatra i takie leczenie.


Właśnie jak pisał "hyperactive" psycholog ok ale coś czuje, że bez leków niewiele da się tu zrobić.
Mam kolegę który przechodził podobne załamanie. Nawet szukali u niego raka w pewnym momencie. Chłopak był już tak wycieńczony i chudy, że nie był w stanie chodzić i mówić. Rodzina już (dosłownie!) szykowała mu pogrzeb.
Wtedy poszedł do psychiatry. Psychiatra wyciągnął go z tego w ciągu 10 lat... Dużo? Może i, ale teraz trzyma wagę, ma chęć do życia i idzie do przodu. Już niczego nie łyka.
Zastosowałbym psychologa + psychiatrę, ale czuje że finansowo nie podołam.
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da i on właśnie to coś robi.
Chcesz pogadać - zawsze do dyspozycji :) GG:1543457
Avatar użytkownika
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
30 maja 2012, 19:54

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

przez Pawelt 28 kwi 2014, 17:45
[/quote]Zastosowałbym psychologa + psychiatrę, ale czuje że finansowo nie podołam.[/quote]
I to jest najgorsze w tym popapranym kraju nie masz sosu to do piachu, rób miejsce dla innych...
X_x
Offline
Posty
655
Dołączył(a)
31 mar 2014, 10:34

Nerwica. Piotr. 26 lat. Historia prawdziwa.

Avatar użytkownika
przez piti_88 28 kwi 2014, 22:12
Dzisiaj prywatnie zarejestrowałem się u psychiatry.

Termin na lipiec. PRYWATNIE.
Nie wiem zatem, ile trzeba czekać z NFZ. Normalnie koszmar.
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da i on właśnie to coś robi.
Chcesz pogadać - zawsze do dyspozycji :) GG:1543457
Avatar użytkownika
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
30 maja 2012, 19:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do