Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Suicide_silence 19 mar 2014, 11:11
bierzesz jakieś leki? Próbowałeś terapii?


yes & yes. Dokładniej to wszystko opisałem tutaj. Biorę Oriven 2x75mg od grudnia, wczesniej przez 1,5 roku brałem arketis 2x20mg. No i na noc miansec 30mg. Próbowałem terapii z trzema psychologami, ale nie widziałem sensu.

-- 19 mar 2014, 10:43 --

renee.madison napisał(a):ja miałam ataki co 30 min przez kilka miesięcy


btw. wyszłaś z tego jakoś ? :S da się w ogóle wyjść z tej cholernej nerwicy ? :< Co za beznadziejna choroba, jak sobie dam rade z jednym to zacznie sie co innego i tak w kółko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 gru 2013, 17:05

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez renee.madison 19 mar 2014, 16:21
Suicide_silence napisał(a):yes & yes. Dokładniej to wszystko opisałem tutaj. Biorę Oriven 2x75mg od grudnia, wczesniej przez 1,5 roku brałem arketis 2x20mg. No i na noc miansec 30mg. Próbowałem terapii z trzema psychologami, ale nie widziałem sensu.


1,5 roku brałeś paro, mimo, że nie pomagało? Nie rozmawiałeś z lekarzem o zmianie leku, dołożeniu czegoś? Niektórzy latami dobierają odpowiedni dla siebie lek, to niestety często jest loteria, który lek jak zareaguje w naszym przypadku.
I zero poprawy na orivenie?
A terapie w jakim nurcie były?

btw. wyszłaś z tego jakoś ? :S da się w ogóle wyjść z tej cholernej nerwicy ? :< Co za beznadziejna choroba, jak sobie dam rade z jednym to zacznie sie co innego i tak w kółko.


Wyszłam to pewnie za duże słowo, ale na dzień dzisiejszy czuję się dobrze. Od 5 lat leczę się (nerwica, depresja, zab. osobowosci), miałam 2 letnią remisję i rok temu znów wszystko się zaczęło od nowa więc pewnie ciężko z tego wyjść...niestety....
Ale z napadów lękowych wyszłam (odpukać!!!), mój lekarz świetnie dobrał mi leki. Mimo, że początkowo nie było idealnie to bardzo jestem wdzięczna mojej pani doktor, że była odporna na sugestie dotyczące zmiany leków. Dopiero maksymalna dawka i dodatek miansy mnie uwolnił od napadów lęku i co ważniejsze dla mnie -NN (napady paniki to nic w porównaniu z natrętnymi myślami).
Póki co nie nastawiam się na nic, wiem, że organizm może przyzwyczaić się do sertraliny i może przestać działać- cieszę się chwilą obecną i próbuje zorganizować sobie terapię (mimo, że jedna za mną) póki jeszcze mam dużo energii :)
all I wanna do is get high by the beach, get high by the beach

sertralina 250 mg / kwetiapina 25 mg /alprazolam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
574
Dołączył(a)
08 maja 2013, 22:49
Lokalizacja
tam gdzie rosną poziomki

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Lisa_ 19 mar 2014, 16:42
Od kilku dni zastanawia mnie jedna rzecz, czy masturbacja rozpoczęta w młodym wieku, przez religijną osobę, potem poczucie winy, traumatyczne spowiedzi, lęki, że coś się stanie złego, a człowiek żyje w grzechu, ciągi nieczystości (kilka dni pod rząd po kilka razy dziennie), mogą przyczynić się do powstania nerwicy lękowej ?
F41.0
Od 17.11.2014 bez leków.
27.03.2014 - 17.11.2014 - escitalopram 10 mg
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
11 mar 2014, 14:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Suicide_silence 19 mar 2014, 16:49
Po paro byly efekty przez trochę ponad rok a potem jakby przestalo dzialac i zmienilismy na oriven, ktory sprawil ze przestałem sie juz martwić brzuchem. A teraz meczy mnie ciagla dusznosc i ataki paniki nawet w domu.. wzialem lorazepam i troche ucichlo. W terapiach nie widze sensu bo jedna pani psycholog zyla w innym świecie chyba, inna ciagle kazala cos wypełniać, a do jednej to chodzilem z 3 miesiace i ani sie z tego nic nie dowiedziałem, pani szukała jakichs powiązań z przodkami, no bez sensu dla mnie. Psychiatre mam swietnego, on mi zawsze cos doradzi, wytłumaczy jak te nerwy działają itp. A opowiadanie pani psycholog jak wspominam dziecinstwo itd jest strata czasu. Nigdy nie bylem za pójściem do psychologa, ale próbowałem, a teraz to juz sie kompletnie zrazilem.

-- 19 mar 2014, 16:09 --

Lisa_ napisał(a):Od kilku dni zastanawia mnie jedna rzecz, czy masturbacja rozpoczęta w młodym wieku, przez religijną osobę, potem poczucie winy, traumatyczne spowiedzi, lęki, że coś się stanie złego, a człowiek żyje w grzechu, ciągi nieczystości (kilka dni pod rząd po kilka razy dziennie), mogą przyczynić się do powstania nerwicy lękowej ?


moze nie jestem znawca ale mysle ze moze. Szczególnie lęk przed spowiedzia. Co do reszty.. no to chyba raczej natrętne mysli ze cos mogloby sie stac. Ale sprawa wydaje się do opanowania, isc do spowiedzi do ksiedza ktory nie krzyczy ani nie bije, przestac sie masturbowac(znalezc chlopaka/dziewczynę) i powinno pomoc. Bog wybacza przy każdej spowiedzi, ale nie tylko, jesli wiesz ze zle zrobilas i Cie to dręczy to Bóg Ci wybaczy.
Co do masturbacji to ok, to jest grzech ale w wieku dojrzewania kazdy poznaje swoja seksualnosc i chyba lepiej juz w ten sposob niz wpasc w gimnazjum czy liceum. Ok koniec mądrości^^ ;p
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 gru 2013, 17:05

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez sebastien 20 mar 2014, 16:16
Witam,

na to forum trafiłem przypadkowo (skierowało mnie z googla do wątku z filmami :)), ale jednak w idealnym momencie...

Mam 26 lat, skończone studia techniczne. Zawsze byłem osobą nieco spokojną, nieśmiałą, może trochę bardziej stresującą się od innych, ale nigdy nie przekraczało to norm. Ot, pospolity stresik przed nowymi rzeczami. Nigdy też nie miałem np. lęku przed samą szkołą (uczniem byłem wzorowym) W życiu byłem pogodny, żywy, z mnóstwem zainteresowań, aktywy, lubiany. Wszystko jednak było w normie, czasami tylko stres przed konkretnymi ważnymi sytuacjami.
Po studiach przyszedł czas na zaczęcie pracy i oczywiście zmianę stylu życia (zacząłem mieszkać sam, na swoim, bez rodziców). W moim zawodzie nie miałem więszych problemów ze znalezieniem pracy. Wiadomo - nowe rzeczy, troche nauki na początek, ale atmosfera była ok i radziłem sobie podchodząc do tego z dystansem i na luzie. Było jednak kilka aspektów, któe w tej pracy mi się nie podobały i wiedziałem, że na zawsze tam nie zostanę. Po pół roku zmienił mi się kierownik i sytuacja zaczęła się pogarszać. Coraz mniej chętnie pracowałem, coraz gorzej sięz tym czułem, szczególnie ze względu na nacisk na zadania, z którymi byłem pozostawiony sam sobie i nie bardzo sobie z nimi radziłem. W głowie zaczął pojawiać się plan odejścia i zacząłęm nawet poszukiwać innej pracy. Pojawił się lęk przed pójściem do pracy. Każdy poranek to katorga. Co prawda na miejscu ciśnienie mijało, okazywało się że nie jest tak źle, ale nazajutrz było to samo. Zacząłęm unikać pracy, urlop, chorobowe. Zdarzało mi się brać urlop na żadanie, bo po prostu rano byłem tak znerwicowany że nie dawałem rady tam iść. Musiałem odejść i udało się...

W nowej pracy nie czułęm tego lęku, byłem wyluzowany, może aż za bardzo. Lęki minęły, a w życiu osobistym też ukłądało się dobrze. Tak cieszyłęm się że uciekłęm z poprzedniej pracy, że nie przykłądałem się do tego co robiłęm w nowej. A że nie było to nic super ambitnego dla mnie to przechodziłęm obok tej pracy bez emocji, nie liczyłęm tam na jakąś karierę, co jednak miało swój efekt w tym, że po miesiącu mnie zwolniono. Trudno się mówi i tak nie czułęm tam "tego czegoś". Powoli szukałem czegoś nowego...

Po dwóćh miesiącach siedzenia w domu (wykorzystanych mało efektywnie - czuję że trochę zmarnowałęm ten czas, głównie przed komputerem w domowej strefie komfortu. Był to też okres mocnych rozmyślań co do przyszłości, marzeń, pasji oraz tego co chcę w życiu robić - i czy na pewno jest to branża w której jestem?...) znalazłęm nową pracę. I był to najwyższy czas, bo środki na życie się skończyły. Praca w moj branży, bardzo ambitna, w której dużo do nauki, wyzwanie. Motywacja jednak była, szczególnie że waruki płacy dobre.
Pierwsze dwa tygodnie to wdrożenie, szklenia, nauka i zdałem sobie sprawę, że dużo z tego czym mam się zajmować ledwo umiem,a w około sami specjaliści. Nie czułem jednak parcia, żeby douczać się w domu, a może czułem ale nie chciałem... Napięcie we mnie trochę rosło, w dodatku w głowie powiększała się myśl, że to nie jest to co mnie pasjonuje, w czym widzę siebie zawodowo. Moje plany i marzenia są inne, a tutaj, w tej branży bardziej spełniam oczekiwania innych (no bo te 5 lat studiów), przymuszam się, "nie czuję tego".

W poniedziałem rano pojawił się mocny lęk spowodowany tym wszystkim co opisałem. Głównie przed tym, że mam tyle nowego do ogarnięcia, żę nie dam rady, a dodatkowo nie chcę bo to nie to co chcę robić. Nie mogłem nic zjeść, skręcony brzuch, chodziłęm nerwowo po pokoju próbując się uspokoić. Nie dałem rady, zadzwoniłem że nie przyjdęz jakiegoś tam powodu. Myślałem że 'kupiłem' sobie 24h na to żeby się ogarnąć, zresztą ciśnienie ze mnie zeszło (by powrócić wieczorem). Na drugi dzień to samo. Trzeci jeszcze gorzej, nawet nie mogłem już zadzwonić, że mnie nie będzie - wysłałem smsa. Wiem, że przeginam pałę, dzisiaj znowu nie dałem rady i chyba już nie dam. Jutro rano idę porozmawiać co dalej, bo w sumie zacząłęm pracę i na starcie już zrezygnuję. Boję się tego jak to będzie, jak to rozegrać, jak z pracodawcą. Myślę, że może to moment kiedy faktycznie rzucę tę branżę, zajmę się tym co mnie pasjonuje i tam poszukam pracy, choć to pewnie będzie dziwnie widziane w moim otoczeniu. Nie wiem.

Mocno się rozpisałęm, ale to moja historia...

Lęki do pracy, nie umiem ich przełamać. Nerwica lękowa? Może czas na rewolucję, zmianę, pójście za pasjami i wtedy wyjdę z tego problemu? Co sądzicie, co radzicie?
Czy mam iść do psychologa?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 mar 2014, 15:34

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Maggda92 24 mar 2014, 21:09
sebastien Nie zaszkodzi pójście do psychologa skoro nie potrafisz przełamać swojego strachu
Maggda92
Offline

BŁAGAM O POMOC! RADĘ! bóle brzucha, omdlenia, silny stres...

przez greencross 03 kwi 2014, 11:07
Witam wszystkich.
Z góry dziękuję za możliwość opisania swojego problemu.
Mi nadzieja już się skończyła...
Rok temu, przed maturą pojechałam oddać krew. Po oddaniu wsiadłam do MPK, a tam zemdlałam. Obudziłam się w karetce pogotowia, wiozącej mnie do szpitala, gdzie spędziłam cały dzień pod kroplówkami. Po tym incydencie wszystko było w porządku... do momentu kiedy potrzebowałam skorzystać ponownie z publicznej formy transportu. Wsiadłam do busa (1h podróż) i całą drogę siedziałam nad reklamówką, gdyż wydawało mi się, że lada moment zwymiotuję... tak się jednak nie stało. nigdy nie miałam choroby lokomocyjnej, często przemieszczałam się busami do większych miast, nigdy to nie stanowiło dla mnie problemu, a tu: nowość... nieprzyjemna. w każdym bądź razie jechałam na imprezę studencką, na której posiedziałam kilka kwadransów i zmyłam się do hotelu, gdyż tak mnie bolał brzuch i chciało mi się wymiotować, że ani jeść, ani pić, ani tańczyć... następnego dnia, po śniadaniu miałam wracać do domu, busem. i wtedy się zaczęło - PIERWSZY ATAK. na przystanku przewróciłam się na ziemię, gdyż ból brzucha i chęć zwymiotowania była tak silna, że nie dało się wytrzymać. po chwili omdlałam na chwilę. był przy mnie mój chłopak, który po godzinie usilnego próbowania powrotu do domu postanowił jechać ze mną. w busie omdlałam kolejne kilka razy... i tak się zaczęło. miałam jeszcze 2 matury przed sobą, z niemieckiego, do których byłam najlepiej przygotowana. na jednej z nich omdlałam 2 razy i maturę musiałam pisać za zgodą Ministerstwa Edukacji w czerwcu. (92% - byłam naprawdę przygotowana). całe wakacje miałam do d***, nie mogłam normalnie zjeść, zaczęłam bać się wychodzić z domu, kiedy omdlewałam np. w parku na ławce ludzie mieli mnie za narkomankę. jedynie nic mi się nie działo po alkoholu, ale starałam się go nie nadużywać, wiadomo - z jednej choroby w drugą... przyjęto mnie na studia, ale ból brzucha przy myśli o studiach stawał się nie do wytrzymania. musiałam zrezygnować z marzeń. od pierwszego omdlenia zrobiłam gastroskopię, usg brzucha, TK, EEG, badania krwi itp. miałam ostre zapalenie żołądka, które szybko wyleczyłam, a dalej jest tak samo. od września chodzę na terapię do psychologa, ale to nic nie daje, ból jest względnie fizyczny, na podłożu lękowym, stresowym. przykładowa sytuacja: 12 lat grałam w teatrze i to była moja pasja, teraz pójście do teatru to niewyobrażalny ból. zamknięte pomieszczenie, gdzie są inni ludzie (jak w MPK). robi mi się gorąco, piszczy w uszach, ten ból... i efekt murowany. o pracy nie ma mowy, próbowałam, ale po 3 tygodniach omdlewania sama zrezygnowałam, ze strachu. nigdy niczego się nie bałam, a teraz każda przyjemność zamienia się w męczeńską walkę ze sobą. pójście do lekarza i czekanie w kolejce, kino, teatr, wyjazd, szkoła, spotkania ze znajomymi, koncerty - to mnie wykańcza.
od stycznia uczęszczam do psychiatry. dostałam SULPIRYD 50, który nic nie pomaga, także ostatnio lekarz zwiększyła mi jego dawkę i szczerze, jest jeszcze gorzej. mam silną depresję, płaczę codziennie, nie chcę żyć, nie tak...
kiedyś miałam wszystko, szkołę, teatr, muzykę, śpiewanie, plastykę, konkursy, koncerty, pracę, stowarzyszenia, wycieczki, akcje charytatywne ... a teraz? siedzę zamknięta w czterech ścianach. nie mam powodów do zmartwień. rodzina mnie rozumie, chłopak jest ze mną przez cały ten okres, przyjaciele interesują się moim zdrowiem, ale ja nie mam siły się z nimi spotykać.
marzę o tym, żeby wrócić do zdrowia i stanąć na nogi, ale nie mam już siły z tym walczyć.
ból jest nieznośny, boli w okolicach żołądka, podczas ataku ciężko mi oddychać. przepona boli, muszę małymi wdechami nabierać powietrza. dostaję ataku paniki i wybucham płaczem. dodam, że nauczyłam się nieco kontrolować mdlenie i potrafię ustań przez okres ataku na nogach. takich ataków mam ok. 100 w ciągu dnia. są to skurcze.
BŁAGAM, jeśli ktoś to przeczyta i wie, jak poradzić sobie z takim schorzeniem.... błagam pomóż mi. nie mam nawet 20 lat... a moje cudowne życie obróciło się o 180 stopni...
będę wdzięczna jak nigdy.
dziękuję...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 kwi 2014, 10:44

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez siwa94 03 kwi 2014, 15:33
Nerwica Lekowa,depresja

Witam serdecznie.Mam 19 lat aktualnie mieszkam w Anglii. Od roku mam objawy nerwicy wiem o tym ale nie bylam u zadnego psychologa , zaczelo sie od tego ze mialam straszny bol glowy po lewej stronie i tak sie obawialam tego bolu ze caly czas mialam leki przed wyjsciem z domu myslac ze bede sie zle czuc i cos mi sie stanie.Potem zaczelo byc gorzej ta nerwica zaczela sie przerzucac na lek przed smiercia,potem problemy z oddychaniem a teraz nie mam juz ochoty na nic,wszysko dla mnie stracilo sens nie mysle o przyszlosci pozytywnie a zawsze bylam optymistka.Nie umiem sobie z tym radzic. Czasami mysle ze moze lepiej jak bym wrocila do Polski ale nie ma to dla mnie sensu nie czuje potrzeby chociaz bardzo tesknie za rodzina ale mysle ze tam bedzie tak samo nie wiem co mam robic.Czy ktos ma tak podobnie ? Mam wrazenie ze nie jestem soba i juz nie bede taka jak kiedys wesola,usmiechnieta,pela planow. :( :( :( :(
Ostatnio edytowano 03 kwi 2014, 23:44 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść postu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 kwi 2014, 15:14

BŁAGAM O POMOC! RADĘ! bóle brzucha, omdlenia, silny stres...

przez nikka44 03 kwi 2014, 16:24
Idź najlepiej do lekarza.Nie wiem czy jest coś jak masaż brzucha,spróbuj tym też,pij melissę, chociaż spróbuj,kombinuj ,duzo wody ,warzyw zdrowa dieta dla ciebie to konieczne!Nie możesz z tym czekać ,bierz sie za to,ale nie wiem co to może być za schorzenie.A jak mdlejesz to masz drgawki?Może masz padaczkę?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 kwi 2014, 16:11

BŁAGAM O POMOC! RADĘ! bóle brzucha, omdlenia, silny stres...

Avatar użytkownika
przez hania33 03 kwi 2014, 17:35
greencross, Witaj , jaka diagnozę postawił psychiatra?Omdlenia musza miec jakis powod , co do dusznosci mialam tak samo, zoladek bolal z wysilku..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Pitek30 04 kwi 2014, 15:49
Witam jestem tu nowy chciałem się podzielić moją historią i spytać Was czy da się z tego wyjść?Mam wrażenie, że tylko reset mózgu pomógłby.

Odkąd pamiętam zawsze byłem zestresowanym gościem. Zawsze stres przeżywałem w szkole, na studiach i obecnie w pracy. Potrafiłem sobie z nim jakoś radzić tłumaczyć sobie itp. Dawałem radę. Niestety od około 1,5 roku męczy mnie "coś" co nie daje normalnie żyć, przeszkadza i codziennie o "tym" myślę i nawiązuje kiedy on się pojawi czy mi coś zrobi. Domyślacie się, że chodzi o lęk. Pierwsze symptomy pojawiały się około 2 lat temu, ale olewałem je i żyłem dalej. Pierwszy raz na drodze expresowej dwupasmowej jadąc nad morze poczułem strzał taki przez głowę, jechałem ponad 160-170 km/h, lekka panika i zjechanie na postój i dalej było ok łącznie z powrotem (był cięższe warunki atmosferyczne padało więc wolniej jechałem i musiałem się skupić). Po 2 miesiącach pojechałem w góry (sierpień 2012) cały czas leci autostrada, ciężkie warunki deszcz i też ok. Powrót to była masakra zaczęło mnie paraliżować, glut, strzał w głowę i ten szum klimy i auta mnie dobijał i wlokłem się 90-100. Moja narzeczona nie chciała mnie podmienić, a ja udawałem, że jest ok. Wróciłem wycieńczony. Zapomniałem o tym zwaliłem to na gorszy dzień. Jednocześnie ruszyły przygotowania do mojego ślubu który miał się odbyć w kwietniu 2013 r., zachorowała moja mama, siostra cioteczna i dwa razy nie groźnie miałem kolizje swoim kochanym autem na którym się pieściłem i bardzo przeżywałem, że będzie musiało iść do warsztatu(wiem, że to błahe). 22 września 2012 pojechałem na szkolenie 3 dniowe i tam się zaczął mój 1 dramat. Trochę się czułem spięty na tym szkoleniu. Ludzi już znałem z poprzednich szkoleń. Przy obiedzie siedział z nami taki kierownik "szycha", byłem tak spięty, że ledwo jadłem, zacząłem się bać, że się zakrztusze, uczucie spięcia paniki no i się zaczeło przy każdym posilku myśl nawracała i tak w kółko, zacząlem chodzić taki apatyczny po tym, zdołowany. Powrót ze szkolenia dramat, ja prowadziłem czułem blokade, usta zaciśniete i nerw ale jechałem. Jakoś dojechałem. Ciągnął mi się ten lęk jakiś czas z tym jedzeniem, wracałem do niego i czasami wracam, ale pokonałem. Autostrady i drogi dwupasmowe trochę pokonałem bo i 200 km/h pojechałem, ale dłuższe dystanse mam wrażenie, że nie dla mnie. Jak sam jezdziłbym to w ogóle masakra. Jak z kimś to jeszcze raźniej, ale tylko na krótkich dystansach. Podniosłem się jakoś, zacząłem chodzić do psychologa. Załamki były w międzyczasie robiły mi się usta zaciśnięte i byłem taki bez życia. Jak jeździłem rozwozić zaproszenia ślubne do ludzi to czułem spięcie, skrępowanie i chciałem stamtąd szybko uciekać. W lutym 2013 lęki nasiliły się, czułem się osłabiony, bez życia, przyszedł problem z ciśnieniem, pomiar wykazał 170/100, zacząłem kontrolować ciśnienie, bałem się, że dostane zawału, każdy pomiar to stres był. Dostałem hydroksyzyne w syropie. Wziąłem L-4 na 1,5 tygodnia, żeby dojść do siebie. Odbudowałem się i do ślubu dałem radę. Pomogła mi przyszła żona, znajomi. W miedzy czasie mama wyzdrowiała i siostra cioteczna też. Myślałem, że po ślubie lęki znikną. Tylko się wyciszyły, ale dalej siedziały w głowie. Ciśnienie dalej mierzyłem i się nakrecałem. Zmieniłem tryb życia schudłem przy wzroscie 180 ważyłem 80 (schudłem 8 kg), regularne bieganie i rower. Miałem zawsze problem z wagą tyłem chudłem i tak na zmianę. Wyniki wszystkie wymarzone. Poszedłem do kardiologa. Na pomiarze 160/100. Dostałem holtera EKG, Ciśnieniowego i Wysiłkowe. Echo serca ok. Na Holterze EKG średnia 53 i arytmia serce zwalnia i przyspiesza. Holter ciśnieniowy dzień 132/79, noc 106/68, całość dało średnią 130/79 i pani kazała mi tabletki na ciśnienie brać, nie wziąłem, nie mierze już ciśnienia i mam spokój. Wysiłkowe badania wyszły super. Zauważłem, że lęki nasilały mi się na kacu. Nowy rok się zaczął i nowy lęk chyba najgorszy. Zawsze miałem lęk wysokości i przestrzeni ale dawałem zawsze radę (wchodziłem na latarnię, latałem samolotem, byłem na 45 piętrze w drapaczu w Wawie), obecnie mam problem, żeby wejść do wieżowca na 6 piętro. Już na schodach oblewa mnie pot, zatyka w klatce i zaczynam się trząść. Na balkonie u siebie na 2 piętrze nie wypije kawy, bo mnie zatyka i paraliżuje. Zauważyłem, że miasto mnie przytłacza, wysokie budynki, nawet bloki 4 piętrowe. Ostatnio miałem problem w domku u znajomego, żeby zejść na dół z 1 piętra, bo schody mi nie odpowiadały, przyszła blokada i strach. Jakoś zszedłem. Do pracy idąc przez osiedle (pracuje 5 minut od domu) też mnie zatyka, blokuje, jakoś tam ide ale w głowie takie blokady, że zaraz upadne. Mam tak jak idę sam. Wole czasem przebiec ten odcinek, żeby lęk nie przyszedł. W międzyczasie zginął mój dobry znajomy w strasznym wypadku, no i moja żona zaszła w ciąże. Dopadł mnie kolejny kryzys. Tak się stresowałem jej pierwszym badaniem masakra gorzej jak ona.
Ostatnio również muszę usiąść w kościele, bo przy dłuższym staniu mój kręgosłup robi się napięty, a moje nogi zaczynają sie trząść, musze usiąść i wstać i jest ok.
Doszło do tego, że czasami boję się, że upadne itp., a jeżdze na rowerze 20-30 km regularnie i biegam 5-10 km. Na rowerze czasami ryzykuje i nic, a tu takie pierdoły i lęk.

Obecnie chodzę na psychoterapię i biorę Sedatif PC i Tonisol.
Nie chcę wchodzić w psychotropy, bo może tak dam radę, ale czasami już mi brak sił.

Może to być wszystko nieskładne, ale chciałem podzielić się z kimś kto ma podobne problemy.

co robić?

Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 kwi 2014, 15:46

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Kath 04 kwi 2014, 22:28
Pitek30 ja mialam podobne problemy, przy szybkiej jezdzie, na balkonach, na drugim pietrze w galerii itp. U mnie oprocz nerwicy lekowej mialam nerwice natrectw. To jasne ze na kacu leki sie nasilaja:) slyszalam - bo sama nie biore - ze najbardziej sie nasilaja na drugi dzien po amfetaminie. :) kazdy na kacu zle sie czuje - a nerwica lekowa ma to do siebie ze kazda taka okazje wykorzysta i onroci w lek. Odnosnie kawy - jana czas nerwicy calkowicie ja rzucilam. Podnosi poziom adrenaliny - jestes bardziej podatny na nieprzyjemny atak leku/paniki. Pij melise ;) bardzo dobrze ze uprawiasz sport- mi bieganie i silownka bardzo pomogly. Tak jak Ty nie bralam zadnych psychotropow. Jesli terapeuta jakos do Ciebje nie przemawia - zmien go. Ja zmienialam 2 razy. Polecam behawioralno poznawcza;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
23 mar 2014, 23:56
Lokalizacja
Out of space

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Pitek30 04 kwi 2014, 22:47
Kath a ile lat zmagałaś z tym dziadostwem?Zastanawiam sie dlaczego mam lęki przez patrzenie na wysokie budynki,drapacze czy to na żywo czy na fotkach,filmach.Ostatnio mi się nasiliły.Mieszkam od urodzenia w miescie powyzej 100 tys. Rok temu jeszcze remont robilem w wieżowcu w mieszkaniu na 6 pietrze,a teraz to wszystko mnie przytlacza.Jedna myśl,spojrzenie i następuje blokada ust,glut i czuje się słabiej.Glupie uczucie.A rowerem smigam 40 km/h miedzy drzewami, po wzgorzach i nic j zero lęków.W galerii mam juz problem na 1 piętrze.Czuję się taki ograniczony :(.Kolejna sprawa moja żona jest w ciąży,a ja zaczynam myśleć czy podołam w roli ojca,wspolny porod to juz abstrakcja.Pierwsza wizta z Nia u lekarza to byla masakra dla mnie.Jeden klebek nerw
ow.Zostalo mi 7 m-cy.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 kwi 2014, 15:46

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez zima 04 kwi 2014, 22:56
Pitek30, pojsc do lekarza psychiatry po odpowiednie leki.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do