Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica czy co :/ przeczytajcie prosze i doradźcie

Avatar użytkownika
przez ewa125 04 cze 2008, 21:23
ja takiego objawu nie mialam. mozliwe ze nerwica choc chyba nie typowa. ja bym sie udala do lekarza dobrego z tym, moze neurologa nie wiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Nerwica czy co :/ przeczytajcie prosze i doradźcie

przez tomakin 04 cze 2008, 21:57
A ja właśnie takie objawy miałem przy swojej nerwicy lękowej, tyle że ze 30 razy silniejsze :D

Dodam że była wywołana astmą (alergia na pleśnie które wyrosły mi w sypialni, jak wstawiłem plastikowe okna), jak wywaliłem źródło alergii nerwica minęła jak ręką odjął.

Możliwe, że masz jakieś stany zapalne (bakterie?) bądź jakąkolwiek inną chorobę zwyrodnieniową i dopiero skupienie uwagi sprawia, że to czujesz i rozwija się pełnoobjawowy atak paniki - wydzielanie adrenaliny sprawia, że zmniejsza się dopływ krwi do mózgu, na co organizm reaguje poczuciem zagrożenia (mózg się dusi) i wydziela więcej adrenaliny... błędny krąg. Po jednym objawie ciężko cokolwiek diagnozować, zapewne to się rozwinie w coś pełnoobjawowego albo zaniknie bez śladu.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

hm....jak myslicie...

przez magdalena4 05 cze 2008, 14:46
Witam wszystkich!!! Chciałbym zebyscie wyrazili swoje zdanie na temat moich ponizszych refleksji...
Od jakiegoś czasu tak sie zastanawiam czy zachorowanie na nerwice lękowa napewno ma powiązanie z naszymi wczesniejszymi często bardzo trudnymi doświadczeniami, głownie z dzieciństwa,( ja jestem dda) bo ja chodze na terapie i czasami mam takie wrazenie ze nie. Moja terapia np. mam wrazenie ze ona mnie doprowadzila do gorszych lęków...np.gadałam o rzeczach których sie nie bałam, o życiu a potem sie ich bałam...rozmawiałm dużo o moim kłotniach w związku i pozniej wpadłam w silny lęk przed moim zwiazkiem i bycia z moim partnerem, tearapeutka nie chciała za bardzo pracowac ze mną na tym jak ja odczuwam lęk,o atakach, albo o moich objawach fizycznyh, tylko o życiu i mam takie wrażenie ze nastąpiło przeniesienie lęku tego irracjonalnego na lęki życiowe, np. strach ze sobie nie poradze, boję sie ze zycie jest trudne, lęk przed zamrnowaniem życia... itd.,te mysli wywołują fizyczne objawy lęku. Rok miałam spokoju względnego, a teraz znów lęki i lęki przed depresja, boje sie depresji jak kiedys choroby psychicznej....dziwne bo moze mam depresje.Takie moje refleksje następuja po tym jak obserwuje mojego chlopaka, tez chorego na nerwice (ataki lęku pojawiły się po salmonelli). Brał leki od psychiatry na to, ja nie bralam bo moj psycholog mi odradzał.. W koncu poszedl tez na terapie biorąc effectin( ale w małych dawkach), i trafil na taka babke, która wyprowadzila go z nerwicy w ponad pół roku (a ja chodze 2 lata, ale nie biore nic).Moj chlopak strasznie sie przyczepia do tego ze ja tak dlugo chodze ze moja terapia jest nieskuteczna i gadał ze swoją terapeutką, ktora mu powiedziała, ze bez sensu jest takie dlugie terapie przeprowadzac, ze od niej pacjenci wychodza po roku najdluzej zdrowi, ze po co wyciagac brudy z dziecinstwa i z zycia, bo lęki to lęki, a życie to życie. Że trzeba nauczyc sie panowac nad nimi i to wszystko, ze lęki pojawiają sie niezaleznie od sytuacji życiwoych po prostu są to zaburzenia, ktore trzeba opanować i nauczyc sie z tym życ ( i ze zawsze jak bedziemy sie nad tym gównem skupiac to wywolamy ataki!!!) I rozmawianie o tym co bylo kiedys i powiązywanie tego z lękami to bez sensu, ze trzeba sie terazniejszym zyciem zajac i działać, spełniac sie i realizowac. Czasami mam takie wrazenie ze własnie tak jest i wkurzam sie ze tak dlugo chodze na terapie a to swinstwo mam w dodatku jeszcze z pogorszonym nastrojem, ze to wrociło i z nowymi wkrenami, lękiem przed depresja. A ile przepracowałm przez te 2 lata na terapi i co i nie jest dobrze. A co wy o tym sadzicie?
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: hm....jak myslicie...

Avatar użytkownika
przez ewa125 05 cze 2008, 14:57
odpowiem tylko na podstawie tego co mi sie wydaje bo ekspertem nie jestem. mysle ze 2 lata to juz dlugo i jezeli nie ma zadnej poprawy ja bym zmienila psychologa. lekow bym na pewno nie brala bo boje sie brania psychotropow. boje sie ze poczuje si e jeszcze gorzej, boje sie uzaleznienia i wogole nie wiadomo tak naprawde czy one pomagaja czy nie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: hm....jak myslicie...

przez tomakin 05 cze 2008, 18:16
ja dość jasno wyraziłem swoje zdanie na stronce www.xxxxxxxxxxxxxxxxxxx - jest dość zbliżone do Twojego, tylko nieco bardziej "miażdżące" :P
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: hm....jak myslicie...

Avatar użytkownika
przez Vitalia 05 cze 2008, 19:43
to może spróbuj psychoterapii poznawczo-behawioralnej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Re: Nerwica czy co :/ przeczytajcie prosze i doradźcie

przez Mafju88 06 cze 2008, 00:00
Co do lękowej to trudności z oddychaniem też miałem... ale gdy wyleczyłem lękowa to ten objaw minąl :) teraz jeszcze natrectw
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: hm....jak myslicie...

przez magdalena4 06 cze 2008, 09:59
witam, terapia mi pomogła, nie moge powiedziec ze nie, ale dlaczego chodzac na terapie to lęki wrócily, ale pod inna postacia...np. jak czytam o depresji, ze ludzie mają mysli samobójcze, ze sie tną np. to ja dostaje ataku lęku...boje sie ze ja tez tak bede miała, i w momencie gdy cos mi sie nie układa to boje sie poczuc smutku, nawet bezsilności ze strachu ze mam depresje i wogóle, dzis dotałam biegunki ze starchu jak przeczytałam ten post o myslach samobójczych, ja sie boje ze ja nie znajde sensu zycia i sie pograże, albo boje sie ze juz to mam i juz z tego nie wyjde, ze nie bede miała siły...szok :cry:
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Re: hm....jak myslicie...

Avatar użytkownika
przez ewa125 06 cze 2008, 14:11
nerwica ma to do siebie ze objawy potrafia sie zmieniac w inne ale to ciagle nerwica
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: hm....jak myslicie...

Avatar użytkownika
przez Viridian 07 cze 2008, 11:26
Zmiana przyczyny lęków jest jak najbardziej możliwa; może być tak, że pierwotnej przyczyny nerwicy lękowej już nie ma, ale zamiast ustąpić, napady lęków będą wywoływane czymś nowym.
Przyczyny już nie ma, ale mechanizm pozostał.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
184
Dołączył(a)
12 lip 2007, 18:46
Lokalizacja
miasto nad rzeką

Re: hm....jak myslicie...

przez Mafju88 07 cze 2008, 12:11
Viridian napisał(a):Zmiana przyczyny lęków jest jak najbardziej możliwa; może być tak, że pierwotnej przyczyny nerwicy lękowej już nie ma, ale zamiast ustąpić, napady lęków będą wywoływane czymś nowym.
Przyczyny już nie ma, ale mechanizm pozostał.


Bardzo mądrze napisane. Zreszta bardzo często jest tak ze dana osoba poprostu przyzwyczaila sie do swojego stanu i niebardzo wierzy ze to moze zmienic, a zna juz swoj konflikt. Ale to tak dodałem nawiasem mowiac pozatym po powiedzial moj poprzednik.
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: hm....jak myslicie...

przez magdalena4 07 cze 2008, 14:52
Viridian chyba masz racje...wogole chyba zgadzam sie z wami, i cos w tym jest ze czlowiek sie do tego przyzwyczaja,
trudno jest zaczac zyc inaczej.... Moja terapeutka twierdzi ze krzywda z dziecinstwa sie za mna ciagnie(ojciec alkoholik), zgdzoe sie z tym bo jestem swiadoma mojego pokrzywionego odbioru rzeczywistosci przez trudne dziecinstwo, ale pracuje nad tym, tylko te cholerne lęki...chyba musze popracowac nad samym mechanizmem lęków, czyli jak opanowywac je i nie straszyc sie...bo z najgorzsego to mysle ze wyszlam, bo to co bylo na poczatku to przeszlosc...Wiecie,ze ja nawet juz tego nie pamietam) jakby tego nie było.U mnie jest teraz tak,ze to mysli wywoluja lęk, nie mam atakow lęku od tak, tylko mysli konkretnie o depresji wywolują lęk pod postacią fizyczną tez, zauwazylam tez ze czesto mysle o sobie jak o osobie chorej, potem np pojawia sie jakis objaw fizyczny...ja mysle ze to objaw depresji i sie zaczyna lęk, i nakrecam sie...tylko ze juz myslałam ze nigdy tego nie wywołam, a jednak. W sumie podobnie myslalam o chorobie psychicznej, jak mialam na początku silne lęki przed chorobą psychiczną. Ale czy to mozliwe zeby bac sie depresji...to mnie dziwi
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Re: hm....jak myslicie...

przez marmarc 08 cze 2008, 21:17
bać się można wszystkiego, a akurat depresja to w cale nie jest błahe i małoprawdopodobne zagrożenie dla osoby z nerwicą. Ale bać się można wszystkiego. I chyba lepiej kiedy jest konkretne źródło lęku - można je jakoś oswoić. Gorzej kiedy lęk nie jest z niczym związany.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Czy ktoś wie na czym polega...

Avatar użytkownika
przez milenka 09 cze 2008, 22:11
"zabieg korekcji przegrody nosowej" :P Dzisiaj byłam u laryngologa i chciał mi wypisać skierowanie na odział ale powiedziałam mu że zastanowię sie jeszcze nad tym. Ogólnie to nie oddycha mi się aż tak ciężko w dzień ale jak kładę się do łóżka to cały nosek mam zatkany :oops: Zdecydować sie na to czy lepiej poczekać jeszcze trochę? Może ktoś miał taki zabieg i wie mniej więcej jak to wygląda?

Oczywiście z tym wszystkim wiąże sie lęk że coś pójdzie nie tak i skrzywią mi nos albo nie obudzę się z narkozy (jeżeli to sie w ogóle robi na narkozę :?: )
I need a miracle...
rok zmian... "Chodź ze mną by sens nadać życia krokom..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
21 maja 2008, 14:45
Lokalizacja
wlkp.

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do