Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: POMÓŻCIE!

przez tomakin 17 maja 2008, 18:04
Hum, prawda o tym była trochę inna

Dziewczyna umierała w strasznych cierpieniach na schizofrenię, a rodzice widząc te katusze wypędzali z niej diabła. I jeszcze kolesiowi w spódniczce dali zarobić. Kiedyś na 3 zdrowaśki do pieca, teraz diabły wypędzają. Tak, to faktycznie jest straszne, widząc taki rozmodlony ciemnogród który własne dziecko skazuje na śmierć w niewyobrażalnych cierpieniach może człowieka ogarnąć groza.

Nie wiem, czy to pomoże, z jednej strony diabełki i duszki to rzeczy, w które powinno się przestać wierzyć w wieku 12 lat (lol, rozmowy z szatanami na kasetach, jak ktoś kto skończył chociaż podstawówkę może dać się nabrać na takie głodne kawałki), z drugiej strony można zacząć bać się schizofrenii. I niewiele tu pomoże zapewnienie, że schizofrenia to choroba z którą człowiek się rodzi, nerwicowiec nie da sobie tego przetłumaczyć :D
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: POMÓŻCIE!

przez marmarc 17 maja 2008, 20:34
Twoje reakcje, milk_shake w przypadku nerwicy są "normalne"...
myślę że spotkanie z psychologiem to dobry pomysł - skoro wcześniejsze Ci pomogły.
Tak, my już tak możemy się nakręcać. Raz się naczytałem o różnych przepowiedniach, to też mnie rozłożyło - przeżywałem to przez parę dni...
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Re: POMÓŻCIE!

przez milk_shake 17 maja 2008, 22:28
Ja akurat jestem wierząca i wierzę w opętanie.
Ale dziękuje, jakoś powoli daje sobie z tym radę i wiem ze to tylko moje wymysły.
Ja juz schizofrenie przeżywałam wcześniej, na początku ;] byłam pewna że ją mam..ale psycholog żeby mi udowodnić że nie, po kryjomu zrobiła mi jakiś tam test mówiąc ze to test na całkiem co innego.Nie miałam ani jednego błędu i wtedy uwierzyłam że schizofrenii absolutnie nie mam. Różne rzeczy sobie już wmawiałam.Miałam bardzo silną derealizacje, która nadal sie utrzymuje ale radze sobie z nią.
Najgorsze są spadki nastroju i lęki i do tego to opętanie teraz.Ja nie moge oglądać takich rzeczy ani nic, bo od razu mi sie pogarsza.Mam nadzieje ze dam rade :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 gru 2007, 00:57
Lokalizacja
Katowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dziwne odczucia, napięcie nerwowe

Avatar użytkownika
przez romek 18 maja 2008, 01:05
Witam nerwuski! Leczę się około półtora miesiąca cilonem. Cierpię rzecz jasna na nerwicę lękową (praktycznie od kilku, lat tylko nie zdawałem sobie z tego sprawy), po drodze próbowałem "kuracji" marihuaną (na szczęście niezbyt intensywną). Ale do rzeczy... Pierwsze 2 tyg. po lekach czułem się wyśmienicie, wyglądało wręcz na to, że mam nowe życie: mogę normalnie spać, normalnie funkcjonować, podejmować wyzwania. Ostatnio w pracy ktoś zwrócił mi uwagę, że zachowuję się nieco dziewnie, że wyglądam na podejrzanie pobudzonego - zbyłem temat żartem i sądziłem, że na tym koniec sprawy, jednak poczułem się "w środku" bardzo źle tzn. zacząłem odczuwać potworne rozdrażnienie i napięcie nerwowe, które uniemożliwiało mi normalną pracę w skupieniu. Trwało to około uwaga: 3 dni chodziłem nabuzowany jak nigdy, w zasadzie nic nie mogłem zrobić ciągle czułem, że chcę wybuchnąć, ale nie znajdowałem żadnego konkretnego powodu dla którego mógłbym wywołać awanturę (kiedyś przed leczeniem wybuchałem z powodu głupstawa). Najdziwniejsze jest to, że uczucie to ustąpiło "jak ręką odjął" siedziałem w fotelu i po prostu ustąpiło jak ból zęba albo brzucha, ot tak deus ex machina i nie ma... Czy ktoś z was doświadczył coś podobnego i czy jest to "normalne" w mojej "nienormalności"? Pozdro.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 13:23
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez motylcio 18 maja 2008, 17:54
juice99 ja sądzę, że to padaczka raczej nie jest. Znam przypadek osoby z padaczką ogniskową. Nie raz widziałam atak i zachowanie po nim. atak padaczki można porównać do burzy. Przychodzi raz na jakiś czas, by wyładować wszystkie negatwyne emocje. Osoba po takim ataku jest zmęczona i śpi jak zabita przez najbliższe kilka godzin. Może zamiast truć się doraźnymi lekami, lepiej spróbuj jakiejś długotrwałej kuracji lekami... Ja też mam nerwicę, ale jak jestem w domu, to nie mam problemów z zasypianiem (może dlatego, że śpię z psem, bo bez niego to też się kręcę i kręcę, ale jak usnę to śpię).
Mi psychiatra zaproponowała Seronil, nie wiem wiele o nim i nie chcę wiedzieć, wierzę, że będzie tak jak mi powiedziała (czyli, że po 3. tygodniach poczuję totalną ulgę od lęków i niepokoju). Wiem, jedynie, że ma ogólnie za zadanie uspokoić i wyciszyć. Czekam na wakacje i rozpoczęcie kuracji tym lekiem;)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Rafi26 20 maja 2008, 17:08
Witam!
Choc jestem tu nowym użytkownikiem to dawna zaglądałem tu po porady. Moje lęki i nerwice mam od ponad 3 lat. Było już prawie tak dobrze ..ze myślałem że koniec z nerwicą, ale na ogół jest żle(tak jak teraz). Ostatnie pół roku jest wegetacją a nie życiem. :( Najgorsze jest to że jesli nawet rano czuję się w miarę dobrze to od popołudnia jestem już prawie jak roślina. Tylko leże w łóżku i nie mam na nic siły. Od razu robi mi się słabo i leże sparalizowany stachem. Nie pamiętam już kiedy byłem coś poćwiczyć choć kiedyś prowadziłem bardzo intensywny stył życia. Czuje się jak bym miał jakaś chorobę która wysysa za mnie po mału siły i z dnia na dzień od ponad roku jestem coraz słabszy.Chciałbym znowu mieć tyle sił co kiedyś albo tyle żebym mół "normalnie" żyć. Nie wiem czy to efekt działania leków??? Od 3 lak biorę różne pshychotropy. Był zoloft, bellergot, i kilka innych. W tej chwili mam cilon 2x 20mg(od 3 miesięcy) i lerivon 2x 10mg na noc(od ok półtorej roku czasu). Jak przerwać ten okrutny krąg??? Wiele rzeczy już przerabiałem ale mało co przyniosł efekty.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 maja 2008, 16:21

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Rafi26 20 maja 2008, 17:15
Witam!
Choc jestem tu nowym użytkownikiem to dawna zaglądałem tu po porady.
Moje lęki i nerwice mam od ponad 3 lat. Było już prawie tak dobrze ..ze myślałem że koniec z nerwicą, ale na ogół jest żle(tak jak teraz). Ostatnie pół roku jest wegetacją a nie życiem. :( Najgorsze jest to że jesli nawet rano czuję się w miarę dobrze to od popołudnia jestem już prawie jak roślina. Tylko leże w łóżku i nie mam na nic siły. Od razu robi mi się słabo i leże sparalizowany stachem. Nie pamiętam już kiedy byłem coś poćwiczyć choć kiedyś prowadziłem bardzo intensywny stył życia. Czuje się jak bym miał jakaś chorobę która wysysa za mnie po mału siły i z dnia na dzień od ponad roku jestem coraz słabszy.Chciałbym znowu mieć tyle sił co kiedyś albo tyle żebym mół "normalnie" żyć. Nie wiem czy to efekt działania leków???
Od 3 lak biorę różne pshychotropy. Był zoloft, bellergot, i kilka innych. W tej chwili mam cilon 2x 20mg(od 3 miesięcy) i lerivon 2x 10mg na noc(od ok półtorej roku czasu). Jak przerwać ten okrutny krąg??? Wiele rzeczy już przerabiałem ale mało co przyniosł efekty.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 maja 2008, 16:21

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez motylcio 21 maja 2008, 20:19
Rafi26:
i nie mam na nic siły
to może być skutkiem ubocznym brania psychotropów... Mam podobne odczucia, choć nie w takim stopniu. Może dlatego, że biorę dopiero 9 miesięcy...
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez kitty341 23 maja 2008, 10:55
czesc! tez jestem tutaj prawie nowa, jednak ostatnio nawet zaczelam pisac posty-w przyplywie ataków;), a wczesniej tylko czytalam innych:)
a wiec, mam 20 lat
Zastanawialam sie ostatnio co wywolalo u mnie nerwice(mysle ze ja mam, kiedy nie mysle ze mam raka). No wiec nigdy nie poznalam mojego ojca, nawet nie wiem jak sie nazywa,mama ma blokade psychiczna, cos jej pewnie musial zrobic. (moja mama- patrz- pierwszy maz i dwoje dzieci, drugi-kolejne dziecko i PAN X-ja). Byl taki czas kiedy bylam mala, jak jeszcze moje cale rodzenstwo mieszkalo ze mna, ze mama stracila prace, nie wychodzila z domu, zakrywala wszystkie okna, gadala do siebie, przeklinala, ze caly czas ktos nas obserwuje i w ogole to BYLO STRASZNE! w kazdym razie moja najstarsza siostra skonczyla wtedy liceum i nie miala wyjscia, musiala isc do pracy. Oczywiscie mieszkanie bylo zadluzone na 100tys zl (wcale nie przesadzam..) czasami nie mielismy co zjesc, a mama caly czas gadala do siebie. potem, kiedy juz podroslam nie moglam tego sluchac, krzyczalam na nia, i wychodzilam z domu. po prostu nie mialam warunkow do nauki(a do 4 klasy podstawowki bylam najlepsza w klasie,dopoki nie zaczelo mi przeszkadzac gadanie mamy,co skutkowalo tym,ze przestalam sie uczyc), ani do zadnego relaksu. bylam juz tak wyczulona na jej glos(nadal jestem), ze slyszalam nawet z odleglego pokoju jak szepcze. Kurcze, pierwszy raz to opowiadam komukolwiek wiecie? no i teraz sie poprawilo, juz nie wiesza jakichs koców na oknach od kilku lat, ale tez rozmawia do siebie(juz tak mnie to meczy ze nawet nie ide na nia krzyczec), tez wmawia sobie wszystkie choroby, ostatnio miala wszystkie badania i jest okey. Co do mojego ojca - mama potrafila mi wszystko mowic kiedy bylam mala, i teraz tez - np. ze miala raka macicy, urosl jej brzuch i wyszlam, inne wersje: ze jestem z sierocinca i nie mam ojca; ze ktos ja zgwalcil; a nawet probowala mi wmowic ze ojciec mojego najstarszego rodzentwa to moj ojciec, no i rozne takie.. ech;( az sie rozklejam jak o tym sobie przypominam.

acha i , dowiedzialam sie ostatnio ze moja siostra miala nerwice(wyszla z tego - musze sie jej zapytac jak - tylko ze ona miala ciagle zawroty glowy i sie bala jezdzic srodkami trasportu z tego co pamietam(bylam mala a ona studiowala w czestochowie).
No wiec taka jest moja historia;)
Tylko ze ja nie mam stwierdzonej nerwicy.. i straszliwie sie boje isc do lekarza ze jednak powie mi ze mam raka..i wybaczcie ze tak dlugo,chyba potrzebowalam po tylu latach sie komus wyspowiadac;)
"Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie".
Chcę czasem ulec niebu gwiaździstemu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
04 paź 2007, 09:39
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez desperadoxxx 25 maja 2008, 23:13
Witam wszystkich,
Na początku chce przeprosić za moje słownictwo i styl jestem anglistką wiele lat spędziłam za granicą i w efekcie z językiem polskim mam na bakier:)2 lata temu ponownie wyjechałam za granicę i tam wszystko się zaczęło....zawroty głowy, a raczej wirowanie w głowie, które czułam cały czas, nasilały się gdy leżałam, uczucie że zaraz zemdeleje, kołatanie serca i????Oczywiście wciąż nawracające myśli, że jestem na coś poważnie chora! Moje życie towarzyskie się całkowicie zatrzymało. Nawet gdy się dobrze czułam bałam się wyjść z domu, spotkać się ze znajomymi, iść do sklepu , chciałam abyzawsze ktoś był przy mnie, bałam się zostać sama choćby na chwilę, bałam się że zemdleje. To była tortura i naprawdę nikomu nie życzę tego co przeszłam, jak się czułam psychicznie, były takie dni, że bałam się sama siebie, swych myśli, bałam się że zwariuję! Po przyjeździe do Polski zgłosiłam się do lekarza, miałam zrobiony komplet badań- wszystkie pozytywne- diagnoza-nerwica! Oczywiście na początku nie wierzyłam w to, obwiniałam lekarzy, ze nie potrafią powiedzieć co mi jest i idą na łatwiznę mówiąc, że to nerwica i że to sobie wmawiam!Byłam u różnych specjalistów wszyscy powtarzali , ze jestem zdrowa. Będąc u neurologa, lekarz przepisał mi lek,który miał zakończyć me dolegliwości jako jedyny podał inne wytłumaczenie mych kłopotów niż nerwica. Dzięki temu lekarz wzbudził me zaufanie, z gabinetu lekarskiemy wyszłam zadowolona, ze w końcu zdiagnozowano u mnie chorobę, wiedzą co mi jest, teraz mam leki i mnie wyleczą,. Uwierzyłam, że może w końcu to się skończy. Leki zadziałały od razu, me problemy zanikły,( dolegliwości fizyczne powracały jedynie przy zdenerwowaniu czy nawet błachym przestraszeniu się). Jednak mimo , ze dolegliwości fizyczne mieneły bałam się wyjść z domu, bałam się zostać sama, ciemności. Przecież to że teraz czuję się dobrze nieznaczy, że gdy wyjdę do sklepu też będę czuła się dobrze, przecież za chwilę mogę zemdleć. Po przyjęciu dwóch opakowań czuła sie fizycznie dobrze więć postanowiłam już odstawić leki,i objawy fizyczne powróciły ze zdwojoną siła. Gdy obudziłam się rano, czułam się fatalnie, w głowie helikopter, mdłości, cała się trzęsłam, bałam się wstać z łóżka bo myślałam że zemdleję. Byłam przerażona. Chłopak szybko zawiózł mnie do lekarza. Co się okazało, lekarz wyjaśnił mi że lek który przyjmowałam to była zwykła witamina. uświadomił mi że gdybym naprawdę była chora ten lek nie wyelimnował by mych dolegliwości. Inaczej mówiąc poprostu uwierzyłam, że to jest lek na mą chorobę i mi pomoże. Poczułam się jak prawdziwa idiotka, zrobiło mi się wstyd.Wtedy zrozumiałam, ze problem tkwi w mej psychice. lekarz rozmawiał ze mną przez około godzinę i zachęcał do skonsultowania z psychologiem. Co więcej przed wejściem do lekarza czułam się jakbym miała zaraz umrzeć, po godzinnej rozmowie z lekarzem, wyszłam z gabinetu bez żadnych dolegliwości. Osoby które nie miały styczności z taka nerwicą a raczej lękami raczej nigdy tego nie zrozumieją. Zgłosiłam się do psychologa. Tam dowiedziałam się że nic mi nie grozi, że na tym właśnie polega lęk, ze człowiek boi się wstać z łóżka bo zemdleje, lub dostanie ataku serca. Psycholog uświadomił mi powód powstania mego lęku (kontakt z mym ojcem), nauczył jak walczyć z lękiem, co robić gdy przyjdzie "atak". Zastosowałam się do tych rad, oczywiście z początku nie było łatwo wprowadzić to w życie ale z pomocą psychologa, delikatnych psychotropów i pomocy chłopaka wyszłam z tego! teraz już nie biorę żadnych leków, czuje i zachowuję się normalnie, choć są czasem dni że ten lęk się odzywa, Ale za żadną cene nie chce wrócić do tego co było kiedyś i od razu tłumię go w sobie, probuje o tym nie myśleć, i przechodzi. Apeluje do wszytskich osób z takimi problemami, zmieńcie swe nastawienie i pamiętajcie że to tylko nerwica a w niej nic wam nie grozi!!!Doradzam też konsultację z psychologiem, nie wstydźcie się to na prawdę pomaga. Zacytuję wam też słowa mego psychologa : " Nawet najlepsze leki Tobie nie pomogą, to ty sama musisz to zrobić poprzez zmianę nastawienia i zrozumienie że jesteś zdrowa- nic Ci nie grozi" Powodzenia wam życzę i wytrwałości...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 maja 2008, 22:07

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Vanily 30 maja 2008, 21:06
az sie poplakalam jak przeczytalam twojego posta... ja od 2 miesiecy chodze po lekarzach, na pogotowiu tez wyladowalam z zawrotami glowy i mdlosciami. oczywiscie dostalam od neurologa mase lekarstw i na poczatku pomogly. teraz biore tylko witaminy i juz nie chodze po lekarzach. bardzo bym chciala, zeby ktos mi powiedzial: masz nerwice, ale wysylajac mnie po kolejnych specjalistach utwierdzałam sie ze cos mi jednak dolega. tez boje sie wychodzic z domu, nie mam juz znajomych, bo po kolejnym odmowieniu wyjscia gdzies razem przestali mnie zapraszac, ale co mialam im powiedziec, sorry, ale najlepiej sie czuje w domu, bo jak jestem w miejscach publicznych to mam mdlosci i biegunke? niee, wole siedziec w domu. to cos niesamowitego, ze nie tylko ja mam takie dolegliwosci i ze moge komus o nich powiedziec bez zarzenowania, ze mnie wysmieje, albo nie zrozumie. pozdrawiam :smile:
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
30 maja 2008, 13:03

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez mermaid 02 cze 2008, 13:44
Witajcie,
Minęły już ponad dwa miesiące od czasu kiedy dowiedziałam się, że mam siostrę bliżniaczkę i że byłam adoptowana. Pierwszy tydzień trzymałam się dzielnie. Poza tym ,że bolał mnie przez tydzień bardzo kręgosłup czułam się nieżle psychicznie. Po około dwóch tygodniach zaczęłam czuć się gorzej. Moja siostra zaczęła do mnie dzwonić i w jednym z telefonów zaczęła mnie karmić informacjami o mojej przeszłości z okresu domu dziecka. Bardzo się na nią zdenerwowałam , bo prosiłam ją we wcześniejszym telefonie, aby nie powracała do przeszłości. Ponadto poinformowała mnie, że ma dane matki biologicznej i chce do niej pisać list. Ja po raz kolejny powiedziałam jej, że nie mam zamiaru szukać biologicznych rodziców, bo mam wspaniałą rodzinę. Ona zaczęła mi wmawiać ,że jedziemy na wspólnym wózku.Po prostu zaczęła mnie emocjonalnie szantażować. Po tym telefonie mój stan psychiczny i fizyczny pogorszył się. Zaczęły się lęki klasyczne w nerwicy i bóle żołądka, kręgosłupa oraz problemy oddechowe. Zaczęłam się bać co może wymyślić moja siostra. Rozumiem ją, że chce odnależć biologicznych rodziców, skoro od początku wiedziała, że nie jest adoptowana. Nie rozumiem jednak dlaczego mnie chce w to wszystko wplątać skoro sobie tego nie życzę. Zastanawia mnie tez fakt, że po moim odnalezieniu w niedługim czasie ma dane o matce biologicznej. Coraz bardziej niepokoi mnie to, czy jej zachowanie jest w stosunku do mnie jest do końca bezinteresowne. Bardzo boję się, że gra ona w coś co może mi i moim najbliższym zaszkodzić.
W maju widziałam się z siostrą. Spotkanie miało miejsce w moim domu. Przebiegło bardzo spokojnie, ale dało się wyczuć napięcie w powietrzu. Ani ja ani ona nie płakałyśmy.
Mimo, że ja poznałam nie mogę przestawić swojego toku myślenia na fakt, że mam siostrę. Jest to dla mnie bardzo trudne. Czuję, że potrzebuję dużo czasu aby nabrać dystansu do całej sytuacji. Siostra zaś już od zaraz chciałaby być ze mną w bardzo zażyłych stosunkach. Sytuacja jest dla nas obu bardzo trudna. Na dzień dzisiejszy mam wielki mętlik w głowie nasilenie nerwicy.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
10 mar 2008, 13:30

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez blondyneczka 04 cze 2008, 19:18
desperadoxxx dalas mi nadzieje mam nadzieje ze mnie tez uda sie byc taka silna bo na razie jest strasznie ciezko...nikt nie traktuje powaznie tego co sie ze mna dzieje...musze walczyc sama a lekarka pierwszego kontaktu do ktorej kiedys poszlam z mama powiedziala ze jem za male sniadania bo tak teraz maja dziewczyny mlode...hehehe lekarze sa swietni niekiedy!!:)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
28 maja 2008, 22:50

Nerwica czy co :/ przeczytajcie prosze i doradźcie

przez lionmen 04 cze 2008, 21:20
Odrazu opisze swój problem.
Jakiś rok temu na wakacjach dopadło mnie takie coś jak mrowienie w środku klatki piersiowej, następnie rąk, twarzy itp ogólnie całego ciała, następnie drętwienie że ledwo mogłem mówic. Po wezwaniu pogotowia lekarze zapodali mi jakieś środki na nerwy (w zastrzyku i po jakiś 5 - 10min przeszło. Jednak ja mam taki charakter że odrazu dobrałem to sobie do głowy ze mi coś jest. Postanowilem wiec zrobic badania moczu i krwi. Wszystko wyszło jak najbardziej pozytywnie - jedynie leukocyty czy cos w tym stylu lekko podwyższone - co jednak mogło być przyczyna tego iż wczesniej przed badaniami zapomniałem sie i pojadłem troszke słodkiego :). Cały czas jednak o tym myśle i gdy tylko to sie dzieje odrazu zaczyna mnie łapać mrowienie itp. Sądzicie że to jedynie nerwy czy moze mi coś dolegać ? Dodam jeszcze ze nawet głupi papieros w czasie gdy to sie dzieje potrafi sprawić że mi przechodzi. Czasami też wydaje mi sie że jest mi cieżko oddychac itp no ale to raczej zwiazane juz chyba z paleniem. Prosze o szczere odpowiedzi.
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
20 mar 2008, 17:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do