Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez ylva 05 maja 2012, 17:36
Dbd nie denerwujesz mnie, wprost przeciwnie - często podnosisz mnie na duchu i ogólnie lubię jak piszesz - szczerze mówię.
Ja za to już pewnie wszystkich wkurzam. Ale wydaje mi się, że naprawdę tracę sprawność lub umieram. To drugie mogłoby być wbrew pozorom lepsze niż to pierwsze.
Asetrin 50 mg 1-0-0
Offline
Posty
265
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 15:14

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez agaton 05 maja 2012, 17:40
No widzisz ylva ja też mam taki brzydki jęzor:( może to te drożdże paskudne??? Poczytaj sobie tą książkę nawet z domu nie musisz wychodzić jest na stronce chomikuj do pobrania 2 zł za smsa dałam:)

-- 05 maja 2012, 17:41 --

dbd11 napisał(a):Może nie będę nic odpisywał. Widać moje teksty tylko Was denerwują,a nie o to chodzi w tym forum.
Życzę zdrowia i pozdrawiam.

Dbd im nas tu więcej tym lepiej więc pisz pisz pisz:D
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 16:33
Lokalizacja
Wodzisław Śl

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez ylva 05 maja 2012, 17:48
Dzięki, poczytam sobie agaton. Lekarz powiedział mi, że nieoceniony na te drożdżaki jest czosnek.

Dbd, podpisuje się pod agatonowym "pisz, pisz, pisz". Bez Ciebie forum to już by nie było to samo :smile:
Asetrin 50 mg 1-0-0
Offline
Posty
265
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 15:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Supernova. 05 maja 2012, 19:30
Witam wszystkich serdecznie!
To mój pierwszy post na tym forum i zamieszczam go z ogromną nadzieją, że jest to pierwszy krok do zmiany na lepsze...
Będzie długo, jednak PROSZĘ - pomóżcie!
Na wstepie chciałam zaznaczyć, że narazie nie mam zdiagnozowanej żadnej choroby ani fizycznej ani psychicznej. Moja historia? Jeszcze dwa tygodnie temu byłam w pełni zdrową, aktywną, ambitną młodą dziewczyną. Chodziłam do szkoły, codziennie trenowałam boks i uprawiałam wiele innych sportów, zazwyczaj były to nawet 3 treningi dziennie. W ciągu dnia nie miałam ani chwili na relaks, ciągle z biegu, wciąż jak nie sport to czytanie/nauka - nawet jak nie musiałam - żeby tylko czymś się zająć i odgonić myśli, które były coraz dziwniejsze. Ostatnio w moim zyciu dużo się zmieniło. Bardzo dużo schudłam, zmieniłam wszystkie nawyki żywieniowe i społeczne oraz nałogi, odcięłam sie od większości znajomych (twierdzę, że to dobra decyzja rozważając jakie to było towarzystwo). Przestałam chodzić na imprezy, spotykać się z ludźmi... Kiedyś nie mogłam wysiedzieć jednego dnia w domu, bez znajomych. Byłam BARDZO towarzyska. Przez ostatni rok raczej ciężko było mnie wyciągnąć z domu, a nawet jeżeli wyszłam, to później tego żałowałam, bo imprezy na które chodziłam nic nie wnosiły do mojego życia i zawsze kończyły się tak samo. Wszyscy byli pijani, dobrze się bawili, potem narzekali na kaca. Ten sam schemat. Coraz bardziej zaczynała mnie drażnić rutyna, ale wmawiałam sobie, że musze być twarda, muszę wytrzymać jeszcze rok. Planuję za rok wyprowadzić się na stałe za granicę, zacząć tam studia. Ostatnio moje ambicje bardzo się zwiększyły, a moje myśli cały czas obracały się wokół przeszłości. Odcięlam się od ludzi. Kilka miesięcy temu doszło do tego, że jedyny kontakt z ludźmi miałam w szkole i na treningu. W szkole do nikogo się nie odzywałam przez kilka miesięcy, ludzie już nawet nie próbowali ze mną nawiązać kontaktu. Byłam cicha, opryskliwa, wciąż zamyślona. Myślę, że przechodziłam wtedy depresję. Wszystko się zmieniło gdy zaczęłam brać rhodiolę rose (Arktyczny Korzeń). Zaczęłam się znowu uśmiechać, rozmawiać z ludźmi, ale nadal byłam odcięta od świata, z tym, że nie było to już takie widoczne. Nie wiem na ile był to efekt placebo, na ile to ziółko faktycznie mi pomagało, ale stosowałam tę kurację przez 3-4 miesiące, po czym odstawiłam, bo stwierdziłam, że może tego nie potrzebuję, że te 25zł miesięcznie mogę jednak zaoszczędzić. Ostatnie tabletki zażyłam końcem lutego.
We wtorek 24 kwietnia wyszłam do szkoły i nagle poczułam kołatanie serca i później zawroty głowy. Postanowiłam zrezygnować z treningu, dużo zjeść i dobrze się wyspać. Nie pomogło. Gdy trwało to trzy dni poszłam do lekarza pierwszego kontaktu, który stwierdził ogromne niedobory potasu i wysłał mnie karetką do szpitala. Dostałam kroplówki i wypuszczono mnie dod domu. Na drugi dzień zawroty były tak silne, że nie mogłam nawet siedzieć. Masakryczne zaburzenia równowagi, w życiu takich nie miałam... Znowu podróż karetką na pogotowie, zostałam przyjęta na oddział neurologiczny, gdzie spędziłam 9 dni. Miałam robioną tomografię (2 razy, z kontrastem i bez), badania krwi, dostawałam kroplówki z Cavintonem (później tabletki, które nadal zażywam). Nie zgodziłam się na pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego ze strachu. Gdy wszystko neurologicznie wydawało się raczej ok, przysłano do mnie psychologa. Po analizie stwierdził, że potrzebuję pomocy psychiatry, że ona jako psycholog nic mi nie pomoże. Lekarze chcieli nadal mnie trzymać na oddziale, ale w rozmowie z Panią ordynator dowiedziałam się, że nie mają pomysłu co to może być i według niej to wina diety. Wyszłam wczoraj na własne życzenie z Cavintonem w tabletkach. Czuję się nadal okropnie. Wciąż zatyka mnie uczucie strachu, niepokoju w klatce piersiowej, mam kołatania serca, wciąż ogromne zaburzenia równowagi, zawroty głowy, często płaczę, wszystko mnie denerwuje, jestem strachliwa... O CO CHODZI? Jeszcze niedawno cieszyłam się, że zbliża się maj, mój ulubiony miesiąc, teraz nie jestem w stanie wyjść z domu... Przed pobytem w szpitalu zarezerwowałam lot za granicę, gdzie miałam lecieć na wakacje, a teraz mam obawę, że jeżeli mój stan się utrzyma to kolejne kilka miesięcy spędzę przykuta do łóżka. Dodatkowo frustrująca jest świadomość, że nikt mi nie pomoże, bo nikt nie wie co mi dolega. Myślę, że moi rodzice uważają, że udaję. Dając mi to do zrozumienia, nie dodają mi jednak otuchy. Kupiłam sobie wczoraj Extra Spasmine, ale nawet 4 tabletki nie pomagają. Ostatnio wiodłam zbyt aktywne życie, zdechł mi pies, wszyscy bliscy wokół mieli operacje lub walczyli z groźnymi chorobami, wpadłam w obsesję dotyczącą swojego wyglądu i wagi ale nie odczuwałam żadnych silniejszych emocji. Albo mi się tak wydawało. Wszystko wydaje mi się nierealne. Mój stan mnie przerasta... Chciałabym zacząć żyć znów normalnie. Jeżeli te zawroty głowy i zaburzenia równowagi się utrzymają, boję się, że jedyną drogą ratunku będzie skrócenie swoich męk... Jednak tak bardzo kocham życie i tak niesamowicie chciałabym zrealizować swoje plany na przyszłość, że jestem w stanie wypróbować każdy inny sposób. Może powinnam znów brac rhodiolę? BŁAGAM, napiszcie co mam ze sobą zrobić. Czuję, że będzie tylko gorzej :why: .
Mam nadzieję, że za bardzo tego nie zagmatwałam. Pytajcie, jeżeli coś jest niejasne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 maja 2012, 18:53

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez agaton 05 maja 2012, 23:26
www.psychiatriapolska.pl/uploads/images ... 6_2010.pdf taki link do poczytania o bolerce:)
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 16:33
Lokalizacja
Wodzisław Śl

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez dbd11 06 maja 2012, 11:14
agaton - bardzo trafny felieton. Podoba mi sie, i pewnie go jeszcze dokładniej przeczytam.
ylva - mamy problem z nerwicą dlatego tu piszemy i dlatego pytałem się dlaczego nie leczysz się na tą cholere.
Może inaczej - dlaczego SM, góz, i inne ciężkie choroby neurologiczne. Wiesz jaka jest statystyczna wartość zachorowania na bolerioze?
Nie wszystkie kleszcze przenoszą choroby. A co z objawami braku magnezu? Są takie same a nawet w pewnych sytuacjach gorsze od boreliozy!
Nasz problem to - cyberhipochondria ! Zaczynamy martwić się na zapas, i leczymy się od końca (najgorsze jak sami )
Co do objawów - kwestia sporna - może gdybym nie stosował depresantów, też eżał bym z bolącymi nogami, jednak to pozwoliło mi zdobyć się na odrobinę odwagi i walczyć z tym syfem.
Czy zawsze uciekacie myślami przed najgorszym - ja przeciwnie, po pewnym czasie myślałem z premedtyacją co będzie jak będę cieżko chory - i zaczeło przechodzić - "pamiętajcie - nie jmyślcie o słoniu" ( o czym teraz myślicie - o słoniu - przypadek? )
Terapia mi dało do myślenia o życiu, ale to może kiedy indziej.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
31 mar 2012, 13:29

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez sobska 06 maja 2012, 14:13
agaton, świetny artykuł !! Cholera nie można wszystkim wkręcać, że mają boreliozę bo jeszcze chwila i będą mieli ją wszyscy ;)
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
21 mar 2012, 16:45
Lokalizacja
Kraków

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Tukaszwili 06 maja 2012, 14:29
Wszystko można sobie wkręcić. Początkowo bałem się zawału to mi drętwiały ręce, potem bałem się arytmii to na ciśnieniomierzu zaczął pojawiać się symbol arytmii, ciśnienie zawsze miałem dobre i nagle stwierdziłem, że pewnie teraz będę miał wysokie. Od tego czasu i genialnego pomysłu za każdym razem jak mierzę nie schodzę poniżej 140/80. Paranoja.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez pwmo 06 maja 2012, 14:33
Mam to samo co supernova i nie wiem jak tego się pozbyć, urlpop też nie pomógł!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 10:36

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez ylva 06 maja 2012, 15:04
Ja się jednak nie zgodzę, że ten artykuł jest dobry :smile: Naczytałam się różnych materiałów o tej boreliozie, rozmawiałam z kilkoma lekarzami i kilkoma osobami chorymi. Generalnie u nas ze szpitali wypuszcza się osoby chore, które potem Ci krytykowani w artykule lekarze ILADS ratują. Chore tzn. np. poruszające się już na wózku inwalidzkim, które po terapii lekarzy ILADS stają na nogi, a w państwowej służbie zdrowia wmawiano im paraliż w głowy. Również wiele osób źle jest diagnozowanych jako chorzy na SM. I jakoś pod wpływem terapii lekarzy ILADS zdrowieją pod wpływem antybiotyków na boreliozę i zmiany w mózgu się im cofają. Tyle, że borelka to u nas w kraju temat tabu. Lepiej uznać, że zdarza się strasznie rzadko i że można ją wyleczyć w miesiąc (choć to nieprawda), bo.... bo za tym stoi gruba kasa. Leczenie jest strasznie kosztowne, a co się dzieje w NFZ wiadomo... Więc wiecie, nie taka prosta sprawa.

Co do niedoboru magnezu - zgadzam się.

Dbd - masz dużo racji. Jednak tak jak wspominałam "dlaczego choroby neurologiczne" - bo takie podejrzewają lekarze, którzy mnie leczą. Podobnie z boreliozą. Boreliozę kazał mi diagnozować neurolog, potem lekarz ze szpitala a potem lekarka pierwszego kontaktu. Także ja tej borelki nie wymyśliłam, w ogóle nie wiedziałam zbytnio, co to za choroba. Podobnie rezonans, skierowanie do kolejnego neuro z podejrzeniem choroby obwodowego układu nerwowego, której się boję. To są pomysły lekarzy na moje objawy, nie jakieś moje autorskie wymysły :(
A, że nerwicę też mam, to wiem. Ale jakoś nie mogę się przekonać, że ona mogłaby to napędzać. Kurcze, strzelanie stawów na przykład i to potworne, ktore się pojawiło z dnia na dzień. Sztywienia stawowe. Moich głównych objawów chyba nijak się nie da podciągnąć pod kategorię "nerwy". I zresztą odwrotnie się zaczęło - najpierw były objawy, potem dodatkowo reakcje nerwicowe.

Dobrze dbd, że się leczysz. Ja nawet nie mam siły wyjśc na żadną terapię - mam tak bolące i sztywne nogi. I nic by mi ta terapia nie dała, bo uważam, że mam groźną chorobę i jestem w trakcie diagnostyki, więc chyba nikt by mi nic nie pomógł.

Ach, moje życie zamieniło się w koszmar do kwadratu. Czasem bym chciała, by mi ktoś palnął w łepetynę.

-- 06 maja 2012, 15:07 --

No i chyba u mnie niestety nie jest to kwestia magnezu, bo żrę go w dużej dawce od 2 tygodni, a objawy są coraz silniejsze :-| :-| :-| Tak bardzo się boję :-| :-| :-|
Asetrin 50 mg 1-0-0
Offline
Posty
265
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 15:14

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez pwmo 06 maja 2012, 16:27
Ja też zjadam czekoladę, połykam magnez i nic, tylko praca i wysiłek fizyczny mi pomagają, ale ta cholerna noc....


Zsatanawia mnie tylko jeden fakt, te cholerstwa nachodzą mnie szczególnie na zmianę podody przy spadkach ciśnienia atmosferycznego, wtedy to napieprzają mnie skronie i tętnice skroniowe są mocno wypełnione krwią, puls wali jak chorera z małymi przerwami przez cały dzień, co Wy na to???

Dodam , że wszystkie możliwe badania są o.k.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 10:36

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez ylva 06 maja 2012, 16:36
Trudno mi się odnieść do zmiennosci objawów w czasie, ja swoje główne objawy mam non stop :why:
Asetrin 50 mg 1-0-0
Offline
Posty
265
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 15:14

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez dbd11 06 maja 2012, 17:21
Jeżeli mogę coś dodać od siebie w kwestii obiawów. Powinniśmy zadać sobie pytanie, czego sie boimy?
Jest to bardzo trudne i zmylne.
Może napiszecie czego się boicie, bez dodatkowych tłumaczeń? Ja osobiście biję się utraty kontroli nad własnym ciałem, dlatego przerażają mnie zawroty głowy, omdlenia, utrata czucia ( a nigdy tego tak naprawdę nie doświadczyłem ) Po waszych „ strachach” odpiszę Wam co zasugerował mi lekarz na terapii ( oczywiście w kilku zdaniach )
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
31 mar 2012, 13:29

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez ylva 06 maja 2012, 18:20
Wcześniej nie miałam takich obaw, zaczęły się po pojawieniu się konkretnych dolegliwości.
W związku z tymi dolegliwościami obawiam się:
- niepełnosprawności
- paraliżu
- stania się "warzywem"
- omdleń
- przewrócenia się, utraty czucia, zesztywnienia
Asetrin 50 mg 1-0-0
Offline
Posty
265
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 15:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do