Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica lękowa po urodzeniu dziecka.

przez greenbook 30 mar 2012, 19:01
Witaj!! Dziękuję Ci za tego posta pewnie mi nie uwierzysz ale podniósł mnie na duchu... A dlaczego?? Od zawsze marzyłam o dziecku, niestety strasznie się boje tego, że w ciąży będę miała objawy nerwicy, że będę musiała brać leki i zaszkodzę dziecku, że nerwy nie pozwolą mi dotrzymać do porodu i stracę dziecko, że nie dam rady przy porodzie, że będę mieć depresję po porodową i nie będę miała siły zająć się dzieckiem, że będę potem złą matką bo nie umiem czasami poradzić sama ze sobą, i że przekaże dziecku tendencję do nerwicy i ono będzie kiedyś cierpiało tak jak ja:( to chyba najważniejsze:(
Jak to wszystko pokonałaś? Jak dałaś sobie radę i jak na to reagował ojciec dziecka?? Spóźnia mi się okres o 3 tygodnie i boje się zrobić test...;/
Co do Twojego problemu to najlepsza będzie terapia, jeśli nie ma takiej możliwości to musisz sobie uświadomić że to tylko lęk a on na pewno nie zabierze zdrowia Twojemu dziecku. Nie ma po prostu takiej mocy... Poza tym pewnie znasz lęk od podszewki jeśli się nie mylę? A nadal żyjesz i piszesz i masz na pewno wspaniałego synka a co za tym idzie lęk Ci nic nie zrobił, więc nie ma się czego bać.
Pozdrawiam i życzę cierpliwości bo lęk prędzej czy później mija...
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Nerwica lękowa po urodzeniu dziecka.

Avatar użytkownika
przez AW34 30 mar 2012, 22:29
Witaj!

mam podobne objawy. tyle, że przed ciążą nie miałam żadnych obaw związanych z ciążą, porodem itepe, tylko klaustrofobia. w ciąży za to mogłam tylko non stop myśleć, jakie to straszne, jak bardzo zmieni się moje życie (nie lubię zmian :oops: ) ale urodziłam (cesarka niestety :( ) zdrową córeczkę. po miesiącu dopiero przyszła wielka miłość macierzyńska. uwielbiam swoją małą. co z tego, jeśli non stop myślę, co się stanie, jeśli ja umrę, albo ona :shock: nie mam konkretnych lęków - często się zmieniają (a to wypadnięcie z okna, a to potrącenie przez samochód, a to choroba) najgorzej jest przed snem. nie dość, że boję się o dziecko, męża, rodzinę. to jeszcze przypominają mi się wszystkie przykre rzeczy, które mnie w życiu spotkały. nie mogę się od tych myśli opędzić! kiedyś miałam sposób Scarlett O'hara, czyli: pomyślę o tym rano. działało a teraz za chiny ludowe :(
poza tym jestem osobą depresyjną i to też mnie martwi. ciągle jestem zmęczona, na nic nie mam siły. nie wiem już jakie wymyślać zabawy dla mojej dwulatki, żeby były rozwijające. zamartwiam się tym a najgorsze, że robię się coraz bardziej agresywna :( krzyczę na nią czasem z durnych powodów. wstyd mi potem i jeszcze gorzej się czuję. błędne koło. czy ktoś jeszcze tak ma? macie na to jakieś sposoby?
As mad as a hatter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

Nerwica lękowa po urodzeniu dziecka.

przez blackbird 30 mar 2012, 23:20
dziewczyny, ja sie dolaczam do wszystkiego co tu napisalyscie, strach o dziecko, ze cos sie mu stanie ciagle mi towarzyszy, nie wiem jak to pokonac, boje sie zostawic malego (9mcy) pod czyjas opieka bo wydaje mi sie ze cos sie moze mu stac.
Prawde mowiac nie wiem jak ztym walczyc. :(
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
14 sty 2012, 17:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica lękowa po urodzeniu dziecka.

Avatar użytkownika
przez AW34 30 mar 2012, 23:28
blackbird witaj!

ja mam tak, że jak mała (ma prawie 2 latka) idzie z kimś na dwór (a jedyne dwie osoby, z którymi i tak ją puszczam to mąż i moja mama, która czasami do nas przylatuje. nikomu innemu nie pozwolę zostać z nią sam na sam), to myślę sobie, że jak coś jej się stanie to mnie przy niej nie będzie, a ona będzie mnie bardzo potrzebowała. nawet jak to piszę, mam kołatanie serca i duszno mi ze strachu :(

i też nie wiem, jak z tym walczyć.

a słyszałyście teksty, żebyście przestały się martwić, bo co ma być to będzie?
na mnie to działa koszmarnie :(
As mad as a hatter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

Nerwica lękowa po urodzeniu dziecka.

przez blackbird 31 mar 2012, 11:09
ja mam w sumie podwojnego stresa bo dwojke malych dzieci, oczywiscie bardziej sie boje o 9miesieczniaka i jego praktycznie nigdy nie zostawiam pod czyjas opieka, - tylko tatus - a i tak dzwonie co chwile spytac co i jak
starszego 3letniego zostawiam tylko z tatusiem i moja mama, nikomu innemu nie ufam :(

mi nie mowia co ma byc to bedzie tylko ze przesadzam, bo co dziecku moze sie stac
chyba nie sa zadowoleni ze nie mam zaufania ze nie spuszcza z oka dziecka
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
14 sty 2012, 17:14

Nerwica lękowa po urodzeniu dziecka.

Avatar użytkownika
przez AW34 31 mar 2012, 11:23
blackbird bardzo dobrze Cie rozumiem, ja też mam problemy z zaufaniem.
ale tym się aż tak bardzo nie przejmuję :twisted:
mnie najbardziej martwią te okropne myśli o tym, że coś jej się stanie (niezależnie z kim będzie, a nawet gorzej, jak ze mną)
i takie, że ona pomyśli, że mama ją opuściła :why:
przez nie mam problemy ze spaniem, odwlekam moment pójścia do łóżka
aż ledwo, co widzę a i tak często mam problem z zaśnięciem.
potem jestem zmęczona, co sprawia, że nie mogę się skoncentrować
na nic nie mam siły ani ochoty i nachodzą mnie wyrzuty sumienia,
że znowu nie umiem bawić się z córeczką tak, jak ona potrzebuje
przez to jestem ciągle zła i powoli dostaję świra.

mam też inne problemy, ale chyba nie są związane z macierzyństwem
(o matko, znowu się rozgadałam) :oops:
As mad as a hatter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

Nerwica lękowa po urodzeniu dziecka.

Avatar użytkownika
przez Misiunia 31 mar 2012, 17:29
Witajcie dziewczyny,

Co do zaufania to ja jakos nie mam z tym problemu.Moze dlatego,ze bardzo szybko musialam wrocic do pracy ze wzgledow finansowych,a do opieki nad moim maluszkiem przyjechala niezastapiona babcia.Przez jakis czas opiekowala sie nim równiez moja zaufana przyjaciolka.
Gdybym jednak miala oddac do do zlobka,czy wynajac nianie,ktorej nie znam to na pewno byloby mi bardzo trudno podjac taka decyzje.

AW34 na mnie teksty typu co ma byc to bedzie rowniez dzialaja bardzo zle, a slysze je bardzo czesto niestety,podobnie jak to ze przesadzam :(

Rowniez najgorzej czuje sie wieczorem,lub kiedy nie jestem zajeta (na szczescie rzadko sie zdarza),bo wtedy zaczynam myslec w czarnych kolorach:a co jesli ja lub maz zachorujemy i nie bedziemy mieli sily opiekowac sie malym,ale najgorszy jest ten lek o synka.Po prostu nie moge,pozbyc sie mysli ze on moze zachorowac,ze cos zlego mu sie stanie i wlasciwie sama sie nakrecam,pozniej nie moge zasnac i czesto mecze sie tak przez kilka godzin zanim zasne.

Mam tez straszne wyrzuty sumienia poniewaz moja ciaza byla nieplanowana i byla wielkim zaskoczeniem(wtedy niekoniecznie pozytywnym).Jak pisalam bardzo balam sie ciazy i porodu
i kiedy dowiedzialm sie ze jestem w ciazy przeplakalam chyba z 5 nocy z rzedu-po prostu tak bardzo sie balam porodu.Martwie sie ze ten moj stres mógl zle wplynac na mojego synka :(
Teraz strasznie sie tego wstydze jak wtedy sie zachowywalam i jak myslalam i mam potworne wyrzuty sumienia :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
29 lip 2007, 12:19
Lokalizacja
UK

Nerwica lękowa po urodzeniu dziecka.

Avatar użytkownika
przez AW34 01 kwi 2012, 15:44
jak ja was rozumiem! jak dobrze, że się odnalazłyśmy, możemy pogadać o tych lękach i paranojach różnych, spotkać się ze zrozumieniem i wsparciem.

Misiunia w ciąży to hormony mają ogromny wpływ na nasz nastrój. nasza córcia była wyczekiwana, tym bardziej, że lekarze nie wróżyli powodzenia w staraniach o dziecko. i co? zaszłam w ciążę bardzo szybko! i dopiero wtedy się zaczęło. prawie całą ciążę przepłakałam, że ja się nie nadaję na matkę, że mnie to przerasta i że chyba jednak wcale nie chcę dzieci. po porodzie nie miałam żadnych uczuć macierzyńskich. te przyszły dopiero po miesiącu. ale za to miłość jest ogromna. nie zadręczaj się tym, co myślałaś podczas ciąży, bo na to rzadko mamy wpływ! to hormony tak mieszają :) ja tak to sobie tłumaczę i nawet pomaga. może i Ty spróbujesz.

za to po porodzie (bardzo ciężkim - zakończonym cc) nie mogłam przestać myśleć, że 100 lat wcześniej obie byśmy umarły. masakra. rok się z tym męczyłam. płakałam nocami. na szczęście minęło. i niech nigdy nie wraca.

-- 03 kwi 2012, 22:35 --

mam nowe lęki :(
jak mała płacze, a raczej histeryzuje (bunt dwulatka)
nachodzą mnie myśli, że ktoś usłyszy
zadzwoni po policję i zabiorą mi dziecko :shock:
strasznie męczące.
As mad as a hatter.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2012, 20:23

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Karolina19 01 kwi 2012, 17:21
Opiszę jeden z moich problemów, który jednak strasznie mi doskwiera. Mam nadzieję że jesli ktos ma podobnie to odpisze mi jak on sobie z tym radzi. Mam nerwicę lękową i jednym z moich utrapień są wizyty u lekarzy, niewazne czy to psychiatra czy ginekolog, a nawet psycholog. Mam na wizytach okropne stany lękowe, bardzo wysokie ciśnienie(mimo ze nie choruje na nadcisnienie), czesto przy mierzeniu na wizytach lekarskich cisnienia lekarze robia wielkie oczy. Te lęki na wizytach utrudniaja mi kontakt, denerwuje sie gdy przychodze i opowiadam co mi jest nawet wizyta u dermatologa staje sie u mnie mega stresujaca. Czuję jak całe cialo mi dretwieje, czuje sie jakas otępiona. Nawet na ostatnieu wizycie u psychologa bylam tak zdenerwowana ze mialam atak paniki ze zdenerwowania. wiec nie moge nawet z psychologiemnad tym popracowac. co mi radzicie?czy was tez tak stresuja wizyty u lekarza? podkreslam ze nie boje sie w tych wizytach stwierdzenia jakies choroby, nie wiem wlasnie co powoduje umnie taki lęk :((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
14 mar 2009, 10:35

Powrót nerwicy.

Avatar użytkownika
przez avasta01 01 kwi 2012, 20:53
Witajcie. Mam problem, jutro wybieram się do swojego psychiatry, ale nie jestem tego pewna.
Zachorowałam na depresję i nerwicę parę lat temu. Brałam lek, ponad rok czasu. Rzuciłam - przeszło. Jednak za jakiś czas znów wróciło. Brałam kolejne leki - odstawiłam - przeszło. Było dobrze, radziłam sobie. Na ogól od zawsze byłam silną osobą, wszędzie mnie pełno. Uwielbiam ludzi, rozmowy. Jednak przyszedł moment kiedy się odcięłam całkowicie, ale jak wspomniałam wcześniej, zaczęło się robić dobrze. Czulam się sobą. Szczególnie po odstawieniu leków. Byłam szczęśliwa, że radzę sobie bez pomocy ''wspomagaczy''. Wspomnę jednak coś ważnego, moja depresja i nerwica jest skutkiem mojego życia. Głównie rodziny, jej rozpadu i alkoholizowania się przez ojca. Nie rozmawiam z nim, został on sam. Ja jestem osobą wrażliwą, nienawidzę go a jednocześnie mi go szkoda... Ostatnie swoje tabletki odstawiłam na przełomie września, października. Od około 3 miesięcy zaczęły mnie boleć plecy. Neurolodzy nie pomagali, tabletki na rozluźnienie mięśni też. Z czasem zaczęły przychodzić bóle w klatce piersiowej, zawroty głowy.. a gdy przyszedł atak paniki - zaczęłam przeczuwać że to powrót choroby. I teraz wiem, że to właśnie to. Źle mi z tym. Dziwnie - bo czuję się lepiej niż wcześniej.. jednak są te momenty kiedy jest okropnie. Szczególnie wczoraj. Miałam straszny atak paniki. Płakalam, myślałam że umrę.. cała się trzęsłam.. Myślałam o śmierci.. A dzisiaj ? jest ok. Wczoraj mogłam to mieć przez kaca - gdyż noc wcześniej byłam na koncercie i wypiłam trochę alkoholu. Wczoraj jeszcze, dostawałam jakichś wysypek na brzuchu rękach pojawiały się i znikały. Nie wiem od czego to, dzisiaj już tego nie ma.
Stwierdziłam razem z mamą że muszę iść do swojego psychiatry. Jednak odrzuca mnie od tego.
Szczególnie od tabletek...
Chciałabym radzić sobie sama. Wiem też, że możliwe błąd tkwi w tym, że nigdy nie korzystałam z terapii psychologicznej.. Leczyłam się samymi tabletkami. A jest problem. Mam go, w rodzinie. Nie radzę sobie. Przez chorobę zawaliłam szkołę, jednak kontynuuje w zaocznej. Zależy mi. Dlaczego to wróciło ?
Zawsze od 18 r ż byłam z kimś w związku. Zawsze ktoś był. Teraz po ostatnim rozstaniu w byłym, stwierdzilam że muszę odpocząć, nauczyć się żyć sama. Choć mi ciężko. Mam wspaniałych przyjaciół, znajomych..

Czuję wielką siłę w sobie.. bardzo duża. Radość też czuję. Jednak gdy pomyślę o tym co mam, o tym że znów mogę zawalić szkołę, o tym że przede mną sprawa w sądzie z ojcem o znęcanie się. Wtedy brak mi sił...

Są lęki. One przychodzą tak nagle. Zawsze czuję kiedy muszę płakać. Zdarzyło się to jak na razie z 4 razy.. Ale jest.

Dlaczego to powraca... :(
Ostatnio edytowano 01 kwi 2012, 21:21 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto formatowanie tekstu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 kwi 2012, 19:49

Powrót nerwicy.

Avatar użytkownika
przez villah 01 kwi 2012, 21:18
Patrząc przez pryzmat swoich doświadczeń moge stwierdzić, ze to siedzi w nas, wiesz nasze umysły chcą nas w ten sposób ostrzec przed niebezpieczeństwem, którego wcześniej doznaliśmy, a umysł potrafi skojarzyć wiele nawet błachych rzeczy, jako niebezpieczeństwo.

No i nerwica może powrócić w sprzyjających ku temu okolicznościach, jakiś negatywnych wydarezniach lub dołkach psychicznych.

Chciałbym Ci poradzić, żebyś całkowicie odsunęła od siebie alkohol i używki, definitywnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

Powrót nerwicy.

Avatar użytkownika
przez avasta01 01 kwi 2012, 21:29
Tak, wiem. Odstawię alkohol na jakiś czas. Kiedyś gdy brałam pierwsze leki, nie piłam prawie rok czasu.
Wiadomo- lubię wyjść do baru, koncert, wtedy wypić piwo do towarzystwa, ale póki co zdrowie dla mnie ważniejsze..
Ale co z lekami .. Czy jeśli się okaże, że mam je brać... eh, jakoś mnie od leków odciąga. Dla mnie to sztuczne..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 kwi 2012, 19:49

Powrót nerwicy.

przez vifi 01 kwi 2012, 22:41
Chyba trzeba to jednak przepracować na psychoterapii, bo nie ma gwarancji że po kolejnej porcji leków problem nie powróci. Jak na moje oko trzeba by zaatakować z dwóch frontów (leki+psychoterapia).
Nie wiedziałem że nerwica może powodować ból pleców (w sumie słabo się znam - tylko choruję).
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Powrót nerwicy.

Avatar użytkownika
przez avasta01 01 kwi 2012, 23:27
Somatyczne objawy też przychodzą podczas nerwicy. U mnie wcześniej aż tak źle nie było. To mogę być tzw.nerwobóle. Rozdzierający przechodzący na plecy, serce, klatkę piersiową. Tak już niestety bywa. Chyba zdecyduję się na psychoterapię też. W końcu.
Chociaż nie cieszy mi się na myśl, żeby opowiadać o tym jak bardzo bolą mnie rzeczy z dzieciństwa i teraźniejszości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 kwi 2012, 19:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do