Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Siasia 16 lis 2011, 16:34
jasaw, ja łykałam kiedyś Valused, ale po odstawieniu lęki mi sie nasiliły, więc wolę niczym się nie faszerować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez AniaLegwan 16 lis 2011, 17:05
Hej wszystkim. Jestem nowa na tym forum i chciałabym Wam opisać swój przypadek. Zacznę od tego, że mam 23 lata. Moja nerwica trwa od dzieciństwa, zawsze byłam płaczliwa, rozhisteryzowana, a to podejrzewam "zawdzięczam" swoim rodzicom, którzy byli bardzo nerwowi. Zawsze bałam sie mówić prawdy o swoich ocenach w szkole, ponieważ za każdym razem kończyło się na głośnych kłótniach, biciem i zastraszaniem. Tata i mama często się kłócili, oboje uważali mnie za osła i tępaka, krzyczeli, że jak nie zdam to wyrzuca mnie z domu, kilka razy tata do późnej nocy kazał mi się uczyć w kuchni kiedy oni spali a potem przychodził i kiedy nie umiałam dostawałam po głowie. Byliśmy z bratem trzymani krótko, kiedy byliśmy niegrzeczni tata kazał nam klęczeć parę godzin w kącie, sam bił brata tak mocno, że krew leciała mu z nosa, zawsze bałam się tych wybuchów taty, strasznie wtedy płakałam, trzęsłam się, ale do rzeczy.
Moja lekarka, kiedy jeszcze byłam dzieckiem, po moim zachowaniu stwierdziła, że mam nerwicę lękową, że obawiam się chorób, że ogólnie boję się.
Pod koniec października tego roku (2011) dopadło mnie bardzo dziwne uczucie. Zaczęło się w Kościele. Jeszcze przed wyjściem do Kościoła byłam szczęśliwa, radosna, śmiałam się, żartowałam z babcią, dodam, że od kilku miesięcy już nie miałam ataku nerwicy, byłam pełna energii, wszędzie było mnie pełno, miałam chęci do życia, cieszyłam się każdym dniem. No więc wtedy poszłam z babcią do Kościoła. Wszystko było w porządku aż do momentu kazania. Często mi się zdarza, że na kazaniu nagle odrywam się od tego, co ksiądz mówi i po prostu jakieś wspomnienia mam przed oczami, jestem zupełnie wtedy wyłączona z kazania, ale zawsze kiedy wracam myślami do kazania jest wszystko okay, ale wtedy coś było nie tak. Wtedy odpłynęłam na kazaniu myślami gdzieś do jakiś wspomnień, a kiedy wróciłam myślami do kazania dopadło mnie bardzo dziwaczne uczucie, które bardzo ciężko jest opisać. Kiedyś dawno temu też je miałam, wtedy określiłam to mojej mamie tak "TO JEST TAKIE UCZUCIE, ŻE WIEM, ŻE JESTEM W DANYM POMIESZCZENIU W DANYM MIEJSCU, ALE TAK, JAKBYM TEGO NIE ODCZUWAŁA TAK JAK KIEDYŚ", ale po jakimś czasie mi to przeszło, chociaż wtedy się rozpłakałam, a mama stwierdziła, że coś sobie ubzdurałam, ale do rzeczy. To uczucie, które dopadło mnie dwa tygodnie temu do dziś mnie trzyma, może nie jest już aż tak bardzo silne, ale nadal jest. Na przykład, jestem na dworze, wiem gdzie jestem, ale tak jakby musiała minąć chwila, zanim to dotrze do mnie a kiedy chcę się na tym skupić, to znowu mnie dopada to uczucie. Nie wiem, czy opisałam to dość wyraźnie, ale tak jak mówiłam, to jest bardzo trudne do opisania, bo to nie jest ani utrata pamięci, ani brak koncentracji, bo dociera do mnie to wszystko, co mówią do mnie ludzie i tak dalej, ale to dziwne uczucie jest dość dokuczliwe. Pierwsze dni kiedy to mnie dopadło, to był początek listopada, to byłam bez życia, Byłam senna, zmęczona, ospała, brak apetytu (schudłam 5kg), brak energii, łzy mi płynęły co chwila po policzkach, nie chciałam z domu wyjść, leżałam tylko na tapczanie przed TV kompletnie załamana, cały czas to uczucie jest, staram się jak mogę nie myśleć o nim, ale ono i tak samo daje o sobie znać, a jest naprawdę dość dokuczliwe. Próbuję sobie wmawiać, że to tylko moja psychika mi płata figle, żebym nie patrzyła na świat przez pryzmat tego dziwnego uczucia, ale ono i tak jest tam w głowie gdzieś zakorzenione i chcąc nie chcąc to jednak myślę o nim. Wtedy ono mi dało spokój, bo chodziłam do szkoły, więc skupiona byłam na nauce a teraz jestem w domu całe dnie i nawet jak rano wstaję, to z taką niechęcią, że znowu będę musiała się z tym zmierzyć. Czy ktoś z Was miał takie dziwne uczucie? Proszę, doradźcie mi coś. Piję już od dłuższego czasu MELISĘ dwa razy dziennie na uspokojenie, ale co z tego, skoro myślę o tym uczuciu, tylko, że teraz, kiedy ono mnie dopada, to staram się nie panikować, ponieważ jak spanikuję to ono się bardziej nasili. Teraz już nie jestem tak radosna jak jeszcze dwa tygodnie temu, po prostu chodzę smutna po domu, boje się wyjść z domu bo to uczucie jest takie dziwne. Do psychologa jeszcze nie poszłam, bo zawsze sama radziłam sobie z atakiem nerwicy, sama z niej wychodziłam i nie chcę, żeby psycholog mnie od razu faszerował tabletkami, bo to uzależnia. Byłabym wdzięczna za jakieś rady. Pozdrawiam serdecznie.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
16 lis 2011, 16:43

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez marta9020 16 lis 2011, 17:11
Cześć!
Pierwszy raz z życiu zalogowałam się na forum...Po prostu nie wiem co ze sobą zrobić...
Mam 21 lat, nerwica dopadła mnie 2,5 roku temu. Na początku nie wiedziałam co mi jest- po prostu wstałam z łóżka i źle się poczułam. Uczucie silnego ścisku w gardle, bóle głowy, zawroty, ogromne nudności itp Odwiedziłam wszystkich możliwych lekarzy, bo myślałam, że to może jakiś wirus albo sprawy neurologiczne(od dzieciństwa mam bardzo silne migreny), niestety lekarze nie wiedzieli co mi jest. W końcu trafiłam do psychiatry i zaczęłam brać Cital, pomógł mi on, zasadniczo całkowicie wyleczył, jednak po pół roku choroba powróciła i to z taką siłą, że żadne leki(brałam Effectin, Lorafen, Xanax, Cital, Serotax, Rexetin, Tranxene, Sedam)nie pomagały. Obecnie biorę Coaxil i Doxepinę, ale i te lekarstwa nie pomagają najlepiej. Nie wiem dlaczego jestem tak chora, wszystko w moim życiu układa się dobrze- studiuję, mam kochanego narzeczonego i rodzinę, jednak często czuję smutek, zdołowanie, tak jakby wszystko nie miało sensu. Za każdym razem idąc do lekarza modlę się aby tym razem leki pomogły, ale niestety oprócz tego, że przytyłam od nich prawie 20 kg, to nie dają lepszych rezultatów. Na domiar tego choć moja rodzina bardzo mnie kocha to jednak nie potrafi zrozumieć mojej choroby i uważa ,że sobie wmawiam objawy. To boli. Chcę za kilka lat mieć rodzinę, dzieci, ale co będzie jeśli nie wyzdrowieję? Mam tak bardzo dosyć męczenia się, mdłości, bólów i tej strasznej kluski w gardle. Proszę o pomoc.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 lis 2011, 16:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 16 lis 2011, 17:11
AniaLegwan, ja bym jednak spróbowała się wybrać do psychologa. To psychiatra wypisuje recepty na leki, nie psycholog.
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez AniaLegwan 16 lis 2011, 17:22
marta9020 --- doskonale Cię rozumiem, kiedy mówi się najbliższym o swoich objawach a oni patrzą na Ciebie jak na idiotę i uważają, że to sobie wmawiamy i dlatego to mamy, ale prawda jest taka, że jeśli ktoś nie miał nigdy nerwicy i takich objawów, jak Twoje lub moje to nigdy nas nie zrozumie, ponieważ uzna, że to my sobie wymyśliliśmy. Tylko osoba, która miała kiedyś nerwicę, lub ma doskonale Cię zrozumie, wesprze i pomoże, wiem co mówię, ponieważ kiedy powiedziałam mojej babci o tym, co mi dolega, to ona wspierała mnie, powiedziała, żebym myślała pozytywnie, że mam odrzucać mysli o tym dziwnym uczuciu, które momentami mam i, że wszystko po pewnym czasie wróci do normy, bo ona też miała nerwicę i załamanie po śmierci swojego męża i też miała dziwne objawy nerwicy, więc rozumiem Cię. Tyle, że ta moja nerwica, to głównie zimne wręcz lodowate ręce, tarcie ręki i rękę, momentami lekkie trzęsienie się i wzrastające napięcie. Ja nie mam żadnych bólów głowy, czy bólów w klatce piersiowej, ponieważ każda nerwica jest inna, każdy ma inne objawy. Niektórzy maja kłucie w klatce piersiowej, inni duszności a Ty masz tą gulę w gardle. Ja też czasami jak jestem zestresowana to czuję, że lewy migdał mam powiększony a jak myślę o tym, to on tym bardziej daje się mi we znaki i momentami też mi się źle oddycha, ale wiem, że to tylko moja psychika i staram się uspokoić i skupić myśli na czymś innym, chociaż teraz z tym dziwnym uczuciem jest mi ciężko, ponieważ za bardzo ono daje o sobie znać i jeszcze teraz ten listopad, ta pogoda i to ciśnienie też nas dołuje i wzmacnia naszą nerwicę.

-- 16 lis 2011, 16:23 --

kornelia_lilia ale wiesz czego się obawiam, że psycholog powie, żebym nie myślała o tym, żebym odrzucała te myśli itd., ale to naprawdę jest tak dziwne uczucie, że ciężko jest o nim nie myśleć.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
16 lis 2011, 16:43

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 16 lis 2011, 17:29
AniaLegwan, nie wiadomo co powie psycholog. Może uświadomisz sobie na takich wizytach, co stanowi źródło takich stanów?
Ja również mam lodowate dłonie i wstydzę się komuś ręki podawać :-|
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez AniaLegwan 16 lis 2011, 17:34
kornelia_lilia podejrzewam, że to właśnie przez moje stresujące dzieciństwo. Ostatnio miałam przez bardzo długi okres spokój od nerwicy, aż do tej niedzieli, kiedy na chwilę zamyśliłam się i "odpłynęłam" na kazaniu a kiedy wróciłam myślami do kazania, to już to uczucie mnie dopadło. Kiedy tak o nim nie myślę to jest jakoś okay, jestem spokojniejsza i zrelaksowana, ale kiedy ono samo daje znać o sobie, to znowu zaczynam o nim myśleć :( ehh...nawet nie wiem, czy będę w stanie opisać psychologowi to uczucie tak, aby zrozumiał o co mi chodzi. A co do lodowatych dłoni to wiem jakie to krępujące, nawet latem jak się ma lodowate ręce. To chyba wina naszego krążenia :) stopy też mam wtedy lodowate i nos również. A kiedy jestem bardzo zestresowana i roztrzęsiona, to ręce są przerażająco lodowate.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
16 lis 2011, 16:43

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez marta9020 16 lis 2011, 17:38
ja też mam zimne, siniejące dłonie, które potrafią się zrobić dosłownie fioletowe, tak samo stopy...Boję się tego, tej choroby, bo kazdy mówi mi -'Myśl pozytywnie to Ci przejdzie! Zaczonij coś robić to o tym nie będziesz myśleć ", no ok- staram się być wesoła i się nie roztkliwiać nad chorobą, sle jeśli za chwilę zemdli mnie tak, że prawie zwymiotuje- to ja pytam do cholerki!-jak mam normalnie, szczęśliwie żyć!
Do kina nie chodzę- bo denerwuje mnie dźwięk i mnie zaczyna głowa, a raz jak poszłam to wybiegłam z sali trzęsąc się, nie mogę już niczym podrózować, bo tylko wsiądę do auta, a nawet tramwaju i bum! mdłości i klucha w gardle...Boli mnie to,ze choroba ogranicza życie. Czasami mnie tak mdli,ze nie mogę patrzeć na jedzenie ,a zarazem zabiłabym jedzących przy mnie, bo taka głodna jestem...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 lis 2011, 16:47

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 16 lis 2011, 17:45
AniaLegwan, na pewno trudne dzieciństwo ma zasadniczy wpływ na Twój stan i to wszystko w Tobie siedzi. Przykro się robi, kiedy czyta się takie historie, jak Twoja. Ja nie wiem, jak ja bym to wszystko zniosła.
Może napisz sobie na kartce, co byś powiedziała psychologowi.
Przez ten cały czas kiedy ta lekarka stwierdziła u Ciebie nerwicę lękową nie leczyłaś tego, nie brałaś jakiś leków?

Ja ataki paniki dostaje właśnie albo w kościele albo w autobusie, ale po chwili się uspokajam i jest ok. A te zimne dłonie, mam nadzieję, że to tylko przez stres, a nie wina kiepskiego krążenia, tarczycy czy jeszcze czegoś innego.
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Siasia 16 lis 2011, 17:54
kornelia_lilia napisał(a):Ja ataki paniki dostaje właśnie albo w kościele albo w autobusie, ale po chwili się uspokajam i jest ok. A te zimne dłonie, mam nadzieję, że to tylko przez stres, a nie wina kiepskiego krążenia, tarczycy czy jeszcze czegoś innego.

Ja mam zawsze zimne ręce.
A jakieś oznaki nerwicy miałam już w podstawówce - 3/4 klasa, chodziłam do szkoły muzycznej, byłam najlepsza w grupie, a potrafiłam wymiotować przed szkołą(dosłownie przed budynkiem).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez marta9020 16 lis 2011, 17:56
U mnie głównym problemem jest to, że nie mam jako takich ataków, ale jakby to ująć- stały nerwowy stan, który nie przechodzi, nawet jak się obudzę w nocy to te objawy są, wszystkie.
I tyle leków już brałam, a jestem młoda, przede mną jeszcze 2,5 roku studiów, które chcę ukończyć. Boję się,ze te leki nie dość,ze uzależnią to wykończą mi dodatkowo organizm, na chwilę obecną nawet kiedy biorę zwykły proszek przeciwbólowy to mój żołądek nie wytrzymuje i potem odtruwam się przez kilka następnych dni.
No i wiecznie czegoś nie mogę- a to nie mogę napić się choć łyka drinka więc na każdej imprezie głupio mi się tłumaczyć kiedy znajomi namawiają,a ja wiem,ze po prostu nie mogę, tak samo z wczasami- w tym roku nie pojechałam nigdzie, bo w autobusie wytrzymuje max- 1 godzinę. Nie chcę się użalać, ale co mam robić, wolę pogadać tu na forum z osobami ,które wiedzą co czuję, niż powiedzieć koleżankom, bo te tylko mi przytakną ze współczuciem i na tym się skończy, poza tym to krępujące mówić o tym,że bierze się leki psychotropowe. Mama i babcia mi kiedyś powiedziały, że nie powinno się rozpowiadać o takich chorobach, bo ludzie pomyślą,ze jestem chora psychicznie(niestety wielu ludzi nie rozróżnia terminu nerwica od chorób psych), na dodatek mieszkam w małej wsi, a tam to już by była sensacja.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 lis 2011, 16:47

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez AniaLegwan 16 lis 2011, 17:56
kornelia_lilia nigdy tego nie leczyłam, nie brałam tabletek, ponieważ z reguły sama z tego wychodziłam, ponieważ przestałam o tym myśleć no i szkoła była, więc mózg był zajęty nauką. Wiesz, ja jestem osobą wierzącą i praktykującą i dużo wsparcia odnajduję w modlitwie. Proszę Boga, aby mi pomógł, wspierał mnie, podtrzymywał na duchu i powiem Ci, że ta wiara mnie uspokaja i koi nerwy, dlatego jeszcze nie popadłam w panikę i depresję. Nauczyłam się z tym żyć. Jedne moje nerwice trwają dłużej inne krócej, teraz mam taką, co trwa dłużej, ale staram się myśleć pozytywnie, mam kochająca rodzinę, wspaniałych znajomych i przyjaciół i wmawiam sobie, że jestem zdrowa, że nie ma się czym martwić. Kiedyś wmówiłam sobie, że źle widzę, bo jestem osobą krótkowzroczną i wtedy histeryzowałam, płakałam, nie szło mnie uspokoić, pojechaliśmy do okulisty, zbadał moje oczy, powiedział, że wzrok ani się nie pogorszył ani nie polepszył, że wszystko w porządku jest i nie mam się czym martwić, wróciłam do domu, wypiłam MELISĘ i wracałam do sił. Parę lat temu wmówiłam sobie nawet, że mam coś ze słuchem ale to wszystko były moje wymysły. Ludzka psychika jest bardzo silna i kiedy się sobie coś wmówi albo się o czymś intensywnie myśli, to ona potem daje te obrazy nam przed oczy i zaczyna myśleć tak jak my sobie coś wmawiamy.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
16 lis 2011, 16:43

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Siasia 16 lis 2011, 18:01
marta9020 napisał(a):U mnie głównym problemem jest to, że nie mam jako takich ataków, ale jakby to ująć- stały nerwowy stan, który nie przechodzi, nawet jak się obudzę w nocy to te objawy są, wszystkie.
I tyle leków już brałam, a jestem młoda, przede mną jeszcze 2,5 roku studiów, które chcę ukończyć. Boję się,ze te leki nie dość,ze uzależnią to wykończą mi dodatkowo organizm, na chwilę obecną nawet kiedy biorę zwykły proszek przeciwbólowy to mój żołądek nie wytrzymuje i potem odtruwam się przez kilka następnych dni.
No i wiecznie czegoś nie mogę- a to nie mogę napić się choć łyka drinka więc na każdej imprezie głupio mi się tłumaczyć kiedy znajomi namawiają,a ja wiem,ze po prostu nie mogę, tak samo z wczasami- w tym roku nie pojechałam nigdzie, bo w autobusie wytrzymuje max- 1 godzinę. Nie chcę się użalać, ale co mam robić, wolę pogadać tu na forum z osobami ,które wiedzą co czuję, niż powiedzieć koleżankom, bo te tylko mi przytakną ze współczuciem i na tym się skończy, poza tym to krępujące mówić o tym,że bierze się leki psychotropowe. Mama i babcia mi kiedyś powiedziały, że nie powinno się rozpowiadać o takich chorobach, bo ludzie pomyślą,ze jestem chora psychicznie(niestety wielu ludzi nie rozróżnia terminu nerwica od chorób psych), na dodatek mieszkam w małej wsi, a tam to już by była sensacja.

Dokładnie - brak zrozumienia i ciemnogród. To boli najbardziej w otaczającym społeczeństwie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez AniaLegwan 16 lis 2011, 18:04
marta9020 właśnie, tłum niestety źle odbiera nerwicę. Kiedy opowiada się komuś o swoich objawach, o lekach jakie się bierze, to od razu myślą, że mają do czynienia z osobą chorą psychicznie i właśnie mylą to z nerwicą. Nie mają pojęcia jaka jest różnica między nerwicą a choroba psychiczną. Rozumiem Cię. Wiadomo, że to od tak nie przejdzie, bo człowiek mimo że na przykład rozmawia z kimś, albo siedzi na komputerze, czy słucha muzyki, to jednak to nie jest uwolnienie swojej psychiki, bo jednak podświadomie myślimy o danych objawach, które nam uprzykrzają życie a kiedy się o nich myśli, to wtedy się nasilają i dają o sobie bardzo mocno znać. Ja też parę dni temu obudziłam się nagle w nocy wystraszona i to dziwne uczucie właśnie mnie dopadło, więc wiem, jak to jest. Wszyscy mówią myśl pozytywnie, odrzucaj te myśli, ale to zawsze łatwo mówić, ponieważ człowiek jednak zawsze myśli o tych objawach. Trzeba by było na okrągło być czymś zajętym, aby nie myśleć o tym, ale czas na odpoczynek też musi być. Tu jest potrzebny czas i wsparcie bliskich, którzy też coś takiego mieli lub mają, którzy zrozumieją nas znerwicowanych.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
16 lis 2011, 16:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do