Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Hooligan123 10 paź 2011, 14:15
E tam ja przyjmuje wszystkie leki co mi da. Byle sie z tego wyleczyc bo mam juz dosc. ;]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
19 lut 2011, 23:32
Lokalizacja
...

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Hooligan123 10 paź 2011, 17:36
dzisaj zle jest ;/ depresja caly czas. Siedze w domu i nic nie robie , czuje jakbym na glowe dostawal. Jutro ide do psychiatry , zobaczymy , moze mi pomoze w jakis sposob. a u cb jak?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
19 lut 2011, 23:32
Lokalizacja
...

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Martysienka 10 paź 2011, 18:20
Widzę, że nie tylko ja mam dzisiaj dzwiny stan. Jakoś tak mi źle. Nie ogarniam tematu. Wkurzam się sama na siebie, że nie mogę normalnie funkcjonować. Nie mogę już nawet telewizji pooglądać. Szukam pretekstu, żeby uciec z domu. Czasami wiem, że moje myśli nachodzą mnie mimowolnie i skutecznie je odganiam ale czasami nie mogę się ich pozbyć i wracają z podwójną siłą w jakimś najmniej oczekiwanym momencie. Też jutro do psychiatry się wybieram. Zawsze liczę na jakiś cud, że wyjdę od niego zdrowa -tak nagle- ale choroba jednak jak na razie wygywa...
Życzę wszystkim, przespanej nocy!
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 wrz 2011, 12:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 paź 2011, 18:48
Hooligan123 napisał(a):Aha ;] Jutro ide na wizyte do psychiatry , prawdopodobnie podejme sie psychoterapi. Zobaczymy co mi powie

:great: dobry pomysł z tą psychoterapią.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Noopii 10 paź 2011, 20:20
Hooligan123 nie martw się na zapas..powodzenia jutro..i na terapii doskonała decyzja..jesteś dzielny,że walczysz o siebie to wymaga odwagi,trzymam kciuki:)
Noopii
Offline

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Martysienka 10 paź 2011, 20:23
Monika1974 napisał(a):
Hooligan123 napisał(a):Aha ;] Jutro ide na wizyte do psychiatry , prawdopodobnie podejme sie psychoterapi. Zobaczymy co mi powie

:great: dobry pomysł z tą psychoterapią.



Też słyszałam, że psychoterapia wiele daje ale to przychodzi z czasem. Ja byłam dopiero trzy razy więc niewiele mogę powiedzieć ale mam nadzieję, że mi pomoże. Taka wiara jest chyba najważniejsza. Często czekam tyko na dzień, w którym mam terapię. Czuję się znacznie lepiej po takiej sesji i mam ochotę do życia. Także życzę powodzenia!
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 wrz 2011, 12:28

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Noopii 10 paź 2011, 20:34
Martysieńka masz racje postępy w terapii wymagają czasu,pracy nad sobą cierpliwości.Wiara w wyleczenie jest bardzo ważna pozdrawiam.
Noopii
Offline

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Hooligan123 10 paź 2011, 22:18
Dziekuje za wsparcie ;]. Ja sie tylko obawiam tego czy niemam poczatkow jakies schizofreni. Bo czytam te objawy i mam tam kilka podobnych , ale niechce sie nakrecac. Juz raz podjolem sie psychoterapi , chodzilem jakis miesiac i nic mi nie dalo , stracilem duzo kasy na to , a pani psycholog nie bardzo umiala mi pomoc , dlatego postanowilem poszukac innego psychologa ;]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
19 lut 2011, 23:32
Lokalizacja
...

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 paź 2011, 22:35
Hooligan123, Radzę samemu się nie diagnozować.
Ja jak czytam na temat objawów, to też znajduję wiele...to jest bez sensu. Diagnozują specjaliści!
Możesz sobie wyrządzić wielką krzywdę.

A na terapię zdecydowanie krótko chodzisz.
Ja uczęszczam dwa lata.
Poprawa i efekty są widoczne po dłuższym okresie czasu.
U mnie to było po ponad roku czasu od pierwszej sesji terapeutycznej.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez fromdee 10 paź 2011, 23:04
witajcie skonsumowaną przez nerwicę lęków już w 90% fromdee

Witam Was wszystkich bardzo, bardzo gorąco w moim pierwszym poście. Jest co prawda przywitalny lecz z dużą dozą nerwicowych dolegliwości, wspomnień i bolączek. Jeśli umieściłam go w złym miejscu, bardzo przepraszam i liczę na korektę.

Dopadła mnie nerwica lęków. Zakorzeniła się, wyżarła mnie od środka, zabrała wszystko, co kochałam.
Postaram skrócić się swój przypadek w kilku zdaniach, kochani.

Byłam za granicą. W przepięknym kraju. Mieszkałam nad morzem. Każdego dnia otwierając okno czułam świeżą bryzę i wilgotne powietrze osiadające leniwie na nieruchomej twarzy. Słońce witało mnie przez wiele dni w roku. Miałam niesamowitą pracę. Rzuciłam faceta, z którym nie byłam szczęśliwa, poznałam innego, z którym jestem do dziś. Moje życie toczyło się cudownie.
I wtedy doznałam recesji. Straciłam pracę. Każdego dnia widziałam ubywające pieniądze, aż osiągnęłam magiczne 0,00 na koncie. I wtedy się zaczęło.

Derealizacja. Totalna. Chociaż już wcześniej byłam osobą dość podatną i wrażliwą na odczuwanie DR czy DP nigdy wcześniej nie czułam tego aż tak intensywnie, aż do tego stopnia, że stąpam we mgle, nie wiem gdzie kończy się moje ciało, poruszam się jak robot, moje życie nie ma sensu, bo i tak umrę czy wzrokowo jestem w stanie skupić się tylko na jednym fizycznym szczególe ze wszystkiego co mnie otacza.

Ale nie, kochani. To nie jest wszystko.

Po tragicznym w skutkach dla mojej psychiki miesiącu znalazłam pracę. Ciekawą, dość dobrze płatną. Ale był mały minus, jak we wszystkim. Byłam ofiarą mobbingu. Tak, długo mi to zajęło aby się do tego przyznać. On traktował mnie jak kawałek bezwartościowego mięsa. Nie byłam dla niego człowiekiem, tylko siłą roboczą.

Zaczęłam miewać bóle w plecach, klatce piersiowej, dziwaczne palpitacje serca, duszności, nagłe ataki lęków. Bałam się, że mogę być poważnie chora. Ręcę trzęsły mi się kiedy myślałam o kolejnej kłótni z moim pożal się Boże przeciwnie proporcjonalnej do swego wzrostu kompetencji członkiem zarządu. (manager z niego taki jaki ze mnie Lec)

Mało tego, zaczęłam bać się drobnostek typu zapomnienie wyrażenia czy nawet słowa w języku obcym. Bałam się, że nie będę się w stanie porozumieć ze swoim partnerem (co jest niemożliwe gdyż 1. władam bardzo dobrym językiem obcym, którego używamy i 2. zdarza mi się to bardzo rzadko, ponieważ zawsze znajduję obejścia i uproszczenia)

I wtedy ten wieczór. Wypiłam dwa piwa. Oglądałam film ze znajomymi. Nagle poczułam jak zapadam się w krzesło a wszystko wkoło mnie mnie przytłacza. Doznałam najgorszego ze wszystkich które pamiętam ataku paniki. Stopy, dłonie, plecy momentalnie zaszły potem, brzuch zaczął straszyć wymiotami, gardło ścisnęło tak, że nie mogłam oddychać. Z przerażenia moje serce chciało rozerwać mi klatkę piersiową a szybkość jego bicia określam na minimum 180 uderzeń na minutę. Nie mogłam złapać oddechu. Dostałam drgawek. Otworzenie okno nie pomogło. Myślałam, że to już moje ostatnie minuty. Myślałam o byciu w trumnie.
Dobrze, że mój partner był obok. Objął mnie i przytulił z całej siły. Pokazał mi, że jest świat wkoło mnie i to co się ze mną dzieje, nie doprowadzi do niczego złego i zaraz się skończy. Zaczął mówić do mnie i opisywać rzeczy otaczające mnie, skupiając moją na nich uwagę...

I to był najgorszy atak. Setki mniejszych.

I teraz siedzę tutaj, kochani w Krakowie, zupełnie rozbita, bez mojego wspaniałego życia, które miałam. Wróciłam, nie dałam rady. Mój partner wciąż za granicą. Siedzę tutaj i płaczę niczym małe dziecko. Psychiatrę widzę w tę środę.

Ja chcę powrotu do normalności.

Witam Was jeszcze raz bardzo, bardzo gorąco i zachęcam do wypowiedzi/pomocy. Docenię każdą, najmniejszą chęć pomocy.

Dziękuję za Wasz czas,

Pozdrawiam i uściskam serdecznie
A.
Ostatnio edytowano 11 paź 2011, 00:18 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 paź 2011, 22:15

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Hooligan123 10 paź 2011, 23:51
tak tylko to tez kosztuje , ja musze placic 80 zl za wizyte , bo niemam za darmo tego w poradni... Jak dla mnie to pomagaja leki najbardziej ;]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
19 lut 2011, 23:32
Lokalizacja
...

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 11 paź 2011, 00:14
Hooligan123, Ja też płacę tyle za sesję.
Możesz pójść darmowo, w ramach NFZ. Tylko potrzebować będziesz skierowania oo psychiatry.
Tabletki nie uporają się z Twoimi trudnościami. To jakby zamiatanie problemów pod dywan.
Czasem są zbawienne, ale Twoich problemów nie załatwią.
To Ty musisz nauczyć się je rozwiązywać.

-- 11 paź 2011, 00:20 --

fromdee, Myślałaś o tym, żeby podjąć psychoterapię?
Poproś psychiatrę o skierowanie na terapię.
Leki to nie wszystko.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Hooligan123 11 paź 2011, 11:24
fromde ja mialem to samo co ty... to typowa nerwica ;] niemasz sie czego obawiac , z tego powodu sie nie umiera
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
19 lut 2011, 23:32
Lokalizacja
...

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Siasia 11 paź 2011, 12:07
Moi Drodzy, znów zwracam się w tym wątku, ponieważ moja nerwica chce zabrać mi wszystkie plany i marzenia. Może zacznę w miarę od początku..

Rok temu, w grudniu, rzuciłam studia w swoim rodzinnym mieście, na które poszłam z przymusu bądź frustracji. Nie podobało mi się, a że były to studia dzienne, to niczego nie straciłam - prócz czasu. Potem poszłam do pracy i zaplanowałam, że od października wybiorę się na wymarzony kierunek do miasta oddalonego o 30km, na studia zaoczne.
W czerwcu miałam pierwszy atak paniki, od lipca zaczęłam terapię. No i w miarę się poprawiało (terapia psychodynamiczna).
Przyszedł jednak nieszczęsny październik, wczoraj wybrałam się na uczelnie na inaugurację, rano płakałam i lamentowałam, aż w końcu wpakowałam się do tego malutkiego busa i dotarłam.
Dziś taki sam stan jak wczoraj, a trzeba by jakąś decyzję podjąć, czy wpłacić pieniądze za studia i walczyć, męczyć się i tracić zdrowie - przyznam, że wczorajsza walka była dla mnie bardzo ciężka, nie mogę sie na niczym skupić i dłuzej wysiedzieć w jednym miejscu i na wykładzie (2,3 lub 5 godzinnym) pewnie bedzie tak samo. Tylko patrzę, byle uciec do domu.
Lub odpuścić sobie kolejny już rok (2 lata w plecy:(), wyleczyć się i dopiero ponownie zacząć naukę, tak pełną parą.
Czasami sobie myślę, że po prostu nie nadaję się na studia..

W przyszłym tyg. planuje wizytę u psychiatry, bo nie potrafię tak dłużej żyć :(

Proszę o radę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do