Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

przez sm@kosz 05 lip 2011, 22:50
Pogorszenie samopoczucia - nerwica?
Witam,

mam 26 lat i od kilku tygodni mam problemy ze złym samopoczuciem.

Od dziecka byłem nerwowy, wszystko zbyt poważnie brałem do siebie. Pamiętam, że codziennie przed pójściem do szkoły potrafiłem sobie wmówić, że mam atak wyrostka ( panicznie bałem się operacji). Później wszystko wróciło do normy. Owszem nerwy były, ale traktowałem je z przymrużeniem oka, bo same objawy wydawały mi się normalne. Do czasu...

Kilka tygodni temu w pracy wypiłem kawę, później doszło do tego piwko no i siedząc sobie beztrosko zauważyłem, że puls mi znacznie podskoczył. Trochę spanikowałem, w dodatku jak jedna kobieta po jego zmierzeniu zaczęła mówić "o rany jaki ma wysoki puls" to mi dużo to nie pomogło zbyt wiele. Zaproponowałem, żeby zadzwonili po karetkę, ale pierwsze pytanie było jak długo spożywam alkohol. No, żeby nie wprowadzić ich w błąd wolałem nic nie mówić i stwierdziłem, że sam udam się do ośrodka. Nie, żebym codziennie przez cały dzień na podwójnym gazie chodził, ale wieczorem się do snu zdarzało i to b.często. Tam zanim trafiłem, gdzie miałem trafić to ze świata w tym czasie zeszedłbym już z 10 razy, ale ok. W konsekwencji dostałem magnez, leki na kołatanie serca oraz coś na uspokojenie/stany lękowe. Lekarka zapytała się mnie tylko czy jestem nerwowy, czy się wysypiam itp.

Ja... jak na mnie przystało, leki biorę sporadycznie więc olałem. Miałem tylko te na stany lękowe przy sobie.
No i tak od czasu do czasu, od tamtego wydarzenia mam dziwne "ataki". Głównie mam na myśli tutaj kołatanie serce, przyspieszony puls, uczucie, że zaraz padnę/zemdleje, zejdę na zawał. Najgorsze jest wówczas, gdy coś takiego bierze mnie 50-80km od domu, a jestem w samochodzie/studiach/... masakra. Po chwili oczywiście wszystko ustaje (jak się położę, przejdę). To samo w miejscach publicznych. np. kościół/kino Myślę oj coś mi puls podskoczył... wsłuchuje się i dochodzę do wniosku, że to objawy przedzawałowe i zaraz padnę i wszyscy się zlecą... myśl... wychodzę. To samo dopadało mnie ostatnio na egzaminach.. takie uczucie, że muszę wyjść oraz parcie na pęcherz.

Ograniczyłem alkohol, na kacu te dziwne uczucia są spotęgowane i w dodatku nie mam nad nimi tak dużej kontroli. Ale piwko przed snem zostało. Miałem zamiar je całkowicie wycofać, ale jak się okazał, że atak dostaje bez niego w środku dnia, gdy zdenerwuje mnie/zaskoczy pewna sytuacja to pomyślałem, że to nerwica i będę sobie starał z nią radzić. No i nie radzę sobie. Dodam, że kilka dobrych lat temu miałem przygodę z MJ, ale to nie było na moje nerwy i od razu odstawiłem. (lęk przed śmiercią itp. ale wiem, że znajomi też to mieli)

Wcześniej byłem optymistyczny, radosny z chęcią do życia i poczuciem humoru. Teraz mam lęki przed atakami, wiem, że wychodzę z nich cało, ale w trakcie potrafię się nieźle wkręcić.. Najchętniej to powiedziałbym, żeby ktoś zadzwonił po pogotowie lub wsiąść do samochodu i jechać do szpitala.

Nie wiem czy to w ogóle można nazwać nerwicą, przyszło to nagle i się mnie uczepiło, jak rzep psiego ogona. Strasznie mnie to irytuje, bo takie uczucie, że mimo wszystko ma się nad tym kontrolę, a w rzeczywistości nie tak do końca nie jest przyjemne.
Szczerze powiedziawszy nie wiem po co zakładałem nowy wątek, ale skoro się już tak rozpisałem, to może ktoś pomoże :P (jak coś to można przenieść do odpowiedniego wątku oczywiście)

Rozumiem, że bez wizyty u lekarza specjalisty się nie obędzie?
Ostatnio edytowano 06 lip 2011, 01:09 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
05 lip 2011, 22:02

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 06 lip 2011, 00:08
Raczej się nie obejdzie. Ne chcę Ci tu stawiać diagnozy ale wygląda to dość typowo. Powinieneś udać się do psychiatry i prawdopodobnie na terapię.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

przez sm@kosz 06 lip 2011, 00:44
w sensie, że będę musiał mu wyrzucić wszystko to na sercu mi leży? :roll:
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
05 lip 2011, 22:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 06 lip 2011, 01:12
sm@kosz, Witaj na forum!

Chodzi o to,że te lęki mają swoje źródło, przyczynę. Przyczyny dopatruje się zazwyczaj na terapii bo mogą mieć początki już we wczesnym dzieciństwie, np. w relacjach z rodzicami etc.
Im szybciej zgłosisz się do psychiatry i poprosisz o skierowanie na terapię....tym lepiej. Po co pogłębiać swój niestabilny stan?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

co teraz

przez kobieta28 06 lip 2011, 19:42
nie wiem jaki masz problem z ojcem, ale ja też miałam i rozwiązałam go nie tylko dotarłam do wnętrza mojego ojca, ale i do swojego, dziś go poprostu kocham i szanuję, ale zanim doszłam do takiej postawy minęło kilka miesięcy....ale kiedy powiedziałam mu prosto w oczy kocham cię poczułam jakbym wygrała mln$....cudowne uczucie, tobie też się uda, tylko idź na terapię:)
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

ATAK NERWICY

przez justi2706 07 lip 2011, 01:03
Witam ,od kwietnia zmagam sie ze skutkami nerwicy tz:ataku nerwicy ,moze opowiem od poczatku.Nerwicy nabawilam sie z domu ,objaw taki wiekszy pojawil mi sie w wieku 15 lat w wyniku wiekszego stresu nagle zaczelam sie trzas cala i niemoglam uspokoic,potem objawy wracaly same z siebie,w autobusie np gdy jechalam do szkoly zaczelam sie trzas mimo ze niebylam zdenerwowania,troche to bylo klopotliwe ale sobie z tym radzilam.Mam obecnie 28 lat i troche przeszlam wiekszosc mojego zycia to smutne zdarzenia choc jestem bardzo wesola osoba,ale bardzo pamietam to co zle i niepotrafie poradzic sobie z tym bolem i zalem ktory mam w sobie,mialam okres mysli samobojczych bo bycie samemu kiedy jest zle swoje robi,potem byl okres ucieczki od wszystkiego czyli szukalam odskoczni w narkotykach z czym sobie poradzilam sama,zrozumialam ze to mi nie pomaga tylko pogarsza moj stan,kiedy zaczelam wychodzic pomalutku na prosta zostalam napadnieta,koles mnie zwiazal grozil nozem,do dzis mam pamiatke blizny na rekach,i to oto zdarzenie spowodowalo ze caly stres i to zajscie skumulowalo sie i dostalam ataku nerwicy,wiem ze niejedno z panstwa tu to przeszlo wiec niemusze pisac jak mi to zmienilo zycie, w tej chwili gdy to pisze placze bo mam dosc pomalu takiego zycia,wiecznie mnie dusi,czuje ucisk w klatce,czuje jak mi gniecie wnetrznosci i ten wieczny lek przed zasnieciem,gdy jest ktos obok mnie mam znikome objawy,ale jak tylko przychodzi noc i nikogo niema,moj stan sie pogarsza czuje ze kazdy scisk spowoduje pogorszenie,ze atak wroci a nikogo niema kto by mi pomogl,biore tabletki ale czasem pomagaja czasem nie,przeraza mnie takie zycie,ze prawie kazdej nocy to samo,czasem w ciagu dnia mam ucisk taki ze niewiem co robic i ogarnia mnie lek,zaczynam brac citabax od jutra ale boje sie byc sama ze cos mi sie na nich stanie i mam opory,czy ktos ma takie uciski jakby mial jakis ciezar na klatce i brzuchy,jakby czul ze pluca sie zaciskaja,czy jest jakis lek na to zeby tego nie odczuwac,prosze o pomoc,lekarka przepisala mi citabax potem na sen mam brac doxepine i zomiren w razie ataku,tylko po tym zomirenie ucisk nie ustepuje choc zasypiam szybko,ale czasem po zazyciu tabletki wraca mi uczucie niepokoju i czuje ze moge miec atak czy to normalne?
Ostatnio edytowano 07 lip 2011, 07:58 przez Korba, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono do zbiorczego wątku
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 lip 2011, 00:22

ATAK NERWICY

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 07 lip 2011, 01:14
justi2706, Wygląda na to ,że możesz mieć zespól stresu pourazowego. Z tego co się orientuję najlepszą metodą walki z nim jest psychoterapia. Twoje objawy są jak najbardziej "normalne" w nerwicy. Leki mogą pomóc , ale nie powinny być jedyną metodą.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez justi2706 07 lip 2011, 10:25
dziekuje za odpowiedz tak naprawde niepotrafilam sprecyzowac tego co mi sie stalo,nawet psychiatra niezabardzo mi pomogl,podczas wizyty gdy opowiadalam o sobie ciagle ktos wchodzil i nie czulam sie najlepiej gdyz potrzebowalam wysluchania a tu ciagle ktos przeszkadzal,ale mam zamiar isc do psychologa moze ta pani pomoze mi sie uporac z moimi lekami i tak naprawde bede miec kogos kto mnie wyslucha,bo troche mi sie nazbieralo przezyc z ktorymi czasem niepotrafie sobie poradzic i sprawiaja ze brakuje mi czasem ochoty do zycia,chcialabym aby bylo jak kiedys cieszyc sie zyciem a nie kazdego dnia czuc ucisk,i kazdej nocy ten lek przed snem.Jestem osoba silna z charakteru i podnosze sie szybko z kazdej porazki,dlatego smutno mi ze moje cialo daje mi inne znaki
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 lip 2011, 00:22

co teraz

przez antek85 08 lip 2011, 15:13
kobieta28 napisał(a):nie wiem jaki masz problem z ojcem, ale ja też miałam i rozwiązałam go nie tylko dotarłam do wnętrza mojego ojca, ale i do swojego, dziś go poprostu kocham i szanuję, ale zanim doszłam do takiej postawy minęło kilka miesięcy....ale kiedy powiedziałam mu prosto w oczy kocham cię poczułam jakbym wygrała mln$....cudowne uczucie, tobie też się uda, tylko idź na terapię:)


z ojcem nigdy dobrego kontaktu nie miałem. od dziecka za każdy wybryk dostawało mi się pasem. w domu wszystko było załatwiane krzykiem i przemocą z jego strony: fizyczną jak i psychiczną. Nigdy nie siedzieliśmy przy jednym stole i nie rozmawialiśmy luźno.Ma ciężki charakter co zauważyli też inni. Zdaję się, że przez taki a nie inny sposób wychowania byłem odkąd pamiętam lękliwy.

Drażni mnie fakt, że ma dwa oblicza. Kiedy zaprasza kogoś "na kawę" np. swoją siostre z rodziną jest wzorowym mężem, opiekuńczym i wesołym wujkiem - anioł. Nie trwa to długo bo gdy gości już nie ma przestaje grać rolę wesołego, opanowanego. Współczuje mojej mamie, która tyle lat się z nim męczy i nie jedno gorzkie słowo codziennie usłyszy od niego.

Niespełna rok temu wróciłem po paru latach pobytu "za morzem". Podczas pierwszych dwóch tygodni mojego pobytu w domu był oazą spokoju. Długo jednak nie potrafił w sobie dusić tych uczuć i pokazał po raz kolejny jaki naprawdę jest. Trzy miesiące temu po raz pierwszy mocno mu się postawiłem. Przesadził, nie mogłem nie zareagować. Dostał nie małe ostrzeżenie. Miesiąc temu kolejne. Trochę spuścił z tonu w domu bo widzi, że w końcu ktoś mu się przeciwstawił i jest gotowy nawet do walki. Nigdy nie chciałem żeby do takich scen w domu doszło ale dłużej nie mogłem patrzeć na jego zachowanie w stosunku do matki. Dużo mnie to kosztowało zdrowia tym bardziej, że nie jestem agresywny i nigdy z nikim się nie biłem.
W jak wielkim rozdarciu trzeba się znaleźć i z jaką determinacją stanąć by mieć ochotę "powalić" własnego ojca, który dał mi życie? Nie potrafie tego opisać.

Na psychoterapie chodzę od listopada. Cieszę się, że się na nią wybrałem. Żałuje, że tak późno..

Chciałbym mieć ze swoim ojcem dobre relacje, usiąść jak kumpel z kumplem i porozmawiać o wszystkim i o niczym. Niestety inaczej się to przedstawia..... a szkoda.......
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
05 lip 2011, 20:08

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez sebastian86 11 lip 2011, 19:00
antek85, ile razy ja marzylem zeby miec kumpelska relacje z ojcem ale przez wiekszosc zycia sa nieporozumienia i przekrzykiwania , raz tez musialem wkroczyc miedzy niego a matke i tez czulem sie rozdarty potem
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez cichosza 11 lip 2011, 22:07
cześć,
to może i ja podzielę się swoimi odczuciami, nigdy o nich nikomu nie mówiłam, sama nie wiem jak to nazwać..
Nie wiem od kiedy się to zaczęło, nie pojawia się codziennie, w ciągu dnia czuje się ok, dopada mnie czasem na wieczór/w nocy. Kłade sie spać i zamiast zasnąć jak człowiek mój mózg zaczyna pracowac, wymyslam najróżniejsze straszne rzeczy, że moi bliscy umrą albo że stanie im sie cos złego, myśle sobie jak zareaguje wtedy..zazwyczaj bałam się o innych ale niedawno doszło myślenie o sobie, ze mi sie cos przydazy, że umre, strasznie boje sie śmierci, zarówno bliskich mi osób jak i swojej. ledwo mnie cos zaboli a juz wymyslam sobie choroby. ostatnio pobolewa mnie klatka piersiowa, okolice serce, bol promieniuje do lewej reki, na plecy, zaczynam sie wtedy denerwowac i wyobrazam sobie ze zaraz mi sie cos stanie, ze zaraz umre. I wtedy sie zaczyna, przyspieszony oddech, kołatanie serca, bol brzucha, scisk w gardle, wrazenie że zaraz zejde z tego świata. Najgorsze jest to ze sama potrafie sie nakrecic. leze wieczorem w lozku i mysle sobie ze nie moge o tych stanach myslec, przez co zaczynam myslec, i co by było gdyby i sama to wywoluje, nakrecam sie. strasznie sie wtedy boje ze umre. robie badania co jakiś czas, nic powaznego mi sie nie dzieje, ekg zawsze bylo ok, bo oczywiscie nie mysle o tym ze to jakas nerwica tylko ze z moim sercem cos jest nie tak. nie do konca dopuszczam mysli ze to nerwy...bo w sumie sama nie wiem..
dziś też mnie to dopadło, lezałam na łóżku i zakuło mnie serce, przestraszym sie i od razu poczułam jak serce zaczyna walić. wstaje wtedy, otwieram okno, gleboko oddycham i staram sie jakos uspokoic. do tej pory boli mnie lewa strona, okolice serca, plecy po lewej stronie.
lekarz 1 kontaktu przepisal mi xanax, male dawki. bylo ok, nic mi sie nie dzialo. tak jak napisalam na poczatku, takie stany miewam raz na jakis czas hm moze 1 na tydzien czy 2, nie umiem sprecyzowac.
Nie wiem czy można zakwalifikować to do nerwicy, nie wiem do kogo mam sie z tym udac, zaczynam sie denerwowac na sama mysl ze moge miec nerwice, ze jestem chora, co powiedza w domu :/
pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 lip 2011, 21:47

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez aniaaap 11 lip 2011, 22:22
cichosza,
Ja w sumie raczkuję w temacie ale wydaje mi się iż moga to być poczatki nerwicy,aczkolwiek nie mnie stawaic diagnoże,tylko lekarz moze to uczynić.U mnie pierwszy 'atak" nerwicy pojawił sie kiedy byłam u pacjenta,byliśmy przy koncówce cwiczen(jestem fizjoterapeutą)i nagle poczułam ze muszę stamtad wyjść bo jak nie wyjde to zemdleje.Potem doszły takie falowe lęki,raz miałam takie kołatanie w sercu,póżniej sie to uspokoiło,nie do konca ale jest ciut lepiej jak było na początku.
Myślę ze wizyta w poradni nie zaszkodzi.
A po drugie czego boisz sie reakcji rodziny?Ja wrecz mam ochotę kazdemu o tym powiedzieć ze mnie takie cos trapi.Mnie rozmowa bardzo pomaga,moze i Tobie pomoże.

-- 11 lip 2011, 22:29 --

justi2706,
Mam podobnie,ucisk w klatce,do tego w główce,mi na to poamaga hydroksyzynka,nawet połówka 10 .Pozdrawiam,ja pomalu sie tu zadomawiam zapraszam i Ciebie
Życiowe bitwy nie zawsze wygrywają silni i szybsi, lecz prędzej czy później TYM, który wygrywa, jest TEN, który nieustannie myśli, że może wygrać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
30 cze 2011, 12:32

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez agatodemon 12 lip 2011, 16:18
Cichosza, masz na bank nerwicę. Ja już mniej więcej wiem kiedy po okresie ,,normalności" mnie bierze. Zaczyna sie od lekkiego podenerwowania, potem mam napady wściekłości. Potem zaczynam się zamartwiać, przejmować... Prejmuję się starością, samotnością, co będzie jak zabraknie moich rodziców, przeglądam nawet listę klinik psychiatrycznych...No i tak dochodzi do napadu lękowego, leki i wychodzenie z tego:)
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:05
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez cichosza 12 lip 2011, 17:19
ehhhh, kurcze ale tak mysle, że przecież ja to mam raz na jakiś czas i tylko wieczorami i trwa krótko, sama nie wiem. nie chcialabym juz leków przyjmowac bo pewnie cale zycie bede musiala, zreszta nie wiem jak moge sie z tego wyleczyc, nie da sie wyłączyć myślenia. wizyta u lekarza skonczy sie przepisaniem leków i tyle. pisalam wczesniej co w domu powiedza. ja ostatnio jestem taka ze co mnie zaboli to od razu wymyslam sobie powazna chorobe i lece do lekarza, juz sie ze mnie smieja ze przesadzam. rozmawialam troche o tym z mama ale to sie konczy tekstem ...no nie denerwuj sie nie ma potrzeby...taa latwo powiedzieć. boje sie smierci, swojej, swoich najblizszych w szczegolnosci swojej mamy, czasem jak wieczorem zaczynam myslec ze moze mi jej kiedys zabraknac to moge przepłakac pół nocy, nie mam wtedy kołatania, nerwów jedynie płacz i strach...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 lip 2011, 21:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do