Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

przez carabin 15 maja 2011, 11:15
Witam
Od zawsze byłem nieco nerwową, lecz ostatnio dzieje się ze mną coś niepokojącego.
Otóż, od mniej więcej roku zauważyłem, że za bardzo się przejmuję. Boję się, by nie stała się żadna krzywda mojej rodzinie, znajomym, często także obcym osobom. Mogłoby się wydać, że to nic złego, ale jednak. Zachowania te przyjmują straszny wymiar- zamykam ciągle okna w domu, żeby nie wypadł przez nie kot, nie pozwalam odpalać ogniska znajomym, w miejscach publicznych pilnuję maniakalnie bliskich przed złodziejami.
Dodatkowo, zdarzają mi się pewnego rodzaju ataki- bez konkretnego powodu zaczynam się pocić, serce zaczyna mi bić szybciej, a ja staję się bardzo agresywny dla otoczenia.
Czy warto się tym przejmować? Mam 17 lat, więc mam nadzieję że to tylko wmawianie sobie jakiś schorzeń.
Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Pozdrawiam
Tymek
Ostatnio edytowano 15 maja 2011, 12:22 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
15 maja 2011, 11:05

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 15 maja 2011, 12:27
carabin, Czy warto się tym przejmować? Słuchaj.....jeśli nie czujesz się z tym dobrze i zaburza to Twoj komfort życiowy....to warto by było się zainteresować skąd u Ciebie te lęki. Poczytaj o nerwicy natręctw, ale nie wkręcaj sobie tych symptomów. Bo jeśli masz tendencje do hipochondrii to będziesz w stanie wmówić sobie wszystkie objawy.
Ja proponuję Tobie wizytę u psychiatry/psychologa/psychoterapeuty.
Czy Twoi rodzice wiedzą, że borykasz się z takimi problemami?
Jak się układają Twoje relacje z Nimi?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

przez niesamowit 17 maja 2011, 00:19
W marcu zdiagnozowano u mnie NERWICĘ. A było to 1,5 miesiąca po śmierci dziadka , który był chory na raka i któremu pomagałem do końca jego życia... Niestety (to co nie życzę nikomu) widziałem jak umierał i widziałem to jak umarł. Jak pamiętam to chyba te emocje tłumiłem w sobie... nie płakałem , choć chyba lepiej byłoby gdybym płakał to wtedy coś tam negatywnego by ze mnie zeszło i chyba te emocje ''wybuchły'' we mnie w postaci nerwicy.

Jej objawy pojawiły się po tym , jak nagle bolało mnie w klatce piersiowej , potem serce , miałem chwilowe problemy z oddychaniem , brało mnie na mdlenie. Miałem robione wszystkie możliwe badania (pobierana krew , badanie serca itd) i nic nie wykryli.

No i potem zostałem wysłany do neurologa , który wydał diagnozę (a więc nerwica). Przepisał lek , oczywiście go brałem i wyzej wymienione objawy zmniejszyły się , ale po 2 tyg pojawiły się problemy z pęcherzem , po oddaniu moczu czułem parcie na pęcherz , potem co 1 h latałem do ubikacji , aby go oddać... Dużo przy tym nerwów... Dałem mocz do badania i nic nie wykryto... Czyli chyba to również wina nerwicy.Dalej brałem lek , który mi przepisano i potem po 3 tyg. problemy z pęcherzem minęły i tak z 2 tyg przerwy.

Po których nagle czułem się jakiś osłabiony, lekko bolały mnie mięśnie albo w ogole ich nie czułem... nazwijmy to w ogole nie czulem sie sobą i to tak zazwyczaj się pojawialo podczas nauki materiału do szkoły na pamiec (i nie tylko podczas niej) , wychodzilem gdzies z domu to niestety byłem nieprzytomny, nie czułem mięśni, byłem jakiś ospały czy coś w tym stylu. Przez cały tydzień oddawałem stolec z krwią (zazwyczaj go oddawałem po wypiciu kawy , a dziś jak oddałem to nie widziałem żadnej krwi). Nawet kilka dni temu na wykładzie musiałem wyjść bo już drugi dzień z rzędu brało mnie co jakiś czas na wymioty (czasem też po jedzeniu), byłem również osłabiony i również mięśni nie czułem lub lekko mnie bolały. Nie miogłem wysiedzieć w miejscu...

W sobotę te objawy związane z mięśniami się zmniejszyły , ale czasem bierze mnie na wymioty... Za to zaczęło mi się chcieć ciągle pić. Potem w pewnej chwili nie wiem czy to ma coś wspólnego z nerwicą czułem w nosie jakby zapach mięty i potem po kilku godzinach pojawił się u mnie lekki ślinotok , który mam do dzisiejszego dnia. Gromadzi mi się odrobinę w ustach i muszę zaraz połykać , niestety żołądek to odczuwa , bo robię się co chwilę głodny...

Z góry przepraszam , że ta historia taka długa i miejscami z błędami. Mam nadzieje , że wybaczycie :)

Teraz chodzi mi o to CZY może mi ktoś powiedzieć czy ten mój slinotok , problemy z mięsniami , branie na wymioty mogą byc powodem NERWICY ? Jeżeli ktoś może pomóc to w jaki sposób pozbyć się tego ślinotoku przy nerwicy ?
Ostatnio edytowano 17 maja 2011, 19:56 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Zdublowany post! proszę nie zakładać nowych wątków z tą samą treścią z uwagi na bałagan, który wtedy powstaje
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
13 maja 2011, 18:40
Lokalizacja
Świnoujście / Międzyzdroje

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

przez niesamowit 17 maja 2011, 01:20
Tam chyba o tym napisałem w innym temacie , jeżeli tak to skasujcie tamtego mojego posta i uznajcie tego za prawidłowego:

1,5 miesiąca po śmierci dziadka (który był chory na raka i któremu pomagałem do końca jego życia) zdiagnozowano u mnie NERWICĘ. Niestety (to co nie życzę nikomu) widziałem jak umierał i widziałem to jak umarł. Męczył się bardzo...
Jak pamiętam to chyba te emocje po jego śmierci tłumiłem w sobie... nie płakałem , choć chyba lepiej byłoby gdybym płakał to wtedy coś tam negatywnego by ze mnie zeszło i chyba te emocje ''nie wybuchły'' we mnie w postaci nerwicy.

Objawy NERWICY pojawiły się po tym , jak nagle bolało mnie w klatce piersiowej , potem serce , miałem chwilowe problemy z oddychaniem , dostałem drgawek (było mi też przy tym zimno) , brało mnie na mdlenie.
Miałem robione wszystkie możliwe badania (pobierana krew , badanie serca itd) i nic nie wykryto.

Potem zostałem wysłany do neurologa , który wydał diagnozę (a więc nerwica). Przepisał lek , oczywiście go brałem i wyzej wymienione objawy zmniejszyły się , ale po 2 tyg pojawiły się problemy z pęcherzem , po oddaniu moczu czułem parcie na pęcherz , potem co 1 h latałem do ubikacji , aby go oddać... Dużo przy tym nerwów... Dałem mocz do badania i nic nie wykryto... Czyli chyba to również wina nerwicy. Dalej brałem lek , który mi przepisano i potem po 3 tyg. problemy z pęcherzem minęły i tak z 2 tyg spokoju.

Po których nagle czułem się jakiś osłabiony, lekko bolały mnie mięśnie albo w ogole ich nie czułem... nazwijmy to w ogole nie czulem sie sobą. Nawet po nauce materiału do szkoły na pamiec , te tzw ''kucie na pamiec'' bywałem jakiś osłabiony i nieprzytomny (i nie tylko podczas niej) , wychodzilem gdzies z domu to niestety byłem nieprzytomny, nie czułem mięśni, byłem jakiś ospały czy coś w tym stylu.
Przez cały tydzień oddawałem stolec z krwią (zazwyczaj go oddawałem po wypiciu kawy , a dziś jak oddałem to nie widziałem żadnej krwi).
Nawet kilka dni temu na wykładzie musiałem wyjść bo już drugi dzień z rzędu brało mnie co jakiś czas na wymioty (czasem też po jedzeniu), byłem również osłabiony i również mięśni nie czułem lub lekko mnie bolały. Nie miogłem wysiedzieć w miejscu...

W sobotę te objawy związane z mięśniami się zmniejszyły , ale czasem bierze mnie na wymioty (wymioty te pojawiały się wczoraj np po wypiciu kawy i jak sprzątałem), Za to zaczęło mi się chcieć ciągle pić. Potem w pewnej chwili nie wiem czy to ma coś wspólnego z nerwicą czułem w nosie jakby zapach mięty i potem po kilku godzinach pojawił się u mnie lekki ślinotok , który mam do dzisiejszego dnia. Gromadzi mi się odrobinę w ustach i muszę zaraz połykać , niestety żołądek to odczuwa , bo robię się co chwilę głodny i chce mi się pić (to piję... wodę). Dziś jak widziałem w sklepie produkty żywnościowe to wtedy sobie wyobraźcie jak ta slina w ustach szalała :/

Z góry przepraszam , że ta historia taka długa i miejscami z błędami. Mam nadzieje , że wybaczycie :)

Teraz mam do Państwa takie pytania...
- Czy ten mój slinotok , problemy z mięsniami , branie na wymioty mogą byc powodem NERWICY ?
- Jeżeli ślinotok może być winą NERWICY to jak się go pozbyć?
- Czy wszystkie objawy które wymieniłem (od góry do dołu) mogą co jakiś czas wracać?
- Czy brać cały czas lek , który mi przepisał neurolog i domowy lekarz? Bo co jakiś czas piję również Melissę.

Dziekuje wszystkim i prosze o pomoc :)
Ostatnio edytowano 21 sie 2013, 10:44 przez abcZdrowie, łącznie edytowano 2 razy
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
13 maja 2011, 18:40
Lokalizacja
Świnoujście / Międzyzdroje

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 maja 2011, 01:44
niesamowit, Możesz mieć strasznie nasiloną somatykę, objawy wegetatywne, jeśli wszystkie badania wyszły prawidłowo.
Ja bym na Twoim miejscu próbowała dostać się na psychoterapię.
Prawdopodobnie utrata dziadka uktywniła cały szereg tych objawów.Idź do psychiatry i poproś o skierowanie na psychoterapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

Avatar użytkownika
przez carmen1988 17 maja 2011, 07:28
Ja też miałam swego czasu ślinotok. Wydawało mi się,że cały czas ślina mi się zbiera w ustach i muszę ją odpluć gdzieś. Skupiałam się na tym. Wiem, że to nie rada żadna, ale minęło kiedy przestałam nad tym rozmyślać. Oczywiście nie od razu.
nerwica wegetatywna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3473
Dołączył(a)
07 lut 2011, 20:50
Lokalizacja
Poznań

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

Avatar użytkownika
przez ZaP 17 maja 2011, 07:47
Z początku cały czas zbierało mi się na wymioty, nie jadłam, schudłam bo cały czas chciało mi się wymiotowac. Chodziłam cały czas do ubikacji. takie to objawy nerwicy. Teraz jakoś przeszło, może to po lekach :bezradny:
kiedy będę mogła już zacząć się cieszyć
Avatar użytkownika
ZaP
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
25 kwi 2011, 22:10
Lokalizacja
Sdz

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

Avatar użytkownika
przez carmen1988 17 maja 2011, 07:48
Pewnie po lekach. A jakie leki brałaś? Na nerwy, tak?
nerwica wegetatywna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3473
Dołączył(a)
07 lut 2011, 20:50
Lokalizacja
Poznań

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

przez Szymon995 17 maja 2011, 11:19
Nerwica, a czarne myśli...

Kolejna masakra, z którą zmagam się od początku. Po prostu nie umiem znaleźć przy czymkolwiek pozytywów, zawsze np. pisząc sprawdzian czy odpowiadając przy tablicy myślę tylko o tym że źle mi pójdzie, że nauczyciel mnie wyśmieje. Siedząc samemu w domu ma myśli o tym, że ktoś napadnie na dom, że coś się stanie złego, a teraz będąc zakochanym w jednej dziewczynie nie moge przestać myśleć o tym, że nie ma co robić, bo i tak się to nie uda. Czy jest na to jakaś rada?
Ostatnio edytowano 17 maja 2011, 18:09 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 maja 2011, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

przez ewaryst7 17 maja 2011, 14:49
Jest.Psycholog i praca nad sobą.Nie będzie łatwo , ale jeśli sie zaprzesz to się uda :)
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

przez Szymon995 17 maja 2011, 15:34
Chodzę do psychologa na wizyty raz w miesiącu, staram się powstrzymywać te myśli, ale czasem się nie udaje.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 maja 2011, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 maja 2011, 18:11
Szymon995, Raz w miesiącu to trochę rzadko.
Lepsza moim zdaniem byłaby terapia grupowa, albo przynajniej raz w tygodniu sesja teapeutyczna.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

Avatar użytkownika
przez ZaP 17 maja 2011, 19:18
Na nerwy, coaxil i fluanxol.
kiedy będę mogła już zacząć się cieszyć
Avatar użytkownika
ZaP
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
25 kwi 2011, 22:10
Lokalizacja
Sdz

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2.

przez on23 18 maja 2011, 17:08
Witam wszystkich jak w temacie poszukuje ludzi ktorzy sa z gorzowa wlkp. i z okolic do rozmowy nawiazania znajomosci
gdyż łatwiej jest z kims o tym porozmawiać kto czuje podobne objawy,

Mam dopiero 23 lata a czuje sie gorzej niż moja babcia, w sumie jej forma nawet jest lepsza ode mnie, po mimu tylu lat ;(
od ponad 2 lat cierpie na nerwice lekową i somatyczną, przez co nawet nie potrafie sie cieszysz z pieknego slonecznego dnia,
ciagle siedze w domu, nawet kontakt ze znajomymi mi sie urwał, a gdy mam wysiedziec 8 godz,. w pracy, to poprostu nie wiem jak ja to mam dociągnąć by była juz 15 :((

Czuje sie w każdy dzień jakbym walczył o następny poranek :( nie wiem ile jeszcze tak można wytrzymać, w ciąż głupi mam nadzieje ze to wszystko minie ze znajda jakas przyczyne, kilka tabletek i bedzie jak dawniej, gdy widze swoja postac kilka lat temu nagraną na jakies imprezie to az łzy przychodzą do oczu :(
dlaczego właśnie to mnie spotkało, czym ja sobie na to zasłużyłem, "?


,,pomóżcie mi się odnaleść,,
Ostatnio edytowano 18 maja 2011, 19:13 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Chciałem Ci powiedzieć tyle o tęsknocie o samotności o wspomnień potopie. O tym wszystkim czego mi brakuje i o pustce którą teraz czuje
Offline
Posty
223
Dołączył(a)
18 maja 2011, 16:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie, lubuskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do